Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Humor => Wątek zaczęty przez: ptak w Listopada 22, 2005, 20:50:39
-
Kazde szanujace sie forum ma taki dzial, wiec czemu nasze ma nie miec :) Jak ktos cos smiesznego uslyszy to juz bedzie mial gdzie wrzucic.
To na poczatek:
56 powodow dla ktorych motocykl jest lepszy od kobiety:
1 Na motorze mozna bez obaw spalic gume
2 Aby pojezdzic na motorze nie trzeba sciagac ubrania
3 Motor nie ma tesciowej
4 Motor nie da Ci w pysk jak wlozysz reke pod owiewke
5 Motor nie straszy że jest w ciazy
6 Motor jest zawsze gotowy zeby sobie na nim pojezdzic
7 Motor nie liczy ile piw już wypiles
8 Mozesz trzymac kilka motorow w jednym garazu i miec pewnosc że sie nie pobija
9 Motor nie mowi że go boli glowa jak chcesz na nim pojezdzic
10 Motor nie oglada się za chlopakami
11 Motor nie potrzebuje dlugiej gry wstepnej przed przejazdzka
12 Motor nie panikuje kiedy peknie guma
13 Motor nie potrzebuje zlotych pierscieni i lancucha
14 Motor mozna sprzedac za pieniadze
15 Motor dobrze wyglada nawet po dlugiej trasie
16 Motor dobrze wyglada nawet jak jest obklejony muchami
17 Motor nie zatrzymuje się przy kazdej wystawie
18 Motor niezaleznie od jego wieku wzbudza pozadanie
19 Motor nigdy Ci nie powie ze nie ma co na siebie wlozyc
20 Motor pije benzyne i sie nie krzywi
21 Motor nie mowi że na stacji benzynowej smierdzi
22 Motor nie jest zazdrosny że masz drugi motor
23 Motory oprócz bialego, czarnego, zoltego i czerwonego maja jeszcze inne kolory
24 Motor nie zajmuje miejsca w namiocie
25 Mozesz dac sie przejechac kumplowi motorem a motor się na ciebie nie obrazi
26 Ty tez mozesz przejechać się na motorze kumpla
27 Motor nie przypomina Ci zebys już wracal do domu
28 Do stacyjki motoru pasuje tylko Twój kluczyk
29 Motor lubi jezdzic na zloty
30 Motor nie wyłącza Ci telewizora jak ogladasz Grand Prix
31 Na motorze można jechac we 2-ke
32 Motor jest rodzaju męskiego
33 Motor jest fotogeniczny i dobrze wychodzi na zdjeciach
34 Motor można kupić w sklepie
35 Gadanie motoru jest przyjemne dla ucha
36 Motor nie boi sie predkości
37 Na motorze można sobie postawić piwo
38 Motor nie plotkuje o tobie z innymi motorami
39 Nawet stary motor nie ma zmarszczek
40 Mozesz miec starszy motor od siebie i nikt się na Ciebie nie bedzie krzywo patrzyl
41 Motor lubi jak go napastujesz
42 Motor nie ma co miesisc wyciekow
43 Na motor nie żałujesz pieniedzy
44 Motor możesz przerabiac wg swoich upodoban
45 Nie ma głupich kawałow na temat "Przychodzi motor do lekarza"
46 Motor z wiekiem nie siwieje
47 Motorem możesz pojechac na piwo
48 Motor Cie nie zostawi nawet jak zobaczy Cie na innym motorze
49 Motor mozesz dotykac gdzie tylko zechcesz i kiedy zechcesz
50 Mozesz miec motor innej narodowości i nie być wytykany palcami
51 Motor lubi pochodzić na ssaniu
52 Majac zdjęcie motocykla w portfelu nie wstydzisz sie go otwierac
53 Jadąc na motocyklu myslisz o jesdzie na motocyklu
54 Motor nie pyta gdzie idziesz i o ktorej wrocisz
55 Motor wyglada dobrze nawet po jezdzie w deszczu
56 Motor nawet jak duzo pali to nie tyje
I cos bardziej offtopic:
Inzynierowi, fizykowi i matematykowi dano kawalek siatki i kazano ogrodzic nia jak najwieksza powierzchnie. Inzynier ulozyl z siatki idealny kwadrat i z duma stwierdzil, ze wykonal zadanie. Fizyk ustawil siatke w ksztalt kola i usmiechnal sie od ucha do ucha. Wreszcie przyszla kolej na matematyka, ten rzucil siatke byle jak, jakos tak chaotycznie sie w nia zawinal i poinformowal ze jest na zewnatrz.
:)
-
Jakie jest 70 rzeczy ,ktore powinna potrafic kobieta?
gotowanie i pozycja 69.
-
Facet miał problem z przedwczesnym wytryskiem, no i poszedł do lekarza.
Ten mu powiedział, że jak będzie czuł że dochodzi to musi jakoś się wystraszyć i będzie mógł dalej bzykać.
Podpowiedział mu też, że do tego celu najlepszy jest pistolet taki jak stosuje się na zawodach ( starter ).
Ten zadowolony poleciał do sklepu kupił starter i udał się do domu.
Tam na niego czekała w sypialni żona. No to dawaj 69...
Nagle czuje że dochodzi więc wyciągnął starter i wystrzelił...
Następnego dnia znów poszedł do lekarza a ten się go pyta:
I co poskutkowało, fajnie było?
No niefajnie...
Jak to?
No zrobiłem tak jak mi pan doradził i wystrzeliłem.
I co i co?
I żona zesrała mi się na twarz, odgryzła 5 cm kutasa, a z szafy wyszedł sąsiad z rękoma w górze. ;D
-
Podchodzi facet do dziewczyny i pyta:
- Przepraszam bardzo, czy nie zrobiłabyś mi loda?
- No pan chyba zwariował!
- Nie, nie. Momencik... Najpierw rzecz jasna pójdziemy na obiad do wytwornej restauracji. Potem do opery na przedstawienie. Następnie udamy się do mojego domu na kolację ze śniadaniem. Rano jak już się pani obudzi, zrobimy małe zakupy. Dom mam calkiem spory ale może się pani basen nie spodobać, więc może kupimy nowy. Pó¼niej pójdziemy do salonu samochodowego po jakieś wspaniałe cztery kółka dla pani. Pó¼niej jakieś kilka futerek z norek bąd¼ szynszyli. A potem na przyklad do jubilera po powiedzmy...
- Fierfcionek! - podpowiada kobieta klęcząc przed mężczyzną...
zobaczcie też to http://trafka.patrz.pl/ ;D
i to http://calkiem.chrupkie.patrz.pl/
i to (włączcie głośniki) http://media.spikedhumor.com/8944/Jingle_Bells_Reversed.swf
-
Gruszka hehe Ty uprzedzaj, ze to drastyczny kawałek, bo zmeczony człowiek po 22 w nocy zawału może dostać :D
Pozdrawiam :)
-
Egzamin w szkole agentów CIA.
Do sali wchodzi student. Instruktor mówi:
W pokoju obok znajduje się twoja dziewczyna.
- Tu masz pistolet.Masz ją zabić w 30 sekund!
Po 30 sekundach student wraca i mówi:
Sorry, nie mogłem tego zrobić.
Kolejny student:
W pokoju obok znajduje się twoja narzeczona.
Masz tu pistolet. Rozkaz: zastrzel ją. Czas: 30 sekund
dyktuje instruktor.
Mija pół minuty, student wraca, prowadząc za
rękę narzeczoną. - Sorry, nie mogłem tego zrobić...
Następny student.
- W pokoju obok czeka twoja żona. Tu masz
pistolet. Masz ja zabić w ciągu 30 sekund! - mówi
instruktor.
Student wchodzi do pokoju obok. Słychać
kilka strzałów, a potem niesamowity rumor.
Po 20 sekundach, lekko zziajany student
wraca, poprawia ciemne okulary i
mówi:
- Jakiś kretyn wpakował mi ślepaki do
pistoletu. Musiałem ją zajebac taboretem
----------------------------------------------------
Do seksuologa przychodzi para w podeszłym wieku.
- Czym mogę pañstwu służyć? - pyta doktor.
Starszy pan mówi:
- Czy pan doktor nie zechciałby popatrzeć jak odbędziemy stosunek?
Doktor spogląda na nich zaskoczony, ale wyraża zgodę. Kiedy para skoñczyła, doktor mówi:
- Nie widzę żadnej nieprawidłowości w Pañstwa stosunku.
Para zapłaciła za wizytę 50 zł i wyszła. Identyczna sytuacja powtarzała się przez kolejne parę tygodni. Wreszcie doktor nie wytrzymał i pyta:
- Co dokładnie chcecie znale¼ć?
- Niczego nie chcemy znale¼ć, panie doktorze - odpowiada starszy pan - Ona jest mężatką, więc nie możemy pójść do niej. Ja jestem żonaty, więc nie możemy pójść do mnie. W Holiday Inn każą płacić 190 zł, w Hiltonie 250. U pana robimy to za 50, z czego kasa chorych zwraca mi 43..
----------------------------------------------------
¦wierzo upieczone młode małżeñstwo chciało przezyć fantastyczny miesiąc miodowy..Zabrali siem do rzeczy,ale jakos im nic nie wychodziło..w koñcu małżonka zadaje pytanie:
-kochanie powiedz mi w koñcu..jakia specjalizacje zrobiłeś...jesteś chirurgiem czy anastezjologiem..??
-oczywiście,że chirurgiem..!!!
-to rżnij a nie usypiaj..!!!;
----------------------------------------------------
Trzech ojców żali się na swoje córki
- Znalazłem u swojej córki butelkę wódki pod łóżkiem... nie
wiedziałem że pije!
- A ja znalazłem paczkę papierosów u swojej w plecaku...
nie wiedziałem że pali!
- To co ja mam powiedzieć? - mówi trzeci - Znalazłem u
swojej paczkę prezerwatyw w szufladzie ... nie wiedziałem
że ma fiuta!!
----------------------------------------------------
Jednostka wojskowa na pustyni, przyjezdza general i pyta zolnierzy:
-macie jedzenie? -mamy!
-macie alkohol? -mamy!
-a jak u was jest z sexem?? - mamy wielblada.
troche sie zdzwil general, ale nic. wrocil do domu, mija tydzien a jego dalej nurtuje ten wielblad.
postanowil wrocic do jednostki.
znow ta sama seria pytan. odpowiedzi te same.
general mowi. zaprowadzcie mnie do niego.
otwarli budynek z wielbladem. general patrzy i prosi by go zostawili na 20 minut.
minal czas. general wychodzi uradowany. zapina rozporek i mowi:
-fajny ten wielblad ale ma troche duprze krzywa!
na to zolnierz:
-krzywa i moze ma ale do burdelu nas wozi
-----------------------------------------------------------
Dawno, dawno temu, podczas pewnego pieknego Bozego Narodzenia Swiety Mikolaj przygotowywal sie wlasnie do swojej corocznej podrozy poswiecie.
Jednak od samego poranka wszedzie pietrzyly sie same problemy... Czworo elfów zachorowalo, a zastepcy nie produkowali zabawek tak szybko, wiec Mikolaj zaczal podejrzewac, ze moze nie zdazyc... Nastepnie zona Mikolaja oswiadczyla mu, ze jej Mama ma zamiar wkrótce ich odwiedzic, co bardzo zdenerwowalo, a nawet wyprowadzilo z równowagi Swietego Mikolaja.
Na domiar zlego, kiedy poszedl zaprzegac renifery, okazalo sie, ze trzy znich sa w zaawansowanej ciazy, a dwa inne zwialy - Bóg jeden wie dokad.
Swiety Mikolaj zdenerwowal sie jeszcze bardziej. Kiedy zaczal pakowac sanie, jedna z plóz zlamala sie, worek runal na ziemie, a zabawki rozsypaly sie do okola. Wkurzony Mikolaj postanowil wrócic do domu na kawe i szklaneczke whisky. Kiedy jednak otworzyl barek, okazalo sie, ze elfy ukryly caly alkohol i nic nie bylo do wypicia... Roztrzesiony Swiety Mikolaj upuscil dzbanek do kawy, który roztrzaskal sie na kawaleczki na podlodze w kuchni. Poszedlwiec po szczotke, ale okazalo sie, ze myszy zjadly wlosie, z którego byla zrobiona. I wlasnie wtedy zadzwonil dzwonek u drzwi. Mikolaj poszedl otworzyc. Za drzwiami stal maly bialy aniolek z piekna, wielka choinka. Aniolek radosnie zawolal:
- Wesolych Swiat, Swiety Mikolaju! Czyz nie piekny mamy dzis dzien?
Przynioslem dla Ciebie choinke. Prawda, ze jest wspaniala? Gdzie chcialbys, zebym ja wsadzil?
Stad wlasnie, drogie dzieci, wziela sie tradycja aniolka na czubku choinki.
-----------------------------------------------------------
- Jaki kraj ma najnowocześniejszego premiera?
- Polska, bo jako jedyny jest sterowany radiem.
-----------------------------------------------------------
W Polsce rządzi pisior. PIS I Ojciec Rydzyk.
-----------------------------------------------------------
- Chcemy waszego dobra - powiedział premier Marcinkiewicz do Polaków.
Zaniepokojeni Polacy zaczęli więc ukrywać swoje dobra w bezpiecznych
miejscach.
-
10 przykazañ Radia Maryja
Jam jest Ojciec Dyrektor Rydzyk twój,
który cie wywiódł na plagi egipskie, w radio głupoli:
1. Nie będziesz mial Radiow cudzych poza moim.
2. Nie będziesz odbierał Radia mego bez wpłaty.
3. Pamiętaj aby w dzieñ święty rentę przysłać.
4. Czcij Ojca swego i Rozgłośnię swoja.
5. Nie zagłuszaj.
6. Nie cudzoslysz.
7. Nie przestrajaj.
8. Nie unikaj fałszywego świadectwa na antenie mojej.
9. Nie pożądaj Maybacha Dyrektora swego.
10. Ani żadnej kasy, która Jego jest.
Będziesz wspierał Ojca Dyrektora z całego serca swego,
z całej duszy swojej, z całej renty swojej
i ze wszystkich sil swoich,
a Rozgłośnię Jego jak siebie samego.
>> -----
Umarł banknot 200 zlotowy.
Przychodzi do nieba i Bóg,
w swej wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła!
Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego,
z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie...
Umarł banknot 100 zlotowy.
Pan Bóg znów go do piekła wysyła.
Umarł banknot 50 zlotowy. I znów do piekła.
Podobnie z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym.
Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła,
tak jak i dwuzłotówka, i złotówka.
Gdy przed Panem Bogiem stanęłam pięćdziesięciogroszówka,
ten uradowany wziął ją do siebie i po prawicy posadził.
Inne nominały zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego on jest z tobą Panie, a my nie?
A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
>> -----
Przychodzi do spowiedzi mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił małolatkę.
Ksiądz wyrozumiale: - Pewnie ona Ciebie, mój synu, sprowokowała ...
- Tak, proszę księdza.- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie.
Przychodzi drugi mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił staruszkę. Ksiądz
wyrozumiale:- Pewnie to był jej ostatni raz w życiu, więc zrobiłeś dobry
uczynek ...
- Tak, proszę księdza.
- Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie. Przychodzi trzeci
mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił księdza z sąsiedniej parafii. Ksiądz
- uderzając pięścią w konfesjonał: - Tu jest twoja parafia! Tu jest twój
ksiądz
>> -----
- Panie doktorze. To gdzie w koñcu znajduje się ten punkt "G"?
- W trzecim rzędzie klawiatury między punktami "F" i "H".
-
Brein! przyznaj się..... na ridersach buszowałeś ;P
-
Jakaś ciągłość musi być, a smiać się z czegoś trzeba ::)
-
Egzamin na prawo jazdy. Egzaminator zadaje kursantowi pytanie:
- Ma pan skrzyzowanie rownorzedne. Tu jest pan w samochodzie osobowym, tutaj tramwaj a tu karetka na sygnale. Kto przejedzie pierwszy ?
- Motocyklista - odpowiada pytany.
- Panie, co pan wygadujesz - warczy zly egzaminator - Toz przeciez mowie, jest pan, tramwaj i karetka. Skad wzial sie motocyklista?
- A ch*j ich wie skad oni sie biora...
-
Tadeusz Rydzyk w Toruniu mieszka,
Czarną sukienkę ma ten koleżka,
Uczy, tłumaczy w radiu Maryja,
Kto godny chwały a kto wręcz kija.
Leje na serce miód swoim gościom,
Do adwersarzy zionie "miłością",
¯yda, masona czuje z daleka,
Wszystko w nich widzi - oprócz człowieka!
Glemp traci nerwy: -Rydzyk, łobuzie!
Tadzio z uśmiechem nadyma buzię.
Pieronek błaga: -Daj na wstrzymanie!
A on rozkręca nową kampanię.
¯yciñski prosi: -Weż, odpuść sobie!
A Rydzyk: -Spadaj, co zechcę zrobię.
Rząd go popiera, prezydent chwali,
Lepper z Giertychem pokłony wali.
Czuje się bosko jak w siódmym niebie,
Do Sejmu wchodzi tak jak do siebie,
A gdy podskoczyć mu kto próbuje,
Armię beretów mobilizuje.
Ich nie obchodzi co sądzi prasa,
¯e dla Rydzyka Bogiem jest kasa,
Mohery wielbią swego pasterza,
Dla nich ważniejszy jest od Papieża!!!
-
> Informatyk rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
> - Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
> - Och Ty szczęściarzu!!!
> - Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać... -
> - I co? I co?
> - No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
> - Nie może być!!!
> - Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż
obok
> nowego laptopa...
> - Nie pierdol !!! Kupiłeś se nowego kompa??? A procesor jaki?
_________________
W Warszawie w ratusza krzaczkach
Mieszkała Kaczka Bli¼niaczka
Co cały dzieñ na wyścigi
Robiła z bratem intrygi
Zamiast się miastem zajmować
Kochała siebie promować
I by pokazać jak działa
Muzea wciąż otwierała
Pomawiać innych lubiła
Sprytnie to z bratem czyniła
Wciąż ponoć gdzieś coś słyszała
Tak w mediach się zaklinała
Wściekli się ludzie okropnie
Niech intrygantkę gęś kopnie
Poszli w paradzie z plakatem
Gej Kaczko jest twoim bratem
Nad Polską się chmury zbierają
Już ludzie po kątach gadają
Premierem ma być jedna Kaczka
A prezydentem Bli¼niaczka
Broñ Boże przed widmem nas kaczym
Cokolwiek w tym kraju to znaczy
Niech lepiej historia starannie
Upiecze te Kaczki w brytfannie
Kaczyñski przedstawia swój program w Sejmie, kolejno wymienia postulaty:
"...chciałbym stworzyć 3 mln mieszkañ, ograniczyć inflację, ale jednocześnie zwiększyć wydatki publiczne, wprowadzić nieodpłatne kształcenie dla wszystkich studentów, 2 krotnie zwiększyć emerytury i renty a jednocześnie ograniczyć dziurę budżetową..."
Nagle, wypowiedz przerywa głos z sali :
- Panie Kaczyñski, tak to tylko Panu w Erze dopasują ...
_______________________________
> Dialog
> - Ożenisz się ze mną?
> - Nie.
> - To zła¼!
___________________________
> Siedzi dwóch kolesi w knajpie jeden mówi.
> Te Józek pierdolnalbym jakas piedziesiatke.
> Józek: A ja osmienastke
____________________________
- Dlaczego zwolniono pana z poprezdniej firmy?
- Ponieważ uciekłem z żoną dyrektora
- ¦wietnie! Może pan zaczynać od jutra.....
-
wyjeba kawały hehe :>
-
Ejok... mam wrażenie że przyjałeś sobie za cel dopisywanie się do wszystkich postów. Twoje posty niewiele wnoszą. jeszcze chwila i uznam to za floodowanie.... <offtopic>
-
Przy skrzyżowaniu siedzi na koniu Strażnik Miejski.
Z naprzeciwka w jego kierunku jedzie na rowerku mały chłopiec.
Strażnik wola go do siebie.
- E, mały chod¼ no tu.
Chłopczyk podjeżdża, a strażnik pyta.
- ¦więty Mikołaj przyniósł ci ten rower?
- Tak, odpowiada chłopczyk.
- To napisz mu, żeby w tym roku przyniósł ci lampkę do tego roweru.
I zadowolony z siebie ukarał młodego mandatem za 50 złotych.
- A pan to od Mikołaja dostał tego konika? - pyta dziecko.
- Tak, odpowiada Strażnik.
- To niech pan napisze Mikołajowi w tym roku, żeby kutasa montował konikowi
miedzy nogami, a nie na grzbiecie...
-
¯eś odgrzebał kotleta, nie ma co... <no>
-
¯eś odgrzebał kotleta, nie ma co... <no>
Takie tematy są (powinny być) wiecznie żywe ;)
-
Nied¼wiadek kupił motorek. Zadowolony jedzie przez las i spotkał zajączka.
Pyta się:
- Ty zając chcesz się przejechać?
- No pewnie.
- Wsiadaj.
Jada przez las 40 km/h 50, 60. Nagle nied¼wiadek poczuł mocny uścisk i mokro. Pyta się:
- Ty zając, zlałeś się ze strachu?
Na to zajączek ze spuszczona głową.
- Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i się balem.
Zając postanowił się odegrać. Zapożyczył się i kupił szybszy motorek. Szukał nied¼wiadka. W koñcu szczęśliwy znalazł. I pyta się:
- Ty nied¼wied¼ chcesz się przejechać?
- No pewnie.
Jada przez las 40 km/h 50, 60, 70, 80. Nagle zajączek poczuł mocny uścisk i mokro. Szczęśliwy pyta się nied¼wiadka:
- Ty nied¼wied¼, zlałeś się ze strachu?
Na to nied¼wiadek ze spuszczona głową:
- Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i się balem.
Zając szczęśliwy odpowiada.
- No to się zaraz zesrasz, bo nie mogę dosięgnąć do hamulca.
-
Czego zaraz Nied¼wiadek a nie mógł to być Pan Sowa. Nie no żartuje a to też dobre:
Pomocy! Czy poprzez połknięcie nasienia można zajść w ciążę? Pytam poważnie. Poderwałam 35-letniego, eleganckiego faceta (w galerii handlowej), poszliśmy razem do łóżka, obciągnęłam mu. I on nieoczekiwanie "trysnął" mi do gardła! Błagam, powiedzcie czy zajdę przez to w ciążę (to przecież kontakt z nasieniem), strasznie się denerwuję, a wstydzę się zapytać o to koleżanek!
- Pewnie że można , jeżeli łykasz łapczywie.
- Mam nadzieję, że zaskoczysz i będziesz miała sześcioraczki.
- To jest jedyna 100% droga do zajścia w ciążę. Nie wiedziałaś?
- Nie zajdziesz, ale mózg ci wypali.
- To zależy od tego, czy miałaś owulację migdałkową.
- Pęcherzyki pękają razem z uwalniającymi się "skwarkami" z migdałków podczas kichania. Komórka jajowa przez nos wędruje i wtedy zapach spermy może ją zapłodnić. Na to też trzeba uważać.
- A jak myślisz, skąd rodzi się coraz więcej bli¼niąt? Właśnie z łykania.
- Gorzej! Ciąża może ci wyjść uszami!
- Zagryzaj korniszonem, to nie zajdziesz.
- Taaaaa, oczywiście trzeba było prezerwatywę na głowę założyć (nic nie wiesz na temat zabezpieczeñ?).
- Ja z kolei myślę, że powinna najpierw połknąć prezerwatywę, żeby się zabezpieczyć, to tylko moje skromne zdanie.
- Tak, można nawet zajść, gdy zstąpi na ciebie duch święty.
- Tak. Dlatego radzę ci dokonać aborcji mózgu.
- Jak masz tzw. dziurawicę żołądkową to niestety tak. Dziurawicę poznaje się po tym, że od czasu do czasu ma się wiatry (w slangu: puszcza bąki, pierdzi). Niestety, większość populacji na to choruje. Plemniki przedostają się wtedy drogą pozajelitową do organów rozrodczych, gdyż plemnik jest niejako zaprogramowany aby dążyć do jajeczka, jego DNA ma w sobie coś w rodzaju GPS i trafia do jajeczka z odległości nawet kilku metrów (m.in. dlatego toalety dla pañ i panów są osobne i oddzielone grubą ścianą z glazurą ceramiczną, dzięki czemu plemniki nie przeskoczą z jednego sedesu na sąsiedni gdzie np. może usiąść kobieta). Tak więc ciąża u Ciebie jest raczej nieunikniona, chyba że w odpowiednio szybkim czasie (tj. do 72 godz. od połknięcia) zdążysz temu zapobiec poprzez półgodzinne stanie na głowie przez dwa dni co 2 godziny. Wtedy nasienie spłynie do głowy i wydali się otworem nosowym wraz z wydzieliną błony śluzowej czyli z katarem. Jeśli już więcej czasu minęło to... gratuluję przyszłej mamusi. Teraz tylko musisz unikać jedzenia owoców pestkowych np. jabłek czy pomarañczy, gdyż przypadkowe połknięcie pestki spowoduje wymieszanie genów ludzkich i roślinnych, co w konsekwencji doprowadzi do mutacji genetycznej i urodzisz pół człowieka, pół drzewo. Jest taki głośny przypadek z Indonezji - wpisz w googlu "człowiek drzewo", to się dowiesz czegoś więcej czym grozi niestosowanie się do tych zaleceñ. ¯yczę powodzenia i żeby potomek odziedziczył mądrość po mamusi.
-
mafinos co Ty nas tu zalewasz dowcipami dla przedszkolaków? :|
-
mafinos co Ty nas tu zalewasz dowcipami dla przedszkolaków? :|
taki mi się nasunął to taki dodałem...
-
Jadą na Jawie trzej koledzy, z przodu kierowca, jąkała i Szymon.
Jadą sobie 100km/h
jąkała - szyy szyyy szyyyy
kierowca - szybciej ?
jadą 120
znowu jąkała - szyy szyy szyyyy
kierowca - szybciej ?
jadą 140
jąkała po raz kolejny szyy szyyy szyyy
kierowca - szybciej ?
jąkała się przełamał - Szyyyymon spadł
-
zrozumiał ktoś :]
Ja, i w pełni się zgadzam z tekstem :)
-
Bardzo fajnie się to czyta... kiedyś czytałem stronę A4 i powiem szczerze, że to fajne:D i takie inne:p
-
Tusk z Kaczyñski mijają sie na drodze autami i nagle trach bach, po lusterkach....
Kaczyñski: sorry donald to moja wina...
Tusk: nie nie lechu to moja wina...
no to Kaczyñski politycznie. "ok wina jest w połowie" i wyciąga piersówke na zgode.
Tusk bierze i pije po czym oddaje ją Kaczyñskiemu który chowa ją do kieszeni.
Widząc to Tusk mówi: a Ty nie pijesz???
na to Kaczyñski: nie nie Donald, ja czekam na Policje :>
-
<lol>
-
Ferfecki z Międzyświecia wygrał kiedyś w Multi Lotka 150 złociszów.
Niby nie tak wiele, a cieszy. Po powrocie z wygraną i półlitrem do domu
(małe gospodarstwo rolne) dał z tej okazji trochę "w szyję". Kiedy się
obudził banknoty z wygranej (trzy nowiuśkie pięćdziesiątki) zniknęły ze
stołu a w kącie izby pomekiwała uśmiechnięta koza "Bystra".
- Nie, Bystra, ty mi tego nie mogłaś zrobić! - wyjęczał Ferfecki.
Koza milczała tajemniczo, a milczenie to brzmiało dla chłopo-robotnika
jak nieme potwierdzenie jego podejrzeñ.
Seta wypitego samogonu uruchomiła rozregulowany umysł Ferfeckiego. Wziął
Bystrą na sznurek i pognał do starej Brzukałowej. Jeśli ktoś mógł mu
w tej sytuacji pomóc, to tylko ta stara szarlatanka.
- Brzukałowa, pomóżcie, koza mnie fortunę zeżarła! - wołał już z
daleka.
- Ile?- zapytała konkretnie baba, wycierając ręce w ubabrany fartuch
- STO PIEćDZIESI¡T!! - zaryczał Ferfecki, jakby chodziło o jakieś
zaklęcie
- Pięć dych dla mnie to powiem co trzeba zrobić... - zawyrokowała
Brzukałowa.
Nie miała w zwyczaju się targować, o czym wiedział jej sąsiad, więc
skinął tylko głową na zgodę.
- Trzeba jej dać piwa to wyrzyga,...a jak nie będzie chciała, to trzeba
jeszcze w zad klepnąć - brzmiała jednoznacznie wypowiedziana rada.
- A samogonu nie można?.. - zapytał jeszcze Ferfecki, ale Brzukałowa
powróciła już do przerwanej czynności skubania kurczaków.
Gospodarz po krótkim zastanowieniu i przejrzeniu kieszeni w poszukiwaniu
drobniaków, pognał z kozą pod lokalny sklep GS-u, gdzie jak zwykle tętniło
życie kulturalne Międzyświecia.
Ferfecki bez słowa przywitania przywiązał kozę do ławki, zaś w sklepie
nabył trzy butelki piwa Brackiego. Towarzystwo zamarło a przechylone
butelki pozostały przechylone, kiedy Ferfecki wlewał pierwszą butelkę w
gardło Bystrej. Nawet nie bardzo się broniła. Ferfecki odczekał chwilę, a
następnie klepnął kozę w zad. Bystra zaczęła się drzeć jak opętana a po
chwili wy..., no.. zwróciła piwo, wraz z banknotem
pięćdziesięciozłotowym. Przed sklepem rozległ się jęk niedowierzania i zachwytu. Ferfecki nie
zwracając na to uwagi pakował kozie drugie piwo do pyska. Nie piła już
tak chętnie jak w pierwszym wypadku, ale Ferfecki nie dał jej wyboru. Po
kolejnym, silnieszym już klapsie, drugi mokry od piwa i kozich soków
żołądkowych banknot znalazł sięw posiadaniu chłopa. Okrzyki zachwytu zamieniły
się w wiwaty. Skąś padło niewinne pytanie:
- A ty Ferfecki, tej kozy to nie chciałbyś może sprzedać.Mówiłeś
kiedyś...?
- Bystra nie na sprzedaż... - warknął tylko pytany, biorąc się za
trzecią i ostatnią butelkę.
Trzy klapsy były tym razem potrzebne, żeby odzyskać trzeci banknot.
Po¼nie pojawiło się przed sklepem GS-u w Międzyświeciu więcej takich,
a nawet wyższych nominałów. Dość powiedzieć, że Ferfecki opuścił
zgromadzenie, będąc w posiadaniu 2.450 złotych, motocykla WSK, roweru i
trzech litrów alkoholu marki "Czysta". Kozy już nie posiadał. W drodze do domu
wpadł do Brzukałowej i dał jej uzgodnioną 50-kę. Po małej "bañce"
kładł się zadowolony z życia spać. Rano (koło 10-tej) obudził go
podniecony listonosz pokazując mu duży nagłówek w lokalnej gazecie:
PRAWDA O POLSKIEJ WSI - PIJANY MOT£OCH SPOI£ ALKOHOLEM I BESTIALSKO
SKOPA£ NA ¦MIERć NIEWINN¡ KOZę...
-
biedna koza , ale dowcip dobry xD
-
Spotyka się dwóch kolegów i jeden mówi do drugiego :
-Patrz : Krowa pije wodę a daje w zamian mleko.
- Jest kryzys roboty nie ma :(
- Chod¼ we¼miemy kupimy sobie krowę i będziemy tym mlekiem handlować.
Jak pomyśleli tak zrobili.
Wzieli krowę nad rzekę i wsadzili jej łeb do wody.
-Dój ją a ja jej będę łeb trzymał w wodzie !!
Doi , doi i nagle krowa się zesrała więc krzyczy:
-Za głęboko trzymasz łeb bo muł zassała <lol>
-
Haha xD
-
Z forum BMW
Podobno autentyczne zdarzenie
Na komisji badają typa no i standardowo kazali się pochylić żeby sprawdzić czy kręgosłup prosty. Kolo nachylony a w tym czasie lekarz pyta:
- pali pan? - na to koleś odpowiada
- a co, dymi się ?
-
kowalski jedzie swoim maluchem na autostradzie nagle małemu fiatowi zaczęło coś dolegać , kowalski stanął na poboczu i czeka aż ktoś się zatrzyma i może mu pomoże, zatrzymuje się blondynka w porsche, i mówi ze może go holować do warsztatu, blondynka dodała ze jak będzie za szybko jechać to żeby kowalski mrugał światłami to wtedy zwolni, kowalski ucieszony wsiada do malczana, po chwili do blondynka podjeżdża ferrari w ferrari brunetka i chce się z nią ścigać blondynka zapominając o maluchu na holu zaczyna się ściągać, jak to bywa w Polsce na autostradzie była kontrola radarowa, policjant spiąć na przednim siedzeniu nagle się obudził, zapytał się drugiego policjanta co to było, ten odpowiada ze widział ferrari jadące 250, porsche 240 i malczana mrugającego światłami jakby chciał ich wyprzedzać
-
Stary dziadek szedł sobię ulicą i nagle spostrzegł wynudzoną małą dziewczynkę. Staruszek miał dobre serce więc żeby poprawić dziewczynce humor podszedł do niej i szukając drobnych po kieszeniach zapytał:
- Dziewczynko, chcesz na pączka?
A ona na to:
- A jak to jest na pączka ?
-------------------------------------
Pewnej nocy mały chłopiec przyłapał rodziców podczas seksu i zapytał:
- Tato, co robisz mamie?
Ojciec na to:
- Synku, wkładam malutkiego braciszka w mamę.
Następnego dnia ojciec wraca z pracy i patrzy, a jego syn siedzi na ganku i płacze. Ojciec siada obok niego i pyta, co się stało. Chłopiec na to:
- Wiesz tato, wczoraj w nocy włożyłeś mojego malutkiego brata w mamę, a dziś rano przyszedł mleczarz i go zjadł.
---------------------------------------------------
Ojciec z synem handlują kartoflami po osiedlach.
Zajeżdżają na podwórko i włają
- Kartofelki! Kartofelki!
Z drugiego piętra babeczka się wychyla, że chce.
- Ile?
- Cztery worki
- Synu id¼ - mówi ojciec
Na górze babka pyta:
- Dobra. Ile płace?
- 200 zł
- Hmm, nie mam tyle, ale pan jest dorosły, mi też niczego nie brakuje, może seks?
- Wie pani musiałbym sie skonsultować z tatą.
- Ale no wie pan przecież pan jest dorosły, po co takie pytania?
- Jednak wolałbym zapytać
- Ale dlaczego?
- Bo w zeszłym roku przejebaliśmy 8 ton
-
8 ton ......
..leże ze śmiechu <lol>
-
haha leże z tych ośmiu ton ahah zaje...
-
Witam ciekawy temat :D
Też się chętnie dorzucę:
http://www.youtube.com/watch?v=mDGFgrOruDc
Edit: przepraszam nie ten temat <furious>
-
Braciak mnie podrzucił... myślałem że popuszcze <lol>
Dyrektor firmy potrzebował nowego pracownika. Dał ogłoszenie do pracy, jego ludzie przeegzaminowali wcześniej kandydatów ... aż zostało ich w koñcu 4-rech najlepszych. Aby rzeczywiście wybrać najlepszego dyrektor postanowił przeegzaminować ich osobiście. Wezwał więc ich do swojego gabinetu i posadził obok siebie. 1-wszego z nich spytał:
- Co według pana jest najszybsze na świecie?
Facet pomyślał chwilę i mówi:
- To myśl. Wpada do głowy, nic jej nie poprzedza po prostu jest.
- ¦wietnie - komentuje naprawdę zadowolony z odpowiedzi dyrektor. Zwraca się do 2-giego z tym samym pytaniem.
- Mrugnięcie - odpowiada kandydat - mruga się okiem cały czas a nawet tego nie zauważamy.
- Bardzo dobrze - mówi dyrektor i pyta 3-go. Ten miał więcej czasu więc starannie przygotował dpowied¼:
- No więc w domu mojego ojca jak wyjdzie się na zewnątrz budynku to jest tam taki mur. Jest na nim przycisk jak się go wciśnie to momentalnie zapala się światło na całej posesji. Nie ma nic szybszego niż włączenie światła.
- Doskonale! A pan? - pyta 4-tego kandydata.
- Według mnie najszybsza jest sraczka.
- Co?! - pyta zdziwiony dyrektor.
- Spokojnie, już wyjaśniam. Widzi pan przedwczoraj ¼le się poczułem i pobiegłem do kibla. Ale zanim zdążyłem pomyśleć, mrugnąć czy włączyć światło zesrałem się w gacie.
-
Dlaczego zwolniłem swoją sekretarkę? - Posłuchaj! Dwa tygodnie temu były moje urodziny, ale jakby tego nikt nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia. Może nawet będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc już o życzeniach. Pomyślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały, - ale zjadły śniadanie, nie odzywając się ani słowem. Kiedy jechałem do pracy czułem się samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej. Ktoś pamiętał. Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzieñ, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad? Zgodziłem się, - bo była to najmilsza rzecz, jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzieñ - czy musimy wracać do biura?
- Właściwie to nie - stwierdziłem.
- No to chod¼my do mnie - zaproponowała.
U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę, a ona zaproponowała:
- Czy nie będziesz miał nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego?
- Jasne - zgodziłem się bez wahania.
Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła. niosąc tort urodzinowy, razem z moją żoną, dziećmi i teściową. Wszyscy śpiewali "Sto lat" a ja. kurwa, siedziałem na kanapie. w samych skarpetkach.
-
Podjeżdża samochód do pracującej przy uczęszczanej trasie tirówki.
Kierowca pyta:
- Ile?
Prostytutka na to:
- 100 złotych z przodu, 150 z tyłu.
Wtedy odzywa się głos z tylnego siedzenia samochodu:
- A dlaczego my z tyłu mamy płacić więcej?!
------------------------------------------------------------
Przychodzi facet do fryzjera:
- Niech mnie pan tak krótko opierdoli.
Fryzjer:
- Ty chuju!
-
Policjant wysłał swoją żonę i dziecko na wakacje nad morze. Po tygodniu dołączył do nich. Chciał szybko uprawiać seks ze swoją żoną.
- Nie, kochanie, nie możemy, dziecko patrzy.
- Masz rację, chod¼my na plażę.
Po chwili uprawiają seks na pustej plaży. Nagle pojawia się policjant.
- Natychmiast włóżcie swoje ubranie, wstyd¼cie się, nie możecie tego robić publicznie!
- Racja - powiedział mąż - to był moment słabości. Nie widzieliśmy się przez tydzieñ. Widzisz, jestem policjantem i byłoby bardzo dziwnie, gdybyś mnie ukarał.
- Nie martw się, jesteś kolegą po fachu i to jest twój pierwszy raz. Ale już trzeci raz w tym tygodniu złapałem tę szmatę uprawiającą seks na plaży i tym razem zapłaci.
-
Z siódmych mistrzostw świata w posuwaniu na czas witają pañstwa Dariusz Szpakowski i Włodzimierz Szaranowicz. Dziś jest dzieñ rozgrywek finałowych. Eliminacje wyłoniły naprawdę najwyższej klasy zawodników, w szranki, stają Speedy Gonzales, Szybki Lopez i Struś Pędziwiatr.
- Kto twoim zdaniem zostanie tegorocznym mistrzem?
- Trudno powiedzieć, wszyscy zawodnicy są świetnie przygotowani. Trenowali pod okiem najlepszych trenerów przy opracowanych specjalnie dla nich metodach treningowych.
- No, ale my tu gadu-gadu, a tu już rozpoczęły się zawody. Zawodnicy mają 5 minut na posunięcie jak największej ilości osób, pierwszy rozpoczął Speedy Gonzales. Narzucił naprawdę niezłe tępo, może zabraknąć mu siły na finisz,10..20..30..40..46!
- ¦wietny wynik, pozostali będą musieli nie¼le się napocić. Ale teraz do zawodów staje Szybki Lopez.
- I ruszył, 10..20.. ten c złowiek jest fenomenalny! 60..70..77
- Chyba nikt nie jest w stanie odebrać mu złotego medalu! Ale teraz do zawodów staje Struś Pędziwiatr.
- I rozpoczął 20..50..80..eee...100...150..eee!.. 200..pierwszy rząd, drugi rząd, trzeci rząd, W£ODZIU SPIERDALAMY!
-
gringo tym kawałem wygrałeś <cheers> za&#$%&ty jest
-
<cheers> a jak :D powyższy to mój flagowy z czasów studiów:P właśnie go sobie przypomniałem :)
Jasio z rana dzwoni do swojej nauczycielki i mówi jej, że nie przyjdzie do
pracy, bo jest chory.
- A co Ci jest? - pyta nauczycielka.
- Mam jaskrę analną.
- ¯e co!? Czym to się objawia
- Po prostu nie widzę dziś możliwości przytoczenia swojej dupy do szkoły.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Co oznaczają w Polsce znaki ograniczenia prędkości na drodze jeden po drugim 80, 50, 30 :?:
-
że za tyle metrów się droga skoñczy? <sadwalk>
-
Trzeba przyspieszyć o wartość na znaku <yes>
-
Jedzie facet BMW i złapał gumę. Zatrzymał się na poboczu i zmienia koło. Podjeżdża mercedes wysiada gościu i się pyta:
- Co pan robi?
- Odkręcam koło - odpowiada facet.
Ten z mercedesa bierze kamieñ wali w szybę i mówi:
- To ja wezmę radio!
-
Spotykają się 2 niemowy:
Jeden na migi- siema co tam?
Drugi normalnie- A nic po starem.
Znowu na migi- Ej gdzie nauczyłeś się mówić powiedz mi to ja też tak chcę.
Kumpel dał mu namiary, ten poszedł wchodzi wszędzie ciemno, słyszy głos "połóż tysiąc na stole i chod¼ do drugiego pokoju" Niemowa kładzie wchodzi do drugiego pomieszczenia. A tam murzyn z pałą po kolana odwraca go, ściąga spodnie i zapina w dupę. Niemowa krzyczy
-AAAaaaaaaaa
Murzyn: -Dzisiaj A, jutro B za tydzieñ całymi zdaniami.
-
Jedzie dwóch kierowców, jeden maluchem a drugi najnowszym modelem Ferrari. Jadą 100 km/h i gościu z malucha wychyla się i krzyczy:
-Panie zna się pan na samochodach?!
Kierowca Ferrari siedzi cicho. Jadą 200 km/h i gościu z malucha wychyla się i krzyczy:
-Panie, zna się pan na samochodach?!
Kierowca Ferrari siedzi i nic nie mówi. Jadą 300 km/h!!! Ferrari zostaje styłu. Gościu z malucha wychyla się i krzyczy: Panie zna się pan na samochodach!!!
Kierowca Ferrari odpowiada:
-Znam się tylko niech pan się zatrzyma. Zatrzymali się.
Facet z malucha pyta kierowcę Ferrari:
-Panie jak się wrzuca drugi bieg ?!?!?!
-
Do kuchni wpada niewidomy facet dotyka rękami różne przedmioty. Nagle bierze do rąk tarkę i po chwili mówi:
-Takich głupot to jeszcze nie czytałem!
----------------------------------------------------------------------------
Przyszedł facet do sauny w drzwiach spotkał dilera, który zapropowował mu "dobry towar do spalenia" ale drogi. Facet kupił. Usiadł w saunie i zapalił skręta. Pali, pali i nic. Zdenerwowany wybiega w ręczniku i pyta portiera gdzie facet, który tu przed chwilą stał.
- Właśnie wsiada do auta.
Facet szybko złapał taksówkę i pędzą za odjeżdżającym dilerem. Nagle taksówkarz zgubił droge i wjechali do lasu. Zrobiło się ciemno i auto się zepsuło. Taksówkarz wystraszył się i uciekł. Nagle zaczął padać śnieg i w oddali słychać było wycie wilków. Facet poczuł potrzebę więc wyszedł z auta ściągnął ręcznik kucnął i .....
W tym momencie ktoś go łapie za ramię i pyta
- Co ty robisz?
- Sram
- W saunie?
-----------------------------------------------------------------------------------------
Po mszy z kościoła wychodzą dwie staruszki i rozpoczynają rozmowę. Pierwsza mówi:
- Pani ta dzisiejsza młodzież to taka niewychowana, a jak się ubierają, co na głowach mają z jednej strony czerwone z drugiej zielone... straszne... Na to druga:
- Pani to jeszcze nic. Wczoraj wieczorem wracam od wnuczki i wchodzę do jednej windy, a do drugiej młoda para. Jeszcze się drzwi nie zamknęły ich windy, a słyszę: jak wykręcisz żarówkę to wezmę do buzi. Pani SZK£O ¯R¡, SZK£O!!!
-
A ja zapodam to http://moto.allegro.pl/item1049216390_yz_f_450_brzytwa.html :>
-
ciekawa aukcja nie ma co ^^
-
Idą sobie dróżką trzej przyjaciele: miś, łoś i ryś. Ten pierwszy oznajmia:
- Wku*wia mnie to "ś" na koñcu. Takie "ś" jest pedalskie, ciotowate i w ogóle. Od dzisiaj koniec z misiem. Jestem Nied¼wied¼. Bo powiadam wam: kto ma "ś" na koñcu, ten fujara i gej. Howgh.
£oś zorientowawszy się w beznadziei sytuacji, bo wszak łoś to łoś i nie poradzisz, w panice szarpie za ramię trzeciego.
- Ej, ku*wa, powiedz coś. Przecież my nie pedały, prawda?! No powiedz coś! Ryś!
- Nie Ryś - Ryszard.
===============================================================================
W kolejce stoją 6-letni syn i ojciec. Przed nimi stoi
gruba baba - tak ze 150 kg minimum. Synek mówi do ojca:
- Tato, patrz jaka ta baba jest ogrooomnaaaa...
Ojciec się zaczerwienił, głupio mu się zrobiło i mówi:
- Synku, nie można tak mówic o ludziach.
- Ale ona jest taka gruuubaa... nigdy nie widziałem takiej grubej baby.
- Dobrze, ale to niegrzecznie w ten sposób mówić o innych.
W tym momencie kobiecie przy pasku odzywa się komórka - pi, pi, pi, pi...
A synek z przerażeniem:
- Tato! Uważaj! Będzie cofać!
==============================================================================
Dlaczego kobiety mają mniejsze stopy od facetów?
¯eby stały bliżej zlewu
-
spotykają się 2 prostytutki... i jedna mówi do drugiej
- kupiłam sobie skunksa...
- ta gadasz ...
- czy ty wiesz jak zajebiście minete wali ....
-ta pierdolisz ?? a co ze smrodem ??
-E trzy dni rzygał ale sie przyzwyczaił ...
-
12 -letni synek, pyta ojca (w mieście otwarto agencje towarzyską)
- Tato, a co właściwie robi sie w agencji towarzyskiej?
Ojciec mocno zaklopotany odpowiada:
-Synku, ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że ; robi się tam człowiekowi dobrze za pieniądze.
Synek jest ciekawy. Raz dostaje od ojca pieniądze na ; kino, ale zamiast na film biegnie do owej agencji i dzwoni do drzwi. Otwiera mu zdziwiona pani:
-A co ty chłopczyku chciałes?
-No, chciałem, żeby mi zrobić dobrze, mam nawet pieniądze!
Pani poprosiła chłopca do środka, następnie , zaprowadziła do kuchni, ukroiła trzy duże pajdy świeżego chleba, posmarowała masłem, miodem i podała chłopcu.
Chłopiec wpada do domu i krzyczy;
-Mamo, tato byłem w agencji towarzyskiej.
Ojciec o mało co nie spadł z krzesła, mamie oczy na wierzch wyszły.
-I co?! - pytają nieśmiało rodzice
-Dwie zmogłem, ale trzecią już tylko wylizałem...
................Matka zemdlała
-
Do baru podchodzi chłop i prosi sete mocnej wódki,
barman podaje.
Chłop zaczyna mamrotać pod nosem "tego sie nie da wytłumaczyć.." następnie prosi o kolejną sete
barman realizuje zamówienie zmartwionego chłopa, ten pije i znowu mamrocze pod nosem "tego sie nie da wytłumaczyć..."
barman lekko wkurzony mówi do Chłopa:
- Panie kochany, pracuje tu ponad 10 lat i sporo słyszałem od innych klijentów, powie pan o co chodzi może jakoś pomoge.
Chłop na to: - Widzi Pan, dziś rano wyszedłem do obory zeby krowe wydojić..
podstawiłem taborecik, siadam łapię za wymie a ta mi jeb z kopyta w głowe no to biore line i jej noge do słupa, za chwile łapie za wymie a ona mnie z drugiej nogi to tą też do słupa przywiązałem.
no to ta gadzina mnie ogonem po twarzy no to ogon sznurkiem do belki pod dachem tak że był uniesiony.
Barman: - no i co w tym strasznego??
Chłop: - czekaj teraz sie zacznie, doje te krowe a ona mi sie na głowe zeszczała no to jak nie wstane z taboretu, zaczynam sciągać pasek od spodni żeby jej przyrżnąc ale spodnie miałem lu¼ne i bez gaci byłem, spodnie mi spadły pasek w ręku trzymam klejnoty na wierzchu dyndają a do obory moja żona wchodzi...
Chłop:- Panie kochany... tego sie nie da wytłumaczyć...
<thumbup>
-
- Wiesław, coś taki markotny?
- Nie wiesz?! Benek nie żyje!
- No coś ty?! Jak to?!
- Wrócił przedwczoraj do domu, wypił, położył się do łóżka, zapalił śluga, pościel się zajęła...
- I spalił się?!
- Nie... Zdążył okno otworzyć i wyskoczyć...
- I połamał się na śmierć?
- Nie. Straż wezwał. Strażacy rozciągnęli takie koło z gumy i na tam skoczył.
- Pękło?
- Nie. Jakoś tak się od tego odbił i z powrotem wskoczył do chałupy.
- I się spalił.
- Nie! Odbił się od framugi i spadł...
- ... rozbijając się...
- Otóż nie!. Stał tam wóz strażacki. Z plandeką. Trafił w to, odbił się i znowu wskoczył do okna.
- Zginął?
- Nie. Spadł, odbił się znów od tej gumy i wleciał do mieszkania!
- ¯esz w ryj! To jak ten Benek zginął?!
- Zastrzelili go, bo ich zaczął wkurwia*ć.
-
Do skrzyżowania dojeżdża z jednej strony policja, z drugiej karetka, z trzeciej straż pożarna, wszystkie na sygnale.
- Kto pierwszy przejedzie przez skrzyżowanie?
- Motocyklista :>
Idzie babcia po trawniku, podchodzi do niej policjant i mówi:
- Proszę pani tu jest tabliczka "nie deptać trawników"
Babcia na to:
- Ja tam kurwa w te wasze napisy nie wierze, na tamtej ławce pisało "chuj ci w dupe" a siedziałam trzy godziny i nic..
Na środku jeziora złapał wędkarz złota rybkę. Ta klasycznie mówi:
- Spełnię twoje 3 życzenia...
- Ale ja nie mam życzeñ, mam duży dom, dwa samochody, firmę, świetnie zarabiam, nic mi nie potrzeba...
- No wiesz, to może chociaż jedno, żeby nie było, że nie spełniam!
- No dobra... mam prośbę! zrób abym zawsze miał orgazm razem z żoną, jednocześnie!!!
- Proszę bardzo!
Rybka uderzyła ogonem o wodę i zanurzyła się w głębinie. Nim wędkarz dopłynął do brzegu szczytował 5 razy...
Otwierają się wrota piekła, a tu całe łany marihuany. Narkoman napalony biegnie i rwie całe naręcza. Nagle słyszy głos diabła:
- No i po co rwiesz, jak tam pełno narwane!
Patrzy, a tu faktycznie pełno świeżego ziela. Biegnie i zaczyna przerzucać żeby schło. A tu diabeł:
- I po co suszysz, jak już tam ususzone!
I rzeczywiście. Narkoman podbiega i zaczyna skręcać skręty. Skręca, skręca, na co diabeł:
- I czego skręcasz, jak tam tyle naskręcane!
Narkoman patrzy, a tu góry skrętów! Wybiera największego i pyta diabła:
- Masz może ogieñ?
A diabeł z uśmiechem:
- Byłby ogieñ - byłby raj!
-
Spotyka się dwóch przyjaciół:
-Bardzo mi przykro, słyszałem, że żona Ci zmarła.
-A wiesz, coś w tym jest, seks cały czas taki sam ale garnków w zlewie zaczęło przybywać.
Trzech przyjaciół rozmawia o swoich żonach:
-Moja żona jest jak Paryż, pełna elegancji, wdzięku, ma styl i klasę - mówi jeden.
-Moja żona jest jak Nowy Jork, ekscytująca, pełna różnych doznañ i taka kosmopolityczna - mówi drugi.
-A moja żona jest jak £omża - mówi trzeci z nich.
-Jak £omża ??!! - dziwią się pozostali.
-No tak, dziura, po prostu dziura!
Dziewczyna siedzi ze swoim chłopakiem w jego BMW i mówi:
-Połóż rękę na mym łonie.
-A co to jest mymłon?
-
Dziewczyna siedzi ze swoim chłopakiem w jego BMW i mówi:
-Połóż rękę na mym łonie.
-A co to jest mymłon?
Nalać mu za mymłon :D
-
Wyjazd służbowy
Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Proszę się pakować.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Krystian, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie jakoś poradzić sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolony uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzieñ.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Krystian, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Weronika, ch*jnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.
Uczeñ do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaść do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy...
Rozprawa sądowa.
SęDZIA: Czy przyznaje się pani do zabicia męża?
OSKAR¯ONA: Zabicia? To była raczej eutanazja, akt łaski. Od wielu miesięcy obserwowałam jak mój mąż, całymi dniami, objadając się, wegetuje przed telewizorem, a tego wieczoru, podczas transmisji meczu, wyra¼nie poprosił, a nawet krzyczał, bym mu pomogła.
SęDZIA: A co konkretnie powiedział?
OSKAR¯ONA: Strzelaj, kurwa, strzelaj!
Drogi Mężu:
Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre. Byłam dla Ciebie dobrą kobietą przez ostatnie siedem lat i nie otrzymałam za to nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie
piekłem. Twój szef zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś robotę. Ostatniego tygodnia wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś, że mam nową fryzurę, pięknie zrobione paznokcie, przygotowałam Twoje ulubione mięso i mam na sobie nową, piękną i kuszącą bieliznę Przyszedłeś sobie, zjadłeś w dwie minuty, i poszedłeś spać zaraz po obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie kochasz czy czegoś podobnego. Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie kochałeś. Ale to już nieważne, ponieważ odchodzę.
P.S. Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego. Twój BRAT i ja przeprowadziliśmy się razem do Szczecina! Mamy nowe wspaniałe życie!
Twoja Była Małżonka.
> Droga Była Małżonko:
W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list. To prawda, że byliśmy małżeñstwem przez siedem lat, jednak do dobrej kobiety było Ci naprawdę daleko. Oglądałem mecze za każdym razem, kiedy epatowałaś mnie swoją żałosną nagością, chodząc po domu w bieli¼nie, aby na to nie patrzeć. Szkoda, że to nie działało. Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym tygodniu i pierwszą rzeczą, którą pomyślałem było "wyglądasz jak facet!". Moja matka nauczyła mnie, żeby lepiej nie mówić nic, kiedy nie jestem w stanie powiedzieć czegoś miłego. Kiedy przygotowywałaś moje ulubione mięso, musiałaś pomylić mnie z MOIM BRATEM, ponieważ zaprzestałem jedzenia wieprzowiny już siedem lat temu. Poszedłem sobie spać, kiedy zobaczyłem Twoją nową bieliznę, ponieważ była na niej jeszcze metka z ceną. Modliłem się, żeby to był przypadek, że tego samego dnia, którego rano pożyczyłem mojemu bratu dwieście złotych, Twoja bielizna miała na metce 199,99 zł. Po tym wszystkim nadal Cię kochałem i czułem, że jeszcze możemy to naprawić. Zatem kiedy zorientowałem się, że właśnie wygrałem w totka dziesięć milionów, rzuciłem robotę i zakupiłem dwa bilety na Jamajkę. Kiedy jednak przyszedłem do domu, Ciebie już nie było. Jak sądzę, wszystko to stało się nie bez powodu. Mam nadzieję, że właśnie ułożyłaś sobie życie, tak jak zawsze chciałaś. Mój prawnik powiedział, że list, który do mnie napisałaś jest wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z Twojej winy i nie dzielić majątku. Zatem trzymaj się.
P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako Karolina. Mam nadzieję, że to nie problem.
Podpisano - Bogaty Jak Chuj i Wolny!
-
http://otomoto.pl/honda-cbr-1000rr-fireblade-1000-rr-sc59-M2059043.html
Czytaj opis!
-
daje linka tutaj bo uważam że to dowcip <lol> http://moto.allegro.pl/victory-vision-i1288044700.html
-
Niby co tam jest z dowcipu ? tam wszystko jest prawdziwe... może przestañ brać dopalacze ? ;]
Ale moto ochydne....
-
Niby co tam jest z dowcipu ? tam wszystko jest prawdziwe... może przestañ brać dopalacze ? ;]
Ale moto ochydne....
łoj tam:P uznał poprostu sam wyglad za dowcip :P moze i słusznie chociaz są gusta i guściki ;)
-
Na parafii pojawił się nowy, młody ksiądz. Po pierwszej mszy zaczął spowied¼ do której przystąpiła młoda mężatka i mówi:
-Proszę księdza, robiłam laskę innemu mężczy¼nie. Proszę o należytą pokutę.
Ksiądz nie wiedząc jaka pokuta będzie odpowiednia postanowił spytać kościelnego jaką pokutę zadałby proboszcz, więc pyta:
-Kościelny, co ksiądz proboszcz daje za robienie loda?
Na co kościelny zawstydzony odpowiada:
-Mnie daje Snickersa.
-
Słynny Hiszpañski Jawer?
Makutas Posampas.
-
I jego brat- Mahooya Posampas... troche to czerstwe... ale co tam :>
-
A propos czerstwego:
Wchodzisz do piekarni i pytasz:
-Macie czerstwe pieczywo?
Na co kobita mówi:
-Mamy.
A ty:
-To po co tyle pieczecie !
-
Po sakramentalnym "tak , pan młody pyta księdza:
Ile kosztował ślub?
Ile uznasz synu za stosowne, mając na uwadze wartość osiągniętego szczęścia - odpowiedział duchowny.
młody popatrzył na żonę, podrapał się po głowie, pomyślał i dał księdzu 50zł.
Ksiądz popatrzył na młodą , poklepał młodego po ramieniu i .... wydał mu 30zł
-
Siedziałem na Victory Vision na targach w Birmingham i moto naprawdę fajne. Dopracowane detale. No, ale za młody jestem na takie motocykle... może po 50tce :)
-
Siedziałem na Victory Vision na targach w Birmingham i moto naprawdę fajne. Dopracowane detale. No, ale za młody jestem na takie motocykle... może po 50tce :)
Po 50tce? Musiałbym wypić co najmniej pól litra,żeby mi się to spodobało.
-
Siedziałem na Victory Vision na targach w Birmingham i moto naprawdę fajne. Dopracowane detale. No, ale za młody jestem na takie motocykle... może po 50tce :)
Po 50tce? Musiałbym wypić co najmniej pól litra,żeby mi się to spodobało.
wiec juz wiesz co zrobic zeby sobie poje¼dzić ;)
-
Z góry przepraszam za wulgarność :)
Mąż do żony: - Czemu Ty taka tępa jesteś? Nie mogę już tego znieść!
Nawet suwakiem logarytmicznym nie
umiesz się posługiwać! Albo się nauczysz, albo wyp.......j!!!
Następnego dnia mąż wraca z pracy, a ¯ona wita go w korytarzu z
suwakiem logarytmicznym w dłoni: - Twój członek ma 16 centymetrów
długości. Moja pochwa ma 18 centymetrów głębokości. Jesteśmy
małżeñstwem od ośmiu lat, więc całkowita
suma niedoruchania wynosi 42 kilometry i 345 metrów. Albo doruchasz,
albo wypi......j
-
8 lat /2cm to wychodzi po jakieś 6 minut codziennie za mało <scared>
Niezła, pikantna babka. <lol> <lol> <lol>
-
Zaczerpniete z forumbrzeg.pl
Pamiętnik męża
PONIEDZIA£EK 07.06.
¯yję. Wciąż żyję. Mój lekarz mówi, że to cud. Wczoraj pokłóciłem się z żoną. Smęciła mi i smęciła to jej powiedziałem w koñcu:
- Gadaj sobie do woli. Mnie to i tak lewym uchem wpada, a prawym wypada.
Dziś lekarz założył mi opatrunek na prawe, a żona powiedziała, że mi już teraz nic nie wypadnie. Do lekarza ze mną poszła cholera
jedna. Przy okazji tego ucha o niestrawności mojej żeśmy gadali i lekarz mnie pyta: - A zgagę Pan ma?
No to mu mówię: - A co nie widać?
Tylko po cholerę się na nią patrzyłem? Tym razem unik się nie udał i dodatkowo szycie brwi miałem.
SOBOTA 12.06
Szczerość jest przereklamowana. Z babami nie ma co szczerze w ogóle gadać. Wczoraj mojej żonie przyszło na jakieś czułości. Leżymy sobie, a ona do mnie z tekstem:
- Ty w ogóle nie jesteś o mnie zazdrosny!
- Jestem....
- Ciekawe, a co byś pomyślał, jakbyś się dowiedział, że cię zdradziłam z twoim najlepszym przyjacielem?!
- ¯e jesteś lesbijką...
Brew nie zdążyła się zagoić. Miałem drugie szycie i o dwa szwy więcej. Do trzech razy sztuka?
PONIEDZIA£EK 28.06.
Facet to nie powinien okazywać swojej radości. Byłem na imprezie z kolegami. Impreza jak impreza. Trochę popiliśmy, rozochocony wróciłem do domu. Trochę nawalony i radosny. Chciałem się podzielić tą radością więc klepię starą w dupsko z uśmiechem i wołam:
- Ty jesteś następna grubasku ...
Nie zdążyłem dokoñczyć zdania, a ze szpitala dopiero dziś mnie wypisali.
SOBOTA 03.07.
W poniedziałek idę do dentysty zobaczyć, czy implant jedynki mi się będzie trzymał. A wszystko przez te perwersje. ¯e też ludziom takie durnoty do głowy przychodzą. Wracam zjebany z pracy, żryć się chce, wchodzę do chałupy, a moja stara stoi w drzwiach sypialni, oparta o futrynę, cała w lateksie i kręci pejczem. To się pytam:
- Co na obiad Batmanie?!!
Obiadu nie było, a przynajmniej ja nie miałem, obudziłem się dopiero dziś po śniadaniu.
CZWARTEK 08.07.
Czas to ma destrukcyjny wpływ na moją osobę. Dziś dostałem w ryj za spó¼niający się zegar. Czy to do cholery moja wina była, że się spó¼nił? Wchodzę do domu, a żona mi od drzwi smęci:
- Wiesz, dziś jak przechodziłam w przedpokoju to zegar spadł tuż za mną.
- Zawsze się spó¼niał - odpowiedziałem szybko.
Kurde, za szybko. A niby czas to pieniądz. Mnie to kosztowało pięć stów za remont górnej trójki.
PI¡TEK 16.07.
Czy wszystkie kobiety mają kompleksy na tle cycków? Wczoraj kupiłem parę płyt DVD. Mieliśmy z kumplami wieczorem pooglądać u Zenka.
¯ona się pyta po cholerę kupiłem płyty skoro DVD nie mam? No to ja się zapytałem po cholerę kupuje staniki? Ta brew to mi się chyba nie zagoi.
WTOREK 20.07.
Ja to kobiet nigdy nie zrozumiem. Na przeprosiny za te staniki kupiłem żonie kwiaty. Wchodzę do domu. Całuję ją w policzek z uśmiechem. Wręczam kwiaty, a ta drze się na mnie:
- Tak, Tak! Teraz może będę nogi rozkładać przez tydzieñ??? Co???!!!
Na to ją pytam grzecznie: - A dlaczego? To wazonów już nie mamy??
No i za kwiaty dostałem po ryju. Teraz wiem czemu faceci nie kupują żonom kwiatów. Mają kurde rację.
-
Szasza wychodzi na przepustke z wojska,
pierwsze co to zachodzi do burdelu i bierze kurwe.
Rucha ją i rucha po 30min. konczy zapina mundur
już łapie klamke od dzwi żeby wyjść a kurwa pyta:
-a dziengi gdzie?
a on na to:
-ruski oficer od dam pieniędzy nie bierze
-
rozmowa dwóch kolegów...
Nie wiem dlaczego tak wiele osób pała nienawiścią do łysoli w dresach. przecież to najbardziej troskliwi ludzie na świecie!
ilekroć się mijam z nimi na osiedlu to zawsze pytają czy mam jakiś problem.
-
Z pamiętnika Amerykañskiego żołnierza, który przyjechał na szkolenie do P
Dzieñ 1.
pijemy z Polakami wódkę
Dzieñ 2.
Boże, chyba zaraz umrę..
Dzieñ 3.
Znowu pijemy z Polakami wódkę
Dzieñ 4.
Mogłem umrzeć 2 dni temu..
-
Tak apropo minionych swiat:
Matka przyprowadziła swoją osiemnastoletnią córkę do lekarza, informując go, że córka nieustannie cierpi na mdłości. Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, że jest ona mniej więcej w czwartym miesiącu ciąży.
- Co też pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miała do czynienia z żadnym mężczyzną! Prawda, córeczko?
- Prawda, nawet się nigdy nie całowałam - zapewniła córeczka.
Lekarz bez słowa podszedł do okna i zaczął intensywnie wypatrywać w dal.
- Panie doktorze, czy coś nie tak? - pyta po pięciu minutach zaniepokojona mamuśka.
- Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje się jasna gwiazda i przybywa trzech króli. No więc stoję i czekam...
Znalezione na forum innego forum, wklejone na inne forum i z tam to znalazlem:
Pilne pytane. Proszę o pomoc. Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się dowiedziałem. No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę. Na pytanie "z kim z naszych wspólnych znajomych się spotyka", odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam. Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim. Kiedyś wziąłem jaj komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona po prostu dostała szału i zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się
zainteresowałem, że coś nie tak. Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za Wartburgiem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy.
Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę je¼dzić z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można zamontować tañszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?
-
na drodze podczas kontroli podejrzanie zachowującego się typa:
-Pan otworzyć bagażnik
- nie mogę, mam tam pszczoły luzem
- jechać!, nie tarasować drogi...
-
Nigdy nie rozumiałem, dlaczego potrzeby seksualne mężczyzn tak bardzo odbiegają od potrzeb seksualnych kobiet. Wszystkie te gadki o Marsie i Wenus... Nigdy również nie rozumiałem, dlaczego tylko
mężczy¼ni są w stanie myśleć racjonalnie...
W zeszłym tygodniu poszedłem z moją żoną do łóżka.
Zaczęlismy się pod kołdrą głaskać i dotykać. Byłem już gorący jak cholera i myślałem, że ona również, ponieważ to, co robiliśmy miało jednoznaczne podłoże seksualne.
Lecz właśnie w tym momencie rzekła do mnie:
- Posłuchaj, nie mam teraz ochoty sie kochać, chcę tylko, żebyś wziął mnie w ramiona, dobrze?
Odpowiedziałem:
- Co?
W odpowiedzi usłyszałem, no jak sądzicie, co? To przecież jasne:
- Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z emocjonalnych potrzeb kobiet!
W koñcu zrezygnowałem i skapitulowałem. Nie miałem tej nocy seksu i tak zasnąłem...
Następnego dnia poszedłem z żoną do Centrum Handlowego na zakupy.
Patrzyłem na Nią, gdy przymierzała trzy piękne, ale bardzo drogie sukienki. Ponieważ nie mogła się zdecydować, powiedziałem Jej, żeby wzięła wszystkie trzy. Nie wierzyła własnym uszom i zmotywowana przez moje pełne wyrozumiałości słowa, stwierdziła, że do nowych sukienek potrzebuje przecież nowe buty, zresztą te, które na wystawie oznaczone były ceną 600 zł. Na to rzekłem, że, oczywiście, ma rację. Nastepnie przechodziliśmy obok stoiska z biżuterią.
¯ona podeszła do wystawy i wróciła z diamentową kolią.
Gdybyście mogli Ją widzieć! Byla wniebowzięta! Prawdopodobnie myślała, że nagle zwariowałem, ale to było Jej w gruncie rzeczy obojętne. Sądzę, że zniszczyłem wszelkie schematy myślenia filozoficznego na których się do tej pory opierała, gdy po raz kolejny powiedziałem "tak" i dodałem "piękna kolia"...
Teraz była wręcz seksualnie podniecona. Ludzie! Jej twarz wyrażała tyle uczuć, musielibyście to widzieć! W tym momencie powiedziała ze swoim najpiękniejszym uśmiechem:
- Chod¼, pójdziemy do kasy zapłacić.
Trudno mi było nie wybuchnąć śmiechem, gdy Jej odpowiedziałem:
- Nie, kochanie, nie mam teraz ochoty tego wszystkiego kupować...
Jej twarz zbladła jak ściana, a jeszcze bardziej, gdy dodałem:
- Mam tylko ochotę na to, żebyś mnie wzięła w ramiona.
Gdy z wściekłości i nienawiści już prawie pękała, wbiłem ostatni gwó¼d¼:
-Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z finansowych możliwości mężczyzn.
Sądzę, że nie będę miał seksu do roku 2013...
-
(zasłyszane)
2 gostków w aptece:
- proszę 12 tabletek aspiryny i 12 tabletek węgla
- po co wam tyle ?
- warcaby nam ktoś zapier****ł. <lol>
-
Czym różni się Niemka od krowy ?
Kolczykami :>
-
Czym różni się Niemka od krowy ?
Kolczykami :>
Czym różni się rozjechana niemka od rozjechanego kota?
-Przed rozjechanym kotem są ślady hamowania :>
-
Dwóch zawianych gości miało ochotę na drinka, ale mieli ze sobą tylko dolara i parę centów. W koñcu jeden z nich proponuje:
- Złóżmy się i kupmy sobie hot doga.
- Hot doga? A po kiego? Ja chcę drinka!!!
- Otóż to. Zrobimy tak: kupimy hot doga, wyjmiemy z niego parówkę i przymocuję ją sobie do rozporka. Pójdziemy do baru, zamówimy drinki, wypijemy. Kiedy przyjdzie do płacenia, ty uklękniesz i zaczniesz ssać parówkę, tak jakbyś robił mi laskę. Barman nas wyrzuci i nie będziemy musieli płacić.
Jak uradzili, tak zrobili. Zamówili dwie whisky, wypili, odegrali scenkę, barman ich wyrzucił i kazał nie wracać. Odstawili ten numer w 19 barach.
- Wiesz co? - mówi w koñcu ten drugi - Zamieñmy się rolami, bo mnie już kolana bolą.
- OK, ale muszę ci coś powiedzieć. Zgubiłem hot doga w trzecim barze.
-
Wiecie dlaczego Hitler się polwiesił?
Bo dostał rachunek za gaz <lol> <lol><lol>
Niemki są jak choinki - nikt nieche ich rozbierać <lol>
Carne na czerwonym jedzie po zielonym - murzyn na jawie jedzie po trawie
-
Skąd ja to znam <lol>
-
Baba i chłop jadą furmanką po autostradzie.
Nagle wyprzedza ich motocyklista bez głowy, chłop zdziwił się, lecz nie zareagował. Nagle wyprzedził ich drugi motocyklista, także bez głowy... Po kilku następnych podobnych wypadkach, zdziwienie chłopa sięgnęło zenitu i z wielkim trudem zaczął się zastanawiać nad zaistniałą sytuacją. Po chwili kontemplacji klepną się w głowę i krzyczy do baby:
- Ej, stara! Rzuć no tam tę kosę gdzieś wyżej!
-
Po co kobietom nogi ?
¯eby nie zostawiały śluzu na podłodze <lol>
-
Nazwa motocykla została zmieniona z Junaka :>
Poznał chłopak dziewczynę. Po kilku spotkaniach ona zdecydowała się zaprosić chłopaka na obiad niedzielny do rodziny. W związku z tym, że chłopak pochodził z biednej rodziny i nie miał za wiele kasy, nie wiedział za bardzo w co ma się ubrać i co zrobić żeby dobrze się zaprezentować. Po chwili zastanowienia wpadł na genialny pomysł. Przypomniał sobie, że ma w szopie starą Jawe, więc w połączeniu ze starymi dżinsami i kurtką skórzaną będzie git. Poszedł do szopy, odgarnął całe to siano, którym pojazd był przykryty i... zamarł. Jawa była cała zardzewiała. Już prawie się załamała, gdy wpadł na genialny pomysł. Wysmaruje ją wazeliną... Jak pomyślał tak zrobił, jawa świeciła się jak psu jaja. W niedziele pojechał do dziewczyny, ona czekała na
niego przed wejściem i mówi:
- Słuchaj Kaziu, pamiętaj o jednej rzeczy, po zjedzeniu obiadu nie wolno Ci się odzywać. Kto pierwszy to zrobi, ten myje wszystkie gary... No taka jest u nas tradycja.
Kaziu myśli: "niech będzie, no problemo, chyba ich porypało, jeżeli myślą, że ja, gość, będę mył te gary".
Weszli do domu, kwiatuszki dla mamusi, dzieñ dobry, witamy itp. Obiad minął bez problemu, wszystkim smakowało, skoñczyli jeść i... cisza, nikt się nie odzywa. Ojciec myśli: "co ja się będę odzywał, robiłem na nockę, a teraz miałbym te gary myć. Nigdy w życiu, siedzę cicho". Matka myśli: "nom chyba ich poczesało, jeśli myślą, że się odezwę. Cały dzieñ gotowałam, a teraz miałabym zmywać. A tam ta patelnia jest tak urypana... Nie ma mowy siedzę cicho". Dziewczyna myśli: "¯eby tylko Kazik się nie odezwał..." Kazik myśli: "Porąbani, przyszedłem w gości i myślą, że będę gary mył???"
Minęła godzina i cisza. Kazik się wkurzył, wziął swoją dziewczynę, położył na stole, zdjął majtki i zerżnął.
Ojciec myśli: "a co mnie to obchodzi, pewnie dyma ją codziennie, ja się tych garów nie chyce".
Matka myśli: "w dupie to mam. Jak pomyśle o tej patelni, to mi się słabo robi".
Mija dwie godziny i cisza. Kazik się wkurwił, wziął matkę, położył na stół i ją zerżnął.
Ojciec myśli: "!#$% mać, przegiął pałę, ale ja to mam w dupie. Całą noc harowałem, a teraz będę garnki mył?"
Dziewczyna myśli: "Grunt, żeby się tylko Kazik nie odezwał".
Mijają trzy godziny i cisza ale... zaczął padać deszcz... Kazik podbiega do okna, patrzy a tam całą wazelinę zmyło mu z Jawy. Załamany myśli:
"Huk, odezwę się."
- Czy macie może wazelinę???
A ojciec na to:
- To ja już może umyję te garnki...
-
hahah słyszałem gdzieś już to :)
-
hahah słyszałem gdzieś już to :)
Kawały o Jasiu czy jakoś tak :)
-
Wchodzą do baru dwaj murzyni i mulat.
Barman pyta co podać panowie?
Mulat będzie zamawiał odpowiadają murzyni
Więc co podać najjaśniejszy panie?
-
Diabeł złapał Polaka, Ruska i Niemca (standardzik) i kazał im podać jakąś jednostkę miary, ze sam nie będzie wiedział ile to jest zaczyna Niemiec:
-10 kilometrów
-wiem ile to jest, Niemiec, idziesz ze mną
Rusek:
-50 mil morskich
-wiem ile to jest idziesz ze mną i z Niemcem
Polak:
-od ch*ja
-Polak, nie wiem ile to jest zostajesz tutaj ale pokaż mi tylko ile to jest
-widzisz tamto drzewo (pokazuje palcem na pobliski świerk)
-tak widzę
-to jeszcze w p*zdu za nim :D
-
http://demotywatory.pl/2936810/Uciekamy-z-angola
-
Arthur Davidson, założyciel fabryki motocykli Harley-Davidson umarł
i poszedł do nieba. ¦więty Piotr pyta się go w bramie niebiañskiej:
- Ponieważ byłes dobrym człowiekiem możesz sobie wybrać takich
kolegów w Niebie jakich chcesz. Z kim chciałbyś się zapoznać?
- Arthur odpowiada: - Najpierw musze się rozmowić z Panem
Bogiem.
- Zaprowadzili go do sali tronowej i Bóg uścisnął Arthurowi ręke. Na
to Arthur mówi:
- Ty jesteś wynalazca kobiety?
- Tak - odpowiada Bóg
Na to Arthur:
- Twój wynalazek ma pare poważnych wad. Po pierwsze, robi za
dużo hałasu na wysokich obrotach. Po drugie, wtrysk paliwa jest za
blisko rury wydechowej. Po trzecie, koszty napraw i utrzymania sa
ogromne.
Na to Bóg wystukał cos na komputerze i drukarka wyrzuciła
statystykę.
- Popatrz - mówi Bóg możliwe ze mój wynalazek ma wady, ale
więcej mężczyzn na nim je¼dzi niż na twoim!
-
Arthur Davidson, założyciel fabryki motocykli Harley-Davidson umarł
i poszedł do nieba. ¦więty Piotr pyta się go w bramie niebiañskiej:
- Ponieważ byłes dobrym człowiekiem możesz sobie wybrać takich
kolegów w Niebie jakich chcesz. Z kim chciałbyś się zapoznać?
- Arthur odpowiada: - Najpierw musze się rozmowić z Panem
Bogiem.
- Zaprowadzili go do sali tronowej i Bóg uścisnął Arthurowi ręke. Na
to Arthur mówi:
- Ty jesteś wynalazca kobiety?
- Tak - odpowiada Bóg
Na to Arthur:
- Twój wynalazek ma pare poważnych wad. Po pierwsze, robi za
dużo hałasu na wysokich obrotach. Po drugie, wtrysk paliwa jest za
blisko rury wydechowej. Po trzecie, koszty napraw i utrzymania sa
ogromne.
Na to Bóg wystukał cos na komputerze i drukarka wyrzuciła
statystykę.
- Popatrz - mówi Bóg możliwe ze mój wynalazek ma wady, ale
więcej mężczyzn na nim je¼dzi niż na twoim!
Buahahahahahahaha ;] Dobre <cheers>
-
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/64b9eb3a801397a1.html
-
Hehehe Pewnie fotoszop ;p
-
Rozmowa dwóch apostołów:
-Ty, co się dzieje z Jezusem, taki smutny chodzi...
-Wiesz co nie wiem, ale masz rację, że jakiś taki przybity...
-
Jak to dlaczego?
Klucze od bramy mu zaj...ałem.
P.S.
Chodzi ksiadz po kolędzie i w jednym z domów pyta Jasia
-A ty synku jakie masz oceny z religii?
-Trzy szóstki proszę księdza...
-
Mamy z moją żoną sposób na szczęśliwe i długie pożycie małżeńskie.
Dwa razy w tygodniu idziemy do dobrej restauracji, dobre winko, dobre jedzenie, później wspaniały, upojny, namiętny sex... Żona chodzi we wtorki, a ja w piątki... :PP
-
to z dedykacja dla wszystkich co budza sie czasem ale sa jeszcze pijani po imprezie: :D
Kazik od zawsze robił to co lubił : całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok.
"Co ty do kurwy nędzy robisz w moim łóżku?...I kim do cholery jesteś?"
zapytał facet. "To nie jest twoja sypialnia. Jestem św. Piotr i jesteś w niebie"dodał.
"Że co Twierdzisz, że jestem martwy Nie chcę umierać, jestem na to jeszcze za młody! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię!"
"To nie takie proste" odpowiedział święty. "Możesz wrócić jako kura albo jako pies. Wybór należy do ciebie"
Kazio pomysłał przez chwile i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące a życie kury wydaje się być miłe, relaksujące. Biegnie po zagrodzie z kogutem nie może być złe.
"Chcę powrócić jako kura" odpowiedział.
W kilka sekund póĽniej znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje. Wtedy podszedł do niego kogut.
"Hey! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi św. Piotr" powiedział kogut "Jak ci się podoba bycie kurą?"
"No jest ok ale mam to dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje"
"Ooo, no tak. To znaczy, że musisz znieść jajko" powiedział kogut
"Jak mam to zrobić?"
"Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz"
Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił. Nagle "chluś" i jajko było już na ziemi.
"Łoł to było zajebiste" powiedział Kazik. Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo. Za trzecim razem, gdy zagdakał usłyszał krzyk
swojej żony : "Kazik co ty kurwa robisz! Obudź się! Zasrałeś całe łóżko"
-
Jan często jeździł na delegacje. Lecz gdziekolwiek pojechał, po jakimś
czasie przysyłano stamtąd nakazy potrącania z pensji alimentów...
Szef wzywa Jana i pyta:
- Dlaczego ma pan tyle nieślubnych dzieci, a z własną, piękną
żoną ani jednego ?...
- Bo ja, szefie... Ja się w niewoli nie rozmnażam :D
Dwóch prawników weszło do baru. Zamówili po drinku, po czym wyciagnęli z teczek po kanapce i zaczęli jesć. Natychmiast pojawił się przed nimi właściciel baru.
- Panowie, bez przesady,nie możecie tu jesć swoich kanapek.
Prawnicy wzruszyli ramionami i zamienili się kanapkami.
-
Dzieci opowiadają sobie o tym jak sie lubią ich rodzice:
-Kasia mówi, a mój tatuś całuje mamusie
-Piotruś , a mój tata mocno przytula mame
- A Ania mowi a moja mama połyka lampę !!
- dzieci pytają jak to ???
noo mowi : zgaś lampę to wezmę do buzi :D
-
Zima.
Alpy.
Stok narciarski.
Facet rusza z góry,
odbija się kijkami i jedzie na bombę.
Nagle podskakuje na muldzie,
obraca go,
leci,
koziołkuje,
w tumanie śniegu wali w drzewo...
Kijki w jedną,
narty w drugą,
gość rozwalony,
zęby wybite,
krew z nosa,
nogi poskręcane w dziwny sposób.
Otwiera nieprzytomne oczy,
wciąga górskie powietrze i mówi:
- I ch...j, i tak lepiej niż w pracy !
-
Dwóch policjantów na patrolu obserwuje turystę jedzącego jabłka. Patrzą i zastanawiają się dlaczego tamten wkłada ogryzki do kieszeni. Zniecierpliwieni podchodzą i pytają:
- "Dlaczego chowa pan te ogryzki?"
- "Wiecie panowie policjanci: jak mi się nudzi to wydłubuje pestki z ogryzek, zjadam je i jestem mądrzejszy."
Policjanci jako że są tępi i głupi postanowili odkupić od turysty wszystkie ogryzki.
- "Sprzeda nam pan te ogryzki?" - pytają.
- "To będzie kosztowało dużo hajsu"- odparł.
- "Damy panu po 50 zł, może być?"
- "ZGODA!" - odparł turysta.
Po dokonaniu transakcji policjanci zaczęli zajadać pestki... Nagle jeden mówi:
- "qrfa Roman za te 100 złotych to 100kg jabłek byśmy mieli..."
Na to turysta:
- "Panowie, zaczęło działać!!!"
-
Jedzie koles walcem, i uderzył w drzewo...
Przyjezdza policja i pyta
-jak to się stało!?
-Panie to był momęt.
Spotykają się rano dwie dżdżownice i jedna do drugiej:
-ej, co tam u Ciebie o drugiej w nocy takie hałasy były?
-aaa, starego na ryby wyciągali.
Był sobie taki koleś który nazywał się BUBA i którego wszyscy znali..
Pewnego dnia przychodzi do niego kumpel i mówi:
BUBA ja Ci nie wierze że wszyscy Cię znają.. Na to BUBA, dobra mów gościa, jedziemy do Niego i zobaczysz...
Kolega myśli i po chwili ...napewno nie zna Cię Arnold Schwarzenegger..
Dobra, jedziemy na plan filmowy..
Zajeżdżają i Arnold mówi: BUBA człowieku, dawno Cię nie widziałem ..no to pyk flaszeczka z Arnoldem i git.
Kolega znów myśli..Napewno nie zna Cię Barrack Obama.
BUBA mówi: mm pestka!, jedziemy do białego domu..
Przyjeżdzają, Obama stoi z kwiatami:
BUBA kopee lat, no to uściski, pogadanki..
Kumpel zaś się zastanawia Kogo by mógł nie znać.
Napewno nie zna Cię Papież!
Dobra, jedziemy na plac Świętego Piotra..
Są na placu, BUBA do kumpla..Ty tu poczekaj, a ja pójdę do Niego i razem z Nim Ci pomacham.
Mija 10 min. BUBA macha razem z papieżem..
Wraca po chwili, rozgląda się i nie może znaleźć kolegi, pyta stojących obok..
Nie widzieliście gdzie poszedł mój kumpel? ..
Właśnie zabrała go karetka, no to BUBA odrazu w samochód i do szpitala..
Zachodzi do Kumpa i mówi:
Ej co Ty Odpier*alasz!?
na to kolega:
To że znał Ce pier*olony Schwarzenegger, zrozumiałem..
Ten Obama tez mógł Cię znać..
Ale jak na placu podbiegł do Mnie mały Wietnamczyk i zapytał Kto stoi koło BUBY to padłem..
:> :>
-
Kto jest szybszy od murzyna z telewizorem?
Jego brat z DVD. :)
-
Bash:
<adik> kurde co mi sie snilo
<adik> snilo mi sie ze bank obrabialem z babcia
<adik> i nagle sie wlaczyl alarm
<adik> wyobrazcie sobie miny rodziny gdy nagle przy wlaczonym dryndajacym budziku zrywam sie z lozka z krzykiem: babcia! spier***amy!
-
Pewnej nocy patrol policyjny czatował pod pubem motocyklistów na potencjalnych sprawców jazdy '' pod wpływem ''. Krótko przed zamknięciem policjanci spostrzegli motocyklistę, który wytoczył się z baru, przetoczył się po wszystkich motocyklach próbując dopasować kluczyk do 5 różnych maszyn, zanim znalazł swoją. Przez kilka minut siedział kołysząc się ze spuszczoną głową i zerkając spode łba. Wszyscy już opuścili bar i odjechali. W końcu i on dopasował sobie kask do głowy, telepiąc się okrutnie o lusterka, odpalił motocykl i zaczął powoli jechać. Policjanci tylko na to czekali - zgarnęli chłopa z motocykla i poddali badaniu alkomatem. Po chwili oczekiwania wyświetlił się wynik - 0.0.
Zdziwieni policjanci zaczęli dopytywać się jak to możliwe.
Motocyklista na to spokojnie:
- Dzisiaj ja jestem dyżurnym do odwracania uwagi...
-
Czym sie rozni Syrena 105 od Rolls Royce'a?
Syrena ma z boku listwy ozdobne, a Rolls Royce nie ma!
-
Pewnej nocy patrol policyjny czatował pod pubem motocyklistów na potencjalnych sprawców jazdy '' pod wpływem ''. Krótko przed zamknięciem policjanci spostrzegli motocyklistę, który wytoczył się z baru, przetoczył się po wszystkich motocyklach próbując dopasować kluczyk do 5 różnych maszyn, zanim znalazł swoją. Przez kilka minut siedział kołysząc się ze spuszczoną głową i zerkając spode łba. Wszyscy już opuścili bar i odjechali. W końcu i on dopasował sobie kask do głowy, telepiąc się okrutnie o lusterka, odpalił motocykl i zaczął powoli jechać. Policjanci tylko na to czekali - zgarnęli chłopa z motocykla i poddali badaniu alkomatem. Po chwili oczekiwania wyświetlił się wynik - 0.0.
Zdziwieni policjanci zaczęli dopytywać się jak to możliwe.
Motocyklista na to spokojnie:
- Dzisiaj ja jestem dyżurnym do odwracania uwagi...
Z życia wzięte :-)
Moje skromne dzieło...
-
- Kiedy powstało Tesco w Świebodzinie?
- 5 lat przed Chrystusem...
-
Czarny nie wyszczupla, czarny kradnie :)
dwóch kolegów leje pod płotem, nagle jeden z nich pyta drugiego:
- Ej, dlaczego jak sikasz nie trzymasz go w ręce?
- Wiesz co? Pomyślałem sobie, że odkąd płacę alimenty, to temu sku*wysynowi ręki nie podam :)
-
Policjanci pukają do drzwi mieszkania w którym ma miejsce zakłócanie ciszy nocnej
- kto tam? - pada z za drzwi
- policja
- my policji nie zamawialiśmy, my zamawialiśmy prostytutki!
- sąsiedzi nas wzywali!
- sąsiedzi zamawiali, sąsiedzi niech ruchają!
-
Hhehehehe :D
-
To się tu nadaje :D
http://www.youtube.com/watch?v=4Q4-tAhg0HA
-
Baby motoren Werke !
-
To się tu nadaje :D
http://www.youtube.com/watch?v=4Q4-tAhg0HA
jest inny temat http://www.jawacz.pl/humor/filmiki-youtube-google-video-wrzuta-smog-itp/ bardziej pasujacy moim zdaniem
-
Córka mówi do mamy
- mamo, jezdem z tatusiem w ciąży
- o boże dziecko! ty masz 13 lat! i dalej mówisz jezdem?
//dla mnie żart poniżej poziomu :/
WujoWojtas
-
3 Przedszkolaków chwali się jakie mają Super mamy
pierwszy- Moja mama potrafi włożyć do buzi całe jajko
drugi- A moja to Jabłko
trzeci-A moja to Telewizor!
Co - wszyscy zdziwieni
TAK - odpowiada trzeci-Jak idę spać to słyszę z drugiego pokoju
Gaś telewizor i bierz go do buzi
-
No Zysiu, Wojtek podniosl moralnosc forum (zobacz wyzej), a wg tych kryteriow i Twoj post moze wyladowac w koszu! Choc ja tez lubie jak moja Zona je telewizor ;)
-
Nawet jeżeli to kto przeczyta to jego ;)
-
Jaki garnitur ma cygan?
Dobrze skrojony :D
*BA-DUM TSS*
-
Kto wynalazł triatlon ? Cyganie :
Na basen z buta , z basenu rowerem .
-
W Niemczech jest ta sama wersja o Polakach ;)
-
Koleś żonaty 13 lat. Norma seks raz w tyg itp, ale żonka nie ma orgazmu. Poszli do seksuologa:
- Panie co robić?
- Jak Pan będzie dymał niech murzyn tańczy na stole, to pomoże...
Facet zdziwiony ale ok niech tak będzie. Koleś dyma żonę, murzyn tańczy, 15 minut.. nic... 30 minut... nic... w końcu się wkur*** i mówi
- Dawaj murzyn ruchaj ja będę tańczył!
Włazi na stół, murzyn zabiera sie za jego babeczke a ta po 5 minutach orgazm. Na to facet
- Widzisz murzyn tak się kur** tańczy!
Koleś pojechał do Rumuni polować na niedźwiedzie... Łazi szuka nie ma. Przewodnik do niego.
- Panie sprzedam Panu licencję na jednego rumuna.
- Jak to na rumuna?
- da mi Pan 50 dolców i może pan zastrzelić Rumuna...
Facet sie godzi idzie przez miasto, Patrzy Rumun koło śmietnika, załadował jebut Rumun padł.
Nagle podchodzi policja i z mordą ze mandat ze kara bo zastrzelił Rumuna Facet na to:
- Ale mam pozwolenie
- Dobrze ale nie wolno zabijać koło paśnika :)
-
Nie żyję :D . Umarłem. Wstanę jutro. :D
PS: Ten pierwszy kawał to typowy rodzaj kawału z serii " dowcipy prosto z ^%py" :D
-
Lekcja czeskiego:
-
Wata i spirytus ciekawe :P
-
Hehehe Kichau - lekcja językowa przez zlotami w Holandii i VSJ.
-
Jedzie pięciu Niemców do Włoch i na granicy zatrzymuje ich celnik.
- Przepraszam, ja nie mogę Panów wpuścić
- Dlaczego?
- Bo jadą Panowie Audi Quattro, a jest Was pięciu
- Panie, to jakiś absurd, to tylko nazwa samochodu
- Nie, to niemożliwe, Panów jest pięciu, a tutaj jest wyraźnie napisane Quattro, nie mogę Panów wpuścić.
- Chcielibyśmy w takim razie rozmawiać z szefem
- Niemożliwe, jest zajęty
- A co robi?
- Rozmawia z dwoma facetami we Fiacie Uno.
-
A ja mam lepszy wrecz wyj....y... :o
W mieście otworzono agencję towarzyskąMały Jasio pyta się taty:-Tato a co się robi w takiej agencji?-YYYY...W tej agencji robią ci dobrzeOdpowiada zakłopotany ojciecKilka tygodni później Jasio dostał od taty pieniądze na kino.Lecz zamiast do kina poszedł do agencji towarzyskiej:Jasiu dzwoni do drzwi,otwiera mu piękna kobieta i ze zdziwieniem pyta się Jasia:-A co ty tu robisz?
Jasiu odpowiada
-No chciałem żeby mi zrobili dobrze,mam pieniądze!
Kobieta wzięła Jasia do środka zrobiła mu trzy kanapki z czekoladą ,wzięła pieniądze od niego i Jasiu poszedł
Po kilku minutach Jasio ucieszony wpada do domu i krzyczy:
-Tato byłem w tej nowej agencji!!!
Ojciec zaszokowany pyta się Jasia
-No i jak było?!?!?
-Dwie ogarnąłem ale trzecią już tylko wylizałem
Tata zemdlał.
-
Opowieść którą od paru lat mam na dysku :P
"Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, ze wrócę o północy. 'Obiecuje ci kochanie, nie wrócę ani minuty później'- powiedziałam i wybyłam. Ale. impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, ze zapomniałam o godzinie.. Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, ze mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, ze chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem... Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc jaka to ja jestem inteligenta! Ha.Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam z imprezy, więc mu powiedziałam, ze o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. Och, jak dobrze, jestem uratowana....' - pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła. Mój maż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: 'Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką'. Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem: 'Taaaak A dlaczego, kochanie?' A on na to: Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła 'O kurwa!' znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nadepnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz - puściła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać..."
-
To i ja coś dorzucę :)
-Dzień dobry, poproszę kilogram mięsa.
-Nie ma.
-Ale na sklepie jest napisane "Mięso"!
-To nic nie znaczy. U mnie na szopie jest napisane ch*j, a tam drwa.
-
- Mamusiu, dlaczego kuzynka ma na imię Róża?
- Bo ciocia bardzo lubi kwiatki
- A Ty mamusiu co bardzo lubisz?
- Wacuś, nie zadawaj glupich pytań…
-
...
-
Rzeczywistość:
Policjant - "Panie kierowco, czy zna pan powód tej kontroli?"
Kierowca - "Tak - dziura budżetowa"...
-
Ranek. Siedzi facet w kuchni i je jogurt. Wchodzi żona i się zaczyna:
- I co tak jogurt jesz? Zostawiłbyś dziecku!
- Jest i dla dziecka... - mówi gostek, nie przerywając konsumpcji.
- A jeśli ja będę chciała zjeść?!
- Kupiłem i dla ciebie.
- A jak moja mamusia zechce?!
- Otwórz lodówkę. Dla wszystkich wystarczy.
Chwilka (krótka) ciszy.
- DLACZEGO WYDAŁEŚ TAK DUŻO PIENIĘDZY?!
-
HAHAHAHAHA :D Podejrzewam że taka sytuacja z rana ma miejsce na pewno gdzieś w Polsce codziennie :D.
-
Przychodzi chlop z pracy do domu i mowi:
-kochanie co dzisiaj jest na obiad??
-nic.
-ale wczoraj tez nic nie bylo?!
-przeciez wiesz,ze zawsze gotuje na 2 dni...
:D
-
Stoi motor przed mym domem
Bije w gały swoim chromem
Chopper to nie byle jaki
Gmole, pady, kufry, sakwy
Nagle widzę właściciela
Przyodziana w skórę sknera
Z twarzy jakby Kid Rock stary
Spaślak z niego niebywały
Siada z miną jak u skina
Biedne moto się ugina
Trzeszczy, jęczy, krzyczy, płacze
Aż mi puścić chcą zwieracze!
Zejdź z maszyny głupia krowo!
Stań do walki honorowo
Nie niszcz bajka ty frajerze
Zachowujesz się jak zwierzę
Motor służy do kochania
Usłysz wszak jego błagania
Rocker ruszył tyłek z bajka
By przewietrzyć sobie jajka
Srebrne ćwieki dumnie pręży
Świeci z kasku biały księżyc
“Fikasz, synu?” rzecze frajer
We mnie bulwers nie ustaje
“Szanuj głupku swoje moto
Albo przerżnę cię garotą”
“Osz ty ch.. ” mówi bajker
I zdejmuje już kufajkę
Kroczy wolno jak po smole
Chyba czas zmówić paciorek
Nagle ryk i huk gdzieś słyszę
Warczą, krzyczą bycze dysze
Dym zza gościa się dobywa
Czuć już nawet swąd paliwa
Potem huk i trzask i grzmoty
Biedny rocker ma kłopoty
Gdy otwieram oczy widzę
A widokiem tym się brzydzę
Zad rockersa całkiem goły
Wielki jakby pół stodoły
Na nim motor dumnie stoi
Niczym rycerz w lśniącej zbroi
Niczym lew z bażantem w pysku
Lub też Jelcz na wysypisku
Nagle motor rzekł te słowa
“<jezyk_oko>rzestań swoich niecnych knowań
Zad twój łysy jak ta pała
Felga ma cię pokarała
Teraz cierpisz niczym wieprzek
Zad twój wdycha se powietrze”
Jaki morał z opowiastki?
Szanuj w bajku wszystkie blaszki
-
Polska jest (na szczęscie) krajem, gdzie jak widzisz 2 kolesiów spacerujących z wózkiem dziecięcym... to na pewno są to złomiarze.
-
Polska jest (na szczęscie) krajem, gdzie jak widzisz 2 kolesiów spacerujących z wózkiem dziecięcym... to na pewno są to złomiarze.
:D O Kryste Matko ! W Łaskarzewie tak bywa, ale częściej solo niż we dwóch :D
-
Polska jest (na szczęscie) krajem, gdzie jak widzisz 2 kolesiów spacerujących z wózkiem dziecięcym... to na pewno są to złomiarze.
:D O Kryste Matko ! W Łaskarzewie tak bywa, ale częściej solo niż we dwóch :D
Solo lepiej bo we dwóch tyle samo nałożą złomu na ten wóz co samemu bo jego nośność nie pozwoli na więcej a we dwóch to już podział musi być ;D
-
takie coś odgrzebałem
-
Fajne tylko zapomniał o wątrobie ;).
-
Może znacie, może nie:...
Wieża: Wasza wysokość i pozycja ?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...
Niemieckie lotnisko: Załoga samolotu linii Lufthansa (po niemiecku): Ziemia, podajcie nasz czas pozwolenia na start.
Ziemia (po angielsku): Jeśli chcesz poznać odpowiedź, musisz mówić po angielsku.
Lufthansa (po angielsku): Jestem Niemcem, pilotuję niemiecki samolot w Niemczech. Dlaczego mam mówić po angielsku ?
Nieznany głos (z pięknym brytyjskim akcentem): Bo przegraliście tę cholerną wojnę !
Kontroler: USA353, zgłoś się na częstotliwości 135,60.
cisza
Kontroler: USA353, zgłoś się na częstotliwości 135,60 !
cisza
Kontroler: USA353 jesteś jak moja żona, nigdy nie słuchasz !
Pilot: Tu USA553, może gdybyś nie mylił imienia swojej żony, toby lepiej reagowała !
Pasażerka: Czy lecimy już nad Atlantykiem ?
Stewardesa: Jeszcze nie.
Pasażerka: To co tak ciągnie po nogach ?
Załoga samolotu linii BOAC (wolno, z akcentem typowym dla ekskluzywnej szkoły Eton): Wieża w Heathrow, tu British Airways Speedbird, lot 723.
Wieża w Heathrow : British Airways Speedbird, lot 723, tu wieża Heathrow, słucham.
BOAC : Heathrow, British Airways Speedbird, lot 723, mam do przekazania wiadomość.
Heathrow: British Airways Speedbird lot 723, wieża w Heathrow gotowa do odbioru wiadomości.
BOAC : Wieża Heathrow, British Airways Speedbird, lot 723, podaję wiadomość: mayday, mayday, mayday...
Instruktor na lotnisku do pilota ucznia podczas jego pierwszego solowego lotu: Cessna123, delikatnie zakręcaj i sprawdzaj prędkość. Zrozumiałeś?
cisza
Instruktor: Tom, wszystko w porządku ?
cisza
Instruktor: Tom, musisz włączyć mikrofon, kiwania głową nie da się usłyszeć.
Pasażer położył swoje walizki na wadze przy odprawie w Nowym Jorku i powiedział do urzędnika:
- Lecę do Los Angeles. Chcę, żeby kwadratowa walizka poleciała do Denver, a te dwie okrągłe do Seattle.
- Bardzo mi przykro, ale nie możemy tego zrobić.
- Dlaczego nie? Zrobiliście tak ostatnim razem.
Wieża: Żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.
Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stop ?
Wieża: Taki kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed sobą...
Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340 ?
Pilot: Oczywiście, ze Airbus 340.
Wieża: W taki razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa silniki.
Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń ?
Wieża: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy. Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...
Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje...
Wieża: Jaka jest wasza pozycja ? Nie ma was na radarze...
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już cala wieczność czekamy na cysternę.
Pilot: Prosimy o pozwolenie na start.
Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie ?
Pilot: Do Saltzburga, jak w każdy poniedziałek...
Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK
Pilot: No to super, czyli mamy wolne...
Wieża: Macie dość paliwa czy mało ?
Pilot: Tak.
Wieża: "Tak" co ?
Pilot: Tak, proszę pana.
Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu.
Pilot: Wtorek by pasował...
Kandydat na pilota marynarki lecąc na instrumentach, zagubiony, sfrustrowany, niechcący włącza radio zamiast interkomu, kiedy chciał powiedzieć swojemu instruktorowi, że jego orientacja w sytuacji opadła poniżej optimum:
Uczeń (nadając w świat): "Sir, wszystko mi się popier**liło."
Wieża w Whiting: "Samolot używający przekleństw, zidentyfikować się."
Instruktor (po krótkiej przerwie): "Mój uczeń powiedział, że mu się popier**liło, a nie, że jest głupi."
Pilot-uczeń zgubił się podczas samodzielnego lotu w terenie. Podczas próby zlokalizowania samolotu na radarze kontroler lotów zapytał:
-Jaka była twoja ostatnia znana pozycja?
Pilot-uczeń odpowiedział na to: -Kiedy ustawiono mnie do startu...
Pilot małego samolotu pocztowego miał dość swobodne podejście do przepisowego słownictwa, prawdopodobnie z powodu znudzenia rutynowymi, nocnymi lotami. Każdego dnia o 2:15 w nocy lądował na małym lotnisku wywołując je:
- Dzień dobry lotnisko Jones ! Zgadnij, kto ?
Kontroler lotów też był znudzony, ale jednak nalegał na zachowanie prawidłowej terminologii i pouczał tego pilota codziennie jak prawidłowo korzystać z radia. Lekcje nie przynosiły rezulatatu i pilot kontynuował swoje codzienne pytania "Zgadnij, kto ?". Tak było też pewnej nocy, gdy w radiu zabrzmiało:
- Dzień dobry lotnisko Jones, zgadnij kto ?
Kontroler, tym razem dobrze przygotowany, wygasił wszytskie światła na lotnisku i odpowiedział:
- Tu lotnisko Jones, zgadnij GDZIE !
Od tej chwili komunikacja radiowa przebiegała najzupełniej prawidłowo...
Kiedy w Anglii wprowadzono Concordy na linie transatlantyckie, wymyślono hasło mające chwalić prędkość samolotu. Brzmiało ono: "Breakfast in London, lunch in New York". Natychmiast w formie graffitti pojawiło się uzupełnienie: "Luggage in Bangkok."
-
Rozmawiają dwie blondynki :
- Wiesz, chcę sprzedać samochód, ale ma za duży przebieg.
- Nic się nie martw - mówi druga - mam znajomego mechanika, pojedziesz do niego, a on ci to przestawi.
Spotykają się po kilku dniach:
- I co, byłaś u niego?
- Tak, miałam 150 tys. przejechane, a on przestawił mi na 50 tys.
- To teraz możesz już spokojnie sprzedać ten samochód po lepszej cenie.
- Czyś ty zwariowała, będę sprzedawała auto z tak małym przebiegiem?
-
Spotyka się dwóch przyjaciół:
-Bardzo mi przykro, słyszałem, że żona Ci zmarła.
-A wiesz, coś w tym jest, seks cały czas taki sam ale garnków w zlewie zaczęło przybywać.
Trzech przyjaciół rozmawia o swoich żonach:
-Moja żona jest jak Paryż, pełna elegancji, wdzięku, ma styl i klasę - mówi jeden.
-Moja żona jest jak Nowy Jork, ekscytująca, pełna różnych doznañ i taka kosmopolityczna - mówi drugi.
-A moja żona jest jak £omża - mówi trzeci z nich.
-Jak £omża ??!! - dziwią się pozostali.
-No tak, dziura, po prostu dziura!
Eeeeeee kolega uważa, ja jestem z Łomży :P
-
Kierowca został zatrzymany przez policjanta.
Kierowca: "O co chodzi?"
Policjant: "Jechał pan co najmniej 90 km/h w terenie zabudowanym."
Kierowca: "Skądże, jechałem równe 60."
Żona: "Kochanie, przecież jechałeś 110!"
(Kierowca rzuca żonie gniewne spojrzenie.)
Policjant: "Otrzyma pan również mandat za uszkodzone światła stopu."
Kierowca: "Nie miałem pojęcia, że są uszkodzone."
Żona: "Kochanie, przecież miałeś je naprawić wieki temu!"
(Facet znowu rzuca żonie gniewne spojrzenie.)
Policjant: "Zauważyłem również, że nie zapiął pan pasów."
Kierowca: "Rozpiąłem je jak pan podchodził."
Żona: "Przecież ty nigdy nie zapinasz pasów kochanie."
Kierowca odwraca się do żony i krzyczy: "ZAMKNIJ SIĘ WRESZCIE!"
Policjant pyta się żony: "Czy mąż zawsze tak na panią krzyczy?"
Żona: "Nie, tylko wtedy gdy jest pijany."
-
Kierowca został zatrzymany przez policjanta.
Kierowca: "O co chodzi?"
Policjant: "Jechał pan co najmniej 90 km/h w terenie zabudowanym."
Kierowca: "Skądże, jechałem równe 60."
Żona: "Kochanie, przecież jechałeś 110!"
(Kierowca rzuca żonie gniewne spojrzenie.)
Policjant: "Otrzyma pan również mandat za uszkodzone światła stopu."
Kierowca: "Nie miałem pojęcia, że są uszkodzone."
Żona: "Kochanie, przecież miałeś je naprawić wieki temu!"
(Facet znowu rzuca żonie gniewne spojrzenie.)
Policjant: "Zauważyłem również, że nie zapiął pan pasów."
Kierowca: "Rozpiąłem je jak pan podchodził."
Żona: "Przecież ty nigdy nie zapinasz pasów kochanie."
Kierowca odwraca się do żony i krzyczy: "ZAMKNIJ SIĘ WRESZCIE!"
Policjant pyta się żony: "Czy mąż zawsze tak na panią krzyczy?"
Żona: "Nie, tylko wtedy gdy jest pijany."
Dobre ścierwo:)
-
Taksówkarz w Warszawie złapał klienta - Japończyka. Wiezie go swoim Daewoo, nagle ziuuuu.... coś go minęło...
Japończyk podekscytowany:
- Honda... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
Taryfiarz wkurzony mocno, ale nic jedzie dalej, nagle ziiuuuuu... znowu coś śmignęło bokiem. Japoniec z uśmiechem:
- Toyota... Made in Japan.... Sibka, mnóstwo sibka.
Taksówkarz z pianą na ustach jedzie dalej.
W końcu dowiózł klienta po kilku podobnych przypadkach i mówi:
- 400zł.
Japoniec zdziwiony:
- Ciemu tak duzio taki krótki kurs?
Na to taksówkarz:
- Taksometr... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
-
Żona do męża wieczorem:
-Andrzej może byśmy dziś wyskoczyli razem do klubu 'Hot'?
na co mąż
-Nie chce mi się Alina!
-No Andrzej ty nigdy ze mną nigdzie nie chodzisz tylko z kolegami
... Po namowach Andrzej się zgodził. Pojechali do klubu, w szatni od razu szatniarz:
-Dzień Dobry Panie Andrzeju
Maż tłumaczy się żonie że to kolega z podstawówki.
Barmanka podeszła i od razu:
-To co zawsze Panie Andrzeju?
Żona już zdenerwowana robi wyrzuty mężowi aż tu nagle kobitka na scenie urządzała striptiz i został jej tylko stanik padło pytanie:
-Kto zdejmie stanik?!
cały klub krzyczy 'Andrzej!, Andrzej!, Andrzej'
żona nie wytrzymała wybiegła ten od razu za nią, wsiedli do taksówki i ta mu robi wyrzuty, krzyczy. Nagle obraca się taksówkarz i mówi :
-No Andrzej jeszcze tak brzydkiej i pyskatej ku*wy nie wieźliśmy
-
Młoda rodzina z 5 letnim synem ogląda kupione mieszkanie. Dziecko patrzy na pustą ścianę i mówi:
- A tu półkę jebni*my.
Ojciec trzepnął go mocno w kark i pyta:
- Pojąłeś?
- Pojąłem.
- Co pojąłeś?
- Że tu półka ni ch*ja nie pasuje.
-
Wchodzi koleś do baru, prosi barmana o szklankę, stawia ją na ziemi i mówi:
- Zakład, że nasikam prosto do szklanki i nie uleję ani kropli nigdzie indziej? O 500$?
- Zakład!
No to facet wyciąga fujarę i zaczyna lać. Leje po podłodze, po stołach, po ścianach, po barze, po barmanie. Słowem - naszczał wszędzie tylko nie do szklanki. Barman się cieszy, siki płyną mu po twarzy, on się śmieje:
- Hahaha przegrałeś! Wisisz mi 500$!
Facet nieznacznie uśmiechając się wypłaca barmanowi należność, odwraca się i spokojnie wychodzi. Barman go zatrzymuje:
- Czekaj! Przegrałeś właśnie 500 dolarów i nic?
- Widzisz tych czterech gości na zewnątrz?
- Widzę.
- Z każdym z nich założyłem się o 1000 dolców, że naszczam ci na twarz a ty będziesz się cieszył
_______________________________
Blondyneczka wróciła właśnie po pierwszym dniu w szkole w nowym roku do domu :
Mamusiu, Mamusiu (krzyczała od progu).Dzisiaj na matematyce liczyliśmy. Wszystkie dzieci
potrafiły liczyć tylko do czterech, jednak ja policzyłem aż do dziesięciu. Spójrz :
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10
- Bardzo dobrze, odrzekła jej matka
- Czy to dlatego, że jestem blondynką ? Spytała się dziewczyna
- Tak kochanie, to dlatego, że jesteś blondynką
Następnego dnia blondyneczka znowu wróciła sama w skowronkach do domu. Mamusiu, mamusiu
(zakrzyczała od progu). Dzisiaj na polskim mówiliśmy alfabet i wszystkie dzieci potrafiły
powiedzieć tylko do literki D. Za to ja potrafię aż do G. Spójrz : A,B,C,D,E,F,G.
- Bardzo dobrze, odrzekła jej matka
- Czy to dlatego, że jestem blondynką ? Spytała się dziewczyna
- Tak kochanie, to dlatego, że jesteś blondynką
Trzeciego dnia, znowu wróciła zadowolona do domu. Mamusiu, mamusiu
(zakrzyczała od progu).Dzisiaj mieliśmy wychowanie fizyczne. I kiedy się przebieraliśmy
w szatni zauważyłam, że wszystkie dziewczyny mają płaskie piersi. A ja mam to :
Podniosła koszulkę do góry odsłaniając dwie jędrne piersi.
- Bardzo dobrze, odrzekła jej matka
- Czy to dlatego, że jestem blondynką ? Spytała się dziewczyna
- Nie skarbie, to dlatego, że masz 24 lata.
-
Rolnik pokazuje swinie znajomemu z miasta i mowi, ze jego swinie umieja mowic po francusku - no jak to?-na co rolnik do swini - umiesz mowic po francusku? - swinia nic. Wiec rolnik zaj...al swini kopa a swinia - łi łi łi !
-
Opowiedziany przez taksówkarza :
Idzie dwóch gejów przez park i jeden mówi do drugiego:
-Słuchaj kochanie, muszę iść na chwilkę w krzaczki,zaraz wracam
-Nie ma problemu kotku, poczekam tu na ławeczce
No i pierwszy gej poszedł za potrzebą a w tym czasie ten drugi spokojnie siedzi i czeka na swojego koteczka. Po paru minutach słyszy krzyk:
-Misiu, poroniłem, ja naprawdę poroniłem, Ździsiu ja poroniłem!
No to gej puścił się pędem do swojego chłopaka i patrzy o co mu chodzi a tamten pokazuje zdenerwowany:
-Patrz to się rusza, tu ma nóżki to rączki a tu główkę
Na co ten drugi odpowiada:
-Ty idioto na żabę nasrałeś!
-
Siedzi sobie dziewczyna na ławce w parku i przeklina.
- O k***a jego mać!
Idzie chłopak i to słyszy i mówi do niej:
- Słuchaj, panna jesteś i nie pasuje, żebyś przeklinała jak szewc.
A ona:
- Siadaj koło mnie, to ci powiem dlaczego...
Chłopak siadł i dziewczyna powiedziała mu do ucha.
Chłopak zaczął przeklinać:
- Do ch**a wafla! Niech k***s pogryzie!
Usłyszała to przechodząca obok babcia i mówi do chłopaka, żeby nie przeklinał, bo to nieładne i niekulturalnie. On na to:
- Niech babcia usiądzie przy mnie, to powiem babci. Babcia usiadła, chłopak powiedział jej do ucha i babcia zaczęła przeklinać:
- O w p***ę! S*****olona dola...
Usłyszał to dziadek, który przechodził obok. Mówi do babci:
- Wstydziłaby się babcia taki przykład młodym dawać. A ona na to, aby dziadek usiadł koło niej, to mu powie dlaczego. Dziadek usiadł, a babcia mówi:
- Ta ławka jest świeżo malowana...
-
dobre
-
Matka z małą córeczką stoją w sklepie w kolejce do kasy:
-Mamo pić!
-Matka nic.
-Mamo jeść!
-Matka nic.
Sytuacja powtarza się kilka razy-matka nie reaguje.
Wreszcie odzywa się facet,który stoi za nimi w kolejce:
-Niech jej Pani kupi arbuza,to się napije i naje!
Na to oburzona matka:
To niech sobie Pan zwali konia nogami,to se Pan por*chasz i potańczysz!
-
Neil Armstrong ląduje na Księżycu. Wysiada z lądownika i mówi:
- To jest mały krok dla człowieka, ale duży dla... Zaraz, co to?
Patrzy, a parę metrów dalej pali się ognisko, przy którym siedzi trzech facetów. Rozmawiają i pieką kiełbaski. Okazuje się, że są to Ukrainiec, Egipcjanin i Polak.
- A wy co tu robicie? - pyta zbity z tropu Armstrong.
- No, ja akurat doiłem krowę i jak pieprznęło w Czarnobylu, to aż tu doleciałem - mówi Ukrainiec.
- A ja - mówi Egipcjanin - chodziłem po piramidach i tak jakoś mnie przerzuciło.
- No a ty? - pyta Polaka.
- K***a, nie wiem. Z wesela wracam.
-
Turbo teraz to przegiąłeś ;D
-
Turbo teraz to przegiąłeś ;D
nowe motto: "Kuźwa, nie wiem. Ze zlotu wracam." (https://http://us.i1.yimg.com/us.yimg.com/i/mesg/emoticons7/24.gif)
EDIT:
Lekarz telefonuje do pacjenta:
- Mam dla pana dwie wiadomości, dobrą i złą, którą chce pan najpierw usłyszeć?
- Dobrą.
- Zostało panu 7 dni życia.
- A zła wiadomość?
- Nie mogłem się do pana dodzwonić od sześciu dni.
-
- Tato, kup mi rowerek!
- Rowerek... Syneczku, olej rowerek. Poczekaj, niedługo będziesz mógł jeździć na motorowerku, nie wolisz motorowerka?
- Jasne, tato!
Minęło trochę czasu...
- Tato, kup mi motorowerek!
- Synu, motorowerki są da wieśniaków, poczekaj roczek, kupimy skuterek, nie wolałbyś skuterka?
- Super, tato, jasne, że wolę!
Znów minęło trochę czasu...
- Tato, kup mi skuterek
- Ech, synu, skuterki są dla ciot, poczekaj dwa latka dostaniesz motor! Motor! Nie chcesz motoru?
- Tak! Tak! Chcę!
Mijają kolejne miesiące...
- Tato, co z moim motorem?
- Synu, powiem szczerze, jest sens kupować motor skoro za rok będziesz już mógł prowadzić samochód? Prawdziwą brykę! Hę?
- Jasne, tato...
Minęło trochę czasu...
- Tato, kup mi auto...
- Auto? Po ch*j ci auto, jak ty nawet na rowerku jeździć nie umiesz..
8)
-
-Jasiu do tablicy!
-Spierdalaj!
-Co powiedziałeś?
-Spierdalaj!!
-Do dyrektora!!
-Nie pójdę do niego bo mu śmierdzą nogi.
-Ach ty gówniarzu!!!!
Wzięła go za fraki i prowadzi do gabinetu dyrektora
-Panie dyrektorze ten gówniarz mówi do mnie
żebym spierdalała a o panu ze śmierdzą panu nogi!
-Ach ty szczeniaku!!-dyrektor wkurzony- Dawaj
numer do ojca!!
-Nie dam
-Dawaj
Wreszcie udało się dyrektorowi wyszarpać numer do
ojca i dzwoni i odzywa się automatyczna
sekretarka:"Tu gabinet pana ministra. Prosimy
zostawić wiadomość"...
Nauczycielka przestraszona patrzy na dyrektora , on
na nią, wreszcie nauczycielka pyta:
-No i co robimy panie dyrektorze?
-Ja idę umyć nogi a pani niech spierdala...
-
Blondynka dzwoni na komisariat i mówi:
- Panie władzo ukradli mi kierownicę, pedał gazu i hamulec.
Minęło parę minut...
Blondynka znowu dzwoni i mówi:
- Fałszywy alarm usiadłam z tyłu.
______________
Idzie blondynka do sklepu RTV i AGD.
Sprzedawca mówi:
- Blondynkom nie sprzedajemy.
Wychodzi wkurzona.
Na drugi dzień przychodzi w peruce:
- Poproszę ten telewizor.
- Blondynkom nie sprzedajemy.
Wychodzi jeszcze bardziej wkurzona.
Na trzeci dzień przychodzi w peruce i w kapturze:
- Poproszę ten telewizor.
- Blondynkom nie sprzedajemy.
- Skąd pan wie, że jestem blondynką?
- Bo to mikrofalówka.
______________
Przychodzi blondynka do lekarza ze spalonymi uszami.
Lekarz się pyta:
-co pani dolega?
-no bo prasowałam, a z przedpokoju zadzwonił telefon, a ja odruchowo przyłożyłam żelazko do ucha
-a dlaczego ma pani spalone drugie?
-a bo chciałam zadzwonić po pogotowie.
___________________
Mąż wraca z pracy.
W progu wita go żona, niesamowicie uradowana blondynka.
- Kochanie co cię tak ucieszyło, z jakiego powodu masz taki dobry humor? - pyta mąż.
- Wiesz kochanie, te puzzle co mi podarowałeś 2 tygodnie temu, dzisiaj udało mi się skończyć układać.
- I co? To jest taki powód do radości?
- Ależ tak kochanie, na pudełku pisało, że od 2 do 5 lat.
_________________
Pociągiem jadą: Polak Rusek i Niemiec.
Założyli się, kto będzie najlepszym złodziejem.
Pierwszy idzie Rusek.
Zgasili światło i po chwili zapalają.
Niemiec patrzy, że nie ma sznurówek i mówi:
- EEE tam słaby jesteś patrz teraz.
Zgasili światło i znów po chwili zapalają.
Polak patrzy, że nie ma zegarka i mówi:
- EEE tam słabi jesteście teraz patrzcie.
Zgasili światło.
Potem zapalają a tu stoi maszynista i mówi:
- Ewakuacja pociąg nam zaje*ali.
______________
Pani na lekcji odpytywała kolegę Jasia. Potem przyszła kolej na niego. Kolega powiedział do Jasia:
- Odpowiedź na 1 pytanie to 1939 rok, na 2 to Adolf Hitler a na 3 naukowcy tego nie stwierdzili. Więc pani pyta Jasia:
- W którym roku się urodziłeś?
- W 1939- odpowiada Jasiu.
- Jak nazywa się twój ojciec?
- Adolf Hitler - rzekł.
- Czy ty masz mózg?
- Naukowcy tego nie stwierdzili.
____________
Spotykają się trzy leniwce:
- Wiecie co jak co, ale ja jestem najbardziej leniwy wśród was
- Czemu?
- Szedłem raz drogą, znalazłem na drodze 200 zł i nie chciało mi się ich podnieść... - mówi pierwszy
- To jeszcze nic - mówi drugi - ja wygrałem raz na loterii, ale nie chciało mi się pójść odebrać nagrody...
- Iii tam! I tak jestem od Was o wiele bardziej leniwy - mówi trzeci
- Jak to?
- A tak, poszedłem raz na komediowy film do kina i cały seans przepłakałem...
- Czemu?
- Bo spadłem z krzesła, usiadłem sobie na jajach i nie chciało mi się wstać!
______________-
Posterunek policji, młoda policjantka przesłuchuje starszą kobietę w charakterze podejrzanej w sprawie zabójstwa młodego chłopaka w parku:
- No to niech mi Pani opowie jak to było - pyta ze współczuciem policjantka
- Bo ja wyszłam na spacer do parku, siadłam na ławce karmić gołębie i ten młody człowiek się do mnie przysiadł - odpowiada łamiącym się głosem staruszka.
- I bała się pani, że chce panią zgwałcić i go pani uderzyła, tak?
- Nie, nie to nie tak było.
- No to niech pani mówi dalej.
- I on jak się przysiadł, to się zaczął do mnie przysuwać...
- I bała się pani, że chce panią zgwałcić i go pani uderzyła, tak?
- Nie, nie to nie tak było.
- No to niech pani mówi dalej.
- I on mi położył rękę na kolanie...
- I bała się pani, że chce panią zgwałcić i go pani uderzyła, tak?
- Nie, nie to nie tak było.
- No to niech pani mówi dalej.
- I zaczął tak "jeździć" ręką po moim udzie.
- I bała się pani, że chce panią zgwałcić i go pani uderzyła, tak?
- Nie, nie.
- ...
- Drugą ręką złapał mnie za pierś.
- I bała...
- Nie, nie
- ...
- No i on tak gładził ręką moje udo, już miał włożyć mi rękę za majtki, ja rozchyliłam na nogi, a on zabrał ręce, roześmiał się i powiedział: "prima aprilis babciu", to zajebałam skur**syna!
-
- Tato, a kto to taki - faszyści?
- No, synku, jak by ci to powiedzieć? Ogólnie to bardzo źli ludzie, męczą innych ludzi, znęcają się nad nimi.
- Jak moderatorzy na forum, tak tato?
- Chociaż, synku, z drugiej strony, nie tacy oni źli, ci faszyści.
-
- Tato, a kto to taki - faszyści?
- No, synku, jak by ci to powiedzieć? Ogólnie to bardzo źli ludzie, męczą innych ludzi, znęcają się nad nimi.
- Jak moderatorzy na forum, tak tato?
- Chociaż, synku, z drugiej strony, nie tacy oni źli, ci faszyści.
nie do końca wiem co w tym jest śmiesznego
___________
Amerykanin, Francuz, Turek i Polak rozmawiają o dumie narodowej.
- Ja jestem dumny z CIA – zaczął Amerykanin. Oni wiedzą wszystko o świecie, często zanim się to wydarzy.
- Ja jestem dumny z naszych kobiet – kontynuuje Francuz. To najpiękniejsze i najbardziej eleganckie kobiety na świecie, a do tego wcale nie łatwo zaciągnąć którąś do łóżka.
- Może to głupio zabrzmi – mówi Turek – ale ja jestem dumny z naszych dywanów. To najbardziej okazałe dywany na świecie. Mało kto może sobie na nie pozwolić, dlatego ozdabiają największe rezydencje i pałace.
Polak siedzi cicho.
- A ty, Polaku – dopytują pozostali – z niczego nie jesteś dumny?
- Ja jestem dumny z siebie.
- Jak to?
- W zeszłym tygodniu przeleciałem śliczną Francuzkę na tureckim dywanie w mojej kawalerce i dam sobie rękę uciąć, że CIA o tym nie wie.
-
"Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, ze wrócę o północy. 'Obiecuje ci kochanie, nie wrócę ani minuty później'- powiedziałam i wybyłam. Ale. impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, ze zapomniałam o godzinie.. Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, ze mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, ze chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem... Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc jaka to ja jestem inteligenta! Ha.Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam z imprezy, więc mu powiedziałam, ze o samiutkiej północy, tak jak mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. Och, jak dobrze, jestem uratowana....' - pomyślałam i prawie otarłam pot z czoła. Mój maż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc: 'Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką'. Zbladłam ze strachu, ale pytam pokornym głosem: 'Taaaak A dlaczego, kochanie?' A on na to: Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła 'O kurwa!' znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nadepnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz - puściła se głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać..."
-
Co robią blodynki na dznie oceanu ?
...
Czekają na walenie.
-
Zjarany chłopak przychodzi do dziewczyny, otwiera mu i mówi:
-Zaczekaj w salonie, a ja idę pod prysznic i za chwilę wychodzimy.
Chłopak usiadł na sofie i czeka. Nagle zachciało mu się srać, ale łazienka zajęta.
Na dywanie siedział pies, więc wpadł na pomysł, że narobi na dywan i zwali winę na psa.
Tak też uczynił.
Po chwili przychodzi dziewczyna i zdziwiona pyta:
-CO TO JEST??!!!
-No pies narobił.
-PLUSZOWY KU****A??
-
Baca był operatorem kolejki linowej. Pewnego dnia poszedl do szefa i mówi, że odchodzi.
Ten pyta:dlaczego?
-turyści mnie wyzywajom!- mówi baca
- jak to??
- mówią na mnie : ty h*ju!
- ależ Baco, to są turyści zagraniczni - tłumaczy szef - oni mówią: how are you, a nie ty h*ju; to takie pozdrowienie; jak się masz; co u ciebie...
Baca wrócił do pracy i duma:
hałarju, hałarju... Może i hałarju.... tylko czemu je*any??? :D :D :D
-
Był sobie rolnik Kazik i chował on świnki. Pewnego dnia rolnik Kazik zauważył, że jego świnki przestały jeść i zaczęły tracić wagę, wrzucił je na żuka i zawiózł do weterynarza. Weterynarz powiedział, że świnki potrzebują seksu. Załamany rolnik wracając rozmyślał bo wiedział, że nigdzie w okolicy nie ma knura, ale wpadł na pomysł, zatrzymał się w lesie i sam zaspokoił potrzeby świnek. Następnego dnia Rolnika Kazika budzi żona...
- Kazik!!, Kazik!!!
-Co??
-Świnki!!
-Co jedzą??
- Nie siedzą w żuku u trąbią :o ;D :D :o
-
Ktoś tu nas obraża panowie :
http://motovoyager.net/2013/06/10-motocykli-dla-prawdziwego-hipstera/#.UhSlC1c_Qkw.facebook
-
Strażak - widać autor textu za "motocykle" uważa tylko coś powyżej 600 cm3 i ponad 100 koni.
Wiadomo,przecież Valentino Rossi wsiadł od razu na 1000 cm3 i wygrywał wszystkie wyścigi:)
-
Artykuł - głupawy i o niczym, ale jedno mi się podoba: pozdrawianie się przez "Ahoj !" :D Można by z tego zrobić fajny rytuał :)
P.S. Tylko strach pomyśleć, jak per analogiam mogliby się pozdrawiać MZ-ciarze... ;)
-
I kolejny dowcip ;)
http://www.youtube.com/watch?v=Lp_0DY6Hcic
-
Dobre niedawno Czortowi wysłałem link.
-
takie tam ;)
________________
Lamborghini Forum:
- Powietrze świszcze pod uszczelkami szyb przy 330 km/h, czy to normalne?!
MX-5 Forum:
- Jakiś bydlak w VW Tuaregu przejechał dzisiaj nade mną!
Porsche-Cayenne-Forum:
- Zużycie paliwa poniżej 40L/100km - czyżby coś z motorem się działo?
Smart Forum:
- Wbudowałem motor od kosiarki: wreszcie więcej koni pod maska!
Mustang Forum:
- Jakiś **** w Civicu próbował mnie dziś wyprzedzić!
Civic Forum:
- Jakiś **** próbował mnie dziś Mustangiem wyprzedzić.
Mazda MX-5 Forum:
- Czy właściwie nie jest głupio jeździć babskim autem ?
Viper-Forum:
- Wessało mi smarta do kolektora wlotowego, jak go wyciągnąć?
Seat Marbella Forum:
- He he dzisiaj dogoniłem ciężarówkę!
Honda-Forum:
- Moja Integra przestaje na 9000 obrotów, czyżby coś z motorem ?
Bentley Forum
- Użyłem dziś popielniczki,gdzie dostane nowa?
Cadillac forum
- Wczoraj bylem na bingo i nie moglem tyłem zaparkować.
Honda Accord forum
- Mama dała mi właśnie to auto. Gdzie dostanę tanie 18 calowe aluśki ?
Porsche forum
- Złapałem właśnie kapcia, czy lepiej oddać auto w rozliczeniu, czy sprzedawać na własną rękę ?
Ford 2.3 forum
- Pomocy! Wymieniłem już wszystko i dalej nie startuje!
Jaguar Forum
- Gdzie wbudować dodatkowy zbiornik oleju, aby wyrównać braki z powodu wycieków ?
Twingo-Forum
- Brewki z prawdziwego końskiego włosia (Zdjęcia)
Fiat-Forum
- Czy poza warsztatem jest jeszcze jakiś inny świat ?
Lexus-Forum
- Gdzie dostane tylne światła w stylu VW?
Renault-Forum:
- Odsprzedam kartę miesięczną na autobus. Samochód naprawili wcześniej niż oczekiwałem
Honda CRX Forum:
- Pomocy, jak się otwiera pasy bezpieczeństwa? Kończy mi się prąd w notebooku....
TDI Forum
- Pomocy, sportowy wydech nie daje odpowiedniego dźwięku!
Bora Forum
- Kto ma numery części od Passata, co pasuje?
Golf Forum
- Pasuje W8 Motor do 1,6?
Polo Forum
- Wreszcie skróciłem sprężyny zawieszenia, ale mikrofon w McDrive teraz za wysoko!
Audi A6 TDI-Forum
- Gdzie jest wlew paliwa?
VW-Forum
- Jak zrobić mojego Polo 1.0 żeby był głośniejszy?
Audi A8 Forum
- Gdzie naprawiają Rolexy?
Opel Forum:
- Moja corsa nie rdzewieje (NAPRAWDĘ) (Temat zablokowany przez admina).
Opel Forum:
- Hamerite, czy pomoże?
Omega Forum
- Odleciał mi wentylator, gdzie szukać???
Manta Forum
- Pomuszcie ,polycjnty muwiom ze musze do djagnozdy, co to jezd??
Calibra Forum
- Który spojler wybrać? (Link)
MB 190D Forum
- Sprzedałem auto na allegro, kupujący zagraniczniak, zna ktoś Kiswahilli?
Mercedes C-Klasse Forum:
- W niedziele padało i w drodze do kościoła auto zrobiło się mokre, co robić?
BMW M3 Forum:
- Gdzie do ciężkiej cholery dostane lusterka od Golfa3 ?
BMW 3er E36-Forum:
- Gdzie stoją najlepsze laski?
BMW M5
- Pomocy, coś wprowadziłem do programu i nie mogę teraz wyjść do menu!!!
Maybach Forum
- Co za głupek nagrywał moje wykłady?
McLaren Forum
- Czy opony od Ferrari będą pasować?
Trabant forum
- Ranking najlepszych taśm klejących.
126p forum
- Gdzie do ortopedy? (skrzywienie kręgosłupa)
Wartburg forum
- Wasze najdłuższe przejazdy na wolnobiegu
Alfa forum:
- To o której spotykamy się w warsztacie?
Subaru Libero Forum
- Gdzie w ogóle dostać części?
_________________
Żyjem sobie w trudzie ,znoju-orzę ziemie, grzebie w gnoju !jestem panem W całej wsi bo mam AŁDI W TDI. Wszyscy we wsi mnie szanują , gdy zajadę swoją furą ... Laski piszczom ,kury gdaczą kiedy w AŁDI mnie zobaczom ! gdy zajadę zaś pod kościół wszyscy mówią TO jest gościu... WÓZ wymiata Fordy,Fiaty widać we wsi kto bogaty-a sam znaczek TDI wszystkim się po nocach śni .Idę orać bo już czas zanim ZAZDROSC ZEŻRE wAS. Wy se siedźta i czytajta .mego WOZA podziwiajta!!!bo to auto cud techniki,Niemce robią super bryki :lol2:
___________________________
Przyczyny awantur małżeńskich:
Gdy skończyłem 65 lat, poszedłem do ZUS, żeby złożyć podanie o emeryturę.
Niestety, zapomniałem wziąć z domu legitymację ubezpieczeniową, więc
powiedziałem panience w okienku, że wrócę później.
Panienka na to: Proszę rozpiąć koszulę.
Gdy to zrobiłem, panienka powiedziała: - Te siwe włosy na pana piersi
są dla mnie wystarczającym dowodem na to, że jest pan w wieku
emerytalnym. Nie potrzebuje pan chodzić do d omu po legitymację.
Gdy opowiedziałem o tym żonie, ona powiedziała: - Powinieneś był
spuścić spodnie. Wtedy byś dostał też rentę inwalidzką....
I wtedy zaczęła się awantura.
--------------------------------------------------------------------
Żona dała mi do zrozumienia, co chce dostać na rocznicę ślubu.
- Chcę coś błyszczącego, co leci od zera do setki w ciągu 3 sekund.
Wobec tego kupiłem jej wagę....
I wtedy zaczęła się awantura.
---------------------------------------------------------------------
Poszliśmy z żoną na spotkanie maturzystów z mojej szkoły, wiele lat
po maturze. Zauważyłem pijaną kobietę, siedzącą samotnie przy
sąsiednim stoliku.
Żona spytała:- Kto to jest?
Odpowiedziałem: - To moja była sympatia. Słyszałem, że gdy
przerwaliśmy nasz romans, ona zaczęła pić i od tej pory nigdy nie
była trzeźwa.
Żona na to: - Kto by pomyślał, że człowiek może coś świętować tak długo?
I wtedy zaczęła się awantura.
------------------------------------------------------------------------
Mąż wpatruje się w świadectwo ślubu.
- Czego tam szukasz? - pyta żona.
- Terminu ważności!
I wtedy zaczęła się awantura.
------------------------------------------------------------------------
Żona do męża:
- Mam dla Ciebie dwie wiadomości . Dobrą i złą.
- No słucham.
- Odchodzę od Ciebie.
- O.K., a ta zła?
I wtedy zaczęła się awantura.
-
Kowalski pracuje w kostnicy i przygotowuje pana Rysia do pogrzebu.
Odkrywa jego ciało i widzi niesamowicie dużego członka. Odcina go, aby pokazać żonie ten ewenement. Chowa do teczki i przynosi do domu.
- Kochanie, patrz, co odkryłem!
Żona na to:
- O Boże, Rysiek nie żyje!
-
Wszyscy lubimy czerwony silikon w nadmiarze :P
http://tablica.pl/oferta/naprawa-starych-motocykli-wsk-wfm-jawa-cezet-shl-ktm-bora-mz-simso-ID2eiBx.html#28f0eb5def (http://tablica.pl/oferta/naprawa-starych-motocykli-wsk-wfm-jawa-cezet-shl-ktm-bora-mz-simso-ID2eiBx.html#28f0eb5def)
-
Wszyscy lubimy czerwony silikon w nadmiarze :P
http://tablica.pl/oferta/naprawa-starych-motocykli-wsk-wfm-jawa-cezet-shl-ktm-bora-mz-simso-ID2eiBx.html#28f0eb5def (http://tablica.pl/oferta/naprawa-starych-motocykli-wsk-wfm-jawa-cezet-shl-ktm-bora-mz-simso-ID2eiBx.html#28f0eb5def)
o buczysław =)
-
własnie coś mi świtały te Izdebki
-
Laska jedzie na motorze przez miasto i nagle nadchodzi Policjant i zasłania jej drogę.
Policjant mówi:
- Czemu założyłaś czapkę zamiast kasku?
- Bo zrobiłam sobie test - zrzuciłam z 20 piętra kask i się rozwalił, a potem czapkę ale jej nic się nie stało.
-
własnie coś mi świtały te Izdebki
Wszyscy lubimy czerwony silikon w nadmiarze :P
http://tablica.pl/oferta/naprawa-starych-motocykli-wsk-wfm-jawa-cezet-shl-ktm-bora-mz-simso-ID2eiBx.html#28f0eb5def (http://tablica.pl/oferta/naprawa-starych-motocykli-wsk-wfm-jawa-cezet-shl-ktm-bora-mz-simso-ID2eiBx.html#28f0eb5def)
o buczysław =)
te zdjęcia są straszne, jak z horroru, nie mówiąc o stylu pisowni i interpunkcji...
-
Buczek, buczek nic innego :).
-
Co do tego czerwonego silikonu - wygląda,jakby łożyska sworznia też na silikon "łapał".....
Ulubiony text mojego nauczyciela od zajęć praktycznych,jeszcze za czasów studium:
"
PODCZAS EGZAMINU NA PRAWO JAZDY
- Proszę nam opisać pracę silnika.
- Proszę bardzo: Brrrrum, brrrrum, wrrrryyy...
I drugi "kfiatek":
Baca miał 3 synów,z których był cholernie dumny. Wszyscy sprytni,mądrzy itp.
Wstaje rano sprawdzić pole,a tu krowy nie ma!
Budzi synów,krzycząc:
- Jakiś hu* krowę ukradł!
pierwszy z synów:
- jak hu* to pewnie z miasta
drugi syn:
- jak z miasta to pewnie hu* i skurwysy*
trzeci syn:
- jak hu* i skurwysy* to na pewno Nowak!
Jadą do Nowaka,biją,krzyczą,rzucają chłopem,ale krowy nie chcę oddać.
Sprawa idzie do sądu.
Baca przedstawia sytuację,jak synowie wydedukowali,kto ukradł krowę.
Sędzina drapię się po głowię i mówi:
- metoda niby dobra,ale wole się upewnić. Niech zgadną,co mam na 2 śniadanie. To rzekłszy wyjął pudełko z drugim śniadaniem.
Pierwszy syn:
- Jak kwadratowe,to pewnie w środku jest coś okrągłe.
Drugi:
- Jak okrągłe,to pewnie małe i pomarańczowe.
Trzeci:
- Jak małe,okrągłe i pomarańczowe to pewno mandarynki!
Sędzina zagląda do pudełka,po czym mówi:
- Nowak,oddajcie im tą krowę.....
-
Pewien policjant z grupy antyterrorystycznej spóźnił się godzinę na poranną odprawę. Wylądował więc u dowódcy na dywaniku. Szef, zły jak diabli,krzyczy: - Co ty sobie myślisz ? Czy zdajesz sobie sprawę, że gdybyśmy dostali rozkaz wkroczenia do akcji, to twoja nieobecność rozwaliłaby całą naszą taktykę i naraziłbyś życie kolegów ? Jakie masz wytłumaczenie ? - Szefie - odpowiada policjant - rano wstałem jak zwykle i zacząłem się ubierać. Założyłem czarne spodnie moro, do lewego uda przymocowałem Glocka, do prawego Berettę, za pasek z tyłu wsadziłem P 83, przyczepiłem gaz obezwładniający i kajdanki. Potem zawiązałem buty Combat mocując do łydki nóż szturmowy. Następnie czarna podkoszulka i kurtka. Na to kamizelka kuloodporna przyczepionymi do niej trzema granatami hukowymi i przewieszonym pasem z zapasowymi magazynkami. Na lewe ramię założyłem MP5,na prawe PM Glauberyt ze znacznikiem laserowym, na plecy strzelba Remington 870 shotguns do przestrzeliwania zamków. Wciągnąłem kominiarkę, gogle i założyłem czarny hełm kevlarowy i poszedłem do drzwi. Ale jak w przedpokoju spojrzałem w lustro to tak się siebie samego przestraszyłem, że się zesrałem.
-
Nie wiem dlaczego wszyscy ludzie traktują Chucka Norrisa jak jakiegoś boga. Gdyby naprawdę był taki zajebisty to wszedłby właśnie do mojego pokoju i zaczął walić moją głową w klawikhs fasuG hbdhfvHFa dhjklDHNAdbha JvdgjSBHDGL advAKLBDJKdh jkg ADBKLASBD ajdbnj kADGHKLHJLBH. KdjhbdbhSVDHj dvkHK;V!!!
-
Jadą sobie na motorach Polak, Niemiec i Rus.
Zatrzymał ich diabeł i mówi:
- Przejedźcie przez tą chmarę komarów to was puszczę.
Jedzie Rusek na KTM. Cały poszczypany, d*pa poszczypana
Jedzie Niemiec na ścigaczu. Cały poszczypany, d*pa poszczypana.
Jedzie Polak, jeździ tam 4 miesiące no i wrócił.
Diabeł mówi:
- Czemu nie jesteś poszczypany?
- Bo jechałem na komarku!
-
haha
-
Żona do męża:
Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż: Taaa... Poszczęściło Ci się.
Po paru dniach żona znowu mówi:
Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż kręci głową z podziwem: • Szczęściara z Ciebie.
A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam.
Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod poduszkę, wyciągam bokserki
przymierzam - i k...a nie mój rozmiar!!
-
Świeżo upieczony hrabia był ciekaw, jak powinien teraz kreować swój wizerunek.
Zapisał się więc do elitarnego klubu i poszedł na pierwsze spotkanie.
• Masz najnowszego mercedesa? - pytają go członkowie klubu.
• No... nie mam.
• Masz dwupiętrową willę?
• No... nie.
• A masz chociaż złoty łańcuch wysadzany brylantami i innymi drogimi kamieniami?
• No... nie.
• No to jak już będziesz to wszystko miał, to wtedy pogadamy.
Hrabia wychodzi z klubu i dzwoni do swojego służącego:
• Janie... Sprzedaj nasze jaguary i kup te tanie niemieckie g... , którymi wszyscy jeżdżą.
• Dobrze, Panie...
• I każ zburzyć dwa górne piętra naszej willi...
• Dobrze, Panie... czy coś jeszcze?
• Tak... zabierz Burkowi obrożę i przywieź mi ją!
-
Pewnego razu policja przyłapała całą grupę prostytutek podczas dzikiej orgii w hotelowym pokoju. Policjanci wyprowadzili prostytutki z hotelu i ustawili w szeregu na ulicy.
Pech chciał, że obok przechodziła babcia jednej z dziewczyn.
Gdy zobaczyła swoją wnuczkę, od razu podeszła i zapytała:
- Dlaczego stoisz kochanie, w tym szeregu?
Dziewczyna, aby ukryć prawdę, wymyśliła na poczekaniu kłamstwo:
- Policja rozdaje pomarańcze za darmo, a ja tu stoję by parę dostać.
Babcia pomyślała: "To bardzo miło z ich strony - tez postoję, to może jakieś dostanę".
Jak pomyślała, tak zrobiła - ustawiła się szybko na końcu szeregu. Tymczasem policjanci zaczęli spisywać dane prostytutek.
Gdy jeden z nich doszedł do babci, strasznie się zirytował i zapytał:
- A, pani ciągle to robi w tym podeszłym wieku? Jak pani daje radę?
- Oh, słodziutki, to jest bardzo proste: wyjmuje moje zęby, ściągam skórkę i wylizuje do sucha...
-
Mąż na łożu śmierci mówi do żony...
Byłaś ze mną kiedy rozbiłem swój ulubiony samochód....
Byłaś ze mną kiedy spalił nam się dom...
Byłaś ze mną kiedy moja firma zbankrutowała....
I teraz też jesteś ze mną....
Ty to mi chyba, ku....a, pecha przynosisz....
-
Manager usiadł w samolocie obok małej dziewczynki i zagadał czy ma ochotę trochę z nim porozmawiać. Dziewczynka zamknęła spokojnie książkę którą czytała i powiedziała: - Ok. Bardzo chętnie. Więc o czym będziemy rozmawiać? Manager na to : - Może o logistyce? - OK - odpowiedziała - to bardzo interesujący temat. Mam jednak pytanie: Jak to się dzieje że koń, krowa i jeleń jedzą to samo, czyli trawę. Jeleń wydala małe suche kuleczki, krowa duże, płaskie, rzadkie placki, a koń wysuszone klumpy. Może potrafi mi Pan wytłumaczyć co jest tego przyczyną? - Nie mam pojęcia - odpowiedział manager po chwili zastanowienia. Na to dziewczynka: - Czy czuje się Pan zatem naprawdę wystarczająco kompetentny by rozmawiać o logistyce skoro temat zwykłego gówna przekracza pańskie możliwości?
-
Proboszcz pewnej małej wioski świętuje 25-tą rocznicę święceń kapłańskich. Na specjalnie wynajętej sali zebrało się pokaźne grono miejscowych znakomitości. Proboszcz, siedzący za specjalnym stołem na podwyższeniu, zwraca się do przybyłych parafian:
- Kochani moi!...Nie łatwo jest osobie takiej jak ja, mówić o rzeczach nie związanych z naszą wiarą.
- Dlatego potraktujmy to spotkanie na wesoło!
- Gdyby nie "tajemnica spowiedzi" mógłbym was tutaj rozbawić, zacznę jednak poważniej.
- W pierwszym dniu po przybyciu tutaj, zmuszony byłem zadać sobie pytanie: gdzie ja trafiłem?
- Pierwszą osobą, którą wyspowiadałem był młody mężczyzna, który wyznał, że zdradza żonę z jej siostrą.
- Wyznał również, że zaraził się chorobą weneryczną od sekretarki swojego szefa.
- Jednak z upływem czasu nabrałem przekonania, że mieszkający tutaj ludzie są dobrzy i uczciwi, a to co przedstawiłem to był tylko incydent.
Po 20 minutach na salę wchodzi zdyszany wójt, który bardzo przeprasza za spóźnienie.
Siada na miejscu obok proboszcza i poprawiając wąsa zaczyna mówić:
- Doskonale pamiętam dzień, w którym nasz dostojny jubilat zawitał do naszej parafii.
- Zresztą nie będę się chwalił, ale miałem zaszczyt być pierwszą osobą, którą nasz proboszcz wyspowiadał!
-
mam nadzieję że się spodoba dowcip
-
.
-
Kot w rurze
Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy - a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.
Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj - niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypierdalać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane - ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść - taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę, ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał - a wtedy wiadomo - wąż.
Dobrze więc, uporządkuję: żona - delegacja, ja - praca. Wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem - ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni - więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały skurwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni ch*ja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest ku*wa za duży, żeby przejść tym syfonem. Ale słyszę tylko pizdut - oż ku*wa, no to nie mogło mi się zdawać - coś ciężkiego poszło w pion. Ku*wa, wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot ku*wa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek.
Lecę ku*wa na dół do piwnicy, choć może powinienem od razu do schroniska, zanim wróci moja żona - nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego skurwiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni, może się nie połapie. Ale ch*j, najpierw do piwnicy - zbiegam po schodach, słucham - coś drapie w rurze, pion, kawałek płaskiej rury - miauczy - jest, ku*wa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie to ch*j, przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za ch*ja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje.
Znalazłem taki wziernik, gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici, kici! Ni ch*ja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten ku*wa głąb zamiast przyjść do mnie to ku*wa chce iść tam skąd przyszedł, czyli do góry w pion. Ja go wołam, a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No pojebało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem i ni ch*ja, uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda - fight fire with fire - ogień zwalczaj ogniem.
Zatkałem tę rurę przy wzierniku deszczułkami, których używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla - geberit i woda w dół - bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze słyszę jak się przewala po rurach - podziałało. Wbiegam do piwnicy i ku*wa koniec świata. Nie ma moich deszczułek - no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w ch*j i kota też nie słychać już. Ja pierdolę. Ku*wa, gdzie ta rura teraz idzie - coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów - może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze.
Biegnę na ulicę, jest studzienka - mam nadzieję, że to od mojego domu. Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery - najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl! Auto stoi na ulicy - mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny - poszło, aż zakurzyło. Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie. Smród jak cholera, ale złażę tam - ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. Ku*wa, mam w aucie, ch*jowa, ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije - przywykłem po chwili. Zaglądam i jest, oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi, a na dodatek ktoś mi zwali tę pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.
Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki, tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie taśmy samoprzylepne, plastry, żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury, ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś w pizdu. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tę otwartą studzienkę nie wpierdolił, bo na ulicy ciemno. Sąsiad, ku*wa, ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc, a teraz ch*j złamany stoi i się dopytuje. Co mam mu ku*wa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację? Idźżesz w ch*j, pacanie.
Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory, bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach - a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.
Wracając do kota - bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe, więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką, bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie. Ku*wa, drugi sąsiad przyszedł - po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa - ku*wa, ludzie to są barany. Idę do domu, obie wanny pełne, ognia - spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma ch*ja, to go musi wygonić albo utopić.
Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy, a tego skurwiela dalej nie wylało z kąpielą. Ku*wa mać, urwało się wszystko w pizdu i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki - w ch*j - jak się to gdzieś przytka, to będę miał przejebane. Znowu do domu po drugi pogrzebacz, bo trzeba zamknąć ten pierdolony dekiel. Wchodzę - a ten skurwiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja pierdolę! Jak on ku*wa wyszedł, którędy? Ano ku*wa wziernikiem w piwnicy - zostawiłem otwarty. Ja ku*wa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Zajebię. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. Ku*wa mać. Przynajmniej kuleje.
Straty: zajebane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, zajebana piwnica, bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyjebania, brezent z reklamą firmy - poszedł w ch*j, latarka - w ch*j, pogrzebacz w ch*j. Afera na ulicy jak ch*j.
-
Pogratulować ;D A nie prościej było pójść do schroniska?
-
Chirurg do pacjenta:
- Usunięcie tego gwoździa z pana głowy będzie kosztowało dwa tysiące.
- Ale przecież ja mam ubezpieczenie w NFZ!
- Na podstawie samego ubezpieczenia możemy go Panu lekko przygiąć, żeby nie przeszkadzał.
I jeszcze stare ale mi się podoba:
Bramki w sklepie - mimo że nic nie zwinąłeś, i tak boisz się,że zapiszczą.
Babcie - pod blokiem mogą sterczeć dwie godziny, ale w tramwaju pięciu minut nie ustoją.
Sprawiedliwość - jazda na rowerze pod wpływem alkoholu: 5 lat, molestowanie
seksualne: 3 lata w zawieszeniu.
Potrzeba jednej iskry, by spalić las, ale całej paczki zapałek, by rozpalić grilla.
Kiedyś będę tak bogaty, że jednorazówką będę golił się tylko raz.
Polsat - oglądasz sobie z rodzinką reklamy, a tu nagle film.
Polska - tutaj nawet kryzys się nie udał.
Bill Gates - okrada go 75% ludzkości, a i tak jest najbogatszy.
Podawanie pensji brutto to jak podawanie długości członka wraz z kręgosłupem Pan Mietek spod trójki nie ma nawet matury, a za piwo zreperuje prom kosmiczny.
Leżakowanie w przedszkolu - kiedyś kara, a teraz każdy chciałby te 2 h snu w ciągu dnia...
Mleko na gazie - tylko czeka, aż się odwrócisz.
Łacina - jedyny język, w którym nawet "gówno" brzmi mądrze.
Nawet, jakby papier toaletowy miał 8 warstw, to i tak złożysz go na pół.
A4 - jedyna płatna jednopasmówka na świecie.
Najlepszym dowodem na to, że w kosmosie istnieje inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktują.
Tesco - nigdzie indziej nie znajdziesz wody LEKKO NIEGAZOWANEJ za pół ceny.
Jerzy Dudek - przypuszczalnie najlepiej zarabiający kibic Realu Madryt.
Jak Polacy uniknęli korków na autostradach? Nie wybudowali autostrad!
Seks jest jak skok na bungee - dodaje adrenaliny, a gdy pęknie guma, masz przerąbane.
Jeżeli trzeci dzień nie chce ci się pracować, to znaczy, że to już środa.
Kość piszczelowa - urządzenie do znajdywania mebli w ciemnym pokoju.
Polska: jak kupisz mi spodnie, to zrobię ci loda. Azja: jak kupisz mi loda, zrobię ci spodnie.
Chleb - zero marketingu, najwyższa sprzedaż.
Britney Spears: "Jestem za karą śmierci. Przestępca powinien mieć nauczkę na przyszłość."
Egzamin - na korytarzu każdy wmawia ci, że nic nie umie.
Szacunek do nauczyciela - istnieje wtedy, gdy uczniowie po usłyszeniu dzwonka na przerwę pozwalają mu dokończyć wypowiedź.
Paradoks seksualny - seks można uprawiać od 15 roku życia, a oglądać - od 18.
Okres i wypłata - jedno i drugie jest co miesiąc, a jak nie ma, to znaczy, że ktoś was zdrowo wyruchał.
Paradoks Szymborskiej - dla testu napisała maturę, interpretując swoje wiersze - i dostała 60%.
Studenci pierwszego roku - spieszmy się ich poznawać, tak szybko odchodzą...
Piesek - u nas słodki, w Azji słodko-kwaśny.
Gdy umrę, rozsypcie moje prochy pod Tesco - wtedy będziecie mnie odwiedzać co niedzielę.
Pieniądze szczęścia nie dają. Ale pozwalają wygodnie być szczęśliwym.
Mały palec u nogi - powstał tylko po to, by boleśniej walnąć się o szafkę.
Kanapka studencka - chleb posmarowany nożem.
Pieniądze z pierwszej komunii - do dziś nie wiesz, gdzie się podziały.
Nimfomanka - kobieta, która pragnie seksu tak często jak przeciętny mężczyzna.
Polska waluta - tylko tutaj złoty jest srebrny.
Na uczelni poranna fizyka zagina czas. Po 30 minutach jest 08:05.
Feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść szafę na 8. piętro.
:-)
-
w restauracji siedzą dwaj murzyni i jeden mulat.
Przychodzi kelner i pyta się mulata:
Co podać najjaśniejszy panie?
Co mówi informatyk, gdy dostanie pendrive,a na urodziny?
Dzięki za pamięć.
Skąd informatyk bierze wodę?
Z e-kranu.
Wybucha wojna. Ogłaszają mobilizację. Kowalski i Nowak, najlepsi kumple idą się stawić na komisję wojskową. Siadają razem na korytarzu, kolejni rekruci są przydzielani do odpowiednich jednostek. Nadeszła pora na Kowalskiego. Po wejściu do pokoju kapral pokazuje mu zdjęcie samolotu:
- Kowalski, wiesz co to jest?
- Nie mam pojęcia, nigdy czegoś takiego nie widziałem.
Na następnym zdjęciu widnieje czołg:
- A to, wiesz co to?
- Eee no to jest czołg.
- Wspaniale, a umiesz go obsłużyć?
- Niestety nie.
Podoficer otwiera szafkę stojącą obok i wyjmuje karabin.
- A co powiesz mi o tym?
- AK 47, kaliber 7.62mm, szybkostrzelność teoretyczna...
- Dobrze, wystarczy, do piechoty.
Kowalski wychodzi z pokoju, podbiega do niego Nowak:
- I jak było?
- Jestem w piechocie. Słuchaj na początku pokażą ci zdjęcia jakiegoś sprzętu. Mów , że nie wiesz co to jest. Na koniec wyjmą z jedynej tam stojącej szafy kałaszka. Powiedz, że umiesz z niego strzelać i będziemy razem w piechocie.
Przychodzi kolej Nowaka. Zdjęcie samolotu:
- Wiesz co to jest?
- Nie mam pojęcia.
Zdjęcie czołgu:
- A to?
- Też nie.
Zdenerwowany kapral krzyczy:
- To co ty do cholery wiesz?!
- Wiem, że w szafie trzymacie AK-47.
- Dobrze Nowak, dobrze, do wywiadu..
Kiedy żołnierz może używać broni ?
Kiedy Bronia skończy 18 lat.
Ile biegów mają francuskie czołgi?
5 wstecznych i jeden do przodu .... na wypadek gdyby francuzów zaatakowano od tyłu...
Co jest pierwszą rzeczą jakiej uczą się Francuzi po wstąpieniu do armii?
Jak poddać się w przynajmniej dziesięciu językach.
Ilu potrzeba Francuzów, aby obronić Paryż?
Nie wiadomo, do tej pory nigdy tego nie próbowano.
W muzeum wystawiono francuski karabin z II Wojny Światowej, z opisem "Nie strzelany, raz upuszczony".
Dlaczego francuski myśliwiec nazywa się "Mirage"?
Bo nikt nigdy nie widział go na polu bitwy.
Dlaczego francuskie wojska specjalne noszą mundury bez szwów pod pachami?
Dla wygodniejszego podnoszenia rąk.
Dlaczego Francuskie czołgi mają 2 białe flagi?
Nawypadek gdyby ta pierwsza się zgubiła.
Dlaczego Franuzi mają opalone pachy?
Bo ciągle trzymają ręce w górze.
-
No to pojechałeś po francuskim wojsku
-
Co u was tak wesoło w stolicy ;)
-
Kilka moich wydarzeń z pobytu w szpitalu.
Dzień 1:
REJESTRACJA:
Przyjechałem kolo 8 do szpitala, oczywiście jak na złość kolejki do rejestracji jak za PRL'u. Jeszcze jak by tego było malo za mną wparowalo stado, tak stado to dobre słowo, mocherow w beretach z antenkami (te antenki to pewnie po to żeby lepiej odbierać ich ulubione radio...). Oczywiście zaraz po ich wbiegnieciu (a szybkości sprintu pozazdroscil by im sam Usain Bolt) zaczęły się narzekania typu "Oj ja biedna, tak mnie nogi bolą a ta kolejka taka dluga", "Co za niewychowana młodzież, za grosz szacunku do starszych"- pomijając fakt, że większość osób w kolejce było grubo po 40- stce, wiec trudno tu mówić o młodzieży- Kilka osób z końca kolejki przepuscilo te "biednie i schorowane" staruszki, co oczywiście musiały skomentować w odpowiedni sposób: "Co ty myślisz ze ja będę stała na jakimś za**pionym końcu?" (Zaraz, czy ona coś mówiła o niewychowanej młodzieży?) No tak i tak było cały czas w kolejce do rejestracji.
BIUROKRACJA SZPITALNA:
Po tych mocherach myślałem ze nic gorszego mnie nie spotka, jak zwykle się myliłem (co za niespodzianka..) Najpierw musieliśmy czekać jakieś 10 minut na windę... Dopiero po tych 10 minutach łaskawie przyszedł technik i wywiesil kartkę "WINDA NIECZYNNA Z POWODU AWARII" Na moje pytanie od kiedy jest ta awaria odpowiedział "A tak jakoś od wczoraj, ale nie chciało mi się tu iść" No myślałem ze go na miejscu zatluke. Prawdziwa próba wytrzymałości była jeszcze przed nami, zarówno fizyczna i psychiczna. Fizyczna z powodu schodów po których musieliśmy wejść na 6 piętro... Nie byłoby tak źle gdyby nie to, że były niesamowicie długie ( na jedno piętro przypadało 90 stopni...) A psychiczna? Jak już wspominałem wcześniej, była to szpitalna biurokracja. 2 GODZINY WYPEŁNIANIA TYCH WSZYSTKICH DOKUMENTÓW!!! Matka wszystko powypelniala jak trzeba, tylko raz zrobiła błąd w czymś mało istotnym i oczywiście oddzialowa nie mogła tego chociażby korektorem poprawić o nie. Według niej nawet jeżeli jest malutenki błąd, to dla niej jest to pretekst żeby cały plik dokumentów wywalić do niszczarki... Przysięgam ze dało się wtedy zauważyć przebiegły uśmiech oddzialowej. Po powtornym wypełnieniu dokumentów okazało się, że, uwaga, to nie te dokumenty co trzeba, we właściwych trzeba było tylko postawić dwa podpisy... Wargi matki zaczęły wtedy bardzo niebezpieczne drzec, zwiastujac coś bardzo niedobrego. W końcu jednak udało się jakimś cudem dostać miejsce na oddziale.
JEDZENIE:
Po wszystkich domowych wojnach z babka myślałem ze nikt nie może gotować gorszej od niej... I znowu się myliłem. Na śniadanie dostałem 3 kromki chleba, cienki plasterek masła i 3 plasterki wędliny pokrojone tak cienko, że aż przeswitywala.
"I ja mam się tym najeść"- spytałem.
"Nie no oczywiście ze nie - w tym momencie wezbrala nadzieja- cala wasza trójka ma się tym najeść"
To jakiś głupi żart musiał być, ale niestety nic nie wskazywało na to, żeby żartowali... Z niechęcią podszedłem do zostawionego talerza żeby wziąć jedna kanapk, ale ten był pusty.
"Co jest ku#wa?"- Spytałem po czym rozejrzalem się po sali, a tam w kącie siedział skulony i wychudzony chłopak, który zdążył już zjeść 2 kanapki... Nazwałem go Smeagol z powodu takiego, że jak próbowałem mu odebrać swoją część kolacji ten wręcz przytulił ta kanapkę do siebie i krzycza. "Zostaw mnie, to mój skarb, mój skarb!!!" Ehhh, dałem sobie spokój z próbą odebrania mu jedzenia. Obiad był jeszcze ciekawszy, co prawda było go więcej, toteż tamten chłopak nie zdążył mi go od razu ukraś, ale z drugiej strony i tak nie wyglądał za dobrze, więc nawet mu go oddałem, na co on o mało się nie rozplakal ze szczęścia. Kolacja natomiast to była prawdziwa szkoła przetrwania. Przynieśli nam wszystkim jakąś obrzydliwa zielona zup, która wyglądała jak zmiksowane rzygi osoby po mocno zakrapianym alkoholem sylwestrze. Mimo najgorszych obaw postanowiłem jednak trochę tego spróbowa, wziąłem łyżkę i spróbowałam nabrać trochę tego czego... tyle że to coś bez walki się nie chciałoby poddać, nagle wyrosły mu ręce, które chwyciła nóż leżący nieopodal... Taaak, teraz już wiem dlaczego ten chłopak nawet tego nie ruszył. Skubanstwo walczyło bardzo zaciekle, jednak ostatecznie wybrało drogę tchórza i zwialo przez okno... Nie powiem żeby mi tego brakowało.
KIBEL I ŁAZIENKA
Czyli mojego survivalu ciąg dalszy. Udałem się za potrzebą do kibla, jednak nawet kibel nie był w miarę normalnym miejscem. Kiedy byłem już niedaleko drzwi ze środka wypadł jakiś koleś wrzeszczacy na cały głos:
"ludzie, chciało mnie wciągnąć!!!"
"Czyżbym trafił na oddział psychiatryczny?" pomyślałem, ale ku mojemu zdziwieniu zza drzwi wystrzeliła nagłego jakąś fioletowa macka, która najwyraźniej ścigala tamtego faceta... Jakoś przeszła mnie ochota żeby skorzystać z tego kibla. I została jeszcze łazienk. Chciałem się wykąpac, ale po chwili namysłu postanowiłem jednak nie wchodzić pod prysznic, gdyż wyszedł bym z niego jeszcze bardziej brudny.
NOC:
Praktycznie najspokojniejsza cześć doby, wszyscy byli nadzwyczaj cicho. Już miałem usypia kiedy to przyszła do mnie jakaś dziewczynka z nożem:
"Radziłabym ci nie zasypiać, bo inaczej podetne ci gardło" tak powiedziała. Przez resztę nocy nie zmruzylem oka, a to był dopiero pierwszy dzień, jakże cudowny z reszta..
-
Ciekawa historia :)
-
Dziś kumpel w robocie opowiadał :)
Było młode małżeństwo z dzieckiem w wieku około 5 lat.
Mąż z żoną leżą wieczorem w łóżku. Mężowi zachciało się pić, a że leżał do ściany zaczyna powoli przechodzić przez żonę która już zasypiała. Ta kiedy się ocknęła sądziła, że mąż ma ochotę pobaraszkować, więc mówi:
- Zaczekaj synek jeszcze nie śpi...
Po pewnej chwili mąż ponownie próbuje przejść nad żoną, bo dalej męczy go pragnienie.
- Mówiłam ci zaczekaj, bo mały jeszcze nie śpi.
Mąż wytrzymuje jeszcze chwilę, a potem wstaje delikatnie, żeby nie obudzić żony i nie budzić dziecka.
Idzie do kuchni, sprawdza w czajniku - nie ma wody. odkręca kran nie leci, jakaś awaria! Pić mu się chce okropnie, zagląda do lodówki a tam tylko szampan, wyciąga go otwiera...
Żona słysząc huk otwieranego szampana pyta:
- kochanie to ty, co się stało??...
Na to dziecko, które jeszcze nie spało:
- Nie chciałaś mu dać dupy, to się zastrzelił!
-
Takie życiowe :P
-
Motto lekarzy pogotowia ratunkowego:
Im później przyjedziesz, tym trafniejsza diagnoza.!!!!
Kochanie, gdzie byłeś?
- Biegłem.
- A czemu koszulka sucha, a majtki mokre?
- Bo nie dobiegłem.
- Mamo, mamo zrób mi śniadanie....
- Posłuchaj, to że sypiam z Twoim ojcem nie oznacza, że możesz do mnie mówić "MAMO"
- No to jak mam mówić??
- Normalnie, Zygmunt
Nocą pan domu wrócił do domu pijany, w dodatku z kolegą. Żona wita go w nocnej koszuli:
- Zenek, tym razem przegiąłeś! Masz szlaban na seks na 2 tygodnie! A ty się Józek nie śmiej, ciebie to też dotyczy.
- Woli pan seks w parze, czy grupowy?
- Grupowy
- A dlaczego?
- Bo przy grupowym można odpocząć.
-
Zatrzymuje się kierowca na siku i mówi do swojego małego:
- widzisz ... jak Tobie się chce, to ja zawsze staję ...
-
Co robić, by zniszczyć samochód - Antyporadnik
Co robić, by niepostrzeżenie doprowadzić swoje auto do ruiny?
1. Przegazówki na zimno
To nie przekąska, ale nieoceniony sposób skrócenia żywotności silnika. Bardzo prosty: wsiadamy, zapalamy, naciskamy. Do oporu. Wycie silnika powinno być słyszalne w całej okolicy. Najlepiej niesie się w zimowe poranki, przy trzaskającym mrozie. Pierwsze kilometry pokonujemy w tempie Gronholma czy innego fińskiego asa kierownicy. To nic, że gęsty olej nie dociera wszędzie, gdzie trzeba. Najważniejsze, że trzymając silnik na obrotach:
a) nie musimy obawiać się, że zgaśnie,
b) lepiej nagrzejemy wnętrze (będzie można zdjąć czapkę),
c) szybciej dotrzemy na miejsce.
Polecamy zwłaszcza właścicielom nowych aut; jak wieść gminna niesie, tak docierane "nie są potem wołowate...".
2. Bitwa o kropelkę
Odpowiednio nagrzane i dotarte - nasze auto zadowoli się homeopatycznymi ilościami paliwa. Trzeba tylko - odwrotnie niż w punkcie pierwszym - jak najszybciej zmieniać bieg na wyższy. Góra 2000 obrotów i następny, i następny... A jeśli chcemy nagle przyspieszyć? Nie redukujemy! Po prostu mocniej wciśnijmy gaz. To nic, że z setki koni pracuje najwyżej 30. To nic, że pod wpływem bocznych sił tłoki heblują gładzie cylindrów. To nic, że zawory dzwonią, a korbowody i panewki jęczą z wysiłku (i my byśmy jęczeli, gdyby kazali nam jechać pod górę rowerem na najszybszej przerzutce). Grunt, że zaoszczędzimy parę kropel.
3. Częste mycie skraca życie?
O ile jest na sucho. Wiecie - wiaderko, szczotka i szmatka. Mało wody, dużo potu. Godziny pieczołowitego pucowania. Najlepiej co tydzień. Efekt murowany. Po roku całe auto pokryje pajęczyna zadrapań. Po trzech - straci resztki blasku. Po pięciu będzie wyglądało jak przetarte szmerglem. Tak odciskają swe piętno kwarcowe ziarenka piasku. Patrząc pod światło, najszybciej odkryjecie, czy poprzedni właściciel był zawołanym ekologiem i mył samochód tak, by tylko nie uszczuplić światowych zasobów wody.
4. Skokiem na krawężnik
Tak jak we wszystkich skokach istotna jest szybkość i wysokość. Im większe - tym lepiej. Atakując krawężnik z rozpędu, możesz ubiec tych, którzy chcieli zaparkować w tym samym miejscu, a niedowiarkom udowodnić, że nie wiesz, co to za wysokie progi. Poza tym strasznie się spieszysz.
Na powyginane felgi zawsze można przymknąć oko. Odgłosy protestu dobiegające z zawieszenia łatwo zagłuszyć radiem. Trudniej zbagatelizować huk pękających opon osłabionych co bardziej śmiałymi wskokami.
5. Strzały znikąd
W szybkim starcie spod świateł liczy się każda sekunda. Zwłaszcza kiedy koni pod maską nie zbywa. Profesjonalny strzał ze sprzęgła pomoże ci zyskać przewagę nad mocniejszymi maszynami. A to takie proste! Zamiast zginać nogę, przekręcasz ją w bok. Stopa zesmykuje się z pedału, który natychmiast odbija i jesteś do przodu. Finansowo nie tak bardzo, bo po paru miesiącach do wymiany będą poduszki pod silnikiem, a przy odrobinie "szczęścia" także tarcza sprzęgła, opony i łożyska półosi (przy przednim) lub na ataku (przy tylnym napędzie).
6. Pół sprzęgła i pełen luz
Nie lubimy półśrodków, ale jazdę na półsprzęgle polecamy wszystkim tym, którym jedynka i wsteczny wydają się za szybkie. W ten sposób można poruszać się z szybkością zaspanego ślimaka. Pełzając, zyskujemy dużo czasu do namysłu, tak potrzebnego podczas skomplikowanych manewrów na parkingu. A ten dziwny zapach? Można się przyzwyczaić. Skoro byli tacy, którym podobał się swąd napalmu o poranku... Woń palonego sprzęgła działa równie orzeźwiająco.
7. Hamulcem po dziurach
Wyrwy w jezdni, zapadnięte studzienki i wystające tory nie zawsze da się ominąć (zwłaszcza tory). Jeśli należysz do tych, co to się nierównościom nie kłaniają, możesz hamować przed dziurą, w niej albo za nią (trochę bez sensu) lub nie hamować wcale.
Hamowanie w dziurze pozwala najlepiej poznać jej rozmiary i głębokość. A także ocenić kondycję zawieszenia i... kręgów szyjnych (jeśli podsufitka nie dość miękka).
A co na to twój samochód? Patrz punkt 4.
8. Kręcimy w miejscu
Kierownicą. Energicznie i do końca. Od czasu kiedy wprowadzili wspomaganie, jest to całkiem proste. W lewo..., w prawo... Słyszycie, jak przyjemnie chrzęszczą opony? Najlepiej na suchym. I przy mocno wciśniętym hamulcu. W lewo..., w prawo... Przydaje się podczas manewrów na parkingu. Prawie tak jak jazda na półsprzęgle.
9. Huzia po kałużach!
Ryk silnika, bryzgi wody. Ja jadę - piesi pierzchają. Słodkie poczucie mocy. Ejże, skąd te kwaśne miny? Więcej luzu! Spodnie, spódnica, płaszczyk - wszystko się wypierze! A ja przynajmniej poczuję się jak Markko Martin. Bo bez dwóch zdań - jestem górą. Więc nie wiem, co pod spodem. A dzieje się tam sporo - układ wydechowy działa jak wytwornica pary. Tłumiki i katalizator aż syczą. A najbardziej tarcze hamulcowe. Co niektóre potrafią się nawet wykrzywić i wprowadzać kierownicę w drżenie. Jest potem pretekst, by ponarzekać - jakie nietrwałe robią dziś samochody! Tarcze jeszcze grube, a już do wymiany...
10. Stop and go
Długi dystans, szybkie tempo. Wreszcie jestem! Mogę wysiąść, zamknąć, pójść. A tymczasem... Pół biedy, jeśli to jednostka wolnossąca. Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha i choć stygnącym nierówno tłokom nie wychodzi to na dobre, szczególnie szkodzi silnikom turbodoładowanym. Wirująca z obłędną szybkością turbosprężarka potrzebuje czasu, by się zatrzymać. Nagłe unieruchomienie silnika stawia ją w trudnej sytuacji - wciąż się kręci, choć nie jest już smarowana. Pompa olejowa nie może jej pomóc, bo już nie pracuje. Mały dramat, którego nie widać. Zresztą, kto by dziś siedział i czekał? Przecież czas to pieniądz, nieprawdaż? Prawdaż. W tym przypadku całkiem nawet spory - ładnych parę tysięcy. Za wymianę turbosprężarki.
Przykłady można mnożyć: za rzadko wymieniany olej i amortyzatory. Za niskie lub (choć to rzadziej) za wysokie ciśnienie w oponach. Opieranie ręki na dźwigni zmiany biegów i wbijanie ich na siłę. Nadużywanie wycieraczek (praca na sucho). Jazda z niedomkniętymi drzwiami. Zużywanie benzyny do kropli ostatniej i długotrwała jazda z pustym bakiem (na gazie). Dolewanie wody do chłodnicy i teflonu do skrzyni biegów. Wjeżdżanie na chodnik pod ostrym kątem. Zjeżdżanie zeń dwoma kołami (jednej osi) naraz. Zostawianie auta z kołem opartym o krawędź krawężnika, nieuruchamianie auta miesiącami, chronicznie przemoczone dywaniki itd., etc. Cóż niemal każdy z nas nieświadomie robi coś, co nie wychodzi autu na dobre. Najważniejsze, by nie przesadzać i w porę dostrzec błąd. W przeciwnym razie...
Wyjście awaryjne
Spytałem kiedyś kolegi, czemu nie wymienia oleju filtra i świec. - Mam zasadę, by nie drapać, jak nie swędzi - usłyszałem.
Potem, niestety, zanudzał mnie opowieściami, jaką to tandetę kupił, dlaczego mu nie odradziłem i co ma teraz robić.
Już miałem odpowiedzieć, że kto sieje wiatr, zbiera burzę, ale... - Sprzedaj - podpowiedziałem. Zbyt nisko oceniam swój talent dydaktyczny, by uczyć światłych ludzi myślenia w kategoriach przyczynowo-skutkowych.
-
Prawda to jest :)
-
Zbieraj punkty w pracy!
1 PKT - Przypadkowe nieumyślne podpierdolenie
5 PKT - Niby nieumyślne podpierdolenie
10 PKT - Zwykła podpierdółka w cztery oczy z przełożonym bez świadków
20 PKT - Anonimowy donos na samego siebie, mimo, iż nie jest się winnym, byle zaistnieć
30 PKT - Podpierdolenie w obecności świadków
40 PKT - Samopodpierdółka w cztery oczy z przełożonym
50 PKT - Samopodpierdółka przy świadkach
60 PKT - Podpierdolenie do przełożonego w obecności podpierdalanego bez innych świadków
70 PKT - Podpierdolenie w obecności podpierdalanego przy większej ilości świadków
80 PKT - Podpierdolenie w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny
90 PKT - Podpierdolenie w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny a czynu tego dokonał sam podpierdalający
100 PKT - Podpierdalanie w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny a czynu tego dokonał sam podpierdalający na spółkę z przełożonym, do którego się podpierdala i wmówienie podpierdalanemu jego winy
Bonusy:
* podpierdolenie najlepszego kumpla - dodatkowo 10 PKT
** podpierdolenie zanim czyn zostanie dokonany - dodatkowo 20 PKT
*** dodatkowo 25 PKT - kiedy dzień wcześniej piło się z podpierdalanym
jego wódkę, w jego domu
-
A to mi przypomina pewną korporację gdzie pracowałem ;) krótko oczywiście
-
Dwaj młodzi księża rozmawiają na temat spowiedzi. Pierwszy stwierdza:
-Od tego, co się teraz słyszy od młodzieży przy spowiedzi, to się człowiekowi
dosłownie czapka podnosi... Na to drugi:
- To po co kładziesz ją na kolanach...!
.........................
Bóg stworzył ludzi tak, aby każdy był inny.
Aż doszedł do Chin i mu się odechciało.
................................
- Cholerny mróz, samochodu nie mogę otworzyć.
- A wrzątkiem próbowałeś?
- Powaliło cię?
Mam chodzić kraść samochody z czajnikiem?!
...........................
Rozmawiają dwie przyjaciółki. Jedna mówi:
- Mam wspaniałego męża: nie pije, nie pali, nie zdradza mnie, nie lubi piłki nożnej, a nawet mnie nie bije.
Na to druga:
- Dawno go sparaliżowało?
-
Zataczający się pijany facet zaczepia w parku jakiegoś mężczyznę i pyta:
- Panie, gdzie ja jestem?
- W Łodzi - mówi pytany.
- Że w łodzi to ja czuję, ale... na jakim oceanie?
----------------------------------------------------------------------------
Stoi baca nad brzegiem Dunajca, chcąc przedostać się na drugą stronę. Spostrzegana drugim brzegu idącego wzdłuż rzeki cepra, więc drze się do Niego;
- Głęboka?!
Ale ceper źle dosłyszał, bo Dunajec okropnie szumiał, więc mówi:
- To nie Oka, to Dunajec!
Na to baca wchodzi do wody, prąd go porywa, ledwo żywy wychodzi na drugi brzeg.
Podchodzi wściekły do cepra i mówi:
- Ja ci dam, że tylko do jajec!
.......................
Babcie rozmawiają o swoich wnukach:
- Mój będzie ogrodnikiem, bo cały dzień siedzi w ogródku i grzebie w ziemi.
- Mój będzie lekarzem, bo cały dzień bandażuje lalki.
- A mój będzie pilotem, bo cały dzień macza szmatę w benzynie, wącha
ją i mówi - Babciu, ale odlot...
----------------------------------------------------------------------------------
Nie mówi się podczas jedzenia - poucza matka Jasia, gdy zauważyła, że Jasio chce coś powiedzieć - powiesz jak zjesz.
- No i co chciałeś powiedzieć? - pyta matka gdy zjedli zupę, drugie
danie i deser.
- Chciałem powiedzieć, że na tatusia koszuli zostawiłaś włączone żelazko.
……………….
Przychodzi mały Jasio do apteki i mówi do aptekarza:
- Proszę mi dać coś do zapobiegania ciąży!
Aptekarz ściszonym głosem zwraca Jasiowi uwagę:
- Po pierwsze - o takim czymś mówi się szeptem, a nie na cały głos.
- Po drugie - to nie jest dla dzieci.
- Po trzecie - niech sobie ojciec sam po to przyjdzie.
- A po czwarte - są tego różne rozmiary.
Na to Jasio odpowiada:
- Po pierwsze - w przedszkolu uczyli mnie, żeby mówić głośno i wyraźnie.
- Po drugie - to nie jest „nie dla dzieci", tylko przeciw dzieciom.
- Po trzecie - to nie dla ojca tylko dla mamy.
- A po czwarte - mama jedzie do sanatorium i potrzebuje wszystkie rozmiary.
……………….
Pewnego gorącego dnia, facet stał w korku na A4.
Gorąc, brak ruchu, dobrze chociaż, że klima jest. Nagle w szybę ktoś puka.
- O co chodzi? - pyta się kierowca uchylając szybę.
- Porwali nam polityków z sejmowych obrad!
- Kto?
- ISIS! Powiedzieli, że jak nie dostaną 400 mln złotych okupu, to ich poleją benzyną i spalą, więc chodzimy od auta do auta zbierając na nich...
- No i ile ludzie wam dają, tak przeciętnie?
- Jakieś 2-3 litry.
……………….
Mamo, mamo, jak poznałaś tatusia?
- Dzięki najnowszej technologii.
- Poznałaś go przez internet?
- Nie, odnalazłam go dzięki badaniom DNA...
-
Piję Majzla! :)
-
Wałęsa do Kiszczaka - Czesiu, ale to nie wypłynie coo? Kiszczak - po moim trupie ... :D
-
Piję Majzla! :)
Ale fajnie =O
Jestem zaszczycony , hehe !
-
http://www.sadistic.pl/szarmancki-los-pederasta-vt146009.htm
-
Dobre. :D
-
Egzamin z anatomii na studiach medycznych. Przyniesiono dużą skrzynię z narządami ludzkimi przykrytą prześcieradłem. Student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i po dotyku ma zgadnąć, jaka to cześć ciała. Jeśli zgadnie, zdaje egzamin.
Wchodzi pierwszy student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i mówi:
- Wątroba.
Wyciąga. Sprawdza. Zdał. Wchodzi drugi, wkłada rękę, maca i mówi:
- Śledziona.
Wyciąga, nerka. Nie zdał.
Wchodzi studentka, wkłada rękę pod prześcieradło, maca, przesuwając rękę w prawo i w lewo. Mówi:
- Kiełbasa.
Egzaminatorzy się uśmiechnęli. Patrzą dziewczyna niczego sobie. Dali jej drugą szansę. Dziewczyna maca przesuwając rękę znowu w prawo i w lewo i mówi:
- Kiełbasa.
- Proszę pani - mówi jeden z egzaminatorów - Gdzie u człowieka jest kiełbasa? Dajemy pani jeszcze jedną, ostatnią szansę.
Studentka zdenerwowana maca, przesuwając ręką w prawo w lewo, znowu w prawo, w lewo krzyczy sfrustrowana:
- NO, KIEŁBASA!
- Proszę wyciągnąć - mówi egzaminator.
Studentka wyciąga, patrzy... i rzeczywiście kiełbasa.
Egzaminatorzy popatrzyli na siebie zdziwieni i jeden mówi:
- Ty Franek, to czym my wczoraj tę drugą flachę zagryzali?
-
Facet dostał na urodziny papugę.
Od początku, kiedy tylko wniósł klatkę do domu i zdjął z niej zasłonę,
zorientował się, że miała okropny nawyk przeklinania, rzucała mięchem co drugie słowo.
Cóż było zrobić - wyrzucić żal, zawsze to jakiś towarzysz, zresztą prezent...
Przez szereg długich dni starał się walczyć ze słownictwem Papugi.
Mówił do niej miłe słowa, puszczał łagodną, klasyczną muzykę, robił wszystko, żeby dać papudze dobry przykład...
Słowem pełna poświęceń terapia. Na próżno.
Pewnego dnia, kiedy papuga wstała lewą nogą i była wyjątkowo niegrzeczna, opryskliwa i obrażała go na każdym kroku, coś w nim pękło.
Zaczął krzyczeć, ale papuga darła się głośniej.
Potrząsnął nią i nie dość, że zbluzgała go tak, że wiązanki nie powstydziłby się marynarz pływający na transatlantykach, to jeszcze dostał parę razy dziobem.
W akcie desperacji wrzucił ptaka do zamrażarki, zatrzasnął drzwi, oparł się o nie i zsunął w dół. Papuga rzuciła się kilka razy o ściany zamrażarki, facet usłyszał przytłumiony bełkot i nagle wszystko ucichło.
Facet ochłonął trochę, naszły go wyrzuty sumienia więc otworzył szybko drzwi zamrażarki. Papuga w milczeniu weszła na jego wyciągnięte ramię i powiedziała:
"Najmocniej przepraszam, że uraziłam pana moim słownictwem i zachowaniem, proszę o przebaczenie - dołożę wszelkich starań aby się poprawić i nie dopuścić do podobnych scen w przyszłości"
Facet tego się nie spodziewał - taka nagła zmiana była co najmniej szokująca już otwierał usta chcąc zapytać co spowodowało tak radykalną zmianę, kiedy odezwała się papuga: "Mogę Pana uprzejmie zapytać co zrobił kurczak?"
.....................
Małżeństwo z 23-letnim stażem wybrało się na urlop na Jamajkę. W trakcie zwiedzania wyspy Boba Marleya weszli do sklepu obuwniczego.
- Heloł, maj frend - mówi sprzedawca w dredach. - Kolega z Polśki? Okej. Kupcie klapećki. Siuper klapećki. Zwykłe za 5 dolarów, a klapećki do seksiu - za 10.
- A jakie to są dla seksu? - zainteresowała się żona.
- Kolega, ziakłada klapećki i nagle ma siłę na sekś. I kocha się tak długo, aś klapećki nie spadną. Przimierziś kolega?
- Rysiek, przymierzaj!
... Facet rad, nie rad zakłada klapki. Nagle... prostuje się, mięśnie mu się napinają. W oczach pojawia się błysk pożądania, jaki żona nie widziała od 20 lat. W spodenkach zaczyna mu rosnąć... rosnąć... rosnąć!
Facet nagle chwyta Jamajczyka, zdejmuje mu majty i zaczyna seks na stole.
Sprzedawca zaś drze się na cały sklep:
- KO-LE-GA! NIE NA TĘ NO-GĘ ZA-ŁO-ZI-ŁEŚ! KO-LE-GA!
-
Drugi wymiata ;D
-
Rosyjski bokser wania chce zdobyć pas wagi ciężkiej, w tym celu musi pokonać najlepszego amerykańskiego boksera. Tuż przed walka rozmawia z trenerem, który pyta się go z niepewnością czy da rade. Wanie odpowiada "tak dam rade". Podczas 1 rundy wania stoji jak słup i tylko się broni. podczas 2 rundy dochodzi do takiej samej rozmowy Wania dalej odpowiada że da rade i tak kolejna i kolejna runda. Aż w końcu nadchodzi ostatnia runda, trener znów pyta Wani czy da radę. A ten ospowiada "Trenerze nie wiem, chyba zaraz mu pier*****.
-
;)
-
Zebra z pingwinem przychodzą do fotografa zrobić zdjęcie rodzinne.Fotograf pyta:Kolorowe czy czarno-białe?Pingwin na to:A w ryj chcesz?
-
A ja wam napiszę swojego klasyka ze zlotów.
Przychodzi gościu do baru, siada na hokerze i woła barmana.
- Barman seta!- Barman podaje, facet pluje na podłogę i drze sie "Tfu pierd**ny matiz!
-Barman drugą lej!- Barman leje a facet znowu "Tfu pierd**ny matiz!
Barman zdziwiony pyta: Co pan tak na tego matiza wyzywasz? A gościu odpowiada: Coś panu opowiem:
Jadę sobie tirem. Naczepa, wielki tonaż i sroga zima. Wszędzie lód, śnieg i gołoledź. Nagle wjeżdza do rowu. Wkurzony na maxa wychodzę z ciężarówki, oglądam ją i widzę, że niestety trzeba będzie holownik wzywać. Aż nagle staje obok mnie facet w Matizie i mówi, że mnie wyholuje. To mu powiedziałem: Panie, jak mnie pan tym piździkiem wyciągniesz to panu loda zrobie. TFU pierd**ny matiz!
Ulubiony dowcip Dorotki :D
-
Był Jezus, Chuck Norris I żyd....
Chcieli po wodzie przejść na drugi brzeg... Jezus przeszedł, Chuck Norris przeszedł, żyd wpadł do wody...
Mogliśmy mu powiedzieć żeby szedł po kamieniach - mówi Jezus...
Po jakich kamieniach? Mówi Chuck Norris...
-
żona prosi męża rano
-walnij miminetkę
-nie bo idę do dentysty odpowiada mąż
-ale zrób umyjesz sobie ząbki i będzie Ok
- no dobra , stary walnął ale między zęby wlazł mu włosek z cipki
kombinują za starą jak go wyciągnąć ale nic z tego nie wyszło więc przycięli nożyczkami i doszli do wniosku że dentysta nie zauważy
u dentysty mąż siada na fotelu , a dentysta do niego
-co stary pryku waliło się minetkę starej nad ranem :D
-a co widać włoska między zębami :)
-nie masz gówno na brodzie odpowiada dentysta
-
Kretki poszły na imprezę do ołówków. Za dwa tygodnie kretka dzwoni do kretki stara jestem w ciąży a z kim z ołówkiem którym no tym bez gumki
Dziadek z babcią koniak pili przez całą zimę. Pili i pili aż całe zapasy się skończyły. A babcia mówi do dziadka, idź i zobacz czy w piwnicy nic nie zostało.. Dziadek poszedł i szuka i szuka i znalazł. Przeciera etykietę a tam napis konjak. Piją z babcią i się kochają i tak do samego rana. Rano babcia mówi,, co ty stary z tej piwnicy przyniósł eś. Dziadek przeciera etykietę, a tam napis jak koń nie może 2 krople na wiadro wody.
Tatus zostawia synka samego w domu, lecz przed wyjsciem mowi:
- Synku - gdyby dzialo sie cos zlego natychmiast dzwon.
Nie mija 10 minut, dzwoni telefon:
- Tato, tato, stalo sie cos strasznego - kot sie zesral w przedpokoju.
- Synku, spokojnie, posyp piaskiem, mama wroci to posprzata.
Nie mija 10 minut, znow telefon:
- Tato, tato, znow cos strasznego - kot sie zesral w salonie.
- Synku, mowilem juz, spokojnie - posyp piaskiem, mama wroci to posprzata.
Tym razem nie minelo 5 minut, i znow telefon.
- Tato, tato, tym razem tragedia - mama wrocila do domu i weszla do sypialni z jakims panem. Ja patrze, a ten nagle sciaga spodnie - mysle sobie - pewnie bedzie robil to samo co kot...............a mnie piasku braklo
-
Mój dziadek jest weteranem II wojny światowej. Podczas bitwy o Anglię zniszczył 8 niemieckich samolotów. Zdecydowanie najgorszy mechanik w historii Luftwaffe.
-
dobre
-
W piaskownicy rozmawiają Jasiu i Maciuś.
-Tata zabrał mnie wczoraj na paintball. Ale było fajnie!
-Eee to nic. My się z moim tatą ostatnio bawiliśmy w ruskich żołnierzy.
-Niby jak?
-Zaszliśmy do sąsiadki, tata ją wyruchał, a ja jej zajebałem zegarek.
-
Francuz dobiera sie wieczorem do żony.
- Pierre.. jestem zmęczona. Zrób do kubka, rano wypiję.
-
- Szukam pracy.
- Ok. Oto miotła, zacznij zamiatać plac.
- Przepraszam, ale ja skończyłem Uniwersytet!
- Uuu, to daj, pokażę ci jak to sie robi...
-
przychodzi facet do okulisty:
- dzień dobry
- dzień dobry
- potrzebuje okularów
- a do czego panu te okulary?
- do widzenia
- do widzenia
-
Wchodzi zajączek do baru, podciąga rękawy i krzyczy:
- Kto zbił mojego brata?
- Ja! - wstaje zza stołu niedźwiedź. -A o co chodzi?
- A no nic, dobrze zrobiłeś.