Wolna Strefa Jawa - CZ

Sprawy Techniczne => Eksploatacja => Wątek zaczęty przez: semaj w Października 27, 2005, 16:19:30

Tytuł: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: semaj w Października 27, 2005, 16:19:30
O żesz motyla noga :/

Tyle czasu pisałem ten wątek, że mi czas logowania się skoñczył :/

Spróbuję trochę krócej :)

Szykuję się do szlifu i chciałbym co nieco się dowiedzieć na ten temat.
Jawcia będzie stać przez zimę w domku letniskowym nie ocieplonym, gdzie w zimę panuje trochę wilgoci...

Oto moje pytania:

1 - czy można zrobić szlif i bez dotarcia zostawić tam na zimę??
2 - jak wyżej po przejechaniu kilkudziesięciu km??
3 - czy podczas docierania lać mniej oleju??
4 - czy podczas docierania zrezygnować z półsyntetyka na rzecz mineralnego??
5 - czy malowanie cylindrów i głowic nie pogarsza chłodzenia silnika??
6 - kiedy wiadomo (podczas docierania), że silnikowi zrobiło się za ciepło i chciałby odpocząć by się ochłodzić??
7 - co robić by nie doprowadzić do powyższej sytuacji i przypadkiem nie zatrzeć??


Jak mi się coś jeszcze przypomni to na pewno dopiszę do tej listy :)

Dziękuję za wytrwałość w czytaniu i ...

oświećcie żółtodzioba... :P
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: STÓWA w Października 27, 2005, 22:45:13
1-mozna zrobić szlif ale przed odstawieniem motoru na długi postój musisz zapalić silnik dobrze go nagrzać zdjąć gumę łączącą gażnik z filtrem powietrza i małymi dawkami wsztrzykiwać olej strzykawką (powoli ,silnik musi zacząć dobrze dymić) a jak zacznie konkretnie dymić możesz wyłączyc silnik i powinien on w takim stanie bez żadnego uszczerbku przetrwać zimę .Dla swojego świętego spokoju odkręć kopnik żeby Cię nie kusiło do kręcenia wałem(to wbrew pozorom jest bardzo szkodliwe)7- nie dawaj ognia za mocno,zanim ruszysz z miejsca pozwól silnikowi poracować do momentu aż złapie jaką taką temperaturę ,nie dawaj ognia jak silnik jest zimny(to zasada do której powinieneś się stosowac w całym okresie eksploatacji),lej więcej oleju,podnieś iglicę o jeden rowek ,oszczędzaj silnik przynajmniej przez okres 800 km (jeżeli robisz tylko szlif cylindrów)
7 pytañ 7 odpowiedzi  ;) :D
Troszkę się pomieszało ale jak sie wczytasz to będziesz wiedział oco chodzi ;)                                                                        
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: semaj w Października 27, 2005, 23:25:53
w trasę powiadasz i to 200 km... hmmm ...

Słyszałem różne wersje co do docierania. Np., że powinno się docierać jeżdżąc z różnymi prędkościami obrotowymi i wiadomo bez gwałtownych przyspieszeñ. Z drugiej strony wiem, jak się dcierało silnik malucha jeszcze w fabryce, mianowicie cykl jest, znaczy był :) 6-godzinny.
Obroty zwiększało się cyklicznie o 200 obr/min. stopniowo dodając obciążenie w postaci jakiegoś ramienia, cokolwiek to znaczy:)
Zaczyna się od 800 obr/min - tak 5 min,
1000 obr/min - 10 min
1200.. ..2400 obr/min - po 15 min
2600.. ..4800 obr/min - po 20 min
większych obrotów maluch nie osiąga :P

Nie mam oczywiście zamiaru promowania malucha:D
Zastanawia mnie tylko to, co jest bardziej właściwe dla niedotartego silnika.
Jazda na w miarę możliwie stałych obrotach, czy zmiennych??

Stówa, ten twój mobil jest mineralny, pół-, czy syntetyczny ??
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: Jaro w Października 28, 2005, 20:27:17
Co to docierania to słyszałem wiele wersi ze jeśli bedzie sie jezdzic za wolno to po dotarciu silnika niebedzie on uzyskiwał duzych osiagow bedzie wolniejszy a gdy przesadzimy z predkoscia w czasie dotarcia moga pierscienie peknac, a w najgorszym wypadku tłok  :( itp.  Ja juz tocierałem pare razy silnik ta metode dowiedziałem sie od pewnej osoby po szlifie i wymianie tłokow i pierscieni i złozeniu tego najlepiej uruchomic silnik by sobie pochodził na wolnych obrotach  przez jakis czas, potem go zgasic poczekaj az ostygnie i znowu to powtózyc po paru razach zwiekszac troche obroty i trzymac przez chwile na tych obrotach motor niejest w ruchu wiec niema obciazenia i nic mu sie zbyt powaznego niedzieje wszystko elegantsko sie dopasowuje potem mozesz sie przejechac tylko na poszczegolnych biegach pamietaj zeby silnik ci niewył czyli niewyciskaj na 1,2 czy3 i 4 maxa tylko powolutku wszystko płynnie. W ksiazce jest max predekosc docierania 90 km na 4 mniejwiecej tyle jezdzij 80, 90 po jakims czasie mozesz zwiekszac to 90-100 i wszystko bedzie ok  ;D. Zawsze przed jazda tak jak powiedział Stówka uruchom motor i niech se pochodzi na wolnych obrotach. A co do przechowania czy jagby to ujac zakonserwowania cylindrów po szlifie przed zima to zrob jak Stówka radzi jest to dobry mechanik i niezły znawca ma olbrzymia wiedze  ;D i zawsze pomoze, a ja słyszałem o innym tez sposobie po szlifie jak chcesz zostawic silnik na duzy okres czasu to przesmaroj cylindry olejem i skrec to i przekrec tłokami zeby to rozsmarowały, niewiem czy jest to dobry sposob ? mysle ze tak  ;D ale jestem jeszcze mało doswiadczony ciagle sie ucze
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: STÓWA w Października 28, 2005, 21:56:40
Mobil który leje do paliwa jest syntetyczny,kolor czerwony 25 zł za litr.Troche drogo ale dobre oleje są dosyc drogie. :'(
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: Johnny w Października 29, 2005, 09:17:56
Na wstępie witam wszystkich użytkowników forum.
Chciałem przedstawić jedną ogólnie znaną zasadę, o których wszyscy wiedzą ale nie wszyscy stosują.  :( A mianowicie:
w czasie jazdy nie należy trzymać rączki gazu w jednym położeniu tylko co pewien czas zamykać i otwierać "gaz"- poprawia to warunki smarowania ;) i dotyczy zawówno okresu docierania jak i pó¼niejszej normalnej eksploatacji. 
Może niektórym wyda się to dziwne ale to działa- kiedyś omało nie zatarłem silnika nie stosując się do tego zalecenia !!!
Semaj pytał jak sprawdzić ze silnikowi jest już "za ciepło", a bardzo prosto.
W czasie jazdy zamyka się gaz i wciska sprzęgło, jak silnik zgaśnie (o ile regulacje są prawidłowe) można podejrzewać pierwsze objawy zacierania.
Co wtedy trzeba zrobić chyba nie muszę pisać  ;D
Moim skromnym zdaniem Jawcie ciężko zatrzeć, ze względu na bardzo lu¼ne pasowanie zespołu tłok- cylinder :) o ile tłok jest dobrej jakości a zakadam że oryginalny czeski takowy jest- nie ma większego problemu :)
Na zakoñczenie przydługiego wywodu (sorry ja tak mam  :P) napiszę, że pojechałem w trasę 50 km w jedna stronę z silnikiem, w którym była robiona pełna regeneracja wału i nie było najmnijeszego problemu tylko trzeba pamiętać: "wszystko z wolna i z ostrożna" i być czujnym i słuchać silnika  ;D
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: jawa634 w Maja 01, 2006, 14:19:50
moim zdaniem 100 złotych za szlif to skandal, jeszcze trzeba doliczyć tłoki, pierścienie. A nie wszystkich stać na to rzeby tak sobie zaszaleć z zwłaszcza jeśli mówimy o 20 letnim motorze. Ja sam finansowo bym nie wyrobił dlatego kupuje tłoki a szlify robie samemu.
Pozdro.
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: Johnny w Maja 01, 2006, 16:45:24
To zdrad¼ tajemnicę jak to robisz. Masz głowicę do honowania :] jeśli masz to ok :) a jeśli nie masz to daj se spokój z takimi "wynalazkami".
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: jawa634 w Maja 01, 2006, 18:49:12
otórz bardzo prosta rzecz. Zwyczajna tuleja ztoczona na odpowiedni wymiar(już go nie pamientam)na tokarce, 70cio centymetrowa oś na której osadzona jest tuleja, na koñcach osi łożyska a to wszystko w ramie. Oś napędzana jest silnikiem elektrycznym ze znienną prędkośćią obrotową. Na  tuleje zakłaam papier ścierny zaczynając od gruboziarnistego przechodząc do drobno. Zakładam cylinder na tuleje i szlifuje. Czujnikiem zegarowym sprawdzam wymiar i to wszystko. Jeżeli chodzi o cylindry Cz z żeliwną tuleją to wyszlifowanie trwa dosłownie chwile, a z cylindrami od Ts-ki to nie wiem.
Pozdro.
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: LOOKass w Maja 01, 2006, 23:01:22
jawa634: spoko, jesli sie na tym znasz i potrafisz..

Mnie kiedys znajomy zrobil szlif w ogarku, mowil ze uzyl jakiegos "wiertaka". Silnik chodzil jak strzala.

Zamierzam zrobic szlif i bylem odwiedzic lokalny warsztat, gosciu chce zebym dostarczyl mu cylindry, obejrzy je a potem chce tloki na ustalony przez nas wymiar i zrobi szlif pod te tloki.
Nie kumam:
- szlif robi sie pod tloki czy wg. tabeli wymiarowej podanej w serwisowce?
Jesli to pierwsze to pewnie wypadaloby kupic czeskie tloki, nie polskie? Bo takie 2 typy zaoferowal mi sprzedawca w sklepie.
Lubie wiedziec co i jak wiec pytam ;)
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: Xargo1 w Maja 02, 2006, 00:02:13
Czasami zdaża się tak, że cylindry są tak zjechane, że trzeba je roztoczyć nie o jeden a o dwa wymiary (np. z 1 na 3). A z tego co wiem to czeskie tłoki są droższe, i mozna dostać max na 2 szlif (przynajmniej u mnie), a żeby jakaś różnica w użytkowaniu była to nie słyszałem (to że nie słyszałem nie znaczy wcale że czeskie tłoki mogą być lepsze). Najwazniejsze żeby nie było to jakies rzemiosło.

Tak przy okazji to raz mi takie rzemioslo wcisneli  <mur>. Tłok do MZ TS 150. Nie dość że sworzeñ nie wchodził prosto, to jeszcze tłok opierał się o wał. Rzuciłem tym tłokiem w sprzedawcę  :>  ;)
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: Johnny w Maja 02, 2006, 00:09:39
Generalnie czeski tłok jest the best :)

W dobrym warsztacie najpierw zmierzą cylinder, pó¼niej wg tabeli ustali sie na jaki nadwymiar trza roztoczyć cylinder, a następnie tzw. szlifu dokonuje sie pod konkretny tłok- jak wiadomo tłoki wykonywane sa z różną tolerancją (stąd np grupy selekcyjne w tłokach nominalnych). Szlifowanie pod konkretny tłok pomaga utrzymać idealnie (prawie) pasowanie zespołu tłok- cylinder.

Czeskie tłoki można kupić od nominału do 4 szlifu włącznie.:]

Na zakoñczenie co do samodzielnego szlifowania cylindrów- osobiście odradzam. Tolerancje wymiarów otworu (bład prostopadości, owalność etc. etc) są tak wyśrubowane że w warunkach amatorskich praktycznie nieosiągalne.

Prawidłowo wygląda to tak że najpierw cylinder jest roztaczany, a pó¼niej przechodzi się do jego szlifowania, które nosi nazwę honowania.
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: adamnajawie w Czerwca 14, 2006, 17:44:26
a ja mam takie pytanie...
te tłoki i cylindry to dzielą się na jakieś klasy i wymiary nie?
wymiary to rozumiem po co są bo w koñcu szlif trza robic nie....
(tyle wiem co przeczytałem w instrukcji obsługi)
a klasy? po co jest różnica między klasą A a klasą B o 0,01mm ?
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: AndrewS w Czerwca 14, 2006, 17:59:06
w/g mnie dlatego sa klasy, bo nigdy w fabryce im nie wyjdzie ze zrobia za kazdym razem iddalnie znaczy sie tlok <---> cylinder
przynjamniej kiedys im nie wychodzilo :-)
Tytuł: Odp: jak to jest ze szlifem
Wiadomość wysłana przez: fizyk0 w Lipca 13, 2006, 16:58:09
Andrews ma rację.Ciężko jest utrzymać powtarzalność wymiaru w granicach 0,01 przy tak dużych seriach(dochodzą błedy walcowatości,prostopadłości,współosiowości).Na najnowszych obrabiarkach jest to juz łatwiejsze a nawet powiedziałbym 100% choć w bardzo dużych seriach tez róznie bywa.Nie bedę ukrywał mam bardzo duże doświadczenie w produkcji części zamiennych i podzespołów w branży mechanicznej.