Wolna Strefa Jawa - CZ
Sprawy Techniczne => Mechanika => Wątek zaczęty przez: jknick w Lipca 24, 2009, 16:48:54
-
Siema,
W koncu udalo mie sie uruchomic ten sprzet ale nie dziala tak jak powinien. Uj ze nie pali z kopa(no chyba ze wstrzyknie sie strzykawką paliwo do gaznika) ale jest problem z obrotami. Strasznie wyczulona jest na ruch manetką. Wystarczy delikatnie dodac gazu a motor momentalnie wbija sie na obroty. Nie da sie wyszukac takiego polozenia manetki aby uzyskac stałe obroty. Albo gasnie albo wbija sie na bardzo wysokie. Zapłon ustawialem wiec to raczej nie to no ale roznie to z tym bywa. Poza tym podczas jazdy ma niezlego kopa(tak sie przynajmniej wydaje po przesiadce z 175). Gdyby zaplon byl zle ustawiony to pewnie tak ladnie by nie przyspieszala. Kolejna sprawa to to ze dymi z gaznika i raz na jakis czas strzela z niego, ale regulacja zaplonem nic na to nie pomaga. Tak wiec mysle ze to gaznik ale igilca jest na srodkowym rowku a sruba regulacji mieszanki wykrecona o 1,5 obrotu. Swiece okapca na czarno wiec cos jest nie tak. Macie jakies pomysly? Moze pobawic sie z odkrecaniem sruby od mieszanki albo opuscic iglice? Jest szansa ze to pomoze czy powinienem kombinowac z czyms innym?
Z gory dzieki! :)
-
Za bogata mieszanka w paliwo czyli za duzo paliwa w stosunku do powietrza,mysle ze iglice mozesz opuscic o jeden zabek i sprawdz jak bedzie silnik pracowal
-
Kolego mówisz że świeczki okobcone, to znak że zapłon jednak nie jest ustawiony idealnie gdyby był on ustawiony idealnie świece miałyby ładny ceglaty kolor (ni to braz ni róż) <unsure> ustaw jeszcze raz zapłon i zrób tak jak podpowiedział modjo
PS: w ga¼niku po prawej stronie jest taka mała śrubka wkręcona po skosie to śróbka od wolnych obrotów popuść ją troche i zobacz czy jest różnica <lookaround>
-
Opuscilem iglice(jest teraz na drugim rowku od gory), sruba od mieszanki wykrecona o 1,5; 2; 2,5 obrotu i to samo. Pokombinuje jeszcze z tym zaplonem ale bedzi ciezko bo praktycznie w kazdym polozeniu podstawy silnik pali wiec tak granica jest dosc szeroka i bedzie trzeba duzo polozen sprawdzic :-/ a moze jeszcze sie na koncu okaze ze to przerywacze zle ustawione :[ No trudno, bedzie trzeba pokombinowac z tym zaplonem. Dzieki za odpowiedzi. <worship>
Pozdro
-
a wykręcałeś śrubę od wolnych obrotów? to ta wkręcona po skosie do góry <book>
-
Ale po co wykrecac? Ona jest tak jakby za bardzo wykrecona bo jak zamkne manetke to silnik schodzi z obrotow i gasnie. Zaplon ustawialem 4 razy tak "normalnie" czyli zdjelem bak i suwmiarka mierzylem. Oprocz tego ustawialem w ten sposob ze na pracujacym silniku przekrecalem statywem ale to nic nie daje. Gaznik regulowalem ta sruba od mieszanki. Wykrecalem ja w zakresie 1-2 obrotow. Troche sie poprawilo ale nadal odpala z kopa tylko jak sie paliwo do gaznika wstrzyknie strzykawką. Chodzi tez bez rewelacji o nie mozna za bardzo spuscic jej z obrotow bo gasnie(na wolnych obrotach z opoznieniem reaguje na gaz). No i dalej utrzymuje sie ten problem ze stalych obrotow utrzymac sie nie da. Da sie ja spuscic z obrotow i jakies 15sek na wolnych potrzymac a potem gasnie, nawet dodanie gazu nic nie daje bo za wolno na niego reaguje. Przerywacze zmienilem i to samo. Prosze o jakies dalsze pomysly bo ja juz nie wytrzymuje. Chyba nerwicy zaraz dostane <furious>
Z gory thx za odpowiedzi <yes>
-
Mi sie wydaje że to wina przerwy ... Sprawd¼ przerywacze ...
-
A ja bym nic nie ruszal bo mam tak samo . Mało pali i szybko je¼dzi . I o to chyba chodzi . Otwierasz manetke na 4-5mm i powoli Motór rozhula sie do 100km/h ... A moze nie tak ?
Edit - tylko bym zrobil zeby palila na kopa , bo tylko tego jej brakuje imho .
-
czy to normalne ze czasami przy sprawdzaniu czy jest iskra na swiecy kopnie prad? mi sie to zaczelo zdarzac dopiero w tej remontowanej jawie. Moze cos jest nie tak, moze jakies okresowe przebicia i dlatego tak slabo chodzi? A i jedna cewka jest troche zwalona bo wiekszosc swiec na niej gubi iskre(pojawia sie tylko blysk na bolcu ale nie przeskakuje na tą zagietą blaszke). Na jednej swiecy jest ok ale moze jak sie moto odpali to na roznych obrotach tez zle dziala i stad moje problemy z obrotami?
-
Możliwe ze świece mają przebicie i cie kopie prąd.
-
no dobra to w takim razie w jakim sklepie internetowym najlepiej kupowac. Ktory polecacie? Gdzie jest dobrze i tanio? A moze allegro? Kiedys kupowalem na agmocie ale widze ze teraz nie maja ani cewki ani kabli. I te ngk to dobry wybor? Slyszalem ze championki sa takie swietne :] Mam u siebie b8hs i po tygodniu zlapala przebicie...
Jeszcze raz wielkie dzieki za pomoc w przyracaniu zycia kolejnej jawie xD
-
Cześć. Otóż mam ten sam problem z tym, że u mnie ciężko złapać ten odpowiedni poziom z obrotami. Wszystko niby przeczyszczone i poustawiane tak jak należy. Po pierwszym wyregulowaniu ga¼nika jest ok-pali na kopa, nie dusi się ani pozostaje na wysokich obrotach, brak opó¼nienia po dodaniu gazu, natomiast przy zmianie każdego biegu gdy wcisnę sprzęgło to wkręca się na 5-6tyś obrotów, a jak zwolnię do postoju to znowu jest ok. I co ciekawsze z prawego wydobywa się o wiele mniej dymu niż z lewego (Pali na 2 cylindry, 120km/h normalnie można wkręcić). Może ktoś poradzi mi na tą przypadłość? Wcześniej było wszystko w porządku, aż do zmiany ślimaka, nakrętki obrotomierza i wymiany całego sprzęgła.
-
Wymieniłem kable WN na bosha, świece na b6hs, platynki i dupa.(Cewki nie wymienialem bo okazalo sie ze jest dobra. To byla wina przewodu.) Znów nie działa. Zapłon jest ustawiony ok. Odpala jak sie wstrzyknie paliwo. Ale cos jest nie tak bo jeden cylek jest chlodniejszy od drugiego. Gaznik jest czysty i ustawiony tak jak ma byc. Na platynkach troche iskrzy ale iskra na świecy jest ok. Dodam jeszcze(choc to pewnie bez znaczenia) ze nie mam filtra powietrza i tłoki oraz pierscionki nowe. Pomozcie bo mnie zaraz krew nagla zaleje. Robie ten moto poltora miesiaca i nic. Tyle czasu na niego poswiecilem i ten dziad nie chce chodzic. Wie ze w kazdej chwili moge z niej zrezygnowac i jezdzic inna jawa ktora elegancko pali. To nie, mimo wszystko dziwka jedna nie chce wspolpracowac. Juz nerwowo z tym motorem nie wytrzymam <furious> Chyba rzuce ten szajs w kat i bede smigal mniejsza, ale chociaz dzialajaca jawa.
-
Kłopot z obrotami... albo nie ma wcale wolnych.... albo ma bardzo wysokie... Nie pali od kopa... tylko po "wtrysku"?
Tylu tu Jawerów a jakoś nikt kurde chłopakowi nie napisze,że to są normalne objawy lewizny!! Albo gdzieś przy uszczelce ga¼nika,ale obstawiam jednak simmering wału po stronie prądnicy-ten pod wirnikiem- jeśli są tam w jego okolicy ślady paliwa lub choćby oleju to jest uwalony simmer. Piszesz,że silnik po remoncie- mhm- to w takim razie czy smarowałeś wargę simmera przed montażem jakimś smarem? Jak niczym to spalila sie po kilku sekundach i tamtędy ciągnie powietrze- stąd nie zasysa mieszanki z racji nieszczelności w komorze silnika i dlatego wariuje obrotami z racji tego,że przez ową nieszczelność zasysa sobie na odpalonym już silniku powietrze i sama sobie daje "gazu" ( wszak polega to właśnie na dostarczeniu silnikowi większej ilości powietrza. Jeśli simmer jest ok to zdejmij ga¼nik i połóż go na płaskiej powierzchni - najlepiej lustro lub laminowany blat- postaw go na części mocującej - tej z otworami . popatrz jak wyglada powierzchnia przylegania- powinna byc idealnie plaska- jeśli sa ( a sądzę,że są ) prześwity w środkowej jego części- tak na szerokości gardzieli- to musisz to splanować- na tym samym blacie połóż arkusz papieru-około 240-400 i jedziem aż będzie płaskie.
-
Zauważyłem olej na łączeniu cylindra ze skrzynią. Może to tutaj łapie lewe? Ga¼nik i simmering sprawdzę jutro. Ten silnik był składany kilka lat temu przez stryjka, ja teraz tylko dokręciłem głowicę. Ale nie jestem pewien co do braku zasysania przez lewe powietrze, gdyż gdy zakryłem szmatą pół otworu na filtr powietrza to tą szmatę zassało do środka. Bawiłem się z zapłonem i da się ja już odpalic bez wstrzykiwania po około 10 kopnięciach z przepompowaniem. Na wolnych obrotach da się ją utrzymac lecz jest to bardzo trudne, gdyż jest bardzo wyczulona na ruchy manetką i szybko wbija się na wysokie obroty. I tak na marginesie prawy cylinder(czyli ten na którego łączeniu jest olej) jest cieplejszy od lewego.
-
I tu może być własnie pies pogrzebany. Składał to ktoś kilka lat temu, uszczelki, sylikon stracił swoje właściwości. I pomimo dokręcenia głowicy, przepuszcza powietrze tudzież olej.
A cylindry łacza sie ze skrzynia korbową, i to o to miejsce ci chodzi??
Nie wiem czy dobrze rozumuje, jak nie to poprawcie. Jeżeli jest tak jak kolega Jawsim napisał, to lewe powietrze powoduje wyższą tem spalania i dobrowadza do nagrzania się cylindra.
-
Ehh... ręce opadają. Kolejny problem. Wczoraj ładowałem aku a dzis juz jest rozładowany. Tak jakby nie było ładowania bo przed odpaleniem kontrolki się świeciły elegancko a gdy zgasła już się ledwo żarzyły. Ale po odpaleniu kontrolka ładowania gaśnie jakby wsio było ok. Instalację kładłem od nowa więc żadnego zwarcia nie powinno byc.
Aha, sprawdziłem simmering- jest dobry. Ga¼nik szurnełem papierem bo nie był równy. Teraz jest gładki jak pupcia niemowlecia xD. To wszystko jest już chyba ponad moje siły :[
Wielkie Dzięki za pomoc bo inaczej ten motor juz dawno by marniał w kącie, a tak to chociaż jest cieñ nadziei.
Pozdro!
sorry, poprawka: kontrolka jednak nie gaśnie więc prąd ciągnie z aku <mur> . Co może byc nie tak?
-
Ehh... ręce opadają. Kolejny problem. Wczoraj ładowałem aku a dzis juz jest rozładowany. Tak jakby nie było ładowania bo przed odpaleniem kontrolki się świeciły elegancko a gdy zgasła już się ledwo żarzyły. Ale po odpaleniu kontrolka ładowania gaśnie jakby wsio było ok. Instalację kładłem od nowa więc żadnego zwarcia nie powinno byc.
Aha, sprawdziłem simmering- jest dobry. Ga¼nik szurnełem papierem bo nie był równy. Teraz jest gładki jak pupcia niemowlecia xD. To wszystko jest już chyba ponad moje siły :[
Wielkie Dzięki za pomoc bo inaczej ten motor juz dawno by marniał w kącie, a tak to chociaż jest cieñ nadziei.
Pozdro!
sorry, poprawka: kontrolka jednak nie gaśnie więc prąd ciągnie z aku <mur> . Co może byc nie tak?
A poszukałeś już we wszystkich tematach w archiwum tego forum o ładowaniu i nic nie znalazłeś,że pytasz, czy jesteś leniuchem?
-
Jestem leniwy ale nie jezeli chodzi o motocykle ;] "bo one są niezwykłe" <punk> Przeczysciłem szczotki i ładowanie wróciło(bo wczesniej było, potem nie, a teraz znów jest). Obejrzałem jak działa regulator napięcia. Wtedy kiedy leci prąd z aku to nie iskrzy, a jak leci z prądnicy to iskrzy na stykach blaszek na lewym zwoju. Czy tak powinno to wyglądac? W 175 wygląda to inaczej. Ta blaszka po prostu przeskakuje na lewo albo na prawo. Natomniast w 350 iskrzy pomiedzy blaszkami ktore się dotykają kiedy motor jest wyłączony. To są takie ciniutkie, delikatne iskierki. Czy regulator w takim razie jest ok? Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie bo oczywiście w szkole tego nie uczą. O jakiś pantofelkach srelkach i owszem ale nie ma nic co lubie i co mi sie przyda w życiu. W dodatku sorka uwaza ze sqrt9 to nie to samo co 3. I jak tu miec cierpliwosc zeby chodzic do tej budy kiedy najwięcej naucze sie sam w garazu, no i dzięki wam :>
-
Iskrzy bo jest już do regulacji- jak masz drugi na wzór to ustaw przerwę na stykach REGULATORA na mniejsza odrobinę.
-
Nie mam za bardzo o tym pojęcia ani drugiego na wzor. Zrobilem zdjecia. O blaszki na którym uzwojeniu ci chodzi? Na tym lewym tak?
(https://http://images37.fotosik.pl/180/c2dc428183771cb5med.jpg)
Którą blaszke odegnąc i w którą stronę? 1, 2 czy 3? (https://http://images44.fotosik.pl/185/c250eabde902812b.jpg)
A prawe uzwojenie tak wygląda: (https://http://images49.fotosik.pl/185/e625450cadd9bf62.jpg)
-
w 175 nie masz??
-
W 175 calkiem inaczej to wygląda. Ten regulator jest na prądnicy. Też masz kivacke to wiesz o co chodzi.
Chłopaki, jest problem nie do rozwiązania. Wykluczylem juz wszystko co mozliwe i jednak nie dziala. Po prostu nie da sie tego naprawic i juz. Kaplica. Opiszę sytuację. Moze jest tu jakiś specjalista od rzeczy niemozliwych. Kupiłem przewody WN, swiece b6hs, przerywacze i dzis jeszcze cewke. Było tak: Jawa działała tylko na jednej cewce. Oczywiscie to nie znaczy od razu że ta druga cewka jest zła. Może to byc wina zapłonu i innych elementów. No ale nie jest. Podpiełem cewki na odwrót(do innych przerywaczy) i fajki na świece też dałem na odwrót. A wiec cewka która była "prawocylindrowa" teraz jest "lewocylindrowa". No i nadal chodzi tylko na tej cewce co wczesniej. Więc już w tym momencie można wykluczyc ¼le ustawiony zapłon i wadliwy kondensator. A także można wykluczyc to, że wydech jest zapchany lub coś z cylindrem. Kable i świece też można wykluczyc. Co nam zostaje? Już tylko fajki i kable zasilające cewki no i ta zła cewka. Kupiłem nową cewkę. I... jest na niej iskra, tak samo jak na tej rzekomo złej starej cewce lecz motor na niej nie pali. No i teraz zostaje nam już tylko: fajki i kable zasilające cewki. Zamieniłem je i nadal pali tylko na jednej cewce. Na tej co paliła od początku. A wiec juz wszystkie mozliwosci wykluczone. Po pewnym czasie przychodzi myśl: a może ta dobra cewka tak naprawdę jest wadliwa. Może zżera za dużo prądu i na drugą cewkę już nie starcza. Więc zdjąłem tą dobrą starą cewkę i zalożyłem tą starą niby złą. Okazało się że jednak ta stara niby zła jest jednak tak samo dobra jak ta stara dobra. I jawa odpaliła na tej starej złej cewce. Tylko na niej. A wiec cewke nie potrzebnie kupowałem bo jednak ta stara niby zła jest dobra. Juz nie mam pomysłu co jest nie tak. Wszystko wykluczone i nadal jest ¼le. Działa tylko na jednej cewce mimo że druga jest nowa. Takie rzeczy tylko w jawie :P Jeszcze jeden, troche głupi pomysł mi przyszedł: A może to jest wina umiejscowienia cewki? Bo te cewki które działały do tej pory zawsze były włożone w to miejsce bardziej na tyle motoru. A na mocowaniu bliżej kiery zawsze nie działa mimo że jest iskra. Po odpaleniu czasami załącza się ta cewka ale tylko na chwile.
Macie jakieś pomysły? Obojętnie jakie, nawet głupie. Zawsze to coś.
-
Głupi (chod¼ nie do koñca) to brak masy cewki. Wkoñcu cewka działa jak "transformator" , a ten jak wiadomo ma uzwojeniu wtórnym ma dwa koñce jeden będzie to przewód WN a drugi koniec to metalowa obudowa cewki , która powinna się stykać z masą motocykla-silnika , aby przeskok iskry był jak najlepszy.
-
No-ja mam jeden pomysł- zrób porządne ładowanie i dopiero walcz z silnikiem. To bardzo upierdliwy układ- słabe ładowanie = jeden gar kuleje, z reguły lewy- nie mam pojęcia dlaczego. Ale z drugiej strony ... naładuj aku i zobacz czy jest to samo, kolejna sprawa to obejd¼ wiązkę fabryczną- pod zaciski 15 cewek podepnij zasilanie z aku z rozgałęzieniem ( jeden kable z aku rozchodzi sie na dwa i podpinasz do cewek -zacisk 15 ) a pod zaciski 1 podepnij kable od przerywaczy - przyporzadkuj je odpowiednio. Jeśli sytacja sie nie zmieni i nadal Jawa bedzie na jeden gar chodzic to elektryke wyklucz. Przyczynę masz albo w... a w zasadzie na czym polegał remont??
-
GROM, sprawdzalem tą mase cewki prostownikiem. Dotkenelm jedną klemą do obudowy cewki a drugą klemą raz do zacisku 1 a pó¼niej do zacisku 15. Ani w jednym, ani w drugim przypadku nie iskrzyło tak jakby masa nie miała nic do rzeczy. Ale sprawdze twój pomysł. Juz nic innego mi nie pozostało robic w tej sytuacji.
Jawsim, tak wogóle teraz ostatnio to odpalałem ją w ten sposób, że klemu prostownika były cały czas podpięte pod aku. Ale wypróbuje ten sposób co podałeś. Czyli zostawic tak jak jest i jeszcze dopiąc kabelek do plusa aku i podłączyc pod dwie cewki na 15. Tego regulatora już nie odlączac? Zostawic tak jak jest? Hmm... a ten "remont"... założenie było takie: doprowadzic ten motor do takiego stanu aby dało sie nim jako tako je¼dzic. Jak będzie ładnie paliła to dopiero wtedy zajmiemy się szczegółami. No ale to był po prostu wrak, całkiem rozklekotany. Nie wiadomo było za co sie złapac bo wszystko zepsute. Więc rozebralismy go i zaczynamy od elektryki. Kable wisiały lu¼no, nie wiadomo co od czego więc zdjeliśmy całą elektryke i na spokojnie na stole ze schematem sprawdzalsmy ktory kabel od czego i lutowalismy. Potem wlozylismy silnik ktory kiedys byl skladany(mi zostalo tylko dokrecic glowice). Podłączlismy do niego linki. Zalozylismy pozostałe pierdoły i tak próbujemy go odpalic. Juz troche czesci wymienionych i niestety bez efektu.
Dzięki chłopaki za pomoc ;]
-
Kolego ale mi chodziło o masę ale względem przewodu WN bo to jest obwód wtórny cewki, pozatym na tym wtórnym panuje duża oporność to i tak iskrzyć nie będzie na prostowniku.
Z tą masą to chodzi o to że to co wyszło przewodem WN ma wrócić poprzez świecę potem silnik ramę do masy cewki, czyli metalowej obudowy. Po prostu obwód musi się jakoś zamykać.
A jak masz chwilę , to zmodyfikuje pomysł jawsima, odłącz plusowe przewody z cewek w to miejsce podaj plus z prostownika , a minus prostownika na masę motocykla, jak zapali wykluczysz elementy zapłonu a we¼miesz się za elektrykę .
-
Już chyba wiem co jest nie tak <lol> Zrobiłeś instalacje według schematu? A powiesz wg jakiego? Konkretny schemat bym prosił lub jego ¼ródło pochodzenia.
Kolega Mienki mógłby się w tym temacie wypowiedzieć co znaczy instalacja wg schematu- gdzie był wielki babol w podłączeniach cewek. Pisałeś też coś o tym,że cewki są w jednej linii względem ramy- jedna z przodu- druga z tyłu- fajnie tylko,że w 634 cewki są obok siebie. W osi są w 638 ( tzw TS ) i w CZ. Mam zatem pytanie- czy ta Twoja Jawa 634 nie ma czasem pojedynczej ramy?
Kolejna sprawa- nie wolno odpalać motocykla na akumulatorze podpiętym do włączonego prostownika- nic dziwnego,że regler Ci iskrzy. Dotyczy to również Jaw z alternatorem. Nawet nie wolno ładować aku w motocyklu,gdy podpięte są oba bieguny do instalacji. Od tego bierze się 80% usterek układu ładowania. A potem jęki i żale,że Jawa ma dupiate instalacje. Nie chce sie jednemu z drugim kabli odpiąć - niech więc sie potem nie dziwią,że za X razem ładowanie się zapala. Poczytaj sobie jak działa mechaniczny regulator napięcia z wyłącznikiem powrotnym a potem pomyśl dlaczego ładowanie prostownikiem aku podpiętego do instalki go wykañcza. One i tak sa dość idiotoodporne,ale w koñcu zdechną. Widzisz mi w Kivacce nikt tak nigdy nie robił- ma 50 lat i ładowanie ma wzorowe.
-
U mnie w 634 cewki też były w szeregu, jedna za drugą. Rama podwójna.
-
A ja w cz 6V cewki mam w szeregu a cz 12V w osi , więc reguły nie ma. Co do pomysłu z ze złym schematem to to może być to. Bo to co Mienki zrobił to już legenda <thumbup> , mam nadzieje że się Mienki nie obrazi hehe.
-
Nie wiem co zrobił Mienki ale ja zrobiłem ją wedlug tego schematu: http://www.jawacezet.pl/index/schematy/350-634/02.gif Z tym, że ja miałem kolorową wersje ale juz nie pamiętam skąd, ale kable na tym schemacie lecą tak samo. A i klakson podpielem inaczej, do masy a nie do stacyjki. Co do iskrzenia regulatora to iskrzy nawet bez podpietego prostownika, wiec pewnie juz go swoją głupotą rozwaliłem <mur> No cóż, człowiek uczy sie całe życie. Ostatnio mam mało czasu więc nie zdąrzyłem sprawdzic tego pomysłu z bezposrednim podłączeniem cewek ale troche w motorze podlubalem i teraz jest tak: Niby chodzi na dwoch cylindrach. Z tym że jeden cylinder, nieważne który lecz ważne która cewka go obsługuje, pracuje elegancko a praca drugiego wygląda w ten sposób, że przerywa. Jak juz wbije sie na obroty to się wyłącza, a jak obroty spadną niemal że do zera to znowu sie załącza, wbija na obrotu i tak cały czas. Zapłon jest na pewno dobrze ustawiony gdyż na innej cewce a na tym niby złym zapłonie chodzi tak jak trzeba. Jak chodzą pojedynczo cylidry sprawdzam w ten sposób, że odłączam jeden kabelek od przerywacza. Czy to błąd?
Rama jest podwójna. Ta moja jawa to model z tym pasem chromowanym z wytłoczonym napisem jawa.
I jeszcze sie dopytam dla pewnosci: Jak podlacze ten + z aku do cewek to odłączyc regulator?
-
Nie ma takiej konieczności juz teraz by go odłączać. Ten schemat jest OK,więc sam już dokładnie nie wiem co boli Twoją Jawę. Wiem co zaczyna boleć mnie - głowa- ciężki bowiem to przypadek. Jak na coś jeszcze wpadnę to powiem.
-
Odłączyłem od złej cewki zacisk 15 i podpiełem + z aku (Ten stary kabelek przy aku zostawiłem). Odpaliłem motor i odłączyłem oba kabelki od dobrej cewki i niestety jawa przygasała. Chodziła tak jak wczesniej opoisałem. Nie wiem. Spróbuje jeszcze odłączyc standardowy kabel na + aku. I ten + z aku puścic jedynie na obie cewki. Ale to jest jakiś dziwny problem. Dlaczego na jednej cewce chodzi dobrze a na drugiej już nie. Tak jakby to tylko od niej zależalo. Przecież podłączone są dobrze i ta zła cewka jest nowa. Hmm... trudna sprawa <sadwalk>
Tak dokładnie to ten schemat: http://www.sesa-moto.cz/minulost/jawa_350_typ_634/schema/schema_pro_dva_budiky A tak na marginesie, co to znaczy Ètyøka :)
-
Ja to się już gubię w tym czego ty szukasz?
Jak odłączysz jeden gar to normalne że silnik nie potrafi utrzymać obrotów jałowych, bo o tym chyba piszesz, czy też może kaszle kicha, na tym garze.
We¼ kurde kawał przewodu i podepnij pod akumulator wkoñcu obie cewki bezpośrednio, podmieñ przewody do przerywaczy, Ja już nie wiem który działa a który nie z tego opisu.
Nagraj film z tej pracy silnika! albo porób zdjęcia podpiętych cewek.
-
No zaraz lece podłączyc bezpośrednio.
Ja wiem czy to normalne że nie potrafi utrzymac obrotow... Jakoś na tej lepszej cewce chodzi idealnie. Reaguje na gaz. A na tej gorszej cewce, gdy dodam gazu wbije sie na obroty ale zaraz tak jakby sie rozlączala i gaśne ale w ostatniej chwili(gdy obroty już są niskie) znowu załapuje i wchodzi na obroty. Stałym obrotow nie da sie utrzymac na tej gorszej cewce.
Działa ten cylinder, który obsługiwany jest przez tą "lepszą" cewkę.
Szukam tego żeby jawa chodziła na dwa cylindry.
-
tzn chcesz powiedzieć że jeśli ta ów dobra cewka jest na prawym cylindrze to jest ok i tak samo jeśli obsługuje lewy cylinder to także?
a i wyjaśnij co się dzieje gdy obie cewki są podłączone, np gdy ów dobra cewka jest na prawym garze to co się dzieje z lewym. potem zamian cewek i tak samo opisz co się dzieje, kaszle kicha, prycha , nie pracuje i detonuje (samozapłon).
-
1. co do pierwszego pytania to dobrze mnie zrozumiałeś
2. gdy obie cewki są podłączone to tylko jedno kolanko jest ciepłe(wychodzące z tego cylindra który obsługiwany jest przez dobrą cewkę). Z drugiej rury też wydobywają się spaliny lecz rzadsze i nie zawsze a kolanko pozostaje zimne. Gdy zamienię cewki to problem wygląda tak samo lecz te kolanko które było ciepłe jest zimne i analogicznie te które było zimne jest ciepłe.
3. zrobiłem tak jak mówiłeś lecz nadal ten problem się pojawia. Gdy odłączyłem ta lepszą cewkę aby sprawdzic jak działa na tej gorszej to wyglądało w ten sposób że pracowała ładnie na wolnych obrotach lecz nie dało się rady ich zwiększyc. Dodawanie gazu manetką tylko ją jakby dusiło. Wina nie leży na pewno ani w zapłonie ani kondensatorze gdyż gdy zamienię cewkę to chodzi idealnie.
-
To jeśli podpinałeś już przewodem bezpośrednio z akumulatora to nie widzę innej opcji jak zakup 2 nowych cewek.
No bo jeśli się objawy przenoszą wraz z cewką to cóż można więcej poradzić.
-
Ja już z tego nic nie rozumiem. Założyłem stare cewki i podłączyłem oryginalnie. I pali ładnie na dwa cylindry <thumbup> Założyłem z powrotem nową cewkę i okazało się, że na niej motor przerywa. Nowa jest gorsza od starej <drool> No ale chyba trzeba sie cieszyc, że problem rozwiązany. Nie wiadomo tylko co było ¼le i przez to jest obawa, że problem może w każdej chwili wrócic.
Ale jeszcze świętowac nie można bo ładowania nie ma i dziś znów aku padło. Na regulatorze jak iskrzyło tak iskrzy. Wie któs jak go wyregulowac? Było to już gdzieś na forum?
Ciekawe czy po naprawieniu regulatora na nowej cewce bedzie dobrze chodzic. Jak nie to spróbuje zapłon przestawic i może wtedy da radę. Troche mi szkoda tej nowej cewki bo taka ładna była, błyszcząca <lol>
Dzięki za pomoc! <worship>
-
Słuchaj, ja też kupiłem nowe cewki i były do dupy, ząłozyłem stare i moto normalnie pracował. Ja nie mam regulatora oryginalnego od Jawy, bo nie mogłem go dostać, kupiłem od Mz, i jest elegancko :>
-
Naucz sie w koñcu odróżniać układ zapłonowy od układu ładowania.
-
Powracam po długiej przerwie.
Aby oszczędzić sobie i Wam nerwów posłuchałem się - zrezygnowałem z półśrodków i postanowiłem zrobić porządny remont silnika. Kasy trochę nazbierałem i jest, w koñcu jest bez partactwa. Wał po pełnej regeneracji, zostały z niego tylko przeciwwagi. Wszystkie uszczelniacze zakupione, łożyska też. Doszło do tego jeszcze pare silnikowych drobiazgów. Zakupy na jawaczesci gwarancją dobrej jakości.
Wszystko już mam, teraz tylko poskładać. Nie chcę tego spierniczyć więc dużo czytam na forum. Nie będę się pytał jak coś zrobić no bo w sumie na forum sporo się oczytałem, a po drugie wiem ile Was nerwów kosztuje takie opisywanie leniuchowi czekającemu na gotowe tego co jest dla Was oczywiste. Ja chcę się upewnić zanim będzie za pó¼no. Nie chce czegoś zwalić i potem żałować. A o jeszcze dodam, że nie mam zamiaru oddawać tego silnika mechanikowi, bo co to za robota jeśli on mi naprawi - ja się wtedy nic nie nauczę, a przecież na tym mi bardzo zależy. Oprócz chęci potrzebna jest też wiedza. Chcę sprawdzić czy jest poprawna, dlatego napiszę co wyczytałem i co zamierzam zrobić a Was proszę o interwencję w razie jakbym coś pokiełbasił.
1. Zaczynamy od włożenia łożysk w kartery. Aby ładnie weszły podgrzewamy kartery. Zrobię to na kuchence gazowej. Ktoś tu na forum tak robił i dało radę. A łożysko można zamrozić? Gdzieś czytałem, że nie ale skoro można je podgrzewać to czemu by nie można było ochładzać? Pewnie ktoś walnął byka.
2. Gdy już mamy łożyska w karterach, to podgrzewamy całość. Najpierw lewy karter bo potem skrzynie łatwiej poskładać. A wał (z założonym już czołem) mrozimy i powinno elegancko wejść. Potem mrozimy lewy karter wraz z wałem i skrzynią i nakładamy uprzednio podgrzany prawy karter. Oczywiście pamiętamy aby po zamrożeniu karteru wsadzić klocek posmarowany silikonem.
A i jeszcze jedno: Bawić się w te mrożenia i podgrzewania czy pospawać wciągacz do wału a łożyska wbić przez rurkę?
3. Teraz kwestia simmeringów. Te na wale posmarować smarem czy naoliwić mixolem? Jak rozumiem chodzi o to aby zapewnić smarowanie w pierwszych momentach pracy silnika, a potem tego simmera smarował będzie olej z mieszanki.
No to chyba już wszystko co chciałbym wiedzieć. Jak ma ktoś jakieś Porady & Tricki to chętnie przeczytam. Na pewno się przyda.
Z góry Dzięki! i proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam!
-
Nie wkładaj łożysk w kartery, załóż je na wał. Potem nagrzewasz karter i wkładasz wał w karter wraz z czołem oczywiście w lewą stronę , wał zrobi chlup i jest na miejscu.
Dlaczego nie w kartery a na wał , a no ponieważ w karterach nie ma krawędzi czy też pierścienia osadczego, które by ustaliło położenie łożyska , co prawda jest pierścieñ , ale dopiero za uszczelniaczem a ten najlepiej założyć na koñcu , do wbicia uszczelniacza użyj młotka i starego tłoka z CZ 350 i jawa 350 634 nie TS.
Moja technika wkładania wału (pewnie każdy ma inną) zakładam łożyska mam planik gazowy na propan-butan (60 zł) do przenośnej butli gazowej, nagrzewam karter , sprawdzam temperaturę poprzez kilka kropel wody upuszczonych na karter , szybkie odparowanie oznacza ponad 100 stopni i to już wystarczy. Pamiętaj wygrzewać równomiernie powoli i nie trzymać palnika w jednym miejscu za długo, cała operacja złożenia silnika zajmuje około 15 minut.
Jeśli nie masz palnika to zamrożenie wału z łożyskami powinno także podziałać ale sam tej techniki nigdy nie sprawdzałem.
Na uszczelniacze wystarczy jakikolwiek olej .
-
Ja robię tak samo jak GROM z tym że, Kładę łożyska na płytkę kuchenki (aby dostały temperaturę,a nie ogieñ) i grzeje chwilkę. £apie łożysko w żabki (kleszcze jak ktoś woli) I próbuje nałożyć na czop. Jeśli jeszcze nie wchodzi to grzeje jeszcze. Jeśli już nachodzi to puszczam je żeby samo sobie wpadło do koñca. Najpierw jedną stronę,czekam aż wystygnie,obracam wał i to samo. Jak już łożyska odpuszczą temperaturę, to grzeje lewy karter. Jak już jest odpowiednia temperatura (zawsze robię to na "oko") ,to wpuszczam wał. Wał robi chlup i i siedzi. Trzeba tylko popatrzeć żeby korbowód gdzieś się nie oparł no i kołek czoła wału usiadł na miejsce. Składam skrzynie. Jak już jest to chłodne to smaruje uszczelniaczem lewy karter i zaczynam grzać prawy. I ta sama operacja. Nakładam karter,robi on chlup. Kiedy kładę prawy karter to tak samo sprawdzić korbowód czy gdzieś nie przeszkadza i kręcę skrzynią żeby się to wszystko ułożyło. Jak już się zejdzie to jeszcze sprawdzam czy prowadnica wodzików dobrze usiadła. Powinna się lekko kręcić. Skręcam wszystko śrubami i finito. Moje silniki jeszcze nie protestowały przeciw takiemu składaniu.
-
Silnik już społowiony. Dzięki chłopaki za cenne rady <thumbup> Przydały się i obyło się bez większych problemów. Tylko spierniczyłem jedną rzecz- za bardzo podgrzałem pierwsze łożysko. Aż zewnętrzna bieżnia złapała brązowawy nalot <mur> Ale i tak jestem zadowolony. Gdybym tego nie zrobił sam to bym się nie nauczył. Kolejne sprawy takie jak łożyska i kartery poszły gładko bo zdobyłem już jakieś doświadczenie na tym pierwszym zwalonym łożysku <lookaround> Pierwsze koty za płoty <punk>
Zaraz lecę doskładać silnik i odpalić a potem zdam relacje co z tego wyszło ;]
Jeszcze raz Dzięki! <yes>
-
£ożyska nie zamrażasz w zetknięciu ze 150 stopniami C karteru nastąpiło by szok termiczny i cały zabieg szlag trafił. Dlaczego w karter a nie na wał? Bo na czop wału ma mniejszy wcisk niż karter. Wał trzeba wprasować używając dystansu i nakrętki. Skrzynie składasz do lewej strony nie dlatego ze tak lepiej złożyć tylko po lewej stronie jest baza skrzyni. Nie nadużywaj sylikonu bo się zemści. Po złożeniu sprawdzasz czy wał obraca się lekko(siła 2 palców powinna wystarczyć). Na wargę uszczelniacza zastosuj smar molibdenowy(nie £T-42 się nie nadaje).
Do zabicia uszczelniacza używasz wytoczonego zabijaka. Sprawdzasz czy aby na pewno skrzynia jest poprawnie zdystansowana(informacje jak znajdziesz w instrukcji). Całość skręcasz używając śrub 8.8 na łeb imbusowy najlepiej cynkowanych momentem około 20Nm. Teraz zabierasz się za sprzęgło: tarcze maja leżeć w oleju przynajmniej 1h. Teraz trzeba założyć zestaw nowego łañcuszka i 2 kół zębatych, sprawdzając przy tym jak wygląda równoległość powierzchni kół zębatych(w skrócie jaki dystans należy zastosować pod kosz).Można od biedy tego dokonać poziomicą przyłożona do czoła kół zębatych. Po złożeniu sprzęgła i zakręceniu momentami zalecanymi przez serwisówke. Przystępujemy do montażu cylindrów. W oryginale pod cylindry stosowano preszpanową uszczelkę 0,2mm. Ja stosuję gambit 0,5mm a naddatek likwiduje cienka uszczelka pod głowice. Pod cylindry nie stosujemy sylikonu jedynie wcześniej wspomniany £T-42. Pamiętaj o higienicznym montażu tłoka, Dokładnie umyj cylindry(najpierw benzyną ekstrakcyjną a potem woda z mydłem, następnie płukanie benzyna ekstrakcyjną) i sprawd¼ fazowanie okien, łożyska główki korbowodu względem sworznia tez maja pasowanie, jeśli będzie zbyt duże będzie dzwonił nawet na cichobieżnym koszyczku(nie dla jaj stosuje się koszyczki, ten kto miał laborki z trybologii ten wie o co biega). Co do pasowania sworznia z tłokiem ja prywatnie stosuje pływające(luz 0,005mm) Mierzy się to w prosty sposób, sworzeñ powinien dać się wcisnąć siłą kciuka. Do cylindrów nie lejesz oleju chyba ze bardzo chcesz zakleić pierścienie.
Silnik skręcasz przy pomocy klucza dynamometrycznego a najlepiej 2;](jeden do większych, 2 do mniejszych) na rączkę to można sprawdzać cycki a nie moment dokręcenia. Nie stosuj pół środków zaopatrz się w narzędzia którymi krzywdy nie zrobisz sobie i silnikowi. Dobrze złożony silnik ma wytrzymać serwisowe 30 tys km. A nie jeden sezon.
-
£ożyska nie zamrażasz w zetknięciu ze 150 stopniami C karteru nastąpiło by szok termiczny i cały zabieg szlag trafił. Dlaczego w karter a nie na wał? Bo na czop wału ma mniejszy wcisk niż karter. Wał trzeba wprasować używając dystansu i nakrętki.
Kompletnie się tu nie zgodzę zakładaj na wał , co z tego że na czop ma mniejszy wcisk , po to grzejemy karter !
Druga rzecz powolne wciąganie wału może doprowadzić do tego że to łożysko w karterze się przesunie bo czop wału może się zaklinować w łożysku , tylko nie pisz że to nie możliwe. No chyba że dystans opierasz o łożysko ale tu dochodzi znów opór czoła wału i znów pomocne będzie nagrzanie karteru. Dochodzi do tego to że łożysko nie ma w karterze żadnej krawędzi , na której to mogło by się ustalić jego położenie . Nie wiem też o co ci chodzi z tym szokiem termicznym skoro nikt tu nie pisał o mrożeniu wału i podgrzewaniu karteru jednocześnie , używamy albo jednej metody albo drugiej. Klucze dynamometryczne, to nie głowica , śruby się nie zerwą po nagłym wzroście ciśnienia , co ma miejsce w cylindrze , dlatego dokręcamy z takim momentem a nie większym, aby nie przekroczyć pewnej granicy wytrzymałości gwintu, fajny taki klucz ale przy społowianiu silnika nie widzę dla niego zastosowania, przerost formy. A dlaczego pod cylindry nie stosujemy silikonu?
-
"A dlaczego pod cylindry nie stosujemy silikonu?"
A dlatego,że każdy chce by jego metoda była uważana za najlepszą. Mnie ona rozbawiła. Moja babcia jak gotuje obiad to wszystko dodaje na oko i zawsze wychodzi pychota. Matula często korzysta z przepisów i zawsze czegoś brakuje.
Dasz komuś klucz dyna - komuś kto nie poczuje,że gwint już płynie w karterze i będzie z uciechą kręcił do wskazanego momentu i ujebie gwint. Metody metodami. Dla mnie ważniejsze jest wyczucie.
Nowe koła zębate napędu pierwotnego?? Czy tylko o nowy łañcuszek chodzi- bo zdanie jest nie jasne.
Nie piszemy zabijak i zabijać tylko wbijak i wbijać- zabić to można kurę na drodze.
Uszczelkę pod głowicę musimy stosować- inaczej szlag nam głowicę trafi. Twarda tuleja cylindra zniszczy przylgnię w aluminiowej główce po jakimś czasie. Za gruba uszczelka pod cylindrami zmienia nam minimalnie rozrząd. Nie wystarczy zniwelować różnicy poprzez usuniecie tej spod głowiczki.
Tak na marginesie. HubertBaran ja szanuję to,że masz pojęcie itp. Jedno mnie tylko martwi. ¦mierdzi jak cholera książkami i teorią- mało w niej zapachu doświadczenia.
Kolejna sprawa dopuszczaj w swoich wypowiedziach to,że ktoś te metody może uznać za złe-niewłaściwe itp. Piszesz z reguły tak jakbyś znał wszystko najlepiej a inni w milczeniu powinni to chłonąć.
To jest forum motocyklistów-mechaników amatorów- a nie seminarium inżynierów.
Sworznie teraz pasowañ nie mają wyszczególnianych- trzeba by latać od sklepu do sklepu i szukać dwóch podobnych. Z Twoich opisów wynika,że mało widziałeś a dużo czytałeś. W sumie to coraz bardziej mi to zalatuje przyozdobioną w otoczkę doświadczenia zwykła teorię książkową. Bo nie ma już selekcji tłoków w tym co jest na rynku. Nie ma selekcji sworzni. W jednej paczce sworzni są różne- ciasne i lu¼ne. Podobnie tłoki. Masz informacje sprzed 15 lat albo i więcej. Nie wiem - mnie to śmieszy.
-
Już wyjaśniam wątpliwości:
1-> Pod garnki nie stosujemy sylikonu gdyż zostawia nam wypływkę która potem ma duża szanse na wylądowaniem miedzy pierścieniem a rowkiem i ostatecznie doprowadzić do przytarcia pierścienia.
2-> Trzeba umieć używać narzędzi. To czy ktoś stosuje czy nie mnie nie obchodzi ja pisze jak powinno się to składać.
3-> Chodzi o łañcuszek sprzęgłowy.
4-> Zapewniam cie ze nie zniszczy.
5-> Oddaje sworznie do szlifierza, 20 minut roboty i 10 zł robocizna.
Na post wcześniej Grom łożysko nie jest ustalane na wale i być nie może(w tym konkretnym przypadku) o tym właśnie świadczy mniejszy wcisk.
Za nieco dziwaczny ton wypowiedzi przepraszam.
Co do doświadczenia: to co kto sadzi mnie cienko obchodzi. Pracuje w zakładach naprawczych od 17 roku życia. Silników CZ czy Jaw co prawda mało poskładałem jednak obawiam się że mało który z panów mógłby się pochwalić podobną liczbą poskładanych silników motocyklowych różnej maści.
-
Hubert mówisz nie jest ustalane na wale , wiemy też i nie zaprzeczysz że także nie jest ustalane w karterze to w jaki sposób ustalasz położenie łożyska? Wiesz Hubert składałem i tak i tak ale o wielokroć mniej komplikacji i bezstresowo jest zakładając na wał i grzać karter , twój sposób z wciąganiem wału się nie sprawdzi chyba że masz lu¼ne czoło wału wtedy ok możesz sobie wciągać do woli . Po rozbiórce silnika (montaż na gorąco , łożysko na wale) co stwierdzam , łożysko nie wystaje z karteru ,czyli ok. Po montażu i wbiciu uszczelniacza zostaje w sam raz miejsce na pierścieñ osadczy , czego chcieć więcej. W tym konkretnym wypadku , czyli mowa o silnikach jawa cz nie masz racji, z całym szacunkiem ale zrozum to. A i jeszcze pisałem kiedyś, napisze jeszcze raz to czy koś przepracował ileś tam i tak dalej nie świadczy o jego wiedzy/doświadczeniu , nie mówię tu konkretnie o tobie , ale wiec że dla mnie to żaden argument.
-
£ożysko wprasowuje w gorący karter, po czym w jego bieżnie wewnętrzna wkładam wytoczony kawał rozgrzanego metalu czekam 5 minut i wał wkładam palcami bez naruszenia pozycji łożyska. Grom ja cie wcale nie przekonuje do tego żebyś zmienił swój pogląd, ale łożyska ustalane są tam gdzie maja większy wcisk, nawet mechanicy w zawodówce to wiedza. Tu podam ci przypadek z warsztatu bardzo podobny:
W peugeot'cie 306 łożysko przedniej piasty jest osadzone z dużym wciskiem w zwrotnicy żeliwnej nie mając praktycznie żadnego ustalenia w postaci pierścienia czy wypustu(jest wypust ale serwisówka podaje jasno ze nie służy on do ustalenia i zabijanie łożyska zbyt głęboko powoduje śmierć przegubu). Według twojego toku rozumowania należało by łożysko najpierw osadzić na piaście po czym dopiero dokonać montażu w zwrotnicy. Serwisówka jednak podaje jasno: łożysko najpierw ma być wprasowane w zwrotnice tak by czoło łożyska wyrównało się z czołem zwrotnicy a następnie montować piastę koła(na szczęście dużo częściej spotkać możemy się z zwrotnica i piasta wykonana po 95 roku gdzie element ustalający jest). Generalnie ogólna zasada głosi łożyska montujemy najpierw tam gdzie jest większy wcisk. To że się da inaczej nie oznacza ze jest to sposób w pełni poprawny. Nie twierdze ze poskładałeś ¼le swój silnik twierdzę ze sposób montażu nie był poprawny.
Wał można też montować używając do tego spreparowanego dystansu opierającego się o szalkę wewnętrzna łożyska oraz nakrętki wału.
-
Z tym montowaniem łożysk do karterów w pierwszej kolejności a dopiero pó¼niej wkładaniem w nie wału to się zgodzę. To jest logiczne. Jedną rzecz tylko powiem. Szalejecie z tym grzaniem. Przeciez to się da zrobić bez zamrażarek i palników. Pasta montażowa do łożysk i heja.
-
Hubert zgadza się ale w tym konkretnym wypadku nie ma to sensu zupełnie, grzejesz wkładasz i masz bez dystansów, bez ściągacza, bez użycia siły, w domowym zaciszu. A efekt jest taki sam, to po co sobie utrudniać.
Podam ci inny przykład z samochodem, masz sobie samochód i musisz wyciągnąć skrzynie, serwisówka podaje że należy wyciągnąć całą jednostkę napędową , ale w tym konkretnym modelu wyciągniesz samą skrzynię , co pokazało doświadczenie i pytanie do ciebie wyciągniesz całą jednostkę czy tylko skrzynię? Jak widzisz nie zawsze serwisówka to wyrocznia , nie zawsze teoria to praktyka i tyle . Ale może skoñczmy już ten temat . każdy ma swój sposób i dobrze , ale... masz ten temat i co podajesz autorowi swój sposób a ten musi się zaopatrzyć w ściągacz , potem w dystanse , sworznie do rozgrzania łożyska itd itd , to nie warsztat to forum amatorów.
Jawsim ok ale amator może podczas wkładania użyć za dużo siły i jak pokazuje doświadczenie może . skrzywić wał, wepchnąć/wyciągnąć czop wału itp. i tu znowu wracamy do wyczucia/doświadczenia i np klucz dynamometryczny , którego jeśli użyje amator bez doświadczenia a my mamy jak by nie patrzeć do czynienia z motocyklem starej daty nie zauważy płynięcia gwintu itd itp.
Hubert zarzucę ci jeszcze jedno , raz piszesz o wciąganiu wału poprzez zastosowanie dystansu nie wiem czy opierasz o karter czy o łożysko to samo mówisz o czole wału. Teraz piszesz o rozgrzewaniu łożyska i wkładaniu wału poprzez delikatne wepchnięcie , zapomniałeś o czole wału ono tak lekko nie wjedzie bez rozgrzania lub użycia znacznej siły .
Jeśli wał wciągasz to rozgrzewanie łożyska nie ma sensu, bo temperatura łożyska i wału szybko się wyrówna i wał stanie. No to jak to w koñcu robisz drogi Hubercie.
-
Wpieprze sie, sorry.
Obaj i Grom i Ty macie racje.
Dlaczego? Jak sie dobrze zastanowicie oba przypadki spełniają podstawową zasadę,
unikają nacisków poosiowych na łozyska kulkowe (one tego b. nie lubia).
Twoj sposób Hubercie jest ksiazkowy i wymagajacy posiadania np. tokarki -
jak najbardziej prawidłowy ale stricte przeznaczony do warsztatu.
Groma sposób to jak juz wcześniej GROM napisał sposób w domowym zaciszu.
A ja przypieprze sie takiego małego szczegółu:
Skad Ty Hubercie wiesz gdzie konstruktor przewidział ciasniejsze pasowanie -
masz dostęp do dokumentacji konstrukcyjnej?
I spodziewam sie tu odpowiedzi w stylu,
ze lozyska toczne w obudowach aluminiowych zawsze pasuje sie M/h.
Natomiast w wałkach stalowych H/k.
Pytam z ciekawości...
P.S.
Strasznie przewiozłeś sie na swoim przykładzie z Peugeotem. Oj strasznie.
Te warunki zabudowy łożysk sa nieporównywalne z oczywistych wzgledów mechanicznych,
nie chce mi sie tu zbytnio rozpisywać
dlaczego, myslę ze ten kto zabiera głos w dyskusji - wie.
-
To jak moi mili? Koñczymy ten poniekąd górnolotny off topic czy nie??
-
Hubert z tym wiekiem to dałeś po całości- ile masz lat ? 30 ? 35? Założę się, że mniej, bo pewne wypowiedzi odnośnie czasu ukoñczenia szkoły (technikum) to sugerują. Poza tym argument wieku to gówno nie argumen znam ludiz którzy od 15 rż pracuja w zakładach dzisiaj mają po 65 lat i jak gówno wiedzili tak nadal gówno wiedza i sa mechanikami typy "przynieś wynieś pozmiataj w wolnej chwili skocz polataj" (bez urazy dla sprzątaczek) tudzież "Mateusz wajchę przełóż" (bez urazy dla wszystkich osób o tym imieniu). Daruj sobie pseudo naukowy bełkot bo troszkę przesadzasz - z tym wytoczonym prętem to z filmów o składaniu mz się naoglądałeś i powtarzasz- ludzie jak mają internet to mogą pooglądać to na YT a nie wyczytywać jakieś pseudo racjonalizatorskie pomysły...
-
Sprawozdanie po długim i ciężkim boju.
Dzięki Waszej pomocy Jawa już je¼dzi. Zrobiłem remont silnika (wał cały zregenerowany, tłoki, łożyska, simmery i takie tam). Motorem już da się je¼dzić lecz kłopotliwe jest odpalanie z kopa(trzeba ze 20 razy kopnąć na wyłączonym zapłonie, otwartej manetce i zatkanym wlocie powietrza) ale o tym pó¼niej. Teraz chcę podziękować wszystkim którzy się udzielali w tym temacie lub na SB. Szczególne podziękowania należą się też mechanikowi350, który wyjaśniał mi jak to jest z tym labiryntem i GROMowi, dzięki któremu mam w Jawie ładowanie. Mechanik350, GROM, Lejek pomagali mi na PW więc tym bardziej doceniam ich bezinteresowną pomoc.
Teraz trochę o problemach. Jest dziwna sytuacja. Niby oba gary mają tak samo ustawiony zapłon a jednak na lewym cylindrze gorzej chodzi. Widać to np. po tym, że gdy odłączę dolny przerywacz to motor nie gaśnie gdyż prawy cylinder daje sobie elegancko radę pracując samemu. Lecz gdy odłączę górny przerywacz to motor gaśnie gdyż lewy cylinder nie daje sobie rady pracując samemu. Dodatkowo lewy cylinder gorzej wchodzi na obroty i buczy (a prawy cylinder wchodząc na obroty brzmi coś w stylu piły motorowej).
Zapłon miałem ustawiony na 2.8; 2.9; 3.0 i dalej to samo.
Zamiana świec, cewek miejscami nie daje żadnych efektów.
Dodam, że nie mam filtra powietrza.
I jeszcze odnośnie platynek. Wiele razy piszecie, że nie powinny iskrzyć. W ogóle? Ani trochę? Zero niebieskich błysków? Szurnąłem je papierem ściernym tak aby się równo stykały, wymieniłem kondensator i nadal się świeci.
Pozdrawiam!
-
Nie widziałem nieiskrzacych styków jak motocykl chodzi.
Załóż filtr powietrza- opory na dolocie są tak samo wazne jak na wylocie. W knedlu jest jeden ga¼nik. I zawsze któryś z cylindrów sprzątnie drugiemu mieszankę spod nosa- naprawdę nie wiem czemu to akurat lewy ma zawsze gorzej- może jest jakiś.... lewy <lookaround>
Bez filtra powietrza silnik dostaje powietrza za dużo i jeśli dodasz do tego zjawisko podpieprzania przez cylindry sobie nawzajem mieszanki to już wiesz czemu jeden niedomaga?
Taka moja teoria.
-
Victoria! Bitwa z silnikiem Jawy wygrana! <thumbup>
W koñcu. Nareszcie. Silnik pracuje tak jak powinien. Gdy ciepły odpala od pierwszego kopa. Gdy zimny to trzeba 2 razy kopnąć na wyłączonym zapłonie a potem raz na włączonym i już silnik pracuje. Taki stan rzeczy bardzo mnie zadowala. Tak więc ogromne podziękowania dla całej forumowej społeczności za wsparcie na froncie <cheers>. To co zrobiłem w motorze to: założyłem filtr powietrza, nowe świece i regulacja ga¼nika. Teraz silnik odpala się bardzo przyjemnie- przy zamkniętej przepustnicy. Nie muszę już majstrować przy manetce. Jakby kogos to interesowało to dodam, że śrubę od wolnych obrotów wykręcona mam o 1 obrót gdyż na 1.5 chodziła na zbyt małych obrotach. Moim zdaniem w TS takie ustawienie faktycznie się sprawdza bo jest alternator. U mnie w 634 na prądnicy optymalniej jest o 1 obrót. Obroty silnika wahają się od 1900 do 2000.
Bitwa zakoñczona. Teraz będzie można się zająć na spokojnie resztą motocykla (Jawsim, chyba szykuje się kolejne zamówienie :P)
Pozdrowienia!
-
Na pierwotnym ustawieniu cewek motor odpala bezproblemowo z kopa lecz gdy zamienię cewki miejscami to w nie da rady odpalić jej. <blink> Nawet raz nie załapie. Jak mam to rozumieć? Może i nie jest to znaczący problem ale jednak zastanawiający. A poza tym może nie jest wszystko ok i silnik nie pracuje jeszcze na 100% swoich możliwości. Dodam, że jedna cewka jest nowa(firma Sito) a druga oryginalna stara. Czym takie zjawisko może być spowodowane i jak je rozumieć?
-
A czy poza zmianą kabli do świec zmieniłeś też przewody od przerywaczy? Bo jeśli nie to iskry występują w DMP :)
-
Bez przesady :) Zmieniałem, zmieniałem. Tam sobie głowy bardzo tym nie zawracam bo to w sumie nie problem ale ja sobie to tłumacze tak: Nowa cewka jest gorsza od starej i jak dam ją na lewy cylinder który zawsze gorzej chodzi to ona sobie nie daje rady, a sama stara cewka nie wystarczy aby odpalić silnik z kopa. Dlaczego lewy cylinder jest gorszy? Ano tego nie wiem ale po prostu zdążyłem to już zauważyć. Co by się nie robiło przy silniku to on zawsze ma inną charakterystykę pracy. Jest słaby na wolnych obrotach i tak bucząco wzbija się na średnie. Także kiedyś dorwę jakąś cewkę i się sprawdzi co się urodzi z tego.