Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Turystyka, Spotkania, Zloty => Wątek zaczęty przez: bichu51 w Października 10, 2009, 14:40:55
-
Witam jestem tu nowy właśnie robię sobię przerwę w remoncie mojej Jawy. W przyszłym roku zamierzam gdzieś wyjechac
gdzieś moją Jawą. Może Hiszpania może Maroko. Może starzy podróżnicy na tych motocylkach udzielą mi jakiś rad?????? Pozdrawiam...
-
Objedz Polskę i zobacz czy cie nie zawiedzie. Osobiście ba bym się na takim motocyklu jechać.
-
Na początek polecam dokładne, bardzo dokładne przestudiowanie tego "małego" działu:
http://www.demonos.vipserv.org/forum/smf/index.php/board,6.0.html
-
Trasa ze Zgorzelca do Gibraltaru to prawie 3000 kilometrów w jedna strone.
Najkrotsza opcja z viamichelin.pl
Zgadzam sie z mofeix'em ze na Jawie taka droga nie ma sensu, chyba ze wezmie sie
ze soba do wora kupe szczescia narzedzi i czesci
ja robilem dziennie 100 200 czy nawet 400 km i tylko mieszanke trzeba bylo dobra robic,
motor szedl rownitko bez awarii. ale nie jest to regula
-
Zgadzam sie z mofeix'em ze na Jawie taka droga nie ma sensu, chyba ze wezmie sie
ze soba do wora kupe szczescia narzedzi i czesci
Co Ty pieprzysz kolego <scared>
Na Jawie taka droga nie ma sensu???
To dlaczego sporo Jawerów z forum podróżuje sobie po Europie i dalej.
Awaria w trasie to na 99% nie wina Jawy tylko jej kierowcy.
A i ten jeden procent to też pośrednio wina motocyklisty.
-
podtrzymuje moje zdanie /czyt. potrzeba odrobine /tyciuko/ szczescia ok?
wine za awarie motocykla ponosi również czlowiek
ale nie rubcie z Jawy Africa Twina
na dalszy wyjazd trzeba sie wyposazyc w kilka zapasowych rzeczy
i tu pytanie do kolegi. bichu'a czy zna sie na mechanice
bo na aso nie ma co liczyc.
I nasze Jawy nie sa juz pierwszej mlodosci, za to je kochamy
Dziekuje za uwage
-
Kolego Marcinie czy ty przypadkiem nie należysz do typu ludzi którzy wychodzą z założenia że "Jawa się psuje"? Jaki pan taki kram/Jak dbasz tak masz. Logiczne że na taką podróż trzeba wyposażyć się w niezbędniki typu świece, przerywacze, kondensatory, dętki czy linki ale jak sprzęt jest zadbany tym bardziej po solidnym remoncie to nie ma trasy której knedel nie przejedzie. Zresztą co jakiś czas uświadamia nam to kolega Naczelny. ;)
-
ale nie rubcie z Jawy Africa Twina
Hehe, może niech Xargo się wypowie o niezawodności afryki <thumbup>
Wybacz mój drogi, ale jeszcze nie mogę się powstrzymać od napadów śmiechu, gdy sobie przypomnę o zatartej afryce, albo chociażby o panewce :D
-
Tak znam się na mechanice. Ogólnie to Jawa jest teraz w trakcie małego remontu. Nowe łożyska na wale i skrzyni biegów. Nowe uszczelki simmeringi. Myślę że jak zabiorę ze sobą te części na wyprawę które mi się zepsują to na_pewno dojade i wrócę do domu.... <lol> Myślę że jak pojadę w taką długą wyprawę na Jawie to może choc troszeczkę sławy w internecie zdobędę heh :D
Jak chcesz zdobyć trochę sławy w internecie, to proponowałbym zacząć od ortografii :P.
-
Tak znam się na mechanice. Ogólnie to Jawa jest teraz w rtakcie małego remontu. Nowe łożyska na wale i skrzyni biegów. Nowe uszczelki zimeringi. Myślę że jak zabiorę ze sobą te części na wyprawę które mi się zepsują to napewno dojade i wrócę do domu.... <lol> Myślę że jak pojadę w taką długą wyprawę na Jawie to może choc troszeczkę sławy w internecie zdobędę heh :D
Aleś sobie ambitny cel wybrał <lookaround>. Zasadniczo nie zje¼dziłem Europy, bo nie miałem tyle czasu i gotówki. Poza tym nie kręci mnie nasz kontynent. Myślę o Kanadzie. Nie wiem dokładnie jaka tam jest odległośc ( wyłączając odcinki pokonane na promie ) Jeśli to coś da w tym sezonie od marca przy bardzo intensywnej eksploatacji Jawy 350 typ 638 natłukłem wraz z ojcem ponad 20 000 km. Bezawaryjnie. Owszem były psikusy typu żarówka,awaria przerywacza kierunków czy przytkany kranik-ale nigdy nie było tak,żeby nie dało się dojechać do domu. I to bez jakichś czarów. To wszystko zależy od dwóch czynników. Szczęście ma wielkie znaczenie. Jeden wsiądzie na Jawe pojedzie i wróci. Innemu nowe KTM Adventure rozleci się po paru km ( przykład Rafała T. w nowym KTM z przebiegiem około 1200 km pękł wałek-wada materiału-wymieniona bez dyskusji na gwarancji,ale zapał do podróży zanikł ).
Drugi czynnik to kasa. Nie oszukujmy się- to nie podróż za jeden uśmiech. Dlatego jedni jadą a inni nie. Ale tu również liczy się szczęście bo co Ci po złotej Visie jak stracisz napęd na pustkowiu ;]
-
Co za podejście? Co za mentalność ludzka? "Bo ma się zepsuć"....
Ludzie gdyby wszyscy tak podchodzili do sprawy to Kolumb by nigdy nie dopłynął do Ameryki - bo może się masz złamać w czasie burzy. Człowiek nigdy by nie wzbił się w powietrze - bo może się jakieś skrzydło urwać albo śmigło odpadnie...
Kolega boi się ze mną jechać w Bieszczady swoim samochodem i podziwia mnie ( <lol> ) że ja swoim _Skumulowanym Zielonym Złem_ (w skrócie groszek :P ) jeżdżę w trasy po 1500km tak po prostu z marszu...
A co to za trasa? A co ma mi się popsuć żebym nie był w stanie wrócić? przecież to nie prom kosmiczny, że jak coś się zrąbie to nie da rady tego na poczekaniu naprawić albo chociaż się spale w atmosferze. Bez przesady ludziska, nawet mercedesy z fabryki wyjeżdżają wadliwe i nowiutkie pojazdy też potrafią się dość skutecznie popsuć. Jednak przewaga starego pojazdu nad nowoczesnym naszpikowanym elektroniką i innymi osiągnięciami techniki jest taka, że tego starego można przy odrobinie wiedzy, umiejętności i najprostszych narzędzi przywrócić do stanu używalności i kontynuować podróz dalej -chociazby do jakiegoś ośrodka cywilizacji.....
Mnie zawsze zadziwiał Naczelny- Forumowy Mr. Cicha Woda...
Na forum cisza, cisza a pó¼niej w gazetach artykuły. Mariusz też ma uznanie w moich patrzałkach z tym że On motocykle doprowadzał do stanu perfekcyjnego.
... a tak poza tym to co to za przyjemność (wg mnie) kupić sobie motocykl za XX 000 i jechać nim z punktu A do punktu B? Może jestem dziwny, ale dla mnie to podwójna radość właśnie stare pojazdy- każdy przejechany kilometr to kolejny sukces a każda kolejna usterka to taka walka ze złym losem i jego przeciwnościami. Poruszanie się starymi pojazdami to taka swego rodzaju symbioza: "Zaopiekuj się mną a ja Cię bezpiecznie dowiozę do celu- tylko musimy się razem dogadać i dobrze poznać"
Kupić sobie motocykl może każdy kto ma trochę grosza w kieszeni...
...poruszać się Starym Pojazdem nie może byle leszcz którego po prostu na to stać...
-
Zgadzam się z tobą. Dla mnie jazda na wspólczesnym motocyklu nie daje tyle radosci co jazda na starej Jawie. :] Motocykl ktory sam wlasnymi rekami skladalem od podstaw.
-
Eee wiecie co-tak sobie myślę,że w zasadzie mniej bałbym sie jechać Rudą ( takie imię ma 638/634 bo Hybryda jakoś mało sympatycznie brzmi ) . W moim rozumowaniu motocykl niezawodny to taki,który nawet w przypadku jakiejś usterki pozwala się szybko i łatwo naprawić. Nowoczesne motocykle usypiają naszą czujność. Mało kto wozi choćby komplet narzędzi fabrycznych,ze o żarówce nie wspomnę. Kiedyś śmiali się ze mnie kumple,że wożę jakieś klucze w plecaku. Tyle,że musiałem ich nieraz pożyczac,żeby niezawodna japonia dojechała do celu.
Mniej bałbym się pojechać jawą niż czymś innym. Ufam jej. Spędziliśmy razem niejeden wieczór. Albo noc. Znam każdy kawałek tego motocykla. Nie ma w nim elementu ,którego nie miałbym w swoich łapach. Wiem dokąd prowadzi każdy przewód. Ktoś jak kupi np Afrykę- czy rozkręca ją w mak? Nie sadzę- podstawowe wymiany,paliwo i jedziemy... a potem ... bywa różnie. W takiej podróży motocykl jest naszym przyjacielem-zależymy od niego. Jeśli już mam od kogoś zależeć ( lub czegoś ) to niech będzie mi to znane na wskroś. Ten motór wie,że mu ufam. Jak gdzieś jadę to nie zastanawiam się czy dojadę- motór to czuje. Ubieram się,odpalam,wsiadam-ruszam i docieram na miejsce. Proste prawda? Niezupełnie. To swojego rodzaju magia. Specyficzna wię¼ między maszyną a człowiekiem. Można nieczule zainwestowac grruba kasę w motocykl,wymienić o odnowić wszystko,ale jesli nie ma w tym emocji i zaufania- może wyjść dupsko. Ale czasem wystarczy tylko dbać. Szanować jednoślad by ten,mimo pewnych niedociągnięc dzielnie wiózł nam dupę.
-
Nasz drogi Jawsim napisał 110% tego co mysle o tym temacie <cheers>
-
To że trzeba znać swój motocykl to się z tym zgodzę <yes>
Ale to że wiedza ta jest potrzebna aby naprawiać moto w trasie jakos mnie nie przekonuje <blink>
Motocykl ma być przygotowany "objeżdżony" i w trasę.
Swojego czasu jawol podróżował kilka razy na południe Europy uzbrojony jedynie w komplet narzędzi, zapasowe żarówki, kondensator, klej i łatki oraz zapinkę łancucha.
Bez kufrów. bajeranckich sakw i innych GPeSów
Pojechał, objechał, wrócił bez żadnych "rewelacji i senszcji" bo Jawa to dobry "rumak"
O i kilka fotek z tamtych lat się odnalazło:
Prepraszam za jakość fotek ale w tych czasach aparaty miały 1,3 megapikseli :D
Krzywa Wieża w Pizie... ale kto dostrzeże Jawę wśród skuterów?
(https://http://images39.fotosik.pl/209/9fc661cdfae32ff9med.jpg) (http://www.fotosik.pl)
I takie stromizny Jawie nie straszne:
(https://http://images39.fotosik.pl/209/3c8dd21cb4ba67a6med.jpg) (http://www.fotosik.pl)
Jawa na alpejskiej przełęczy:
(https://http://images44.fotosik.pl/212/d84ca6e4835c3239med.jpg) (http://www.fotosik.pl)
A Milki się pasą i dają alpejskie mleko :) :
(https://http://images42.fotosik.pl/124/975d5c4077137ademed.jpg) (http://www.fotosik.pl)
Trafić bezdeszczową pogodę w Alpach ... to jk piątkę w Lotka trafić:
(https://http://images50.fotosik.pl/213/e1bc7b02c8e4aa65med.jpg) (http://www.fotosik.pl)
Taki sobie Gasthof na alpejskiej przełęczy i Jawa? na parkingu?!!
(https://http://images49.fotosik.pl/212/3aa06a07363347f0med.jpg) (http://www.fotosik.pl)
Jeden na lawecie drugi na podnośniku a jawol i Jawa się z nich śmieją...
(https://http://images41.fotosik.pl/208/db4265c906a45640med.jpg) (http://www.fotosik.pl)
(https://http://images37.fotosik.pl/208/92a537c264cb403fmed.jpg) (http://www.fotosik.pl)
Autostrady na południu fajne ale płatne i korki przed bramkami <furious>
(https://http://images40.fotosik.pl/208/781e48907360dcf9med.jpg) (http://www.fotosik.pl)
(https://http://images41.fotosik.pl/208/cd91f2689c49a8a1med.jpg) (http://www.fotosik.pl)
-
Wszystko ok, ale czy nie zagalopowałeś się Jawsimie z tą magią? <blink>
-
Wszystko ok, ale czy nie zagalopowałeś się Jawsimie z tą magią? <blink>
Nie rozumiesz....
-
Lukass jak nie rozumiesz to nie zrozumiesz chociażby tłumaczył Ci to najlepszy erudyta -albo to czujesz albo nie. Może z czasem i Ciebie dopadnie, a może będzie Ci to zawsze zupełnie obce.
Tak czy inaczej jest dobrze.
Przecież nie wszyscy muszą mieć niebieskie oczy...
-
Co za podejście? Co za mentalność ludzka? "Bo ma się zepsuć"....
A co to za trasa? A co ma mi się popsuć żebym nie był w stanie wrócić? przecież to nie prom kosmiczny, że jak coś się zrąbie to nie da rady tego na poczekaniu naprawić albo chociaż się spale w atmosferze.
Kupić sobie motocykl może każdy kto ma trochę grosza w kieszeni...
...poruszać się Starym Pojazdem nie może byle leszcz którego po prostu na to stać...
:>
Zawsze się coś psuje . Zawsze.
I dla tych awarii na koñcu świata warto jechać.
Warto modlić sie do Boga na koñcu świata aby motocykl zagadał po 15sty kopnięach. Zagada... To jesteś Panem ¦wiata... <beer>
-
Oooo Witam gorąco odezwał się naczelnyfilozof <worship>... Wiesz naczelny po przeczytaniu twoich wypraw na CZ 350 postanowilem też sam to przezyc. Mozna powiedziec, ze twoje wyprawy sa dla mnie inspiracja do tego wyjazdu. :D A ty jeszce wyjezdzasz na swojej CZ???????????? Moze organizujecie jakis zlot to bardzo chetnie przyjade?????????
-
O widze ze Radzyñ Podl. odwiedzileś. To raptem 18km ode mnie. Szkoda, że wcześniej nie wiedziałem :]
-
Moim zdaniem różnice w tych poglądach wynikają z żywotności silnika Jawy. Nie oszukujmy się, że silniki Jawy/CZ wytrzymują powiedzmy połowę przebiegu japoñców z ich lat. Powiedzmy przychodzi czas na kupno pierwszego motocykla no i większość ludzi chciała by coś jeżdżącego za grosze i kupują Jawę. Cena kilkaset złoty bo od dziadka ze wsi ale przejechane ma min. ze 25kkm. Taki przebieg to praktycznie już można powiedzieć ostatki jego żywota i zaczynają się problemy. Wiadomo wtedy już zaczynają padać teksty, że Jawa to awaryjny motocykl i się psuje. Czy można mieć pretensje do takiej osoby? Moim zdaniem tak, bo nikt porządnego motocykla nie sprzeda za 500zł mimo że to Jawa. To czego nie włoży się przy kupnie, włoży się przy remoncie o czym sam się już raz przekonałem. Druga sprawa jeśli ktoś za bardzo się nie zna na mechanice to też nie ma się co pakować w kupno knedla.
Ja swoją CZ będę bał się wyruszyć w dalszą trasę dopóki nie rozbiorę silnika i wszystko będzie zrobione na 100%. Niby jest wszystko ok póki co, ale nie mam takiego zaufania bo nie wiem co w środku siedzi.
Niektórzy piszą, że dzięki tym awariom warto je¼dzić. Zależy o jakich awariach mówimy bo jak w nocy w deszczu na zadupiu ma mi szlag trafić coś poważnego w silniku to już nie będzie przyjemnie. Bo na tyle nie jestem obeznany w mechanice by sobie z tym poradzić.
Reasumując trzeba mierzyć siły na zamiary. Jeśli składa się silnik od podstaw i wiesz, że wszystko jest jak należy to nie ma się co bać poważniejszych usterek.
-
Z jednym się nie zgodzę- z tym przebiegiem- na to tez reguły nie ma. Pomimo około 21 tyś od kapitalki Ruda sprawia wrażenie,jakby dopiero co się dotarła.
-
Eeeeeee tam ja się nie boję usterek i przebiegu <lol> Wezme wszystko co trzeba na drogę, aby naprawic maszyne. Chce tylko wyruszyc, poczuc podmuch wiatru podczas jazdy, nabijac km, i zobaczyć troche swiata. :D
-
Pożyjemy... Zobaczymy... kolego bichu51.
W każdym razie powodzenia.
-
No i wszystko jasne
Z mojej strony rowniez owocnego przygotowania
i udanego wyjazdu
;)
-
Przygotowania powoli idą do przodu <yes> Powoli montuje kufry Hepco. Kasa się gromadzi na kącie. Dla mnie najważniejsze na ta wyprawe to kasa i sprzęt a z reszta to bęzdie już z górki :D
-
troche sie z wami tez nie zgodze, ze frajda jechac starym motocyklem i dobrze zrobiony jest bezwaryjny. Mam GS-a 89 rocznik nie mial nigdy zadnego remontu poza wymiana rozrzadu nic nie stuka poka bylem na dalekich trasach i nic mnie nie zawiodl. Ts robilem sporo i mimo ze ten sam rocznik czesto cos siadało. to jak to zrozumiec? Gs zupelnie inna jakosc czesci i mysle ze tez dwusów/ czterosów to jest spora roznica. tak samo jak firma suzuki / jawa. Z pełnym szacunkiem do Jaw które mnie dalej kręcą.
-
A ja ostatnio w trasie jawe paliłem zawsze z kopa, a suze, właśnie gs-a pomagałem przez pół trasy rozpychać... :]
-
bichu51
Jak sie boisz jechać moto,
zawsze możesz pójść piechotą...
Przecież tu o to chodzi aby nie było za łatwo! Prawda?
Inaczej mozna pojechać samochodem...
A Jawa czy jakiś inny sprzęt .. wszystko się psuje!
Wszyscy wychwalają tą nieszczęsną Honda Africa Twin pod niebiosa, albo BeMki...
Wiecie co? A ja myslę, że to jest przereklamowane!
Pamietacie reklame KAMY? - takiej margaryny!
Mój znajomy powiedział:
-"A ja jestem ciekaw ile w tej Kamie jest Kamy, a ile reklamy?" - i podobnie jest ze wszystkim!!!
Wiedz jedno! - prosty motor naprawisz prostymi narzędziami, a motor z komputerem - komputerem. Logiczne?
Szerokiej drogi!!!
Kobylen:
"troche sie z wami tez nie zgodze, ze frajda jechac starym motocyklem i dobrze zrobiony jest bezwaryjny. Mam GS-a 89 rocznik nie mial nigdy zadnego remontu poza wymiana rozrzadu nic nie stuka poka bylem na dalekich trasach i nic mnie nie zawiodl. Ts robilem sporo i mimo ze ten sam rocznik czesto cos siadało. to jak to zrozumiec?"
To proste - przeszłość jednego i drugiego motocykla jest zupełnie inna (chodzi o poprzednich włascicieli) a kolega swoją Jawą się pożądnie nie zaopiekował - aż wstyd że się przyznawać!!! :>
-
Obecnie oprócz Jawy mam Suzuki Gs 500. W Jawie muszę zrobic skrzynie biegów. Na lato planuje sprzedac Suzuki, za te pieniądze pojechac w trasę :D Jawą <thumbup>
-
troche sie z wami tez nie zgodze, ze frajda jechac starym motocyklem i dobrze zrobiony jest bezwaryjny. Mam GS-a 89 rocznik nie mial nigdy zadnego remontu poza wymiana rozrzadu nic nie stuka poka bylem na dalekich trasach i nic mnie nie zawiodl. Ts robilem sporo i mimo ze ten sam rocznik czesto cos siadało. to jak to zrozumiec? Gs zupelnie inna jakosc czesci i mysle ze tez dwusów/ czterosów to jest spora roznica. tak samo jak firma suzuki / jawa. Z pełnym szacunkiem do Jaw które mnie dalej kręcą.
Rozum to tak, że kupiłeś Jawę po druciarzu i tyle. GS-em je¼dził ktoś, kto robił konieczne przeglądy i nie krzywił się że trzeba wydak kilka funciaków na wymianę tego czy owego. A w Polsce-cóż, kupił moto dziadek druciarz i eksploatował, to do wymiany, tamto-ale jeszcze je¼dzi-aż doszedł do punktu w którym wyeksploatował wszystko, jeden zużyty element zniszczył pięć innych-a ty się teraz męczysz. Na allegó**o czy w ogłoszeniach motoryzacyjnych pełno takich szrotów, po ludziach którym żal było pięć złotych na łożysko czy posiedzieć chwilkę i ustawić ten zapłon czy ga¼nik.
-
Nie jest tak że że dobrze zrobiona jawa nigdy się nie psuje, a jeśli się już psuje to o to chodzi. Niestety ale to są motory często 30to letnie i po jakimśtam przebiegu, dochodzą takie rzeczy jak zmęczenie materiału czy zużycie jakiejś części która jeszcze przy remoncie wyglądała dobrze. Kolejna sprawa to naprawa często bywa przyjemna, ale pod warunkiem że mamy możliwości aby tą usterkę usunąć.
Może żeby bardziej zobrazować podam przykład polskiego komara-teraz odezwą się głosy że komar jest mniej żywotny od knedla-jasna sprawa, ale podobnie jak my na komarki patrzą użytkownicy zachodnich maszyn na knedle.
Komar prosta konstrukcja, połowę usterek naprawisz sierpem i młotem. Jesteś 70 kilometrów i dosłownie rozsypuje ci się koło magnesowe <scared> kto podczas remontu przejmuje się kołem magnesowym? koło proste, krzywka niestarta, magnesy się trzymają. A w trasie zawiodło. No i kto ze sobą w takie stukilometrowe trasy wozi ze sobą koło magnesowe? Ale co się dziwić biednemu kołu, miało już 35 lat, spaw już musiał wiele przeżyć po tylu latach i tylu kilometrach wirowania sobie w silniku. Ale przecież wszystko to się może stać także w jawie (no może nie akurat koło magnesowe :>) więc akurat w opinie że jawa nei może się popsuć jakoś nie uwierzę.
Chociaż czesia mnie nie zaskakiwała w trasie. co najwyżej przypalone platynki, ale to pół godziny w miarę przyjemnej roboty. No ale przecież nie musi być to regułą że tylko przerywacze mogą nawalić...
-
A gdy takie koło magnesowe padnie Ci daleko w trasie, spędzisz tam dzieñ/dwa w polu, na jakiejś wiosce, poznasz ludzi, ktoś uruchomi znajomości i dojdzie, że ktoś tam w sąsiedniej wsi ma komarka i trochę części, udaje Ci się kupić od niego tą część. Albo nawet dopasowujesz od jakiegoś innego podobnego wynalazku. Zakładasz, strzał z wyskoku - jedziesz... JEDZIESZ! I w tym momencie pod wpływem ogromnego szczęścia wybaczasz komarkowi zaistniałą awarie, wioząc ze sobą kolejną opowieść do domu by opowiedzieć kiedyś wnukom... :)
-
Właśnie o to chodzi! Nocleg 2 dni pod namiotem, u kolesia w ogródku w oczekiwaniu na części (wiem bo 2 dni czekałem z kolegą na zębatkę na wałek zdawczy i łañcuch do jego mz) Rozmowa ze starszym panem, jakie on to miał motocykle, maślanka, ciasto drożdżowe, upieczone przez polską gospodynie, to jest właśnie piękne.
A takim Gs będziesz jechał przez wioskę i możesz co najwyżej temu dziadkowi pomachać Jest wyprawa jest przygoda, jest fajnie.
-
No i to chyba ma największy urok. Podobnie eliminowałem wszystkie choroby wieku dziecięcego mojej CZ po remoncie. Jechało się daleko będąc zdanym na samego siebie. Poznałem przez te wszystkie drobne usterki mnóstwo osób, które z przyjemnością wspominam. Maszyna oblatana na rodzimym podwórku - trzeba będzie zasmakować innych krajobrazów, tych bardziej odległych. W grę wchodzi tylko stary motocykl + boczne drogi, jak najmniej uczęszczane. :D
-
No, wlasnie...
Ja miałem taką przygodę (było to lat temu, chyba 100..., nie wazne):
Junak, trasa, zaczyna się ściemniać... wracam do domu, ze zlotu.
Droga wiedzie przez góry, długi zjazd na silniku, nagle dup...niema:
-swateł, silnik nie gada.
KONIEC!!!! A!!!! Duuupaaa!
No nic, mam dosć, jestem zmęczony, głodny, na kacu, pier***ę - szukam noclegu. <furious>
Zostawiam sprzęt na podwórku u wiesniaka i mówię mu:
-Jak nie znajdę nic lepszego to tu będę. Daję mu czerwoną stówę - PROLETARYAT.
Traf...niedaleko pole namiotowe... ide obczaić. Hm... urwisko, jeziorko, czad!!! Stoi namiot. Krecę sie wokół, szukam dogodnego miejsca,
nagle zza namiotu pytanie - do mnie..
-Jesteś na moto? - pyta około 20-sto letnia blondzia...
- Tak. -odpowiadam.
-A nie widziałeś gdzieś goscia na MZ? Miał tu być jakieś 2 godz temu...
-Nie, nie widziałem nikogo...ale możemy isć poszukac, moze nie umie trafić. I gdzies się tu kręci.
:>
-OK. -odpowiada młoda...idziemy.
Rozmawiając dochodzimy do moich bambetli. Junak zostaje, biorę tylko namiot i plecak. Z młodą zahaczam jeszcze o monopol, wracamy na pole namiotowe.
Okazuje się ze ona jest z siostrą, obalamy flaszeczkę, pó¼ną już nocą rozkładam jej siostrze swój namiot. [...]
:>
Była to najprzyjemniejsza awaria w moim życiu. Brzmi jak bajka, ale takie przecież jest zycie!!!
Rano okazuje się, że kabelek wysuną się z regulatora napiecia... naprawa zajęła mi jakieś 5 minut.
Domyslam się ,ze ten na MZ też miał awarię i dlatego nie przyjechał - niech załuje... <lol> Gdyby gość jechał na Jawie pewnie ja spałbym w swoim namiocie... :D
P.S.
A najbardziej bawi mnie gadka, gdy jakikolwiek gość mi mówi ze ufa swojej babie... <thumbup>
-
P.S.
A najbardziej bawi mnie gadka, gdy jakikolwiek gość mi mówi ze ufa swojej babie... <thumbup>
Jeszcze to tego blondynce.. :D ( nie obrażając tu nikogo oczywiście <worship> )
-
Nie no ok, argument FISa i przytoczona przez niego historia jest nie do przebicia <beer>
-
Ech..... bicie piany.....
Nie liczy się jak tylko że się jedzie...
Kto co woli. Są tylko dwie zasady: solidne przygotowanie siebie i motocykla.
A resztę droga i czas pokaże......
No i o co racja? Zamiast porad albo linku to awantura.
-
O to w tym chodzi! Znam chlopa, który po forach nie chwali się wyjazdami i przeżyciami,(ale móglby w sumie :) ) nie martwi się co to będzie gdyby...MA w kuferku trochę części, prowiant i jedzie. Ostatnio byl w Rumunii...Więc teraz mi nikt nie powie, że Jawa nie nadaje sie. Udowodnili to już Naczelny, Jacu, m4riush, Jawol i inni.
-
a czemu wyjazd jawa mialby byc szalenstwem??? ze co motocykl z bloku wschodniego majacy prawie 25 lat na ramie????
kazdy motocykl sie psuje kazdy moze zlapac gume, każdy moze strzelic focha w połowie trasy, kazdy czy to bedzie nowy gsx czy dajmy na to hd czy jakis goldas czy jawa. caly problem pojawia sie nie wtedy jak motocykl sie zepsuje tylko wtedy czy zdołam go wlasnorecznie naprawic?????? bo w goldwingu to samemu mozesz najwyżej kurze poscierac z kufrow i schowkow w gsx sie no chyba tylko zdjecie zrobic bo nie ma fizycznej mozliwosci naprawy takiego motocykla na trasie pzry uzyciu kilku kluczy tasmy i druta... a jawa akurat w tej kwesti jest duzo na plus bo jak spedziles na tym motocyklu kilka lat, znasz kazda srubke i przy jakims dlubanku miales rozne elementy w reku to wiesz ze np. przerywacze juz sie lekko zuzyly i jak po kolejnych 4 tys km zaczniesz gubic iskre wiesz ze to przerywacze, jak zlapiesz gume, wykrecasz kolo i wszedzie dostaniesz detke do wsk i masz zrobione, zgubisz lancuch wezmiesz rolniczy kawal drogi na nim pokonasz..... Zauwazcie ze dzisiaj w motocyklu jest wiecej elektroniki niz mechaniki, a ja nie wiem jak dzial elektronika i nei bede wiedzial dlaczego nie dziala i jak to naprawic,nawet jakbym wiedzial to jakiegos ukladu na polanie nie polutuje......
wyjazd w trse Jawa bedzie tylko wetdy ryzykowny gdy motocykl po 19 latach wyciagniemy z szopy, przetrzemy i buta w trase 300km.... kazdy motocykl przed dluzsza trasa potrzebuje przygotowania bez wzgledu czy to gs adventure czy Jawa Ts , Uwierzcie mi ze dzisiaj wcale sie nie produkuje trwalszych silnikow czy niektorych elementow niz 20 lat temu, bo byloby to nie na reke poducentowm dlaczego??? bo jak stary gpz potrafi wyjezdzic nascie tys km i jezdzic jezdzic przez 30 lat to kto kupowalby nowego jak stary jest w stanie igla i przelata wiele????? lepiej produkowac cos co po 50 tys km nadaje sie do remontu kosztowniejszego niz motocykl zeby sklonic do kupna nowego.... ot taka ekonomia, przyklad stare auata volvo te takie kredensy sa niezawodne i fabryka przestala robic do nich czesci zeby sklonic ludzi do odstawienia starego auta w krzaki a kupno nowego....
-
Mienki dobrze gada. niech ci się w wiertarce zapłon rozdupcy to kicha . a w jawie nawet jak masz vape to możesz wziąć w plecak tradycyjny zapłon , mała przekładka i jedziesz dalej ;)
-
moja jawa ma nakręcone prawie 40 000. przez kilka lat miałem tylko 3 awarie w drodze
1.cewka zapłonowa ( na jednym garku dojechałem do jakiejś wsi a tam koleś dał mi cewke od malucha i w drogę.
2 przerywacze (przetarłem papierem ściernym i git)
3 Kapeć z tyłu ( szybka wulkanizacja w lesie i po kłopocie)
myślę że sposób użytkowania jest najważniejszy, jak się dba o moto to można śmiało wybrac się w trasę.
pozdrawiam.