Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Nasz Garaż => Wątek zaczęty przez: Drzewo w Lipca 08, 2024, 12:53:34
-
Cześć, to zaczynamy jazdę z Cezetką.
Pacjent: CZ350 6V, 1986 lub 84. Zajrzę do papierów później. Wiśniowa od nowości.
Plan: odpalić
Silnik nie był rozpołowiony (tym razem) i z tego co rozumiem wystarczy poskładać boki. Większość rzeczy znalazłem, niestety są braki.
Zaginiony w akcji jest koszyk sprzęgła i półksiężyc, pewnie coś jeszcze.
Nadal plan: garaż
Razem ze składaniem motocykla porządkuję garaż. ??? Stan opłakany, ale progres widać z dnia na dzień i z każdym wyniesionym śmieciem wyłania się całkiem porządny warsztat.
Ciągle plan:
W pełni sprawny motocykl, który jeździ, skręca, hamuje i wygląda. Kolejność działań będzie od tyłka strony, bo specjalizuję się w estetyce raczej. Spodziewajcie się, że jednego dnia będę próbował przekręcić wał, a drugiego wygraweruję manetki. :D ADHD ogólnie.
Historia:
Nową Cezetkę kupił mój ojciec. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa jak trzymałem się łapkami czerwonego baku, błyszczały chromy i tak sobie jeździliśmy - ja na baku, ojciec prowadzi, a siostra z tyłu. Jedno z moich najfajniejszych i najwcześniejszych wspomnień.
Niedługo potem motor został rozłożony z powodów jakichśtam.
Zaczęliśmy myśleć o składaniu jej do kupy, podziałaliśmy trochę i bardzo nieśpiesznie sobie ją kompletowaliśmy. Powoli zaczęła nabierać kształtu, wyszły też problemy. A to coś się zgubiło, a to coś zepsute. Jedną z takich rzeczy była prądnica. Kupiłem więc zapłon CDI i nową wiązkę. Wiązkę wziąłem od 12V, na logikę, bo zapłon będzie 12V, co nie. Chyba to pokićkałem trochę, ale zobaczymy.
Zapłon i wiązka zdobyte, więc umówiliśmy się z ojcem, że przyjeżdżam w sobotę i kombinujemy.
No i tutaj ten smutny moment historii, bo ojciec w piątek odszedł z tego świata.
Minęło parę lat zanim zabrałem się za nią ponownie i zależy mi na tym, żeby ożyła. Łatwo nie będzie, ale zdolny chłopak jestem i co mogę, to zrobię sam. Akurat dysponuję czasem, więc lecimy z tematem.
Post jest długi, to napiszę jeszcze coś o sobie.
Jestem grafikiem z zawodu. Mechanik ze mnie żaden, ale mechanizmy przemawiają do mnie mocno i lubię w nich grzebać. Rozłożyłem w proszek Aprilię RS50. Cholerna mina z niej, więc dostaje łatkę 'może kiedyś'. Może to rozkładanie jest rodzinne, kurde.
Pracowałem jakiś czas w awiacji, projektowałem funkcjonalne kokpity do samolotów małych i dużych do użytku w instrukcjach i szkoleniach dla pilotów. Schematy elektryczne, układu paliwowego. Modele 3D itp. Wyremontowałem kilka rowerów. Chcę do tego moto wplątać trochę stylu awiacji i trochę kolarstwa. Fajnie będzie, mówię wam.
A teraz progres:
Przekręciłem kierownicę do góry nogami, dzięki temu jest niewygodnie.
-
Działaj - ciekawy jestem co z tego planu wyniknie.
-
Kokpit ma być w metalu, więc pobijana czarna farba musi odejść!
Gaźnik zacząłem od oczyszczenia dremelkiem, a zaraz będzie polerka i zestaw do rewitalizacji.
Wszystko z aluminium ma kolor feldgrau jak czapeczka gaźnika na ostatnim zdjęciu, więc trochę zabawy z tym będzie. :D
No i bak.
Ogólnie były dwa - jeden zjadła rdza, a drugi wygiął się po jakiejś wywrotce.
Zdobyłem trzeci z lekką korozją i kilkoma wgniotkami, które bardzo ładnie się wyprowadziły. Poszpachlowałem i zapodkładowałem, a rdzę usunąłem fosolem, nakrętkami i Cortaninem F.
A na deser coś z Aprilii. Ogólnie to lubię dwusuwy.
-
Dobrej zabawy ;D
-
Jeśli wkładasz tak dużo pracy i pieniędzy w ten motocykl to ja bym silnik rozebrał w mak ... Odpukać w niemalowane, ale żebyś nie narobił się na pusto.
-
Finalnie tak, ale muszę to poskładać do kupy i odpalić, żeby wiedzieć na czym stoję i móc podziałać z wiązką itp.
-
Powodzenia w działaniach! Pamiętaj, że masz tu sporo wiedzy tylko wystarczy poszukać i poczytać. A w razie pytań wal śmiało.
W sumie Dziuk Ci dobrze radzi. Te motocykle nie lubią półśrodków i składania "jakoś tam będzie" ale oczywiście zrobisz jak uważasz.
-
Dzięki wielkie! Powodzenie się przyda.
To jest dobra rada i remont musi być, ale musi być też co remontować, o.
Wczoraj udało się zdobyć starter i kosz sprzęgła bezgotówkowo. ;D Pozdrawiam Panowie jeśli jesteście na tym forum.
A tak to dalej czyszczenie elementów z oksydacji lub farby. Czyszczą się bardzo ładnie.
-
Pojawił się problem - zapłon CDI, który kupiłem dawno temu nie ma blaszki montażowej. Zastanawiam się nad rozwiązaniem... albo pomierzyć i gdzieś wyciąć nową, albo odrysować jakąś czyjąś. Jeszcze tego nie ugryzłem. Zakup innego zapłonu jest niestety MOCNO po za budżetem.
Ale do celu.
Ileż można sprzątać, więc wczoraj był dzień Cezetki.
Więcej zdrapywania kokpitu, pocięty błotnik (tej złej "zety" ;) ) i już skompletowany (chyba) silnik. 8)
Zastanawiam się nad jakimś błotnikiem tylnym i sposobem montażu tylnej lampy. Oryginalnego błotnika ciąć nie będę, a lampę mógłbym wprawić w tylne siedzenie. Może wyglądać ciekawie, ale trochę szkoda, bo siedzenie całe i ładne...
-
No coś ruszyłeś w temacie
-
Wrzuć zdjęcia tego CDI. Może coś podpowiemy
-
Kiedyś robiłem jakąś cezete i też było cdi pewnie takie jak twoje, jakoś to wtedy na małe ceowniki mocowałem z grubej blachy bo właściciel jak zrobił po swojemu to nic nie działało. Można to fajnie zainstalować ale zabawy troszkę jest.
-
Tak się to to prezentuje.
A zabawa to mile widziana, gruba ta blaszka/ceowniki muszą być?
-
Uuu na tym CDI nie będzie za bogato z ładowaniem
-
Nie wiele odbiega od słynnego pełnego vape. Policzyłem na moim zestawie przy poborze powyżej 140W już klęka. Nie ma to jak org elektrownia 638 ,210W z zapłonem elektronikiem.
-
Brzmi to średnio, ale jeśli będzie działać, to do czasu dużego remontu silnika musi wystarczyć.
Blaszkę na kokpit machnąłem, a front rozsypałem. Teraz tylko naprawić, poprawić, wykończyć, poskładać, rozłożyć i poskładać dobrze. :)
-
Zapłon kupiony od słynnego pana "serwis motocyklowy" z gorzowa. On sprzedaje bez podstawy. Sam sie nabrałem pare lat temu (że nikt nie pojechał do niego i mu nie wklepał to sie dziwie) Finalnie podstawe dorobiłem kiedyś z blachy 3mm i działało to jakoś. Powodzenia ,bede śledził temat z zaciekawieniem.
-
A no chyba tak to było. Dzięki za dobre słowo!
-
To tak, nie pisałem postów na bieżąco, więc teraz spróbuję wysmarować kilka w miarę chronologicznie.
Było dalsze zdzieranie powłok z elementów.
Większość papierem lub szlifierką oscylacyjną, a resztki V33 środek do usuwania starych powłok.
Zrobiłem nim wszystkie pozostałości lakierów i jeszcze sporo środka zostało. Cena +/- 55zł za 1l. Polecam.
Przemeblowałem kokpit. Bez oryginalnej obudowy jest dużo niżej, smuklej i metalowo. Oryginalny uchwyt obudowy ma taki ładny kształt, że broni się sam. Już mam pomysły na dalsze ewolucje. Stacyjka powędrowała niżej, docelowo wytnę ten element z nierdzewki. Dupka stacyjki siedzi w plastikowej obudowie z zamknięciem.
Tak mi się podoba, że kurde!
-
Wjechała polerka gaźnika. Papiery od 800 do 2000 i pasta polerska na kole filcowym lub mikrofibra ręcznie.
Potem zdobyłem kompresor, który marzył mi się od ładnych kilku lat. Odblokowałem piaskowanie, lakierowanie i dmuchanie sobie pod koszulkę.
Bardzo się cieszę, że w końcu będę mógł Robić Rzeczy, a ten projekt pomoże mi w nauce.
W tym momencie motocykl został rozbity na atomy.
Piaskowania było sporo i będzie jeszcze więcej, na razie nie ruszałem bębnów i za bardzo kół.
Satysfakcjonująca robota. :D
Nigdy wcześniej nie widziałem nic wypiaskowanego, więc nie wiem czy jest dobrze, ale wydaje się ok.
Śmieszne, że elementy wydają się teraz miękkie w dotyku. Gdzieniegdzie na fotach widać próby engine turningu lub szczotkowania i tak będę kombinował z większością wypiaskowanego aluminium.
Wyrosły pierwsze, eksperymentalne boczniaki.
-
Gaźnik kozak. Masz cierpliwość!
-
Elementy rdzolubne dostały podkład z pistoletu i srebrny lakier z puchy. Zależało mi na wytrzymałości i wyglądzie jak najbardziej zbliżonym do zwykłego metalu, więc zrobiłem to srebrnym sprayem do zacisków K2, który też polecam. Robiłem nim elementy do rowerów i Aprilii. Zasycha na bardzo twardą powłokę.
W przyszłości chcę na takie rzeczy kłaść Cerakote.
Ale to zaraz, zaraz. Na razie położenie podkładu to był nie lada challenge. :)
Rama jest pospawana paskudnie. Nie wiem czy to czeska robota, czy co, ale każdy spaw ma śliczne smarki, więc większość oszlifowałem i razem z dziewczyną delikatnie wyrównaliśmy szpachlówką z włóknem. Podkład epoksydowy > szpachla > podkład.
Przed podkładem powierzchnie były umyte, przeleciane nitro, benzyną ekstrakcyjną, a następnie osuszone palnikiem. Palnik usuwa resztki wilgoci z metalu i zostawia ciepłą powierzchnię.
Z temperaturą problemów akurat nie było. Wydaje mi się, że przez większość miesiąca było w cieniu około tysiąca stopni. ???
Za to pojawiła się zorza polarna.
-
Dla mnie te spawy to jest urok tego motocykla, czech na kacu po grubym wieczornym browarowaniu przyszedł na fabrykę odbić kartę pospawał jak leci i znowu po browara. Nie wiem jak to opisać niestereotypowo jak już na trzeźwo mówią jak nawaleni, browar im się nigdy nie kończy, a weterani co im mało to ładują "bożkowa" albo śliwowicę własnego wypędu.
Ogólnie mówiąc, tak spawy nie są zbyt ładne i tak z fabryki wychodziło, niektóre nieco ładne ale ogólnie posmarkane. Komunistyczna masówka i tyle. O jawach z tyńca nawet był normalnie w czeskim programie wsad gdzie poszli z kamerą na fabrykę i sprawdzacze mówili że gruby procent jaw nie przechodzi wstępnej kontroli jakościowej :D Jak znajdę, wrzucę. Pochodziło to z lat 80tych a raczej ich końcówki.
-
Zaś dobrze, że duży procent nie przechodził, a nie przechodził.
Taki jego czar ;D
Grzybol dzięki! Pewnie te boczniaki Cię tu zwabiły
-
Pomazałem ramę.
Przed lakierowaniem był wygładzony podkład i zrobiona szpacha, a jednak na całości pojawiło się dużo skórki pomarańczowej. Dopiero uczę się jak ustawiać pistolet i rozrabiać farbę, więc to stąd.
Lakier też kładłem w kilku warstwach i grubo.
Po pomalowaniu nie byłem zachwycony, nie byłem pewny czy da radę wyciągnąć tę fakturę, a sam lakier wyglądał na jaśniejszy niż miał być.
Za to wyszło bez zacieków, a całość jest dobrze pokryta.
-
Czerwony jeździ najszybciej, ale zasycha najwolniej. ;)
Cała rama zmatowiona papierami 800 lub 1200 oraz drobną włókniną ścierną i obecnie lecę z polerką. Bieżnie, tulejki i gwinty oczyszczone lub wymienione.
W końcu zaczęło to wyglądać. Kolor jednak taki jak chciałem. No podoba mi się kurde. 8)
Fotki z różnych etapów, więc miks zrobionych, zmatowionych i dziewiczych.
Wleciały też pierwsze nowe części - łożysko główki ramy, amortyzatory, gripy, sprężyna i łapka stopki centralnej.
Te gripy mają bardzo podobny wzór wafla do oryginałów... po drugiej stronie. Nie mogłem się powstrzymać i założyłem napisem do góry.
-
ŁODKOP
Powoli zima idzie tam gdzie jej miejsce, więc i ja zaczynam coś działać.
Na razie stan na zeszły rok.
Wygładzone spawy na ramie wyszły za-je-biś-cie!
Na bak i błotniki pójdzie jeszcze kolejna porządna warstwa, bo momentami się przetarł, a przedni błotnik załatwiłem niekompatybilnym klarem. Tylny błotnik też mógłby był blacharsko lepszy, więc będzie tłuczone. Niektóre foty przed polerką, niektóre po.
Z efektu jestem mega zadowolony! :)
Silnik w ramie wygląda mega z piaskowanymi i polerowanymi głowicami, cyknę foto przed rozbiórką.
Cezeta zimowała złożona żeby nic się nie pogubiło.
Po za tym to w zimie zrobiłem na drukarce 3d customową owiewkę do Aprilii i będzie z niej forma do laminatów. Jak coś to wiecie.
Na drukarce zrobię też panel na diody do CZ i pewnie jakieś trzymadła do elektryki. Jeśli ktoś ma jakieś zamówienia albo pomysły to możemy śmiało kombinować.
-
Dorzucę jeszcze foty ramy, bo na ostatnich pokazywałem w trakcie szorowania.
Ogólnie to muszę się nauczyć zdjęcia telefonem robić, aparatem jakoś lepiej wychodzą.
Na najbliższy czas zaplanowane piaskowanie/polerowanie kolejnych elementów i obszycie siedziska.
-
Ciekawie ten projekt się zapowiada. Czekam na kolejne relacje :)
-
Silnik miał oględziny w placówce eksperymentalnej NASA u Azbeścika i są prognozy, że może może coś z tego będzie. Posłuchane jak to powinno chodzić. Tyle wiedzy wyniosłem, że nie wiem za co się łapać.
-
Silnik miał oględziny w placówce eksperymentalnej NASA u Azbeścika i są prognozy, że może może coś z tego będzie. Posłuchane jak to powinno chodzić. Tyle wiedzy wyniosłem, że nie wiem za co się łapać.
najpierw za jajca później za portfel ;D :P
-
Byle nie do krwi
-
Pięknie to wygląda. Aż się przypomniało, jak dawniej całymi dniami w knedlach grzebałem 8)