Wolna Strefa Jawa - CZ

Inne => Turystyka, Spotkania, Zloty => Wątek zaczęty przez: xaff w Czerwca 01, 2025, 23:49:09

Tytuł: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 01, 2025, 23:49:09
Nadszedł czerwiec, pora więc na jakiś ciut dalszy wypad.

Dwa lata temu moczyliśmy knedle w Morzu Czarnym w Rumunii i w zasadzie, to nic specjalnego nie osiągnęliśmy, no bo Transbucegi (3 co to wysokości) to taka przechadzka. Transalpina (numer jeden) skutecznie zaatakowana od południa, czyli tym ostrym podjazdem, a do tego zdobyta nielegalnie (bo była zamknięta), to też nic godnego większego zainteresowania. Trochę poszwendaliśmy się wzdłuż Dunaju, zajrzeliśmy to do jakiejś dziury w ziemi (Turda), czy też potaplaliśmy się w błotnych wulkanach.
Nuda.

W zeszłym roku objechaliśmy wyspę Saaremaa w Estonii. Ponownie nieco wężykiem, przez Kłajpedę, Mierzeję Kurońską, zajrzeliśmy do dawnej bazy rakiet nuklearnych, do ogrodu botanicznego, kamiennych owiec. Taki klasyczny motocyklowy chillout.
I czym się chwalić?

Tym razem postanowiliśmy zdobyć Nordkapp. Pomysł, jak poprzednie, narodził się jesienią poprzedniego roku. Powoli uzupełnialiśmy wyposażenie, analizowaliśmy trasy, szukaliśmy ciekawych miejsc do odwiedzenia.
No i oczywiście śledzimy pogodę. Czy dojedziemy aż na północny skraj Europy? Nie wiem. Jeśli warunki nie będą sprzyjające, to się wycofamy. Szaleństwo szaleństwem, zdrowie jednak ważniejsze.

Na dziś, to będzie wycieczka międzynarodowa. Jedziemy we czterech, Krzysiek (Velorex 16/350, 1966r.), Wiesiek (Jawa TS, 1990r.),  Robert (ČZ 472, 1985r.) i ja (Jawa 360, 1972r. + PAV40). Po drodze, wiele na to wskazuje, że dołączy do nas Virgis z Litwy (na słynnym "Kałasznikowie") wraz ze swoim kumplem.

Wyruszamy w kolejnych dniach, w poniedziałek (Krzysiek i ja), wtorek (Robert i Wiesiek) i środę (Virgis z kumplem). Pierwsze zadanie przed nami - musimy się odnaleźć gdzieś w krajach nadbałtyckich.

No emocje jak na grzybobraniu.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Bison w Czerwca 02, 2025, 09:16:33
Powodzenia na trasie  ;D
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Tigras w Czerwca 02, 2025, 11:24:29
Zacny plan :) szerokości !
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: sibert w Czerwca 02, 2025, 13:51:55
Szerokości!!!
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: sebaxll w Czerwca 02, 2025, 16:56:21
Powodzenia .
Kibicuje
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: czeron w Czerwca 02, 2025, 18:36:22
Życzę odpowiedniej pogody i dobrej widoczności na Nordkapp.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: DZIUK w Czerwca 02, 2025, 20:07:54
Super! Młodzież śpi a tetryki się bawią! Powodzenia na trasie choć z pogodą może być ciężko... Też tam kiedyś ruszę i drogę trolli można ogarnąć przy okazji.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 02, 2025, 20:09:27
Poniedziałek.

No i nastał ten dzień.

Dziś plan standardowy, jak zawsze po tej trasie, czyli domek --> Szypliszki. Wydawać by się mogło że jak jazda "S", to nic się nie wydarzy. No w tym roku nic specjalnego, choć w zeszłym, to zaliczyłem dwie nieduże przycierki silnika jeszcze przed Białymstokiem. Na szczęście oddano do użytku obwodnicę Łomży, to zamieniliśmy S8 na S61 i ryzyko jednak mniejsze.

Licho jednak nie śpi i czuwa.

Łypało okiem na mój gaźnik, który gotów był opróżnić zbiornik w takim tempie jak woźny flaszkę. Oczywiście samo to się nie wzięło znikąd- silnik zaliczał ostatnie kilometry docierania. Było tak na bogato i po pańsku, tak, że dół PAVa zakonserwowany olejem na najbliższe lata.
Pewną niedogodnością były podjazdy, które nie dość, że z definicji były pod górkę, to jeszcze pod wiatr. Bywało, że musiałem dwa czy trzy razy redukować na trzeci bieg, bo zaczynał już się dusić.
No Panelka lekko nie ma, bo przyczepa, delikatnie rzecz ujmując, jest przeładowana a
ja na pierwszych kilometrach przypomniałem sobie jak lata temu uczyłem się jeździć na rowerze.

Jutro opuszczamy nasz grajdołek i meldujemy się na Łotwie, zaś Robert z Wieśkiem celują w Szypliszki. Prawdopodobnie też jutro nastąpi pierwsze odnalezienie się - Virgis ma nas łapać po drodze.

Dziś pokonaliśmy 326km.

Na deser dzisiejsza lista awarii:
Elkinio: jeden hamulec nie odpuścił do końca i przygrzał bęben.
Xaff: uciekające sprzęgło (nie odbija do końca), prawdopodobnie z powodu wyrobienia się popychacza (haczył).
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Makaron w Czerwca 02, 2025, 21:44:14
Życzę ani kropli deszczu i stalowych pośladków.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: janosikmz19822 w Czerwca 02, 2025, 23:06:57
Pomyślność i szerokości  8)
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Rozztocz w Czerwca 02, 2025, 23:26:48
Powodzenia Panowie! Z niecierpliwością czekam na relacje z kolejnych dni...
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Zysiu w Czerwca 02, 2025, 23:51:00
Powodzenia Panowie . Bawcie się dobrze
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: elkinio w Czerwca 03, 2025, 06:00:04
Będziemy będziemy  ;D
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Jacek64 w Czerwca 03, 2025, 06:04:55
Jak ja Wam zazdroszczę  :(  szerokości i bez awaryjności życzę , kibicuję ,kibicuję , kibicuję  ;D  .
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: sancho w Czerwca 03, 2025, 15:36:45
Powodzenia i dobrej pogody chłopaki.
I w miarę możliwości wrzucajcie relację i jakieś foto.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: elkinio w Czerwca 03, 2025, 21:51:12
Widzę że Xaff już dzierga relację z dzisiaj
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 03, 2025, 22:43:31
Wtorek.

Jeden dzień, trzy kraje, dwie strefy czasowe. Jetlag.

Nawigacja z Szypliszek kierowała nasz na boczne drogi. Nieco to dziwne było, bo tiry na optykę jechały na Litwę autostradą. Tak też i my pojechaliśmy. Okazało się, że po stronie litewskiej nie jest tak źle, fakt, autostrada w budowie ale przejezdna. Zawężona przez kilkanaście kilometrów do jednego pasa, poprzecinana rondami o przedziwnej budowie - asfaltowej wzdłuż biegu autostrady i gruntowym na dopełnieniach. A sama droga, jak droga. Asfalt, asfalt i jeszcze raz asfalt.

Nic po drodze do Ivety nie zwiedzaliśmy.

I obyło się w zasadzie bez fajerwerków, no może poza poza narastającym z każdym kilometrem strachem. Jak u Hitchock'a, najpierw posucha w baku, a później ... później złapany łotewski lokals powiedział, że za 10 kilometrów jest stacja benzynowa. I była, tyle że ... za 25 kilometrów.

Na stacji zobaczyliśmy dna. Krzysiek tak niemal absolutne, bo zatankował 14 litrów do 16 litrowego zbiornika.A wtedy ja, wchodzę cały na biało, i pukam od spodu. Zatankowałem 13 litrów do zbiornika o pojemności 13.5 litra.

No trzeba mieć fantazję, a co.

Dojechaliśmy cało i w zaplanowanym czasie.

Po obiedzie Iveta zabrała nas na wycieczkę krajoznawczą. Byliśmy u niej już nie raz, ale nigdy nie zwiedzaliśmy okolicy tej nieco dalszej.

A niedaleko od Limbazi jest bardzo ciekawe miejsce. No przyznajcie się, kiedy ostatnio chodziliście po bagnie, tudzież torfowisku? No dobrze, czy kiedykolwiek chodziliście po torfowisku? Przyznam, że to niesamowite doświadczenie, jak grunt zapada się pod ciężarem, a nawet chwila zatrzymania się na zrobienie zdjęcia kończyła się wodą wdzierającą się do butów.

To prawda, chodzenie po bagnie wciąga. Jak cholera.

Pierwsze odnalezienie zakończone sukcesem. Litewska brygada odnalazła nas na Łotwie. Nie obyło się bez kilku telefonów do Ivety i jej zaleceń, by kierowali się ku zachodzącemu słońcu. A czasem "za sklepem na lewo, na lewo!"

Wiesiek i Robert również szczęśliwie osiągnęli pierwszą bazę. Nie chcieli się zwierzać z tego co ich spotkało po drodze, bo jedli. A wiadomo, Polak głodny to zły a nie chcieliśmy ich drażnić. Jutro miejmy nadzieję, że wszyscy spotkamy się w Tallinie.

Z dzisiejszych awarii:
Xaff: wczorajsza przekładka popychacza sprzęgła na drugą stronę skończyła się zdarciem drugiego rowka na nim. Coś mnie tknęło i zabrałem ze sobą stary wysprzęglik. No to go zamieniłem raz jeszcze. Działa gorzej niż ten nowy (bo ciężej mam na klamce), ale ma ten plus że chyba nie tnie pręta. A bynajmniej dotychczas tego nie robił. No i oczywiście skrzynia przez nieszczelną uszczelkę tamże gubi olej. Oby do Arto, tam już powinny na mnie czekać części zapasowe. No chyba, że da się to jeszcze w Tallinie ogarnąć.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Rozztocz w Czerwca 03, 2025, 23:28:27
Jeśli w panelce jest popychacz średnicy 5mm (tak jak w nowszych knedlach) to ogarniesz w pierwszym lepszym sklepie z narzędziami lub nawet markecie. Śrubokręt CR-V o takiej właśnie srednicy docinasz na długość i będzie spokój. Te współczesne są z gównolitu niestety...
Patent stosuję w swoich (i nie tylko) knedlach a podpowiadał go kiedyś Jacek64 :)
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 04, 2025, 19:05:11
Wtorek - uzupełnienie.

Wczoraj kończyłem notkę gdy chłopaki już spali, mnie też już morzyło.

We wtorek pobudka na równe nogi o 4:45 i wcale nie dlatego, że kranik nie zamknięty, a olśnienie, że uszczelka wybita. Szybkie zamówienie i części Arto już ogarnia. Oczywiście do głowy mi nie wpadło, że można by dać znać chłopakom coby ze swoich zapasów wzięli. Znaczy wpadło, ale jak już wyjechali.

W drodze powrotnej z torfowiska odwiedziliśmy pomnik przyrody zasadzony rękami naszych przyjaciół z klubu Jawa Friends (Jawa Druzia) z Łotwy. Jak się dobrze przyjrzycie, to dostrzeżecie, że z tym drzewem to generalnie jakaś lipa jest.
I niech ktoś powie, że stare, dwusuwowe knedle to czyste zło.

Dziś pokonaliśmy 500km.

Robert z Wisiem zameldowali się w Szypliszkach. Wiesio twierdzi, że bez żadnych przygód. Warto wiedzieć, coś się wymyśli.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 04, 2025, 20:45:16
Środa.

Pobudka, a jakże, przed piątą. Szybkie śniadanie, upakowanie rzeczy do motocykla i w drogę. Wyjazd około 6:00. Kontrola prognozy pogody - rano temperatura 6C, odczuwalna 3C.
Zaczyna się.
Plan na dziś to Tallin. Droga prosta, sprawnie nam szło. Zdziwiłem się jak wiele grup motocyklistów jechało z naprzeciwka. My, tworząc grupę pięciu motocyklistów też byliśmy zauważani. I to nie tylko przez innych motocyklistów. Velorex wszędzie wzbudza zainteresowanie.

Postanowiliśmy po drodze odwiedzić Muzeum morskie w Tallinie. Konia z rzędem temu, kto połapie się, czy należy płacić za motocykle z strefie płatnego parkowania w centrum. Nawet lokalsi nie wiedzieli, obsługa muzeum również. Informacji żadnej. Na szczęście, muzeum ma o wiele ciekawszą ekspozycję w porcie, gdzie posiada własny parking w cenie biletu. To wiedzieli w muzeum, ale dokładny adres, to już nie koniecznie. Musieliśmy to sami ustalić już w porcie. I okazało się, że to około 500m od adresu który dostaliśmy.

A muzeum? Warte swojej ceny. Można w nim zobaczyć wiele wojskowych eksponatów morskich, w tym okręt podwodny, również w środku. Wiele lat po wyciągnięciu z wody, w suchym hangarze, a wciąż czuć specyficzny zapach słonej wody, rdzy i smarów. Ma swój urok.
Na zewnątrz można zwiedzić inne okręty, które są (jeszcze) zwodowane.
Zdecydowanie polecamy to muzeum.

Później zajechaliśmy na nocleg. Tylko pół godziny zajęło nam pozyskanie kodu wejściowego do budynku, szybciej poszło z kluczem do pokoju. I nie wiem, czy to wina zmęczenia że nie zauważyliśmy do w mailu, czy też go nie dostaliśmy na czas.

Tak czy inaczej, szybka przebierka i uberem do centrum.

Tu również było co zobaczyć, bo to bardzo ładna starówka. Również godna polecenia. Tak więc, jak będziecie jechać kiedyś w te rejony, warto zwiedzić Tallin.

Dziś skromne 263km.

Co innego chłopaki. Cztery kraje, dwie strefy czasowe. Jetlag my zgarnęliśmy, a oni po pokonaniu 690km muszą wyglądać kwitnąco. I wyglądają.

Wczoraj Wiesio narzekał, że wczoraj nic ciekawego po drodze było. Wspominałem też coś o głodnych polakach. I sami sobie zafundowali atrakcje. A w zasadzie dwie, w odstępie 2 minut.
Po drodze, w tej samej knajpie w okolicach Poniewieża postanowili zjeść cepeliny. Knajpa ta, jak nie pamiętasz dokładnie w którym jest miejscu, to wyłania się znienacka. I tak było tym razem. Robert zauważył w ostatniej chwili i nie chcąc uderzyć w znak separujący kierunki jazdy gwałtownie zahamował i odbił w prawo tuż za znakiem. Niestety było tam z górki i choć to chłop rosły, to przyrostu nóg zabrakło. I wyłożył się na prawą stronę. Wiesiek zaś dzielnie mu towarzyszył optycznie, bo stał na zjeździe i nie miał jak zostawić motocykla. Robert musiał sobie poradzić sam.
Chwilę później już na parkingu okazało się, że pole-dance tudzież balet, to nie jego bajka bo nie był w stanie wystarczająco wysoko unieść nogi i ... zsiadając z motocykla pociągnął go za sobą.
Gleba symetryczna. Tym razem Wiesiek już czuwał i pomógł targnąć Cezetę. Strat w sprzęcie na szczęście nie było, ucierpiała duma.
A na deser zafundowaliśmy im wycieczkę po Tallinie, bo nie dostali adresu noclegu na czas, bo messenger jakoś nie bardzo sobie z tym poradził. Tak więc zwiedzali Tallin z kanapy motocykla. Zastanawialiśmy się, czy nie zafundować im noclegu w porcie w oczekiwaniu na prom, ale litość wzięła górę i tenże adres dostali.

Bilety na prom kupione. Wypływamy o 6:00, pobudka zatem tradycyjnie, o 4:30. I to są wakacje?

Lista awarii:
Xaff: a tak dla odmiany, dziś bez awarii, pręt tłucze się o wysprzęglik, naprawa zaplanowana na jutro.
Elkinio: coś się gdzieś poci, bo pojawiła się mała plamka oleju. Jeździć obserwować.

ps. Jedno zdjęcie zatytułowane jest "Jaki Titanic, taki DiCaprio".
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 04, 2025, 20:51:48
"Prezesem ładuj"
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 04, 2025, 20:55:33
"Patataj moja torpedo"
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 04, 2025, 21:00:04
Tallin.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: sibert w Czerwca 04, 2025, 23:41:41
Chłop brzydki ale wypracowanie eleganckie  ;) Czekamy na ciąg dalszy  :)
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Zysiu w Czerwca 05, 2025, 08:48:19
Codzienna porcja wiadomości . Bardzo dobra powieść z tego wychodzi.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: czeron w Czerwca 05, 2025, 22:30:37
Uwielbiam takie relacje. Powodzenia Moskitjerzy.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 06, 2025, 08:16:05
Czwartek.

Pobudka jak w ostatnich dniach, 4:15. Szybkie śniadanie i wyjazd o piątej, tankowanie i do portu.
Bilety mieliśmy zakupione przez internet, to na terminalu wystarczyło tylko okazać dowody lub paszporty do identyfikacji. Prom według rozkładu miał wypłynąć o 6:00, wypłynął kwadrans wcześniej. Warto więc być na czas, litości nie ma.

Helsinki przywitały na deszczem. Chcieliśmy je zwiedzać, tak jak Tallin. Po półgodzinnym poszukiwaniu miejsca do zaparkowania postanowiliśmy, już wstępnie mokrzy, że odpuszczamy zwiedzanie. Kolejnym punktem na mapie miało być Porvoo. Jest ono po drodze do Eili i Arto, wystarczy zjechać z obwodnicy. Tak też zrobiliśmy i już w niedużym deszczu, a nawet chwilowej mżawce zwiedzaliśmy to miasteczko.

Próba odgadnięcia prawidłowego adresu znajomego Arto, który ma dla mnie pręt popychacza zakończyła się niepowodzeniem. Google cały czas podawało jedno i to samo miejsce, z tym, że nie to o które chodziło. Odpuściliśmy i pojechaliśmy do Myllykoski do sklepu Arto. I gdy tylko przywitaliśmy się, to … wyszło słońce. I tak już zostało do następnego dnia.

Arto ma bardzo ładnie urządzony sklep. Sporo motocykli na ekspozycji, w tym obie wersje 650 - tę pierwszą i obecną. Sporo części do jaw posiada na miejscu. Tak więc mogłem zakupić to co było mi potrzebne. Chłopaki też kupili kilka gratów. Bystre oko na następnych zdjęciach powinno zauważyć co dodatkowo jeden z nas kupił, bo jest już zamontowane. Kto dostrzeże?

Dalsza część dnia to ich działka nad rzeką, naprawy motocykli i sauna z kąpielą w rzece na koniec dnia.

Przejechaliśmy 290km, łącznik na dziś 1381km.

Lista awarii:
Elkinio: podłubał w ustawieniach sprzęgła bo ma problemy w rzucaniem pierwszego biegu i nieco mu sprzęgło ciągnie.
Xaff: uszczelniacz jak się okazuje luzu nie ma. Pręt, choć przytarty, to nie wskazuje na odstępstwo od normy. Po dociśnięciu palcem, choć się nie obracał, to czasem łapał jakiś wibracji na boki. Być może pierwotną przyczyną jest drugi popychacz (ten z grzybkiem). Dziwne jest to,  ze czasem stał spokojnie, bez względu na obroty silnik, a czasem już na jałowych drgał tak, że na oko było widać jak bardzo mocno pracuje. Próbowaliśmy magnesem ustalić czy jest kulka pomiędzy nimi, niestety bez efektu. No to dołożyłem ją albo dołożyłem drugą. To się za czas jakiś okaże. Jak będzie źle, to kupiłem u Arto dwa komplety uszczelek, będzie na co zamienić.
Virgis: no u niego w Kałasznikowie było gorzej. Po drodze gubił to jeden, to drugi cylinder. Po dojechaniu na miejsce brać litewska zabrała się za naprawę. Sprawdzali od końca całą instalację. Na koniec z dwu zestawów platynek złożyli jeden. Virgis zamęczał silnik przez ponad dwie godziny. Jak mu wyszło i co mu wyszło okaże się niebawem.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Artur w Czerwca 06, 2025, 09:28:30
Wspaniały wyjazd i wspaniała relacja! Trzymam kciuki i życzę powodzenia dalej!

Co do bystrego oka, owszem ja zauważyłem pewien szczegół, o którym musimy porozmawiać. Ale to później.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 06:13:01
Wiem co masz na myśli. I rozmowa się już odbyła, dobrze wiesz z kim.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 06:51:21
Piątek.

Odpoczywania cześć dalsza.

Pierwszym punktem była wizyta w salonie Arto. Tym razem zrobiłem kilka zdjęć.

Dziś pojechaliśmy do Kotka. To miejscowość nad Zatoką fińską z kilkoma atrakcjami. Naszym celem było Muzeum morskie.
To kolejne muzeum o tej tematyce, zrobione jednak nieco inaczej. Doskonale tu widać, tak dla odmiany, jak ważna dla nich jest natura i prosta forma. To przestronne muzeum wykończone w drewnie. Nawet podłoga była z malutkich elementów drewnianych. W samym muzeum (i poza nim) kilka ciekawych okrętów, do których można było zajrzeć. W muzeum, chyba jedynym takim obiekcie w Kotka, nie mogło zabraknąć ich dobra narodowego, czyli Muminków. Swoje zdanie o nich mam. Z kronikarskiego obowiązku jednak nadmieniam.

Kolejnym punktem był fort obronny. Rozczarowanie, to chyba najbardziej delikatne określenie tego co zobaczyliśmy.

Na deser pojechaliśmy do Sapokka Water Garden. Szumiąca woda, spływająca z 20 metrowego wodospadu (sztuczny) skutecznie ukoiła nasze nerwy. Do tego wegetacja jest tam z miesięcznym opóźnieniem, bo kasztanowce dopiero zakwitły a rododendrony są w trakcie. Mała wycieczka motocyklistów na górkę i można było podziwiać początek wodospadu.

Po powrocie Eila zjedliśmy na kolację pyszną rybę z młodymi ziemniakami oraz surówkami, które przygotowała Eila. Palce lizać. A na deser dostaliśmy ciasto z rabarbarem od jej siostry. Brzuszki pełne. Oczywiście dopełnieniem była sauna.

Zapewne ciekawi jesteście skuteczności wczorajszych napraw. Virgis czegoś nie dokręcił i musiał po drodze przeprowadzić szybką korektę. Skuteczną. A ja? Pręt się nie tłucze, słychać, że czasem stuknie, ale to nie to samo co wcześniej. Za to … przy 80km/h przyłapał mi silnik. Poczekałem pół minuty i sprawdziłem czy da się poruszyć, a po 2 minutach odpalił od drugiego czy trzeciego kopnięcia. Spokojnie dojechaliśmy do muzeum i tam po ostygnięciu 7 rabinów stwierdziło, że świeca wygląda dobrze. Nie wiem co mogło być przyczyną, zatem klasycznie, jeździć obserwować.

Z kolejnych awarii. Taka nieco upierdliwa, bo padł czujnik temperatury baterii w moim telefonie i nie chce się ładować, bo … temperatura telefonu jest za niska. Znaczy nie chciał wcale, po factory reset zechciał nieco się podładować.

Dziś zrobiliśmy 143km.

Lista awarii:
Elkinio: problemy z ładowaniem. Pozamieniał praktycznie wszystkie części w Vape na zapasowe, oczywiście po jednej naraz. Efektu brak. Znaczy ma dobre ładowanie, ale musi gnać na dziki albo jechać na trójce na wysokich obrotach. Inaczej 12.6V pokazuje miernik.
Xaff: przyłapanie silnika. Sprawdziłem dyszę, wytarłem odstojnik. Zobaczymy.
Virgis: dokręcenie czegoś tam w aparacie zapłonowym.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 06:55:03
Muzeum morskie w części lądowej.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 06:59:23
Muzeum morskie, część morska.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 07:03:08
Sappoka Water Garden
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 07:06:29
Serwis.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 07:08:06
Drapieżca. Po sesji foto wrócił do natury.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 21:21:03
Sobota.

Dziś kolejna wycieczka po okolicy. Po śniadaniu rzecz jasna, na które zostaliśmy zaproszeni do domu Eili i Arto. W tym czasie drogi nieco przeschły po nocnym deszczu.

Później Eila pokazała nam lokalne drogi, które pełne były zakrętów i wzniesień. Zabawa przednia, wzbogacona o porywisty wiatr. Na tyle porywisty, że było ostrzeżenie w serwisie pogodowym. Po pierwszej części miałem z wrażenia mokre ręce. Pierwsza przerwa zaplanowana była e dawnej stacji benzynowej, wybudowanej w 1971r. Jest ona co prawda już nieczynna, bar jednak pozostał wraz z warsztatem. I całość prowadzi już trzecie pokolenie.

Dalej znów bocznymi drogami do dawnej kuźni, a w zasadzie to całego kompleksu. To miejsce również przeszło do historii i obecnie jest lokalną atrakcją turystyczną. W tamtejszym kościele obraz nad ołtarzem, namalowała gdzieś w 17 wieku jaka s bardzo znana fińska malarka. Tam też zjedliśmy lokalne lody o przedziwnych smakach, łącznie z chili i salmiakami. Robert twierdzi, że było to bardzo dobre. Szczerze powiedziawszy nam nie podeszły. Ale to jego smaki i to jest najważniejsze.

I znów wróciliśmy na lokalne drogi by zobaczyć największą flagę na najwyższym maszcie w Finlandii. Czyli dotarliśmy do Hamina. To bardzo cieka mieścina, bo jej zbudowana na planie koła. To bardzo dziwne i niespotykane by rynek objeżdżać rondem. Jest tam też bastylia. No oczywiście na miarę wielkości tego miasta, ale jest.

Na sam koniec odwiedziliśmy dawną lokalną mleczarnię, w której skosztowaliśmy lokalnego piwa. Rzecz jasna małego. Tam też zwiedziliśmy galerię sztuki nowoczesnej. Na tyle nowoczesnej, że Virgis postanowił nieco poukładać szczapy drewna w jednej z instalacji, czym wzbudził przerażenie pani kustosz. Po prawdzie do nas również jakoś ta sztuka nie przemówiła. Znać się nie znamy na rzeczy. Trudno.

Pokonaliśmy dziś 205km.

Lista awarii:
Elkinio: regulacja gaźnika, bo słabo ciągnie pod górkę oraz regulacja sprzęgła, bo słabo wchodzą biegi przy redukcji.
Virgis: jak zwykle dłubanie w zapłonie, ale gwoździem programu było urwanie obu górnych tylnych mocowań silnika. Na szczęście mechanik Arto spędzał sobotę w domu i był w stanie pospawać te mocowania na miejscu
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 21:23:21
Kuźnia.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 21:27:10
Hamina.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 07, 2025, 21:31:18
Mleczarnia i moto Virgisa.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 08, 2025, 21:43:22
Niedziela.

Pobudka 5:00. Wyjazd zaplanowany na 6:00. Łapiemy 30 minut opóźnienia. Trzeba przecież po sobie posprzątać.

Dziś zaczynamy atak na Nordkapp. Plan to dotarcie do Siikalatvia, czyli około 400km. Na prośbę Virgisa zrobiliśmy jeszcze trochę i wylądowaliśmy w okolicach Oulu, czyli 100km dalej.

Życie lubi płatać figle i dziwnym sposobem doszło jeszcze 77km na poszukiwanie miejsca na nocleg.

Łącznie zrobiliśmy dziś 572km.

Oczywiście nie obyło się bez zwiedzania po drodze. Widzieliśmy las, później las, następnie las. W międzyczasie również widzieliśmy las i dla odmiany las. Bajka.

Szukając noclegu przejechaliśmy około 10 km drogą, a jakże, leśną, z drobnego tłucznia. I to była największa atrakcja tego dnia. Zresztą macie ją na zdjęciach.

Lista awarii:
Elkinio: dętka (jakby to nie zabrzmiało)

Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Rozztocz w Czerwca 08, 2025, 23:14:48
Pięknie!
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: andree w Czerwca 09, 2025, 14:35:44
Podziwiam Panowie, powodzenia życzę, dużo zdrówka i mało awarii  8)
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Zysiu w Czerwca 09, 2025, 16:18:17
Widać że się nie nudzicie
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Matus89 w Czerwca 09, 2025, 19:23:56
Jezdzilem ciezarowka przez fina do kiruny w szwecji do kopalni rudy zelaza. Jeszcze pare km i uwazajcie na renifery. Spaceruja srodkiem drogi.
Ten napoj w malej puszeczce kupiliscie na promie czy na granicy lv-est?

Szerokosci.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 09, 2025, 21:19:41
Napój targamy z promy EST-FIN
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 09, 2025, 21:32:33
Poniedziałek.

Drugi dzień zdobywania Nordkapp. Dziś w planach było zdobycie poła podbiegunowego.

Pobudka o 6:30, wyjazd około 8:00. Droga jak wczoraj - las, las i jeszcze raz las. Jest ładnie, ale ile kilometrów można jechać bez zmiany krajobrazu? Po półtorej godzinie staje się to nużące, a po dwu, zaczynamy tracić kontakt z rzeczywistością. To dziwne, bo fizycznie zmęczeni nie jesteśmy. Przerwy co godzinę są absolutnie niezbędne.

Pogoda w zasadzie jest dobra. Około 10-11C, jednakże to jakieś takie zimne Celsiusze są, bo pozakładaliśmy na siebie wszystko, łącznie z przeciw deszczówkami, choć nie pada. Być może przyczyną jest wiatr, który tak skutecznie nas schładza. Jutro zakładamy wszystko zimowe co mamy i zobaczymy czy będzie nam cieplej.

Po około 200km zrobiliśmy sobie przerwę na obiad, później hajda na rumaki i po 12km byliśmy już po drugiej stronie arktycznej tęczy. Pojawiły się drobne wzniesienia a z mini długie podjazdy. Najstarsze knedle miały pewne problemy by utrzymać prędkość pozwalającą na jazdę na czwartym biegu. Czasem trzeba było zapiąć trójkę.

Podczas przepinania biegów na podjazdach okazało się, że Velorex Elkinia radzi sobie z tym coraz gorzej. I tak, mamy zaliczoną pierwszą naprawę klubowego knedla za kołem podbiegunowym. I to nawet dosyć daleko, bo ponad 100km w głąb,  w Kolari. Do naprawy wystarczyła druga kulka, którą kupiłem u Arto.

Po naprawie pojechaliśmy w okolice Mounio by w jego okolicy poszukać noclegu. Podczas postoju i omawiania dostępnych  alternatyw okazało się, że Kałasznikow ciągnie za sobą olejową nić Ariadny. Znaleźliśmy miejscówkę wskazaną na jednym z serwisów dla kamperowców i Virgis do naprawy użył uszczelki sprzęgła. Oczywiście tej zakupionej u Arto. Warto mieć takich znajomych.

A przyroda? Tak jest, widać jak las staje się coraz niższy, coraz rzadszy. Pojawiają się tereny zabagnione, polany i o dziwo nieduże pola uprawne. Widzieliśmy też renifery. Zarówno idące wzdłuż drogi, jak i po prostu pasące się w przydrożnych rowach. Widzieliśmy również całkiem duże stado z młodymi, niestety nie było jak się zatrzymać i zrobić zdjęcie. Może następnym razem.

Dziś przejechaliśmy 437km. Do Nordkapp, do globusa pozostało nam równiutkie 500km.

Lista awarii:
Elkinio: problemy ze zmianą biegów, dodanie kulki rozwiązało problem
Virgis: wyciek oleju przez uszczelniacz. Czy wymiana uszczelniacza pomogła, dowiemy się niebawem.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 11, 2025, 09:52:57
Wtorek.

Klasycznie, pobudka około 6:30, wyjazd o 8:00. Plan na dziś to okolice Nordkapp na tyle blisko, by można było przeprowadzić szybki atak wrócić. Jak zapewne domyślacie się, a może wiecie, pogoda tutaj jest bardzo kapryśna. To w zasadzie są okienka pogodowe. Nic nie jest pewne.

Ubraliśmy się we wszystko, co tylko można było na siebie założyć. Nawet nie temperatura jest problemem, a wciskający się zimny wiatr. Prawdę powiedziawszy, to wyglądamy jak rodzeństwo ludzika Michelin na gigancie. Ja mam dwie kominiarki, kołnierz z wind-stoperem i możliwość obrócenia głową zredukowana do minimum. A i tak gdzieś ten wiatr się wciska i z każdym kilometrem czujemy jak robi się coraz zimniej.

Po wjechaniu do Norwegii przyroda również się zmieniła. Praktycznie nie było drzew iglastych, a jedynie powykręcane od zimna i wiatru brzozy. Robi to bardzo przygnębiający nastrój. Jednakże coś w tej surowości i chęci przyrody do życia jest fascynującego. Pojawiają się stada reniferów z młodymi pasące się tuż przy drodze. Przyzwyczaiły się do ruchu samochodowego, tylko młode jeszcze zerkają za przejeżdżającymi pojazdami.

Wzbudzamy zainteresowanie nie tylko u reniferków, również gatunek ludzki zagaduje nas na postojach, jakby nie dowierzając że da się po pierwsze tak starymi motocyklami jeździć, a po drugie, dojechać tam, gdzieśmy już dojechali.

Ta część Norwegii jest górzysta, a drogi prowadzą zgodnie z naturą. Przed nami sporo podjazdów i zjazdów. Trzeba powachlować bigami by wjeżdżać na odpowiednim biegu. Podobnie ze zjazdami. A zresztą, sami wiecie jak górki atakować knedlami.

Przed Nordkapp wynajęliśmy sobie pokoje, bo pomysł spania pod namiotem jest zbyt szalony nawet dla nas. Tym sposobem dotarliśmy do Repvag. To około 86km od globusa. Kontrola warunków atmosferycznych, szybka narada i … zrzucamy nadmiar bagażu i jedziemy dalej.

Po trasię są dwa długie tunele. Jakże tam było zimno, szczególnie w tym podmorskim o długości 6.6km. Najpierw zjazd 10% tak ze 3km, później podjazd 11%, kolejne 4.6km. Tylko Krzyśkowi zrobiło się ciepło, bo nie wiedział, czy Velorex wdrapie się pod taką stromiznę. Dał radę na 2 biegu. Dał, i to jest najważniejsze.

Wiatr gwizdał tak, jak nigdy wcześniej na naszej wycieczce. Na szczęście nie padało.

Tak!

NORDKAPP ZDOBYTY!

Od 20:30 każdy z nas ma pełen szacun na dzielni.

Nie powiem, na parkingu byliśmy niemałą sensacją. Nie najnowsze motocykle, tylko zgraja szaleńców na starych knedlach. Nie było łatwo opuścić parking, bo pytań i chęci zrobienia sobie zdjęcia z knedlami było co niemiara. Pozostawiliśmy po sobie naklejkę klubową na dowód, że "nasi tam byli".

Droga powrotna, to te same tunele, ino w drugą stronę, alternatywnej drogi nie ma. Tak przemarzliśmy, że po powrocie na nocleg nie byłem w stanie się rozebrać, bo tak mi drżały ręce. Generalnie cały dygotałem jak niedokręcony silnik.

Teraz przed nami droga powrotna. Knedle się już nieco zmęczone, zrobiliśmy wszak 3.350km. My również odczuwamy trudy tej wyprawy.

Przejechaliśmy 611km.

Lista awarii:
Robert: zgubił prąd i Cezeta mu zgasła. Znalazł miejsce gubiące kontakt i teraz działa już poprawnie
Ktoś: coś w czymś poprawiał w knedlu na parkingu pod Nordkapp. Tak, tam też mamy serwisowanie knedla zaliczone. To co zdarzyło się na Nordkapp, pozostaje na Nordkapp.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Maliniak w Czerwca 11, 2025, 10:05:15
No chłopaki jaja macie nie dość że zmarznięte, to jeszcze z kryptonitu! Szacun!
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: gustaw w Czerwca 11, 2025, 10:09:37
Nie czas na naprawy ale moim zdaniem blokują się tarczki albo przekładki w koszu sprzęgłowym. Duże obciążenie  robi temperaturę  a gdy wycięcia na tarcze są na setki to ciężko wcisnąć sprzęgło  i tam wszystko się napręża i zjada popychacze- przeżyłem to u siebie. Fajna przygoda, współczuję grzebania przy velorexie bo podejście jest słabe. Powodzenia!
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: sancho w Czerwca 11, 2025, 15:01:19
Super!!! Dzięki jeszcze raz za relację, motywuje do działania :)
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: darol73 w Czerwca 11, 2025, 15:22:32
Brawo Wy.
 Bezpiecznego powrotu
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Maskota w Czerwca 11, 2025, 21:08:21
Gratulacje. Piękne widoki. Może zimno, ale cały czas widno  :P .
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 11, 2025, 21:19:45
Środa,

droga powrotna rozpoczęta. Norwegia pożegnała nas deszczem, a Finlandia tak samo powitała.

Poranek rozpoczęliśmy od regulacji sprzęgła i naciągania łańcucha. Później tylko droga, deszcz i kolejne kilometry. Plan na jutro to Rovaniemi.

Nocleg znaleźliśmy na kampingu. Pokoje w pawilonie niewielkie, widać że wiekowe. Były dostępne tylko dwa. Dobraliśmy więc domek w cottage, czyli domek w stylu alpejskim, z kominkiem i sauną. Brzmi bardzo dobrze, z tym, że ... nie było tam toalety. Najbliższa była w pawilonie obok chłopaków, czyli jakieś 200m. Spróbujcie na sygnale polecieć na jedynkę, a zwłaszcza na dwójkę. hardcore.
Domek ogrzewany wyłącznie kominkiem, a że drewniany, to z zainstalowaną czujką dymu. Oczywiście nim komin się nie rozgrzał, to dymiło się również do środka. No i w pewnym momencie, nie dość że było zadymione, to jeszcze przez kilkanaście minut wył alarm. Właściciel nawet nie pojawił się by sprawdzić co się dzieje.
Po pewnym czasie czujka odpuściła, my przewietrzyliśmy domek i równolegle mieliśmy już rozgrzaną saunę. Po całym dniu w deszczu był to doskonały relaks.

Dziś przejechaliśmy 331km.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: motolis w Czerwca 12, 2025, 07:33:40
Świetnie . Gratuluję już udanej wyprawy :)   Też sie tam wybieram ,już kilkanaście lat ;)   
 Bezpiecznego powrotu  !
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: mirageg3 w Czerwca 12, 2025, 10:53:47
Super wyprawa Panowie. Gratuluję, zazdroszczę i bezpiecznej drogi powrotnej życzę.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Zysiu w Czerwca 12, 2025, 16:07:32
Brawo Wy
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 13, 2025, 07:00:15
Uzupełniłem opis ze środy i dołączyła dwa zdjęcie. Tak z kronikarskiej dokładności.
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 13, 2025, 07:18:07
Czwartek.

Deszcz ustał. Zimno jeszcze nie odpuściło. Postanowiliśmy zobaczyć dziś Wioskę Świętego Mikołaja w Rovaniemi i tam również zanocować. Generalnie plan na powrót jest taki, by robić mniej kilometrów niż w pierwszą stronę. Oczywiście z racji przestrzeni jakie tu panują nie da się tak dokładnie zaplanować, no może z dokładnością do setki, to już tak.

Po drodze ponownie jedziemy przez lasy, i tylko przez lasy. Wracamy nieco inną drogą, bliżej Karelii. Jest jeszcze więcej zabagnionych terenów a nich o dziwo … domy. Część z nich widać, że już gnije na potęgę, część trzyma się jeszcze w miarę dobrej kondycji. Rozmawialiśmy o tym i nie możemy dojść z czego ludzie, który tak mieszkali utrzymywali się. W obie strony (wzdłuż drogi) po 30 kilometrów do jakiejkolwiek innej osady, w poprzek, to jeszcze więcej. A wokoło to tereny zabagnione. I nie widać jakiejś zwierzyny. już wczoraj, tylko na początku trasy jeszcze widzieliśmy pojedyncze renifery, dziś już żadnego. Może w tamtych czasach jeszcze były?

Droga staje się powoli nużąca, cały czas las i las.

Dojechaliśmy do Rovaniemi. Naszym celem jest Wioska Świętego Mikołaja. Jak się okazało jadąc na nocleg przejeżdżaliśmy obok niej, można było od razu ją odwiedzić, być może z większym skutkiem niż nam się to udało. My najpierw zgodnie z planem pojechaliśmy na nocleg, przebraliśmy się i pojechaliśmy do wioski. Było tuż przed 18:00 a tam … wszystko było już pozamykane. Dziwne to nieco, bo w Finlandii są już jak pamiętam wakacje (czerwiec-lipiec), a za miesiąc będą wakacje Europy kontynentalnej. I nie wiem dlaczego takie miejsce czynne jest tylko do 18:00 a nie jak by się wydawać mogło do 20:00 co najmniej. Tak więc pozwiedzaliśmy je tylko z zewnątrz. Trochę się rozczarowaliśmy, ale cóż, życie.

Do Arto mamy 730 do 850 kilometrów. W zależności jaką trasą pojedziemy. Tak czy inaczej podzielimy ją na dwa dni.

Dziś przejechaliśmy 302km
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 14, 2025, 20:35:14
Piątek.
Trzynastego, czyli gównolit.

Rovaniemi pożegnało nas piękną słoneczną pogodą. Wiatr ustał i zapowiadał się bardzo ładny dzień. Po sprawdzeniu prognozy pogody postanowiliśmy nie zakładać przeciw deszczówek, ale pozostać grubo ubrani. To była bardzo dobra decyzja. Jechało mi się w komfortowych warunkach. Nawet monotonia krajobrazu nie była aż tak nużąca, w końcu jechaliśmy w słonecznej pogodzie, a traf chciał, że rzeczone słonko mieliśmy albo z tyłu albo z któregoś boku. Słowem sielanka.

Wybraliśmy sobie ogólnodostępną chatę, których w Finlandii jest sporo, a są one przeznaczone dla turystów i utrzymywane przez samorządy. Powoli podążaliśmy do celu, co kilkadziesiąt kilometrów robiąc sobie przerwę na tankowanie lub odpoczynek. Albo też na korektę regulacji naszych knedli.

I tak w "niemal sielskiej" atmosferze dojechaliśmy w okolice wspomnianego domku w okolicach Lisame. Niestety okazało się, że nie da się do niego podjechać motocyklami, choć na zdjęciach takowe były. Według mapy, droga, którą wybraliśmy była tą właściwą. Robert postanowił odnaleźć tę chatę, niestety poszukiwania okazały się bezowocne.

Wróciliśmy więc do drogi, na parking i Krzysiek oddał się swojemu ulubionemu zajęciu, czyli dłubaniu w ustawieniach sprzęgła. My w tym czasie poszukiwaliśmy innej miejscówki na nocleg. Znalazłem około 85km dalej, pod Koupio, nad jeziorem, z wiatą na drewno. Opisana bardzo fajnie. Padła więc decyzja, że tam będziemy nocowali.

Zrobię teraz pewien przeskok w opowieści...

I pojechaliśmy. Po prawie dwu godzinach i zobaczeniu złotego renifera na skale dotarliśmy na miejsce. Wszystko się zgadzało z opisem, nawet drewno było przygotowane na ognisko. I zgadzało się również to, że to miejsce, w którym lokalna młodzież spotka się nad wodą. Znaczy to po kilkunastu minutach dopiero się potwierdziło, bo najpierw była tylko parka, która łowiła ryby. A młodzież przybyła dwoma quadami i kilkoma motocyklami crossowymi. Oni zabrali się za rąbanie drewna na mniejsze szczapy a my za szukanie innej miejscówki. Zapowiadało się bowiem, że do zmierzchu raczej nie skończą.

Znalazłem jakieś zamknięte muzeum regionalne 19km dalej. Liczyliśmy, że skoro zamknięte, to choć parking jakiś na motocykle i namioty znajdzie się. Ruszyliśmy. Dopiero wjazd na autostradę uprzytomnił mi, że to 19km, ale nie w tę stronę. Kątem oka zauważyłem na górce drewnianą starą cerkiew. Szybka decyzja, że spróbujemy tam coś znaleźć. Oczywiście moja, no bo jak zatrzymać się na autostradzie by ją omówić?

Po zjechaniu z autostrady, przejechaniu po chodniku przez przystanek, na orientację złapaliśmy kierunek na cerkiew. Nawigacja cały czas mówiła - zawróć, zawróć. Warto mieć własne zdanie. Okazało się że pod cerkiew nie da się podjechać, rano sprawdziliśmy dlaczego nie było warto. Znaleźliśmy placyk na tyłach jakiegoś zakładu. Szybkie stawianie namiotów, równie szybka kolacja i spać, wszak dochodziła północ. Przez bardzo jasne noce niebywale łatwo nam zgubić poczucie czasu. Poszliśmy spać.

Wróćmy więc do miejsca, w z którego w tej opowieści na chwilę wyskoczyliśmy, czyli w okolice pierwszej propozycji noclegu i miejscowości Lisame. Przypomnę, że zastajemy tam Krzyśka dłubiącego w ustawieniach sprzęgła.

Na wyjazdy bierzemy zapas różnych części, które mogą być potrzebne. Nie pytajcie dlaczego zabrałem komplet rozetek do wydechów do Panelki (i Velorexa), zębatkę  zdawczą 17z oraz wysprzęglik, który zdemontowałem w przeddzień wyjazdu. Ja nie wiem, a wymyślać czegoś sensownego mi się nie chce. Tak czy inaczej, Krzysiek nie mogąc dojść do ładu ze swoją (starego typu), postanowił wymienić na moją, nowego typu. I to robił.

Po skończonej wymianie, by nie zatrzymywać się na poboczu co kilkaset metrów na korekty, postanowił zrobić kilka jazd próbnych. Raz było lepiej, raz gorzej. A skrzynia jęczała. W pewnym momencie wraca i ... wysprzęglik nie cofa się. Cofnęliśmy go ręcznie, jednak lata luźno. No to demontaż. Po zdjęciu okazało się, że popychacz się nie cofa. Próba wyciągnięcia kończy się niepowodzeniem. Zakleszczył się. Od czego jednak są podstawowe prawa fizyki? Mała dźwignia i ... jak on wyszedł, to Krzysiek zbladł.

Koniec jazdy!

Co dalej? Na szczęście wykupił stosowne ubezpieczenie z dużym holowaniem po Europie. Telefon w dłoń i dzwoni do PZU. Miło grzecznie, z potwierdzeniem warunków świadczenia, zamawia lawetę do Myllykoski, do serwisu Arto. Wiadomo, w tych okolicznościach silnik na stół. Pytanie tylko co zastaniemy w środku. Pani na infolinii potwierdza lokalizację i mówi, że wobec tego wysyła holownik do Holandii. Jakiej Holandii? Do Finlandii!!
W międzyczasie coś mnie tknęło i sprawdzam odległość do Radzymina. Wychodzi 1502km. Zakres maksymalny to 1600km. Krzysiek dopytuje czy można to podzielić na dwie części, gdyby serwis w Finlandii nie dał rady naprawić. Niestety nie jest to możliwe. To szybka decyzja - holowanie do Polski. A to zmienia postać rzeczy, bo holownik przyjedzie z ... Polski. Co najmniej dzień czekania, jak nie dwa.

Pozostawiamy więc Prezesa niemal w stylu Top-Gear. Samego, w środku niczego, bez znajomości lokalnego narzecza, z popsutym pojazdem i jedziemy dalej sami. Szkoda tylko, że nie mieliśmy zapasowego pojazdu. No raz taka MZ'tka by się zdała. Wyobraźcie to sobie - Prezes klubu Jawy jedzie 1500km na MZ. Wstyd jak beret. Szkoda, ale tak to już z tymi MZ jest, jak raz w ich życiu, od fabryki do zgniatarki, są potrzebne, to ich nie ma.

Krzysiek został na parkingu a my zrobiliśmy dziś 424km.

CDN... jutro ...
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: Rozztocz w Czerwca 14, 2025, 22:47:44
W drugim zdaniu powyższego posta zawarłeś wyraz opisujący materiał z jakiego robione są współczesne popychacze sprzęgła...

Trzymam kciuki i z niecierpliwością czekam na kolejne relacje!
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: darol73 w Czerwca 17, 2025, 09:32:57
Podróżnicy, jesteście już w domu??
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: elkinio w Czerwca 17, 2025, 19:06:11
Wszyscy już w domu. Czekamy aż Xaff napisze resztę
Tytuł: Odp: Nordkapp 2025
Wiadomość wysłana przez: xaff w Czerwca 18, 2025, 11:43:38
Sobota.

Pozostawiony Krzysiek dał znać, że nie czekał za długo na lawetę i jest w hotelu. Formalnie, to wiedzieliśmy to od wczoraj, bo napisał na messengerze, dziś porozmawialiśmy z nim chwilę.

Ponieważ to urlop, to pobudka była przed piątą. Niespiesznie zbieraliśmy się do śniadania i pozbierania swoich rzeczy. Sprawdziłem też jak szybko ucieka mi bieżnik z opony. Rokowania dojechania na slicku były całkiem spore. Postanowiłem więc ratować praktycznie nie istniejący już bieżnik w środkowej części opony tym, co pozostało po jej bokach. Obniżyłem więc ciśnienie minimalnie poniżej normy. A niech teraz mocniej wycierają się boki, niż miałbym zobaczyć jak zbudowana jest opona motocyklowa, tak warstwa po warstwie.

Posileni, poszliśmy zobaczyć cerkiew, która natchnęła nas do tego miejsca.


To jest stara, drewniana cerkiew na skale. Góruje nad okolicą i pięknie wygląda zarówna z jej poziomu, jak i z dołu. Jakiś majestat w tej skromności jest. Dobrze, że nie próbowaliśmy rozbijać namiotów obok niej, po prostu nie było by to możliwe bez wiertarki i wierteł do skał.

Posileni cieleśnie i duchowo ruszyliśmy w kierunku Myllykoski. Z takich ciekawostek, to zapewne wiecie, że Robert jest miłośnikiem salmiaków. To takie specyficzne słodycze bazujące na anyżu. Do tego stopnia lubi to ustrojstwo, że gdy zrobiliśmy sobie przerwę na odpoczynek, zdecydował się na lody tylko i wyłącznie dlatego, że było dostępne te o smaku salmiaków.

I tym sposobem dotarliśmy na działkę do Eili i Arto. Wyjątkowo nie rozpalaliśmy sauny a w to miejsce pojawił się normalnie przygotowany obiad. Tak dla odmiany.

Bilety na prom, podobnie jak w tę stronę postanowiliśmy kupić wcześniej przez internet. I to był bardzo dobry pomysł, bo dostępnych biletów w Eckero nie było! Znaczy był, tylko na jeden motocykl. Dla odmiany w Viking można było kupić maksymalnie dwa naraz. Tak więc w pierwszej parze poszedł Virgis i Riman, a w drugiej Rober i Wiesiek. I tu wstąpiło we mnie skąpstwo. Bo o ile na zwykły motocykl Viking liczył sobie po około 40Euro, to za taki z ogonem lub wózkiem bocznym lub też trzykołowy, każe sobie płacić jak za samochód, czyli 151 euro. A to już przyznacie, że przesada. Kupiłem więc ten ostatni bilet na Eckero. Problem tylko był taki, że wypływałem o 9:00 a chłopaki o 10:30. Przegadaliśmy strategię na następny dzień i poszliśmy spać, tak jeszcze przed północą.