Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Na każdy temat => Wątek zaczęty przez: gustaw w Kwietnia 08, 2026, 19:52:55
-
Witajcie, mam pytanie. Jak wygląda przewożenie dzieci z tyłu motocykla jako pasażer oraz w koszu bocznym? Teraz w google to samo AI odpowiada i jak czytam o pasach bezpieczeństwa i foteliku to jakoś mi tak dziwnie to brzmi. Syn ma 10 lat i 156cm wzrostu, córka ma skończone 8 lat i 135cm wzrostu. Chciałbym syna z tyłu wozić bo potężny z niego gość a córkę w koszu. Kaski to rzecz oczywista.
-
Z tego co wiem to nie ma dokładnych przepisów dotyczących przewozu dzieci na motocyklu. Maja być przewożone w sposób bezpieczny. Oczywiscie w kasku mniejsze przed sobą starsze tradycyjnie. Nie ma nic o dzieciach w koszu bocznym. Ja Magdę woziłem wczesniej w fotelik przypietym paskiem transportowym do siedziska a teraz zwyczajnie w koszu. Jak nie ma pasów to bez aczkolwiek załozylbym chociażby pas biodrowy dla bezpieczeństwa i swojego spokoju. Na złomie za darmo.
-
Gustek obydwoje już możesz normalnie wozić. Czy w wózku czy z tyłu. Dzieci do lat 7 powinno się wozić "przed sobą" i nie przekraczać 40km/h przynajmniej ja takie przepisy pamiętam z kursu na A.
-
Marcin, dobrą masz pamięć albo "odswiezaleś" kwity. ;D
Pamiętam że Suchy z przodu woził i był pałąk.
-
Dziecka nie wolno wozić przed sobą...
-
Dziecka nie możesz wozić z przodu , do lat 7 obowiązuje ograniczenie do 40km/h
-
Jakie macie sposoby na przewożenie 5-6 latka z tyłu bezpiecznie, by nie odfrunal z kanapy?
-
Jakie macie sposoby na przewożenie 5-6 latka z tyłu bezpiecznie, by nie odfrunal z kanapy?
W Pavie ;)
-
5, 6 latka wozić z tyłu to chyba tylko pasem spiętego do pleców kierowcy. Ja dwa razy wiozłem brata Zgredka i wiem że trzeci raz ze mną na motocykl nie wsiądzie, 50-cio letni chłop nie ogarniał tłumaczenia jak ma się zachowywać a co dopiero takie dziecko. Co innego małe dziecko chwilę przewieźć koło domu a co innego jechać z nim w trasę, w normalnym ruchu ulicznym. Tu się dobrze trzeba zastanowić.
-
Zależy jak sobie dziecko wychowasz .Moje chłopaki jedzą ze mną odkąd nauczyli się siedzieć , i nie mam z nimi problemu żeby się nie słuchali lub nie trzymali .
Zaczynałem z nimi jeździć najpierw na Ogarkach po jakiś polnych drogach.
-
Piętam te czasy jak tato wiził mnie seledynowym Rometem 50-T1 przed sobą przed bakiem, trzymałem ręce na zbiorniku lub korku od baku do dzisiaj pamiętam dźwięk silnika i drgania przechodzące na zbiornik. Początkowo z górki taka prędkość była że pęd powietrza zatykał usta i ciężko było oddychać z czasem przywykłem. Pamietam zapach bezyny niebieskiej na rękach i gwiazdę pod krokiem zbiornika wyciętą z kawałka zielonej wykładziny podłogowej. To chyba wtedy zadziałała magia, zaczęła mi włączyć benzyna w żyłach i tak zostało do dzisiaj. Wyjazdy niedzielne kompać sie w rzece lub na imieniny do wójka wtedy układ był następujący: ja z przodu, tata kierowca, starsza siostra w środku i mama na tyle. Nie wiem jak ten romet to przeżył ale tak wtedy wyglądały wyjazdy rodzinne. Samochodów na wsi bylo na palcach policzyć. Z biegiem czasu tato dawał mi trzymać kierownice, jak juz sięgalem do lewarka biegów dawał mi jechać i zmieniać biegi. Potem opracowalem patent na jego odpalanie wsiadanie przy schodach, ruszanie z miejsca, zatrzymywanie i zeskakiwanie w biegu z racji ze nie siegalem do ziemi. Zajeźdzolem tego rometa chyba w 3 lata potem pomalowałem go na bordowo, i sprzedałem. Za kasę dokupulem akcesoria do mz 250/2 trophy która przywiózł mi brat żukiem z mazur. Miałem wtedy chyba 13 albo 14 lat. Przesiadka z rometa na mz 250 to było wtedy jak lot w kosmos. Eeech, piekne czasy.
-
Ja skakałem z siedzenia na kopniak, też w takim romecie. Raz nie trafiłem ale za to on trafił centralnie w jajka, ten pierwszy ból pamiętam do dziś. :D
-
Po Garwolinie do i z przedszkola woziłem przed sobą,
przy baku była rączka do trzymania się, nogi na kapach.
W przepisach nie doczytałem się wprost że nie można wozić dzieci przed sobą
ale skoro miejsce dla pasażera jest z tyłu to sądzę że tam powinien siedzieć.
Myślę że przy jakiejś kontroli byłby mandacik a przynajmniej pouczenie.
Dalej jak już pisali poprzednicy, kask i poniżej 7 lat ograniczenie do 40km/h.
Z Polą jak miała 7 lat do Grotnik ok 200km siedziała z tyłu, jechałem ok 6h,
prędkość najniższa dla 4 biegu, częste przystanki, częsta kontrola czy nie śpi,
pukałem ją w nogę odzew ona mnie w plecy.
Ps. Pola we wtorek zdała na kategorię AM
-
Ja zdawałem w 2002 bez powodzenia potem w 2012 z tego co pamiętam nie ma żadnych ograniczeń co do wieku dziecka. jedynie ograniczona jest prędkość jeżeli dziecko ma mniej niż 7 lat to 40KMH. Myślę że wynika to z tego że pomimo różnych wariatów na tym świecie nikt nigdy nie odyebał nic takiego z małym dzieckiem aby trzeba było te przepisy zmieniać. Ja zacząłem jeździć z Karoliną jak miała chyba z 10 czy 12 lat to w miarę kumała ale miałem podczas jazdy myśli że uśnie i spadnie. Są na rynku dostępne foteliki oraz pasy spinające kierownika z pasażerem w postaci dziecka zastanawiałem się kiedyś nad tym koniec końców niebyło to konieczne. Najlepszym rozwiązaniem jest interkom jednakże moja córka jadąc słucha sobie muzyki z tel i opracowaliśmy taki system że ją klepie co jakiś czas w kolano lub udo a ona mi odklepuje w plecy i wtedy wiem że nie śpi.