Wolna Strefa Jawa - CZ
Sprawy Techniczne => Elektryka => Wątek zaczęty przez: ptak w Listopada 08, 2005, 23:33:33
-
Pisze tego posta, wiedzac ze moj problem bedzie bardzo trudno rozwiazac przez internet. Klopot moj jednak naszkicuje i bede skladal raporty jak przebiega jego usuwanie. Cenne wskazowki sa jednakowoz bardzo mile widziane :)
Objawy: Kontrolka ladowania zpalala sie przy 1000obr/min lacznie z intenzywnym bzyczeniem (przelaczaniem sie) przekaznika i z kazdym dniem granica owa rosla. Rosla tez proporcjonalnie do czasu spedzanego na jezdzie jawa. Bylo to prawdopodobnie zwiazane z wyladowujacym sie akumulatorem. Doszlo w koncu do tego ze kontrolka przestala gasnac w ogole. Rownoczesnie zaczely sie klopoty z akumulatorem ktory z niewiadomych przyczyn zaczal wyladowywac sie blyskawicznie.
Walka z wiatrakami/szukanie igly w stogu siana: Doszedlem w koncu ze padl regulator - wymienilem na nowy. Kontrolka znowu gasnie lecz znow powyzej 1000obr. Slysze jak akumulator gotuje (bulgocze i skwierczy) przy wlaczeniu zaplonu/swiatel. Moze to byc jednak juz niesprawny akumulator - po ty ostatnich wydarzeniach. Ale mysle sobie moze zwarcie jakies - objawy pasuja. Przeszukalem wszystkie kable i wszystko posprawdzalem, ale na nic sie nie natknalem. Nie mam juz pomyslow jak i gdzie szukac. Postanowilem oprocz tego sprawdzic regulator swiezo zakupiony. Zapalam motor - nie bez klopotu bo aku non stop siada. Pracuje cudnie, tylko nie mozna zejsc ponizej 1500obr na zbyt dlugo :) No ale sprawdzam prad ladowania aku. Cholera. Przy 5000obr dochodzi prawie do 17V, no co jest ja sie pytam? Nowy regulator i nie dziala, juz nic nie rozumiem...
Apel o pomoc: Jakies porady? Sugestie? Pomozcie jawa-jezdzcy :)
Michal
-
Widze ze moj problem faktycznie zbyt zawily :)
Ale jak obiecalem tak informuje, jak usterka zmierza stopniowo do usuniecia.
1. Nie gasnaca kontrolka ladowania mimo zwiekszania obrotow silnika - temu winny zepsuty regulator napiecia - pomogla wymiana.
2. Pozostale klopoty z ladowaniem, w tym w szczegolnosci prad ladowania siegajacy nieraz 17 V, gotujacy, blyskawicznie siadajacy akumulator. Temu wszystkiemu winny wlasnie akumulator, mialem na szczescie zapasowy. Mozliwe nawet ze jest zwarcie na samym aku, bede jeszcze sprawdzal.
3. Zalozylem tez nowe kable biegnace do aku, bo stare byly juz nadwatlone zebem czasu, moze to tez pomoglo, mogla byc slaba masa chociazby. Ale tego juz sie nie dowiem.
Wszystko to sprawilo ze moja jawa sprawuje sie znow nienagannie.
Wynikl jeszcze jeden drobny problem, z ktorym jednak juz sam sobie poradze zapewne. Chcialbym jednak zapytac, zeby dlugo nie szukac.
No najpewniej moze byc przyczyna ze jawa traci iskre na jednym garze przy przekroczeniu 5 tysiecy obrotow. Ja obstawiam w pierwszej kolejnosci przerwe na przerywaczu, ewentualnie (bardzo ewentualnie) sam zaplon, dalej przerwe na swiecy, moze byc minimalnie za duza. Ale sam nie wiem. Moze podpowiecie, zebym duzo nie szukal? :)
pozdrawiam,
Michal
-
Pewnie to wina zapłonu a najpewniej przerywacza.Kolega miał taki przypadek w swojej CZ że przy przekroczeniu 4 tyś obr.też miał problem z iskrą .U niego poluzowała sie śrubka jednego ze styków przy cewce WN.
-
no proszę poluzowanie się jednej srubki i tyle zachodu
-
po przekroczeniu 5 rpm. w jawie dzieją się cuda.... A najprawdopodobniej albo kondensator ci siadł albo masz za słabe sprężynki w przerywaczu (lub dużą przerwę ustawioną) i przy dużych obrotach po prostu przerywacz się nie domyka co owocuje zanikiem iskry....
-
Gdyby padł kondensator to problem z iskrą pojawiłby sie już przy dużo niższych obrotach,a przerwa może być faktycznie zbyt duża.
-
No i faktycznie przerwa byla za duza. Teraz Jawcia smiga jak marzenie!
-
Aha, bo widze, ze o tym jeszcze nie wspomnialem.
Kiedy tak mialem cala swoja elektryke rozwalona w drobny mak (zreszta nie wiadomo co jej tak nagle odbilo, zeby sie wszystko naraz popsulo) to wykrylem rowniez brak jednej fazy. Istotne w sumie, czemu o tym nie napisalem?! Nie wiem. Otoz przewod biegnacy od alternatora do prostownika byl nadtopiony i przepalony przy podlaczeniu do alternatora. Nie wiem jednak czy to byl juz skutek zepsutego regulatora napiecia, czy na odwrot, czy zupelnie niezalezna usterka. W kazdym badz razie jesli ktos jeszcze nie wie:
Jesli kontrolka ladowania nie gasnie po przekroczeniu 1000 obr, tylko gdzies wyzej oraz slychac przelaczanie sie przekaznika, to najprawdopodobniej nie ma jednej fazy, jesli kontrolka nie gasnie w ogole i nic nie slychac - padl regulator.
Kurcze chyba napisze artykul jakis o tej elektryce skubanej... :)