Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Turystyka, Spotkania, Zloty => Wątek zaczęty przez: Człowiek ZJAWA w Lutego 18, 2020, 23:40:41
-
Hej, piszcie co planujecie, co chcielibyscie w tym roku Jawą CZ osiągnąć, co zdobyć, gdzie dojechać, może komuś coś udowodnić, może o kimś zapomnieć a może po prostu być i żyć z dnia na dzień snując marzenia że "kiedyś".
-
Proste, zaliczyć wszystkie oficjalne i mniej oficjalne imprezy, gdzie będą znajome mordki i co tam jeszcze się uda ;D
-
Oprócz zlotów spotkań i innych. staram sie co roku jesienią jechać samotnie w bieszczady, niestety nie udaje sie to co roku ze wzgledu na założenia wyjazdu, czyli koniecznie w tygodniu a nie zawsze jest czas i pogoda.
Na razie udało sie 3 razy i za każdym razem innym moto, w tamtym byłem na wsk w tym roku jest plan na cz 180.
Może sie uda.
-
Bieszczady piękna sprawa, może w tym roku też mi się uda, 2 zloty też dobrze by było zaliczyć, pozostałe wypady jak czas i zdrówko pozwoli ;)
-
Nie ma sie nad czym zastanawiać....Jak pisze Bizon, 3 oficjalne zloty, plus spoty, plus coś regionalnego. Dzięki temu forum mam kilka weekendów zajętych co roku. Osobiście nie mam zajawek na jakieś dalekie trasy, zdobywanie celów typu Nordkapp.
-
Wyjechać Teresą z garażu
-
zawsze wrócić do domu bez zacieru :)
-
Plany jak to plany ...... letni i jesienny, wyjazd na Litwę na "Baltic Jawa", wyjazd na Łotwę na coroczny zlot klubu Jawa Łotwa (może z wyskokiem do Estonii i do Finlandii czyli tradycyjny urlop na Jawie), coś tam lokalnego też będzie, może z Finami wyskoczę do Czech w lipcu. Życie zweryfikuje ale pewnie ok 10 000 km
-
Ja planuje odwiedzić żubry dosłownie i w przenośnym tego słowa znaczeniu! :D Mam na to przeznaczone trochę Żetonów ale nie wiem do końca czy styknie, ostatecznie myślę ze zawsze zostaje mi sprawdzony sposób z dawnych lat czyli "na waleta" ;)
-
Myślę że w temacie raczej chodzi o indywidualne pomysły na wycieczki niż spoty czy zloty klubowe. Pomysł bardzo dobry bo można zgadywać się na lokalne wypady lub prawdziwe wyprawy typu Chorwacja czy Nordkapp ale w małych grupach. Ktoś rzuca jakieś hasło i można sprawdzić czy nie ma chętnych na taki wyjazd bez zakładania nowych tematów.
-
Pewnie, plany to jedno a co się uda zrealizować to inna sprawa. Też mi parę pomysłów chodzi po głowie: wypad w Bieszczady, objazd Polski wzdłuż granic i takie tam różne ;)
-
Głównie to zaliczyć dwa zloty jawacza, a w następnym roku jakas wycieczka na wschód Europy w końcu.
-
https://zgloszenia.pzm.pl/pz/2020/MPPZM/runda1/ (https://zgloszenia.pzm.pl/pz/2020/MPPZM/runda1/)
Impreza raczej nie w moich klimatach ale jak ktoś lubi to czemu nie :) zresztą po zlocie wiosennym, nie wiem czy bym zdołał siły zregenerować :P
-
https://zgloszenia.pzm.pl/pz/2020/MPPZM/runda1/ (https://zgloszenia.pzm.pl/pz/2020/MPPZM/runda1/)
Impreza raczej nie w moich klimatach ale jak ktoś lubi to czemu nie :) zresztą po zlocie wiosennym, nie wiem czy bym zdołał siły zregenerować :P
wiosenny mówisz na grubo będzie?
P.S. zaciekawiłeś mnie wycieczką na około polski......kiedyś kivaczka chciałem się wybrac.......ale cezetronem.....czemu nie.... :-\
-
Nie wiem jak u Was ale ja na ten przykład chyba przezywam jakąś chorobę wieku średniego, czego tak piszę ano dlatego że kiedyś wystarczyło mi hasło ''jedziesz'' i odpowiedz była jasna w kilka sekund a teraz na to hasło w głowie kotli mi się całe zaplecze z tym związane!
-
Na knedlowy zlot wpadnij, potem już nie będzie potrzeby namawiania na wyjazd, sam będziesz patrzył na forum czy się jakiś kolejny nie planuje.
-
Dokończyć velorexa, zrobić Ogara 200 dziewczynie, zerknąć na 1 gar do Jawy i wrócić do jazdy....
No i poznać resztę ekipy, jeden zlot pod Stargardem to za mało,ale na dalsze wypady poza zach-pom nie mogę liczyć ;/
-
Na knedlowy zlot wpadnij, potem już nie będzie potrzeby namawiania na wyjazd, sam będziesz patrzył na forum czy się jakiś kolejny nie planuje.
Słowa Czerona.....przyjedziesz raz, dostaniesz "aplikację", zachorujesz i będziesz jeżdził......przykład z 19 roku to Sebatianm, do letniego namawiałem, przyjechał, potem aplikacja, a na jesienny nikt go nie namawiał......jak pisze Bizon...przyjedz zobacz.....
-
Bison to kiedy startujesz dookoła Polski?
-
Od tak dla oka i ucha :D https://www.youtube.com/watch?v=zXQ5Vly0p34
-
Bison to kiedy startujesz dookoła Polski?
Terminu nie mam ściśle ustalonego, wszystko zależy od zbiegnięcia w czasie odpowiedniej pogody i wolnego tygodnia w robocie. Planuję wypad na 5-7 dni ale nie będzie to jazda na knedlu. Chciałbym objechać Polskę oraz nie wykluczam krótkich wypadów w interesujące mnie miejsca poza jej granicami, ot taki spontaniczny, luźny wyjazd. W takim celu zakupiłem motocykl turystyczny ;) knedel jest fajny ale jak dla mnie, na taki wypad średnio się nadaje.
-
Z tego co się oriętuję to zaplanowałeś zbyt mało czasu. Trasa chyba ma ok 3500 km a to równa się 500 km dziennie przez tydzień.
-
Czasu wystarczy ;D lubię za... ć, poza tym to nie będzie jazda ściśle przy granicy i nie wybieram się na knedlu ;)
-
Też nie na knedlu ale marzy mi się Czarnobyl tzn motocyklem do Kijowa , a potem autokarem na Prypeć. Znajomi tak byli w tamtym roku
-
Być może w końcu w tym roku uda się wznowić rajd Jawerów, i oblecieć mazury. Tak sobie ostatnio z Pawandem dyskutowaliśmy, jednak tym razem chyba na większych motorach.
-
Tak zwany "rajd na bele czym" :D.
-
Fajny pomysł, sporo tam do zwiedzania, byłem kilka razy ale na motocyklu jeszcze nie :)
-
Hel, Považská Bystrica i może coś jeszcze jak czasu wystarczy ktoś chętny na wspólną wyprawę 50-tką?
-
A tak poważnie to wiecie jak to z tym czasem jest, ja chciałbym w tym roku pojechać w końcu w dolinę Popradu, swojego czasu często tamtędy jeździłem do Bratysławy i dalej na Włochy, świetna trasa, chciałbym też powtórzyć wypad z Mielca na Zamojszczyznę bocznymi drogami. Już raz tak jechałem, wrażenia nie zapomniane, stare drewniane domy, okiennice malowane na niebiesko, stare płoty, ławki przy drogach a na nich starsi ludzie skłonni zawsze do rozmów, Bieszczady również ale w opcji że tylko z Zamojszczyzny. A trasa też nie jest z czapki, gdybym jechał bezpośrednio przez Sanok do Wołosatego to mam pi razy drzwi 370 km, przez Zamojszczyznę 600+ w jedną stronę. A jak już w Biesy to tylko i wyłącznie z KSU i SDM https://www.youtube.com/watch?v=E4HB9vlTdAg "Żony wódkę nam wypiją i trzeba będzie je dobić" :D
-
Jak Czeron & Ekipa coś planują, instaluję się w to w ciemno! Ewentualnie skok w stronę Litwy też rozważam, a co wyjdzie, to się zobaczy.
Pozdrawiam Stan.
-
Tak z ciekawości dłuższych wypadów - jesteście w stanie spakować się w 2 osoby na jedną 350tkę? Czyli namiot, śpiwurki,klucze do połowy elementów silnika no i reszta osprzętu? Jak wstępnie się przymierzałem to brakowało mi i nośności motocykla i miejsca....
-
Kilka par na zloty jeździ od dawna i dają radę się zapakować :P
-
Tak z ciekawości dłuższych wypadów - jesteście w stanie spakować się w 2 osoby na jedną 350tkę? Czyli namiot, śpiwurki,klucze do połowy elementów silnika no i reszta osprzętu?
Tak. Podstawowa sprawa to przygotowanie motocykla, tak żeby zestaw kluczy jedynie przejechał tam i z powrotem w tym samym miejscu kufra... Nawet wystarczały dwa kuferki + tankbag. Jednak dla naszej wygody dorzucam jeszcze centralny kuferek...
-
Na nasze zloty zwykle nie trzeba brać namiotu, śpiworów i karimaty.
Z żoną potrafiliśmy się na te dwa dni spakować w jeden kufer centralny.
Grunt to myśleć pozytywnie i chcieć, a nie szukać sobie wymówek.
-
Ja mam zwykle solowe wyjazdy a klamotów zawsze zabieram zbyt wiele, po primo należy dokonać weryfikacji potrzebnych rzeczy i już bagaż będzie mniejszy :)
-
Tak z ciekawości dłuższych wypadów - jesteście w stanie spakować się w 2 osoby na jedną 350tkę? Czyli namiot, śpiwurki,klucze do połowy elementów silnika no i reszta osprzętu? Jak wstępnie się przymierzałem to brakowało mi i nośności motocykla i miejsca....
Bez problemu się mieścimy w 2 os, wystarczą bagażniki boczne, jak jest tylny to też fajnie.
Zwykle z prawej mam na bagażniku 2 śpiwory i namiot przypięte na paskach "troczkach" wojskowych ( zapakowane w worki na śmieci), z lewej plecak kostka z resztą klamotów ( Też z workiem w środku) no i tankbag na bak.
W tanku jest zwykle materac dmuchany, pompka i co się zmieści, materac jest dosyć ciężki i dociąża przód motocykla.
Reszta jak trzeba to coś małego na bagażnik tylny ale mało kiedy to robię, obowiązkowo plecak dla pasażera, najlżejsze rzeczy tam idą wiadomo dlaczego.
-
Tak z ciekawości dłuższych wypadów - jesteście w stanie spakować się w 2 osoby na jedną 350tkę? Czyli namiot, śpiwurki,klucze do połowy elementów silnika no i reszta osprzętu? Jak wstępnie się przymierzałem to brakowało mi i nośności motocykla i miejsca....
Zależy co Ty tam chcesz brać do tego motocykla bo jak połowę niego to ciężko będzie ;D
Jadąc z chłopakami na zlot wiosenny na swoją 640 zabrałem się w jeden kufer boczny ja w drugim miałem zestaw kluczy ( nawet klucz dynamometrycznym :P nawet się przydał koledze jednemu na zlocie przy wymianie uszczelek pod głowica) świece dętka gaźnik i parę rzeczy od chłopaków natomiast w centralny kufer wzięłem od chłopaków ich rzeczy co nie mieli kufrow więc spokojnie w dwie osoby można się zabrać.
-
Tak z ciekawości dłuższych wypadów - jesteście w stanie spakować się w 2 osoby na jedną 350tkę? Czyli namiot, śpiwurki,klucze do połowy elementów silnika no i reszta osprzętu? Jak wstępnie się przymierzałem to brakowało mi i nośności motocykla i miejsca....
co do narzędzi to wszelkie potrzebne klucze mieszczą się w lewym boczku, mam tam też kilka trytytek, spinke łańcucha, jakiś kawałek kabla,taśmę izolacyjną i kawałek drutu i jakieś srubki, w zadupku mam natomiast zapasową dętkę
co do ciuchów itp to każdy jest inny, jednemu wystarczą gacie i skarpetki na zmianę a inny potrzebuje multum rzeczy itp
-
Sprawa jest prosta! Jawą lub CZ jadąc nawet w pół polski ważne jest aby mieć po pierwsze: gdzie, nad czym i pod czym spać, po drugie mieć za co jechać, po trzecie naładowany telefon a po czwarte mieć do kogo zadzwonić w razie W. i święty spokój, jechać i się nie zastanawiać. Coś wam powiem z racji tego że mam zajawe (-: również na ruskie motorki), ostatnio wybrałem się na przejażdżkę dookoła komina od tak, pi razy drzwi 30 max 40 km od domu. Drogi polne (taka pętla przez małe lasy). Dzień wcześniej popadało, 10 km od domu droga rozmoknięta ale nie da się zawrócić czymś co waży 380 kg i nie ma wstecznego, jadę dalej kałużę po kolana, myślę jak stanę to już tyle, po około 20 km stoję już w ciemnej dupie, tel. zalany, motor zakopany, zapier. piechotą do domu te 20 klocków przez orankę, nawet miałem takie myśli żeby wodę z kałuży pić, odechciało mi się wszystkiego! Do czego zmierzam, jak jest zasięg i cywilizacja to nie ma się czego bać i brać minimum, jak macie wrażenie że odludzie to TELEFON SATELITARNY I OP1 bo czasami nawet błacha wyprawa blisko domu staję się wyprawą w kosmos czyli: jedziesz i nigdy nie wiesz kiedy wrócisz! (-:! P.S. rusek stał 2 doby w tym bagnie bo nie było jak tam podjechać.
-
Niech już się w końcu zacznie wiosna bo się tematy i odpowiedzi pojawiają niczym z zapytaj.onet.pl...