Wolna Strefa Jawa - CZ
Sprawy Techniczne => Eksploatacja => Wątek zaczęty przez: gringo w Lipca 24, 2008, 23:01:43
-
Witam :P
otuż nurtuje mnie kwestia żywotności silnika czeskich maszyn... słyszałem wiele rzeczy, od wielu ludzi, na przykład od schorowanego fanatyka MZ że tak chu...wy motocykl jak Jawa czy CZ juz po 10k wymaga remontu, a z koleji inny mistrz agrotunerskiego lansu stwierdził że zrobił jawą 80k bez remontu bez najmniejszych problemów. W życiu nie spotkałem sie z informacja z przynajmniej czesciowo pewnego, i godnego chociaż krzty zaufania ¼ródła, także dlatego pytam Was Bracia :] /jesli jest jakas różnica miedzy TS a CZ to prosze o podanie ;) ale prosiłbym bardziej o fakty niż offtop :D /
-
http://www.demonos.vipserv.org//component/option,com_smf/Itemid,155/topic,2663.0
A przebiegi pewnie rosną <thumbup>
-
no nie jest to do konca odpowiedz, ale juz wskazówka :] ja z najbardziej sensownego ¼ródła slyszałem o ok 30 000 km. co myslicie??
-
Też dużo słyszałem. Wujek mojego kumpla który w swojej młodości naprawiał Junaki, MZ-ty, Jawy, WSK-i itd mówił że na te stare motocykle czas na remont to ok. 30tyś km.
-
Też się nad tym zastanawiam. Jeden znajomy, taki trochę bajerant pod publike mówił o 5-ciu tys. km dla jawy 634... ale wspominał też o szlifowaniu tłumików na jednym kole i centrowaniu wału na imadle :> Ktoś inny w necie pisał, że ze wszystkich motocykli jakie miał najbardziej bezawaryjna była CZ, bo przejechał nią 60kkm i nic w niej nie robił :o
Rozbieżności faktów nie da się nie zauważyć, dlatego też najlepiej jest sprawdzić to organoleptycznie na własnym sprzęcie <yes>
-
Też się nad tym zastanawiam. Jeden znajomy, taki trochę bajerant pod publike mówił o 5-ciu tys. km dla jawy 634... ale wspominał też o szlifowaniu tłumików na jednym kole i centrowaniu wału na imadle :> Ktoś inny w necie pisał, że ze wszystkich motocykli jakie miał najbardziej bezawaryjna była CZ, bo przejechał nią 60kkm i nic w niej nie robił :o
Rozbieżności faktów nie da się nie zauważyć, dlatego też najlepiej jest sprawdzić to organoleptycznie na własnym sprzęcie <yes>
sie zgodze :D akurat moja CZ po remoncie /bez wału ale wydaje sie byc ok-niedajboze zeranimuje-/ i zobaczymy ile wytrzyma, ja akurat do wariatów typu tylne koło czy palenie kapcia nie należe, wwiec bedzie to obiektywna optymalna opinia testowa ;) a ze zamierzam natłuc duuuzooooo kmów to sie szybciej dowiemy ;)
-
Odświeżę wątek. Kumpel ma Jawę 350 z fabrycznie zaplombowanym silnikiem i oryginalnym przebiegiem około 60kkm. Z silnika żadnych stuków czy coś, odpala na strzała.
Może jak ktoś zawinie w moje regiony na jakiś zlot to obejży osobiście ten egzemplarz, bo co dziwne motocykl nie jest eksploatowany jak "przez dziadka jeżdżącego na ryby <blink>"
-
Remont kapitalny silnika w tych motocyklach zalecany jest od 25 - 30 000km, podkreślam zalecany, jeden silnik pociągnie o wiele więcej, drugi o wiele mniej, wszystko głównie zależy od eksploatacji motocykl.
pzdr
-
Moj silnik ma w tej chwili 28000 km zrobione (ze mna jako wlascicielem) . Remont robilem mu 1.5 roku temu , w wieku 11000 km robilem szlif a w wieku 13000 km remont walu korbowego . Od remontu wymienialem tylko tarcze sprzegla . I ciagle jezdzi , rano odpala na 4-tego kopa , wczesniej odpalal na 3-ciego :)
-
60kkm to nie mozliwy przebieg;] Sorry panowei ale w to nie uwierze;] Najdelikatniejsza czescia w Jawach/cz jest wał;] Jednak 10kkm to lekka przesada maszyna nawet najbardziej katowana powinna wytrzymac 20kkm. MZ deczko zywotniejsze sa, zastosowano deczko lepsze łozyska w silniku stad ta dłuzsza zywotnosc Przebieg rzedu 40kkm, przy silniku molestowanym fizycznie 20kkm. To ze silnik sie tłucze to przewaznie wina kanibalizmu mechanika który składał silnik.
-
60kkm to nie mozliwy przebieg;] Sorry panowei ale w to nie uwierze
A w 50kkm uwierzysz?
I jakoś nie narzekam na hałas lub wibracje <blink>
A co do hałasu to co niektórzy mówią:
Chyba nie słyszałeś Jawy Jawola,zresztą ją ciężko usłyszeć eek. Po prostu bez szelestnie.
-
a ja natłukłem już 20 tys po generalce i jawa grzechocze ale je¼dzi spalanie znacznie wzrosło z 4,3 do 6l /100 km jednak trasa 200km bez przystanku nie robi jej nic zaczęła już ciężko palić ... 6-8 raz na ssaniu . silnik jest nadal bez awaryjny . Jedyny błąd jaki zrobiłem który wpłynął na żywotność silnika to ostra jazda w okresie docierania. Przyznaje sie sam ją przytarłem i teraz już nadchodzą jej dni
-
Ja moją po kapitalce (słynne 3k wsadzone w remont TS) słyszę tak samo cicho jak tamtą. Mamy zwyczaj z kumplami, że jak se wypijemy kilka pokali zamieniamy się motocyklami i pyrkotamy nimi w koło namiotów (oczywiście na zlotach, tereny zamknięte). Byłem pełen podziwu, a pó¼niej szacunku i uznania dla tego silnika.....
-
Nie wiem, czy można wogóle generalizować-mój silniczek ma 21kkm i już stuka bardzo poważnie-ale wszystko zależy od ekspolatacji. Poprzedni właściciel nie je¼dził na niej od wielu lat-długi przestój nie wyszedł łożyskom na dobre, do tego kiedy je¼dził to tylko "wokół komina" - żadnych tras (z jednym małym wyjątkiem) w związku z tym silnik był notorycznie niedogrzany. Na dodatek jedyny olej jaki uznawał to LUX-od takiego oleju gorszy tylko brak oleju. Tak więc wszystko zależy od wszystkiego...
-
30 tyś km zrobiłem - wał się jeszcze nie tłukł ale pierścienie dzwoniły i już wyra¼nie była słaba 90km/h i to już był max. Kupiłem ją gdy przebieg na liczniku był 11 tyś km ale nie wiem jak je¼dził poprzedni właściciel. Ja nie żałowałem szybkiej jazdy ale bez katowania i palenia opon. W oryginalnej książce serwisowej do Jawy jest informacja że po 30 tys powinno się wykonać remont silnika.
-
szef miał <crybaby>nową mz 250 i mówił ze po 15000km to do kapitalki byla. ale troche jej cisnoł. :>
-
zdecydowanie trwalsze są silniki żeliwniaki- a zwłaszcza jednocylindrowe. wał tych twinach to ich pięta achillesowa.... ja osobiście nigdy już 638 nie wezmę nawet za darmo. poza tym najbardziej na długowieczność i łatwy rozruch wpływa..... brak remontu. Części w silnikach jawy bardzo się do siebie przywiązują i potem jak je powymieniać to nie chcą ze sobą gadać. Przynajmniej w mojej TS. Jakaś klątwa na niej ciążyła chyba bo nigdy nie było tak,żeby odpalała bez problemu- była wrażliwa nawet na jakość paliwa podczas gdy CZ mogła je¼dzić na gnojówce i szła jak wariat.
-
gdy CZ mogła je¼dzić na gnojówce i szła jak wariat.
<lol> <lol> <lol> <lol> <thumbup>
Moja Jawa ostatnio nawet dobrze odpala (drugi kop)
są silniki żeliwniaki- a zwłaszcza jednocylindrowe. wał tych twinach to ich pięta achillesowa.
dlaczego tak sądzisz?
-
wały w silnikach jednocylindrowych były trwalsze co wynika z konstrukcji. W mojej 356 '58r wał jest igła. wczoraj kupiłem 353 '61r i wał jest super. w cz 175 mojego kuzyna 60r też wał jest dobry. mniej skomplikowany= bardziej trwały.
-
Ja myślę że głównym problemem małej żywotności w niektórych przypadkach jest nadmiar/niedobór oleju w mieszance, męczenie na niskich obrotach pod górę, zbyt ostre pałowanie w upalne dni.
Myślę że przy normalnym eksploatowaniu, czasowym serwisie, motocykl spokojnie 40-50 tys km trzaśnie jak pisze Jawol. Najgorzej to szkodzą nieumiejętnie przeprowadzone remonty i chiñskie części.
-
W książce "Poradnik mechanika samochodowego" E.A. Zoubaum jest bardzo trafne stwierdzenie które odnosi się o żywotności silnika spalinowego. Cytuję "Nic tak nie przedłuża trwałości silnika, jak stałe obciążenie, i nic jej tak znacznie nie skraca, jak stała zmienność warunków eksploatacji między stanem nagrzania i chłodzenia" Tak więc jeśli ktoś swoim knedlem robi długie trasy to myślę że jego silnik spokojnie dobije do 50kkm. Książke mam w wersji elektronicznej także jeśli ktoś jest zainteresowany to mogę ją rzucić na RapidShare.
Wrzuciłem na MediaFire na prośbę Gringo.
http://www.mediafire.com/?sharekey=06acf03c778641e2d2db6fb9a8902bda
-
www.mediafire.com albo kk155@wp.pl prosze:P
-
A ja powiem tak mam Cz 350 80r. model 472.4 6V niedługo prądnica i cały zestaw VAPE ja swoją kupiłem w 1980r. jestem jej jedynym własicielem i od nowości zrobiłem remont po 26tys kkm wytrzymała by jeszcze z 4 tys kkm ale zrobiłem remont bo się bałem o zatarcie po remoncie zrobiłem 12 tys kkm i potem cezeta udała sie na odpoczynek około 16 lat oczywiście przez ten czas nie odpalałem jej ale sporadycznie co miesiąc kopłem kopniakiem pare razy w 2007 coś mnie wzieło żeby ją wyprowadzić i na początku cziężko było odpalić ale zagadała jerzdże już tak 2 sezony i jakoś silnik hula ale jak sie kopkom wolno ruszy to już słychać na czymś luz w jawie jak to w jawie zawsze się pieprzy z zapłonem "ale niedługo będzie Vape i będzie gitara <punk>.. Więc tak ja powiem że teraz silnik Cz wytrzymałby 50tys kkm z tym że bez katowania jeżdzić najlepiej na oleju Sthila i z tym elektronicznym zapłonem bo napewno on już dużo daje 2 gary chodzą równo a nie jak na platynach raz ten a potem ten.... Jawa chyba więcej wytrzyma niż MZ w MZ to tak do 30tys kkm.... <lookaround>
-
Biorąc pod uwagę fakt,że jednak coś mnie podkusiło by poddać się próbie walki z 638 doszedłem jednak do wniosku,że najważniejsze jest prawidłowe docieranie. Od początku należy lać dobry olej albo zły, byle nie zmieniać go po dłuższym okresie eksploatacji. Do czego zmierzam- jeśli silnik "nauczony" był do jazdy na miksolu S i pyrkał sobie na nim kilka ładnych lat to nic go szybciej nie wykoñczy niz zmiana oleju na lepsiejszy, jakiś półsyntetyk. Miksol S jaki jest -każdy wie- może nie produkuje ton nagaru jak Lux 10 ale odkłada się w silniku w widocznych ilościach. Ale jako,że ciągle go stosujemy to on tak się odkłada i odkłada,uszczelniając i wyciszając nam łożyska i pierścienie. Nawet gdy pierścionki mają lekki juz luz w rowkach tłoka- miksolkowe uszczelnienie to wypełnia i jawa chodzi ładnie... wystarczy kilkakrotnie nalać jakiegoś stihla czy inny "myjący" olej i jeb- silnik chodzi głośniej,wydechy oplute,świece zarzuca,łożyska szumią... Prosty przykład- moja Jawinka 250. Od urodzenia latała na Lux 10,potem stopniowo na miksolu... nigdy nawet nie widziała miksolu S. Zalałem 2T semi- i z poczatku cichutki silniczek pokazał swoją ciemną stronę-zawaliło wydechy,łożyska zagrały,pierścienie zadzwoniły... zrobiłem mały remont- wymiana wszystkich łożysk i tłoka z pierścieniami ( cylek mieścił się w normie ) i od początku stosuję już 2T semi- cisza,silniczek czysty. A parę kkm zrobione. Więc od biedy silnik nauczony jazdy na dobrym oleju zniesie dora¼ne zalanie mieszanki na miksolu S bo ten nie wypłucze niczego bo a) nie ma takiego zwyczaju za bardzo,
b)Nie ma czego wypłukać ;)
A twin? TereSa zrobiła mi przez te dwa tygodnie odkąd ja mam ponad 1kkm od początku na czerwonym 2T- po kontroli "nic... nic... nic... absolutnie żadnych śladów zużycia" jak mówiono w reklamie Mobil 1 :> silnik w środku czysty ( tzn tłoki i głowice-dalej się nie zagłębiałem bo nie było potrzeby ) Ale jedna podstawowa zasada- silnik ma swoją moc. Zbrodnią wobec niego jest jej nie wykorzystywanie- silniki 2T najdłużej żyją gdy są eksploatowane dynamicznie- nie mylić z dorzynaniem- jeśli silnik ma moc maks przy około 5000 obr na min należy "kręcić" go w tych granicach a już na pewno katowaniem jest zamulanie- zmiana biegów przy 1700 obr czy kulanie się na 4 biegu z prędkością 40 km/h. To pierwszy silnik który od początku po remoncie przyzwyczajałem do tego,że będzie raczej szybko śmigał. Pierwsze 100 km na lajcie- pozostałe- ryzyk fizyk- stopniowo coraz więcej- same trasy,żadnego latania za własnym ogonem. Po 400 km stwierdziłem,że tłoki dogadały się już z cylindrami a wał nauczył się nimi dyrygować- i jawa zaczęła normalną jazdę- zmiana biegów z reguły przy minimum 3000 obr, przelotowe rzędu 110-120. Jeśli się do takich warunków eksploatacji przyzwyczai to podejrzewam,że swoje przeje¼dzi. Jeśli wytrzyma silnik 6 sezonów uznam go za żywotny ( około 10 kkm w sezonie robię- no teraz może mniej z racji tego,że mam dwa motocykle a każdy chce pobrykać ) . Czas pokaże.
-
Tak bym się trochę z powyższym tokiem rozumoiwania nie zgodził.
Moja je¼dziła na wszystkim (oprócz rzepakowego <lol> ) od LUX-a, DW, Miksola, S-a po Semi-2T i nie dostrzegłem jakiś kosmicznych różnic <lookaround> Może jakoś mało spostrzegawczy jestem <scared>
Najgorsze wrażenia "przeżyłem" po je¼dzie na Midlandzie... niby powinien rozpuścić osady i powiększyć luzy a prawdopodobnie zaklajstrował silnik tak że rano ciężko było kopką ruszyć. Prawie jak na zatartym silniku.
Do dziś nie wiem dlaczego <unsure>
-
Otóż mam okazję napisać co nieco o żywotności silnika w żeliwniaku, jako że zdecydowałem się właśnie uciszyć wał.
Moto ma 21 500 km oryginalnego przebiegu (zakupiony od sąsiada, który nigdy nic w nim nie mieszał, nawet silnika nie otwierał) a więc pełna dziewica.
Otóż z elementów do wymiany/regeneracji wał i jego łożyska. Ani cylindry do szlifu, ani tłoki do wymiany ani nawet pierścienie!
Gład¼ jest idealna, próg ledwie wyczuwalny. Tłoki eleganckie, jeden nosi minimalne ślady jakiegoś dawnego "łapania" ale nic poważnego.
Moto u pierwszego właściciela latało raczej na krótszych trasach, eksploatowane tylko na Lux-ie. U mnie najpierw na Mixolu (konkretnie jedna flaszka 1l), pó¼niej tylko na Poziomkowym semisyntetyku. Silnik w środku elegancko czysty, nagar w normie, poza tym nieszczęsnym wałem wszystko idealnie. Ja moto ekspoatowałem praktycznie tylko na trasach powyżej 30km za jednym odpaleniem.
Za stan wału obwiniam nieszczęsny zapłon, którego niesposób ustawić z dużą precyzją.
Ale ta kwestia należy do przeszłości. Zainwestowałem w VAPE i zobaczymy ile teraz silniczek wytrzyma.
-
z Vape to może nawet o 10tys więcej wytrzymać <punk>
-
Bobson - bardzo by mnie to ucieszyło, ale jakiś powód / ¼ródło tych informacji :D
-
mechanik350 ok zapłon ustawie ale przy ruszaniu i tak na 1 gar chodzi i to napewno silnikowi nie pomoże
Anarch na Vape dłużej pochodzi bo jest cały czas jednakowy zapłon
-
Bobson Kolego powiem najdelikatniej jak potrafię- pieprzysz głupoty aż przykro czytać. Zapłon elektroniczny różni się tym od klasycznego,że zamiast sterować występowaniem iskry a co za tym idzie zapłonem za pomoca krzywki i przerywaczy zajmują się tym czujniki i inne pizdryki. Eliminuje on konieczność regulacji przerwy i wyprzedzenia bo posiada stałe parametry pracy. Co jest jego największą wadą bo nie każdy silnik lubi np 3mm- jeden woli 2,7 inny z kolei 3,2 mm wyprzedzenia.Jak może przy ruszaniu chodzić jeden gar? Co za bzdura?? czego się najadłes,że to wymysliłeś? A niby który w takim razie chodzi przy ruszaniu?? Prawy czy lewy?? i dlaczego właśnie ten a nie ten drugi? I co załącza i wyłącza ten uśpiony przy ruszaniu? Komputer? Mały szczurek siedzący na stojanie uzbrojony w gumowe rękawiczki i drucik robi za półprzewodnik??
Powiedz po prostu,że nie umiesz tego ustawić a nie wymyślasz idiotyczne teorie. Dlaczego tak po jawsimowemu ( = chamsku ) reaguję? Bo szlag mnie trafia jak ktoś kto nie ma pojęcia wymyśla coraz to bardziej absurdalne teorie byleby tylko nie padło podejrzenie,że jest zbyt niepojęty by coś zrobic tak jak się nalezy.
-
mechanik350, pisząc "nie da się ustawić z dużą dokładnością" użyłem "skrótu myślowego", mówiąc politycznie. Jasne, że mając czujnik i pojęcie możesz zapłon ustawić z wystarczająca precyzją-piszę wystarczającą, bo ustawisz go na tyle dokładnie, na ile Ci czujnik pozwoli.
Ok, masz ustawiony. I tyle. Po uruchomieniu silnika zapłon mechaniczny zaczyna się powoli ale nieubłaganie przestawiać-przy czym lewy cylinder nie przestawi Ci się o taką samą wartość jak prawy-prawda? Co ile kontrolujesz ustawienie zapłonu? Po każdej je¼dzie? Co 1000km? 5000km? Zawsze masz już zapłon rozjechany o różne wartości. I tylko o to mi chodziło.
-
Po uruchomieniu silnika zapłon mechaniczny zaczyna się powoli ale nieubłaganie przestawiać-przy czym lewy cylinder nie przestawi Ci się o taką samą wartość jak prawy-prawda? Co ile kontrolujesz ustawienie zapłonu? Po każdej je¼dzie? Co 1000km? 5000km? Zawsze masz już zapłon rozjechany o różne wartości. I tylko o to mi chodziło.
Trochę racji masz ale tylko trochę.
Fakt że coś tam się zużywa, ściera.
A konkretnie ściera się ten "plastik" młoteczka przerywacza i wypalają ich styki.
Gdy masz dobre (nie chiñskie lub inny szajs) przerywacze, smarowaną krzywkę i dokładnie dopasowane, przeszlifowane i wypolerowane ich styki. To w sezonie zapłon "przestawi" się maksymalnie o góra kilkanaście no może do trzydziestu setek mm.
U mnie to "przestawienie" wynosi max od 0,15mm po kilku kkm do 0,25 po kilkunastu kkm.
Zakładając że po ustawieniu zapłonu jest ustawiony ideanie na warość jaką chcemy mieć to większość czasu je¼dzimy na ustawieniu prawie idealnym dla każdego cylindra.
Jeśi mamy Vape to jeżdzimy cały czas na ustawieniu takim jakie czeska fabryka wyprodukowała i sami nie wiemy jakie ono tak na prawdę jest. Bo jak to sprawdzić.
Jedyne co można sprawdzić w domowych warunkach (miernikiem zegarowym) to to że mie ma wału z idealnie ustawionym o 180stopni przesunięciem.
Przynajmniej ja się jeszcze nie spotkałem.
Przesunięcie to, przekładając na mm wyprzedzenienia zapłonu potrafi w niektórych wałach wynosić nawet ponad 0.5mm.
A więc jeśli na jednym cylku masz np. 3,0mm wyprzedzenia to na drugim jest albo 2,5mm albo 3,5mm.
I gdzie tu ta vapniasta rewelacja? <scared>
Pozostaję przy "klasyku"
-
Jeśi mamy Vape to jeżdzimy cały czas na ustawieniu takim jakie czeska fabryka wyprodukowała i sami nie wiemy jakie ono tak na prawdę jest. Bo jak to sprawdzić.
Jedyne co można sprawdzić w domowych warunkach (miernikiem zegarowym) to to że mie ma wału z idealnie ustawionym o 180stopni przesunięciem.
Przynajmniej ja się jeszcze nie spotkałem.
Przesunięcie to, przekładając na mm wyprzedzenienia zapłonu potrafi w niektórych wałach wynosić nawet ponad 0.5mm.
A więc jeśli na jednym cylku masz np. 3,0mm wyprzedzenia to na drugim jest albo 2,5mm albo 3,5mm.
I gdzie tu ta vapniasta rewelacja? <scared>
Ja od jakiegoś czasu się zastanawiałem nad Vape... Ale właśnie to co powyżej napisał Jawol trochę zaprzątało mi głowę... Dlatego też na razie pozostaję przy klasyku, jak ktoś wynajdzie (a projekt jest :P) elektronika z możliwością ustawienia go pod każdy cylinder, spróbuję... Poza tym cena... Za Vape do 12V trzeba już dać prawie 500zł a kiedyś to "cudo" do wszystkich "sześciowoltówek" kosztowało podobne pieniądze...
-
Kolega SofCHJanek pamiętam pytał czy ktoś chce zapłon z niezależną możliwością regulacji zapłonu dla każdego z cylindrów. Wieć uderzać do niego z projektem. Wg mnie nie ma co dyskutować tylko wziąść pomyśleć i zrobić, to nie jest wkoñcu tak skomplikowane.
-
Jak dla mnie to "klasyk" ma jeszcze jedną zaletę. Naprawi się go przysłowiową "gumką od majtek". Ewentualnie (w trasie) zewsze gdzieś się wyczaruje "kawałek" przerywacza czy innej cewki. Przy awarii elektroniki lipa. Spróbujcie gdzieś na koñcu świata zorganizować jakiś czujnik czy inne "pudełeczko".
Kiedyś czytałem o paru gościach co mają "elektroniki" i każdy pisał że super hiper itd ale klasyka zawsze wozi "w razie W". Przejechałem Jawką ponad 40 kkm i zapłon regulowałem tylko przy okazji demontażu np stojana.
Nie ma się co bać klasyka tylko trzeba się go nauczyć ustawiać :P
-
Kiedyś czytałem o paru gościach co mają "elektroniki" i każdy pisał że super hiper itd ale klasyka zawsze wozi "w razie W".
I właśnie o taki układ mi chodzi... ¯eby w ciągu 15 minut była możliwość powrotu do klasyka... Ale prace właśnie trwają...
-
Rozztocz opracowujesz jakiś swój układ czy co? Ja już mam prawie wszystko obmyślone i część towaru jest zamówiona.
Za miesiąc będę miał prototyp a za dwa pewnie już układ będzie przetestowany. Czas pokarze czy pomysł trafiony, oby tak było bo pakuję w to dużo kasy.
-
Rozztocz opracowujesz jakiś swój układ czy co?
Ja nie... Paweł (wujek samo zło) wykonał już część projektu (z resztą chyba z Tobą też rozmawiał na ten temat) a że mieszkamy niedaleko siebie, to myślę nad czymś takim...
-
U mnie da się w ciągu piętnastu minut wrócić do oryginały wystarczy wozić płytkę z przerywaczem i krzywkę niestety.
-
Nie rozumiem ....
to znaczy rozumiem obawy że coś może się "przekręcić" ale to takie gdybanie na wyrost - przecież zawsze może strzelić dętka w kole i jestem ciekawy ile osób wozi łatki a ile jest w stanie zdjąć koło i oponę w celu wykonania jej naprawy .....
Wszystko się psuje (ja dzisiaj pól dnia walczyłem z mercedesem vitmanem z 2006r elektronika głupiała a winny był punkt mocowania masy -po prostu zgnił). W wirówkach wysychały kondensatory, w intruzach rozgniatane były całe moduły, w shadowkach upalały się konektory, w wulkanach woda zalewała moduły.... Kurde nie ma rzeczy nie zawodnych i każdej firmie zdarzały się wpadki ale dlaczego zakładacie od razu ze ma się zepsuć ?
Z resztą cały myk polega na tym żeby zrobić układ tak prosty żeby nie miało co się psuć- czujnik czy moduł zawsze można wozić ze sobą drugi (koszt czujnika to jakieś 3-4zł a zamocować można go w sposób wymienny)
Nie na darmo chyba odeszło się od klasycznych elementów zapłonowych aby elektronika się psuła- Koledzy jesteśmy w XXI wieku.... To nie lata 80 ub wieku ze dwa tranzystory z jednego pudełka miały dwie inne charakterystyki, dzisiaj dla zwykłego zjadacza chleba jest powszechnie dostępna elektronika na bardzo przyzwoitym poziomie i jak ktoś naprawdę uczciwie chce coś takiego zrobić to nie rozumiem dlaczego od razu zakładać że ma to być tak usterkowe, że w razie W nie da się nic z tym zrobić....
-
Myślę, że VAPE-owskie ustawienie jest nie gorsze niż klasyczne (a widząc i czując pracę silnika śmiem twierdzić że lepsze)-w koñcu projektował to ktoś kto się na tym wyznaje i myślę że uwzględnił tolerancję wału.
Jakie jest to ustawienie-wreszcie mnie to już nie interesuje-tak jak nie interesuje mnie w służbowym GN-ie czy YBR-ce-wreszcie jest normalnie. Teraz jeżdżę nie przejmując się tym.
Lat temu 10-15, kiedy jeszcze ustawiałem zapłon w swoich samochodach (tak, tak, taki sam "klasyk" bywał spotykany w autach "dla bloku wschodniego")-co 10kkm trzeba było zdemontować pas przedni i ustawiać. Czy jesteś przekonany, że to było lepsze niż dzisiejsze np halotrony? Czy teraz mam w Punto lub Yarisie wstawić klasyka, bo nie wiem jakie jest fabryczne ustawienie?
Dlaczego od razu zakładamy awarię takowego układu? Raczej, jak widać z życia, takie układy ulegają awarii w szczególnych przypadkach.
Jasne, że można się bawić w układy elektroniczne z możliwością regulacji-tylko PO CO? I tak, znając życie, ustawisz go raz i zapomnisz że coś takiego ma możliwość regulacji.
-
Przestaniecie porównywać starego knedla do nowoczesnych konstrukcji <furious>?? Powiedzcie mi dlaczego stary poczciwy Golf 2 1.6 D jest taki żywotny i lubiany przez użytkowników,na dodatek oszczedny i tani w utrzymaniu? W nowoczesnym aucie z silnikiem diesla do jego pracy potrzeba działania wielu elementów- komputer ,pompa ze sterowaniem elektronicznym ,pełno czujników,elektrozaworków,masa bulbulatorów- wtryski z kabelkami,pompa z kabelkami,pedał gazu na kabelkach, czujniki położenia wału,czujniki jakości paliwa.... czujniki czujników. A w starym mechanicznie sterowanym golfidle jest 1- słownie- jeden kablek, który jest niezbędny by silnik zapalił- zasilanie elektrozaworka na pompie. To wszystko. I te silniki działają przez 20 lat. A jak zdechnie po przebiegu 750 000 km to za cenę jednego czujnika do nowoczesnego diesla z CR kupimy drugi silnik.Ciekawe który naszpikowany elektroniką diesel za 20 lat będzie jeszcze je¼dził. Nie koniecznie to co nowe jest dobre. Nie zawsze nowoczesniejsze jest trwalsze. Producenci wmawiają nam,że potrzebujemy auta naszpikowanego elektryką i elektroniką - że niejako naszym obowiązkiem jest posiadanie czujników parkowania,wycieraczek (opadów). Ehh może- ale za 30 lat te auta będa złomami nie do naprawienia- współczuję ludziom,którzy będą odrestaurowywali za 70 lat mercedesa klasy s- dziś odrestaurowanie mietka z lat 30 nie jest takie trudne- na dobra sprawę większosć elementów wyposażenia wnętrza dorobi stolarz. Widzicie kiedyś produkowano auta w myśl zasady- zróbmy to tak by klient się tym cieszył z 30 lat ( na przykład MB W123 ) a dziś? Nie mogą zrobić auta które wytrzyma 30 lat- musi się zacząć psuć niedługo- a awarie muszą być na tyle kosztowne by klient zdecydował się na zakup nowego modelu. Wszyscy robią się leniwi- co by tu robić by się nie narobić. Wszystko musi być bezobsługowe? To taki ból dla Jawera zajrzeć do zapłonu? Nie wiem,ale mi łezka się w oku kręci na myśl o starych autach i motocyklach,które się naprawiało. Które dawały się naprawić- gdzie gdy zaczęły stukać zawory- brało się szczelinozwierz i kluczyk- i uciszało się bestię na następne 20-30 tyś km. A dziś- hydrauliczne popychacze- mm super- jak zaczną klepać zawory- to dupa blada bo nie wiadomo który popychacz,zamienników nie ma,w oryginale drogie-250 zł sztuka... taaa. Kiedyś jak auto nie odpalało-sprawdzało się iskrę- nie było? Syfek na przerywaczu,nadpalony palec,zaśniedziały styki cewki... dziś? Komputery śmery bajery- iskra jest,paliwo jest-nie odpala- kiedys takie cos oznaczało by jedno- ktoś nam podpierdolił silnik- dziś- błąd tu , błąd tam. Serwis,400 zł za podpięcie wtyczki. Hehe, dalej nie rozumiecie? Kiedyś produkowano wozy dla ludzi- a dziś dla serwisów. W starych dieslach,które nota bene chodziły na wszystkim- najwyżej łapiąc muła lub kopcąc- regenerowało się pompy, wymieniało rozpylacze wtryskiwaczy... dziś? wymiana całych elementów, popularnośc "nierozbieralnych" monobloków- dziś się głównie wymienia- kiedyś się naprawiało,regulowało. Nie wiem- róbcie co chcecie- ale ja gdy nadchodzi pochmurny sobotni wieczór lubię zejśc do garazu,zdjąc prawy dekiel i skontrolowac jak tam wygląda ten zwykły, archaiczny zapłon- i przy kubku mocnej herbaty z cytryną,fajką w zębach i muzyką z The Blues Brothers w tle podjąć się jego regulacji- to nie boli. I naprawdę nie wiem dlaczego sprawia mi to przyjemność. Tak robili nasi przodkowie- w zaciszu szopki,garażu czy w piwnicy- serwisowali sami swoje maszyny. Dla nich ważne było,że mają czym je¼dzić. Cieszono się,że to,że podróż minęła bezawaryjnie jest zasługą ich pracy. A dziś się w dupach przewraca- niedobry podstępny zapłonik trzeba ustawiać dwa razy w roku- ojoj- no kara sroga - najlepiej nic nie robić tylko je¼dzić. Ludzie stają się leniwi... powoli zaczyna brakowac ambicji i samozaparcia. dzięki Bogu nie u wszystkich. Zapłon,mieszanie paliwa tez jest trudne- z obawy przed tą okropną czynnością wywalić 1000 zł na elektronika,kolejne kilka stów na dozownik. Dobrze,że w pore otrze¼wialem z montowaniem el startera. Dziś wszystko byle szybko,bezproblemowo.Byleby mieć niby łatwiej. Może gdyby ten temat pojawił się na forum Japaneese motóren- nie dziwiła by mnie taka aprobata elektrona. Ale na- było-nie było- forum klasycznych motocykli? W większości już zabytkowych? Hmmm <blink> Ciekawi mnie tylko jedno- co będzie gdy na tym cudnym elektroniku zacznie nam na przykład niedomagać lewy cylinder... w klasycznym można go zestroić osobno. A w vape... no nie wiem...Ano tak- wystarczy "tylko" rozkroić silnik i zmienić-zregenerować wał-mmm super- kolejne 500 zł do tyłu. Nie wspomnę już o częściach zamiennych do vape- tu nie kupisz od sąsiada cewki za dwa słoiki ogórków małosolnych-jak oporny to słoiczek grzybków marynowanych dorzucamy. Vapno? Więc tu lecą kolejne stówy... ja podziękuję. Kto chce niech kupuje. Jego buisness- prosiłbym tylko żeby nie pisać,że klasyczny jest do dupy,zły i w ogóle przeżytek- bo tak się składa,że jest taki jak motocykl w którym go zamontowano. Rozwiązanie to ma swoje lata jak cała konstrukcja... To jakby się czepiać,że jawa ma silnik 2T,że rozrząd tłokiem,ga¼nik atmosferyczny kopniak, ehhh. A elektroniczny ...owszem mam. Zegarek.Pozdrawiam miłośników starej szkoły. I tych elektronicznych leniwców też. Sorki za przynudzanko. Tak miewam.
-
Tu nie chodzi o to, by dodawać wtryski czy co tam jeszcze-za-czujniki-czy-kabelki-sobie-wymyślimy ale aby po prostu, korzystając z faktu, ¯E MO¯NA, ułatwić sobie życie i przy okazji podnieść trochę trwałość i użyteczność starego moto. Toż to tylko moduł zapłonowy i NIC WIęCEJ!!!
Sorki, ale mam wrażenie że rozmawiam z dziadkami w wieku po 85 lat (a myślę że jestem wiekowo dalej niż duża część tego forum), którzy rozumują że "kiedyś to było fajnie-siedziało się przy świecach a nie przy elektryce".
Panowie-jeśliby tak podchodzono do sprawy motoryzacji, to nie tylko że nie je¼dzilibyśmy żadnymi pojazdami, ale na dodatek chodzilibyśmy na bosaka "bo po co jakieś tam łapcie które mogą się rozedrzeć jak można chodzić bez"
-
Popadłes w skrajność. Ciągle jakieś przykłady jaskrawe- nic nie wspominałem o cofaniu się do ery kamienia łupanego.Ale dobra. Co mnie to w sumie obchodzi- niech każdy zakład co chce- wisi mi to już.
-
Przypomnę tylko jeden znany fakt-duża część sprzętów "demoludowych"-i nie chodzi mi już o Jawy czy tylko o motocykle ale także auta-oczywiście z czasów socjalizmu-w wersjach produkowanych nie dla "krajów demokracji ludowej"-wyposażana była standardowo z zapłony elektroniczne.
Ale w sumie nieważne. Tak czy siak, niech każdy robi co uważa.
-
Hubertus nie przejmuj sie jawsim jest za komuną <punk> Hubertus ile masz lat?
PS:Ja chyba dobrze zrobiłem że kupiłem Vape bo innaczej moja jawa mogła by stać już na złomie pare razy mi to przeszło przez myśł więc jawsim przegłosowany
-
Jawsim : napisales dokladnie to co ja rowniez mysle . Nie potrafilbym napisac tego lepiej . 110% racji imho . Wlasnie dlatego jezdze Jawą .
<cheers>
A faktycznie zaplon mam elektronik . Tylko dlatego ze mam ten z mapa zaplonu a nie ze stalym punktem . Wg mnie on jest lepszy niz rozwiazania fabryczne . Ale platynki rowniez woze . Jak by mi (odpukac) padl elektronik to je zamontuje , podepne , ustawie i pojade dalej za 15 minut .
-
A ja będe miał zonka przy 12V; ale przy obecnej instalce i tak by daleko nie zajechał.
A co do oryginalnych ustawien i elektryki zacytuje post użytkownika Prot z forum.motocyklistow.pl
"Encyklopedycznie i z głowy, bo dokumenty się nie ostały:
CZ 350 (CZ to skrót od Ceskie Zavody - Czeskie Zakłady )
Rocznik: 1983
Cena w 1983 r - 105 000 ówczesnych złotych (maluch 273 000) - majątek !!! Dziesięciokrotna średnia płaca w Polsce
Moc 23KM
Biegów - 4
Waga bez paliwa 208 kg
silnik dwusuwowy chłodzony powietrzem
stosunek sprężania o ile pamietam - 1:8,3
Zużycie paliwa 4,0 - 4,7 l
poj. zbiornika paliwa 17 l wg instrukcji, można było wlać 20 litrów (wg wskazañ ówczesnych mechanicznych liczników)
max prędkość 120 km , po założeniu owiewki, położeniu się na bak, bez pasażera wycisnąłem 130 na prostej (płaskiej) drodze
Instalacja jeszcze 6 voltowa - słabej mocy prądnica ( dwa lata pó¼niej wprowadzono alternator 12 V i 230W mocy)
Z ciekawostek - sprzęgło półautomatyczne ( pomimo zerwania linki sprzegła do koñca je¼dziłem bez niej, luz pomiędzy 1 i 2 biegiem oraz pomiędzy 3 a 4 biegiem, rozrusznik był po przełożeniu do poziomu jednocześnie d¼wignią zmiany biegów
Wieczna bolączka - wiecznie niedoładowany akumulator. jeden wieczór jady po mieście i pod prostownik
Usterki: - pierwsze 6 tys km: wiecznie odkręcające się wszelkie śruby, cewka wysokiego napięcia, regulator napięcia, wiecznie rozładowany akumulator.
Od 6 tys. - do prawie 20 tys. przebiegu - praktycznie bez usterek.
Był to oprócz ówczesnej MZ 250 najładniejszy motocykl na polskich drogach
Skradziona z ulicy we Wrocławiu 1986 r.
Podać nazwisko złodzieja ? :mrgreen: £azi sk...n do dziś po ulicy :twisted: "
Czyli już od nowości były te same problemy z którymi większość użytkowników się boryka :]
-
Hubertus nie przejmuj sie jawsim jest za komuną <punk> Hubertus ile masz lat?
PS:Ja chyba dobrze zrobiłem że kupiłem Vape bo innaczej moja jawa mogła by stać już na złomie pare razy mi to przeszło przez myśł więc jawsim przegłosowany
Za komuną? Po czym wnosisz? Co ma samodzielna regulacja do ustroju politycznego? Wiesz przy Tobie to zaczynam bać się pisać o czymkolwiek bo Twoja interpretacja wypowiedzi innych użytkowników mnie przeraża <scared>- zdarzyło Ci się kiedyś zrozumieć coś faktycznie w ten sposób o który chodziło Twojemu rozmówcy?
Najpierw mi wciska,że ewidentnie napisałem o tym,że oba koła łañcuchowe zużywają się w tym samym czasie i stopniu- poprosiłem o cytat mojej wypowiedzi- uzyskałem odpowied¼-"ja wiem swoje" czyli prawdę mówiąc nigdzie tak nie napisałem,coś Ci się ubzdurało i tyle. Więc znowu ta jaskrawa interpretacja. Dzięki Bogu pisałes maturę wcześniej niż ja- za moich czasów był tam temat na polskim- czytanie tekstu ze zrozumieniem- mogli zginąć przecież jacyś ludzie na skutek tego <scared>.
Co oznacza "Jawsim przegłosowany"- że niby to jest jakieś głosowanie? Chłopie- to czy jedna,dwie czy 35 osób wypowiedziałoby się tu korzystnie o vape nie świadczy wcale o tym ,że wtedy natychmiast pobiegnę do warsztatu i wywalę oryginalną sprawną prądnicę z 250. Nie znasz mnie Bob son - nie wypowiadam się tylko w swoim imieniu- jest kilka osób,które również .... zaraz- co to ma kurde do żywotności knedlowskiego silnika? Vape jest jedną z modyfikacji,które można w nim dokonać.
Bobson- podaj mi numer konta- przeleję Ci kasę na szybki kurs gramatyki i ortografii- bo do cholery chyba Ciebie boli umieszczanie przecinków i kropek??!! Zdania takie są mętne i trzeba je rozszyfrowywać. NIE CZEKAJCIE NA ROZKAZ brzmi nieco inaczej niż NIE-CZEKAJCIE NA ROZKAZ?? a już kiedyś takie zdanie poszło niczym kule w ludzi...
Hubertus ja wiem,że pojazdy produkowane w bloku wschodnim miały na eksport inne,nowocześniejsze sterowanie silnika. Ale jesli któryś z nich dotrwał jeszcze do naszych czasów i jest uzytkowany- podejrzewam,że ma zapłon klasyczny bo elektronik wyzionął juz ducha.
Anarch- ale jeśli ktoś kulał się na niskich obrotach to mogło tak byc- Jawsim senior miał nową CZ 350 6V- nigdy nie miał najmnijeszego problemu z aku- je¼dził nią 5 lat na jednym,potem na drugim 4 i CZ poszła w odstawkę-dzieci,żona =auto.
-
jawsim hehe żartowałem Anarch a ja od 6 dni już sie nie boryka z problemami typu zapłon nienaładowany aqu , słabe światła
-
Jawsim - chyba masz jakiś fart w rodzinie do elektryki w knedlach,
Jakbym ja miał podobnie to pewnie bym się nie pchał do Vapów itp. No ale jest jak jest :) dostałem motocykl w którym naknocone było wszystko co tylko się da, wymieniłem większość instalki, sytuacja się poprawiła, ale dalej mało zadowalająca... jak się ma pecha trzeba w pewnym punkcie powiedzieć dość i iść na skróty.
Nikt nie chce cię przekonywać do zakładania Vapa czy innego ustrojstwa, ale poprostu niektórym może rozwiązać sporo problemów.
-
W zasadzie wątek odbiegł już od tematu podanego w tytule tak daleko, że postanowiłem go nie kontynuować, niech wymrze śmiercią naturalną.
Jednak patrząc, że nie dość że nie ma wcale zamiaru umierać ale robi się coraz bardziej drapieżny, postanowiłem (po pewnym rachunku sumienia z mojej strony) możliwie delikatnie go stonować.
Po pierwsze i najważniejsze: bobson-ja nie zamierzam się przejmować niczym z tej prostej racji że podczas rozmowy z Jawsimem nie zostałem obrażony ani ja - myślę - nie obraziłem Go. Na tym polega rozmowa że każdy z nas napisał co myśli w temacie i albo się przekonaliśmy nawzajem albo zgodziliśmy, że w tej sprawie się nie zgodzimy (o tym za chwilę). Gdyby się zdarzyło, że z Jawsimem spotkamy się gdzieś kiedyś-czego wykluczyć nie można-to sądzę że nasza rozmowa będzie wyglądała mniej więcej tak <cheers>
Sprawa druga-mój wiek nie ma tu żadnego znaczenia, bo nie siwa broda czyni Cię mędrcem-a w sprawach mechaniki nie czuję się kompetentny krytykować Jawsima.
Sprawa trzecia-patrzymy na temat usprawnieñ maszyn z innego punktu widzenia. Moja 634 ma równo 25 lat i jest używana na co dzieñ jako środek transportu, dlatego też kwestie związane z bezobsługowością i usprawnieniem knedla są dla mnie najważniejsze (aczkolwiek wszelkie zmainy których w niej dokonałem są w 100% odwracalne i w zasadzie wystarczy na to jeden dzieñ i odpowiednia ilość piwa-stare, nieużywane elementy są elegancko zabezpieczone i zapakowane w skrzyneczkę łącznie z prawie pełnym kompletem żarówek 6V marki Tesla-bo za kolejne 25 lat być może moje dzieciaki będą chciały przywrócić maszynę do 100% oryginału-co będzie stosunkowo łatwe).
Gdyby mój sprzęt miał 50 lat jak to jest w przypadku Jawsimowych maszyn-wcale bym nie rozważał żadnych modyfikacji bo to już pełną gębą zabytki...
Anarch, CZ to nie przypadkiem Ceska Zbrojovka a.s.?
-
Anarch, CZ to nie przypadkiem Ceska Zbrojovka a.s.?
W rzeczy samej ( chociaż czasem podają rozwiniecie jako Ceske Zaklady ) do teraz te zakłady istnieją i wytwarzają broñ, może dlatego CeZety są jak czołgi ?
(https://http://sechtl-vosecek.ucw.cz/en/cml/nikon/nfilm0711.jpg)
-
Hubertus sam wiesz,że tak jest <cheers> zgadzam się z Tobą w tym,że mamy odmienne zdanie. I mnie nie drażni odmienne zdanie-szanuję ludzi mających inne poglądy. Nie lubię tylko pseudofachowców,pianotłuków i mechanicznych filozofów.
Co do elektryki- nie psuje mi się z jednego prostego powodu- znam ją na wylot i poradzę sobie z każdym babolem w knedlu- dlatego wie,że nie ma po co do mnie startowac bo polegnie. A tak powaznie- uwielbiam knedlową instalację- jest bardzo prosta i logiczna- a elementy wbrew pozorom trwałe i odporne na złe traktowanie. Największa zgubą dla niej jest ingerencja partaczy- kable na skrętkę i na krótko. I rzecz najważniejsza- żaden knedel nie lubi ładowania aku prostownikiem,gdy jest ono podłączone do instalacji- zemści sę to potem na leniu-któremu nie chciało się odkręcić dwóch kableków. To w 8 na 10 przypadkach jest powodem problemów z ładowaniem,przebiciami na prądnicy i altku zgonem regla.
-
A propos platynek.
Niedawno oglądałem fajny program motoryzacyjny na Discovery o 2 gościach w Anglii, którzy kupują, odnawiają za niewielkie pieniądze używane samochody i sprzedają je z niewielkim zyskiem. Jeden zajmuje się stroną bardziej biznesową, a drugi ten większy zapierdala w warsztacie.
Oczywiście o zysk nie chodzi bo to program rozrywkowy.
Ale nie w tym rzecz.
Ostatnio był odcinek o Porsche 911 Targa.
Piękny samochód, niemiecka technologia, arcydzieło inżynierii.
Fajnie było popatrzeć na bebechy. <drool>
Jak mechanik doszedł do zapłonu to gęba mi się jeszcze bardziej rozdziawiła.
<eek>
Zapłon mechaniczny na przerywaczu.
Od razu skojarzyło mi się z Jawą.
Hmm, więc to tak?
A no, ja też mam w Jawie odrobinę technologii żywcem wziętej z Porsche.
:> <thumbup>
Zapomniałem dodać:
Silnik również chłodzony powietrzem. :>
;)
-
W polsce co nie którzy też tak robią :P
-
Silnik również chłodzony powietrzem.
Więc masz coś nie tylko z Porshe ale i z Malucha xD
-
i z syreny :D:D
-
A ja z twierdze że te wszystkie pojazdy mają coś z poczciwego Garbusa :)
Tak jak gdzieś już pisałem w TS mam klasyka i nie zamienię go nigdy. Właśnie dla tego że idzie dopasować zapłon do każdego cylindra osobno. Mnie zapłon się jeszcze sam nie przestawił przez te marne 10 kkm.
W CZ wkomponowałem Vape bo, klasyk był hmm... właściwie go nie było. I za czorta by mi się nie opłacało pakować wszystkich elementów nowych,chyba że przypadek jak u Jawsima. Stary piękny zabytek , to aż mus żeby był oryginał. To tak jak bym do WFM,ki wpakował elektronikę......łeee niesmaczne! A jeszcze jedna rzecz na plus Vapna,to to że CZ jest ujeżdżana przez kobietę. I zależało na bez obsługowości,nie tyle zapłonu co ładowania. A swoją drogą to ma najechane 5kkm na Vapnie i jest OK,oby tak dalej.
-
jacu ten program to "Maniacy 4 kółek" ten wysoki to Ed- fajny kolo- czai bazę i fajnie tłumaczy ( nawet moja kobita kiedys się zasłuchała i nawet co nieco kleiła ) a ten mały mnie wkurza bo zawsze da się sfrajerować klientowi- tym niemniej zawsze znajdą fajne auto z mojego ulubionego przedziału wiekowego.
Mały offtop- bracie J@wa mam nowiutki iskrownik -prądnice do wfm i pierwszych wsk- tych z oddzielną osłoną elektrowni ( tzw miseczką ) jest nowa,ale ma z 45 lat- leżała zawinięta w papier pod łóżkiem mojego dziadka- niestety zmarł chłopina dwa tygodnie temu :( ( Stary Jawer- śmigał perakiem i kivacką 250 kupę lat ) i babcia kazała mi zabrać wszystkie jego skarby- a ja polskich motocykli nie robię ani nie lubie- może komuś się przyda?
A propos żywotności knedlowskiego silnika- wiecie co? Dziś robiłem kapitalkę silnika EM 250 od ETZ 251. A jakies 3 tygodnie temu robiłem silnik w swojej Białej. Może silnik jawy jest nieco archaiczny, ale w naprawie jest super- prosty przykład- w 20 minut wymienię tarcze sprzęgłowe w knedlu- w TS najszybciej ze wszystkich knedli- a w MZ sprzęgło nie dośc,że umieszczone na wale,to jeszcze jakoś od dupy strony składane i ten paskudny stożek- potrzebny dobry ściągacz i plaster opatrunkowy- bo i tak wał odpryśnie. Wał tez lichutki. To łozysko korbowodu szału nie robi- podobno se sypie-zaciera- w jawie to owszem- się tez zuzywa,ale nie Ogólnie szału nie ma.
-
Ja lubię pojazdy które wymagaja od kierowcy: wiedzy umiejętności itp
A zaprojektowanie i wykonanie zapłonu elektronicznego traktuje jako swego rodzaju zabawę- ot dlaczego by samemu nie zrobić czegoś na miarę vape (bezawaryjność) z możliwością regulacji cylindrów każdego z osobna (ukłon w stronę klasyka)- takie biurkowe K2 :D ;)
A w Mz wały wszystkim odpryskują, kruszą się, bo nikt nie stosuje takiego malutkiego "dynksu" przewidzianego do zakładanie na wał przy ściąganiu sprzęgła ściągaczem .....
....Pany moturzyści mechaniory....
....nie doczytało się instrukcji Mz :P
...albo nie pamięta się zasady "metalem w metal się nie bije"
-
j
Dziś robiłem kapitalkę silnika EM 250 od ETZ 251....
....To łozysko korbowodu szału nie robi- podobno se sypie-zaciera- w jawie to owszem- się tez zuzywa,ale nie Ogólnie szału nie ma.
Jawsim dedeerowcy spieprzyli korbowód bo nie zaprojektowali bocznych kanalików przepłukującuch łożysko stopy korbowodu. Może kiedyś nie przewidywali że znajdą się klienci co będą ich silnki będą wkręcać na takie wysokie obroty. <scared> :>
Smarowanie w MZ ma się odbywać jedynie przez małe nacięcie na spodzie stopy. 100% zonk! i się zaciera <scared>
"Starzy MZtkowi wyżeracze" przy wymianie korbowodu biorą szlifierki w dłoñ i ulepszają tą germañską fuszerkę <lol>
Współczesne konstrukcje stóp korbowodów 2T mają cztery (dodatkowe) kanaliki/nacięcia do dobrego smarowania łożyska.
Na całe szczęście pepiki zrobili fabrycznie w Jawie i CZ dwa takowe kanaliki - więc korbowód a właściwie jego łożysko jakoś daje radę.
-
Mam taki dynks dorobiony z alu- ale nie zmienia to faktu,że to sprzęgło jest beznadziejne w naprawie. ¦ciągacz mam hydrauliczny,więc o uderzaniu nie ma mowy. Dobrze,że tarcze w miarę trwałe. Ze smarowaniem stopy korbowodu niemcy dali dupy i tyle- te silniki kręcą się wysoko więc należało to przewidzieć- knedlowskie silniki mają o kilka tyś obrotów mniej a lepiej to rozwiązano. Nie wiem, ale jakoś chyba bardziej jednak lubię knedlowskie piece. Tak. Zdecydowanie. Ogólnie knedel jest bardziej taki prawdziwy. Kurde przyjrzałem się tej MZ ETZ 250- zamiast ramy jakiś wieszak na silnik, instalacja elektryczna ma dość dziwnie porozmieszczane elementy, wydech wisi na jakims pręcie, napęd prędkościomierza beznadziejny i narażony na uszkodzenia. Jedno co ma fajne to jakość spawów- są jak na rycinie w knidze od technologii. Kurde miałem kiedys za łepka te MZ różne i różniste. Miałem i jawy. Dziś jednak jak tak na spokojnie usiądę i pomyślę to za chiny ludowe nie zamienię Jawy za MZ. Człek się przyzwyczaił do tej pepickiej myśli technicznej. Ale ona wcale zła taka nie jest-banalna w swej prostocie- na dobrą sprawę silnik peraka 350 lub kivacki 350 i TS 350 jest bardzo podobny a dzieli je 60 lat. Co wcale nie jest minusem.
Metalem w metal się nie bije?
Te te,panie cwaniak ? To jak ty wbijasz gwo¼dzia? Przez palec? :> <lol>