Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Opowieści warsztatowe => Wątek zaczęty przez: konkret w Lutego 18, 2020, 15:03:29
-
data: 15-02-2020
przebieg: 52104 km
Ruszyłem z pracami w celu ożywienia Jawy. Na początek układ zasilania.
-
więcej zdjęć z ogólnego wyglądu w powitalni
-
czyszczenie zbiornika z rdzy
-
Jaką metodę zastosowałeś?
-
Na początek moczenie w starej coca-coli której nikt nie chciał pić, zmiękczyło to rdzę. Następnie odrdzewiacz z około 30 dkg dość krótkich ale grubych gwoździ, na zmianę z roztworem przeterminowanej witaminy C. Odrdzewiacz i mieszanie co jakiś czas, a witaminę zalewałem na noc, zajęło mi to dwa dni.
-
Super Ci wyszło, normalnie konkret metoda. ;)
-
Dobra robota!
Teraz pasowało by zbiornik zabezpieczyć przed ponownym korodowaniem... Niestety tankowanie "pod korek" już nie wystarczy
-
robiłem podobnie niestety mimo zalania ON pod korek wywaliło osad, musisz to czymś zabezpieczyć, ja osobiście będe chyba oddawał do kanuj.pl
-
dalsze prace przy układzie zasilania
-
co do konserwacji zbiornika paliwa polecam zestawy z alledrogo: "farba do zbiorników BMW R71, M72, K750" cena ok 70zł. wyszło fajnie i trzyma do tej pory.
-
Dzięki za namiary Piotrek, skorzystam z tego, dzisiaj wstępne czyszczenie gaźnika.
-
zabawa ze stelażami i powrót do oryginalnego wyglądu
-
diagnostyka luźnych zegarów, brakuje czterech miseczek, z gumek niewiele pozostało
-
uszkodzona instalacja, zwarcie do masy na jednej z kontrolek, spalona izolacja przewodu od kontrolki do stacyjki niebieski i dalej czerwony od stacyjki do akumulatora,
-
nowe tulejki gumowe do zegarów i brakujące miseczki, zegary na swoim miejscu w odpowiednim położeniu
-
Super sfocone jak to "zakręcone po czeskiemu" knedlowe zawieszenie zegarów złożyć.
Jak ma się gumki i plastiki w totalnym proszku ciężko się połapać jak to pozakładać. ;)
-
wymiana spalonych przewodów, żarówek, włączenie do instalacji brakującego bezpiecznika
-
przeciąganie przewodów
-
Super, od roku walczę dokładnie z tym samym, będę tu często zaglądał. U mnie jest duży problem czasowo logistyczny bo motor stoi u rodziców i jestem mega ograniczony czasem jaki mam na zabawę przy nim
-
małe przyjemności, rzeczy których kiedyś brakowało
-
Te gumki kupiłeś, gdzie i ile kosztowały? Ja je zrobiłem z gumowego przewodu od klimatyzacji i działa ;D
-
1,69 za sztukę na 4jawa.com
-
Dzięki, jak będę coś zamawiał to poprawię tą prowizorkę ;)
-
zawleczki, bolce, śruby, druty
-
korek wlewu paliwa i uszczelki
-
w poszukiwaniu stuków tylnego zawieszenia i oczekiwaniu na części wymieniłem łożyska tylnego koła, były trochę luźne,
-
w poszukiwaniu stuków, ciąg dalszy, wymiana panewek wahacza
-
i okazało się, że to stuka jeden z amortyzatorów
-
tego amortyzatora nie udało się uratować
-
skutki zaniedbania napędu, zniszczenia, patenty,
-
nowe łożysko i wybite gniazdo
-
wymiana urwanej szprychy i centrowanie koła
-
nowe gumy zbiornika paliwa
-
nowa linka okazała się za długa i ze złą obsadką
-
zabawy z wydechem
-
osłona łańcucha i obejmy
-
cd.
-
naprawa automatu sprzęgła i montaż układu wydechowego
-
Pomyśl może nad dodaniem opisów do kolejnych zdjęć i czy konieczne jest dublowanie fotek, które w zasadzie pokazują to samo ? No i zupełnie nie rozumiem, dodawania zdjęć nie ostrych, na których tak naprawdę nic nie widać. Myślę że ,, dziennik pokładowy " sporo by na tym zyskał ;)
-
po latach postoju zatrzymał się też sygnał, wymagał tylko przeczyszczenia, niestety nie miałem nitów ale znalazłem ładne śrubki
-
stary i nowy odbojnik
-
i na koniec gustowny chlapacz, który kiedyś był nagminnie przycinany
-
Wyglądał by bardziej gustownie, jakbyś go prawidłowo przykręcił ;)
-
Wyglądał by bardziej gustownie, jakbyś go prawidłowo przykręcił ;)
Spotkałem się z opinią że orginalnie były te chlapacze właśnie na wierzch przykręcane, nie od spodu :o
-
Wyglądał by bardziej gustownie, jakbyś go prawidłowo przykręcił ;)
Spotkałem się z opinią że orginalnie były te chlapacze właśnie na wierzch przykręcane, nie od spodu :o
Też mi się tak wydaje, jednak osobiście przykręciłem u siebie od spodu.
-
Ja też mam od spodu i wg mnie lepiej to wygląda. Ale wiadomo: o gustach się nie dyskutuje...
-
Wyglądał by bardziej gustownie, jakbyś go prawidłowo przykręcił ;)
Spotkałem się z opinią że orginalnie były te chlapacze właśnie na wierzch przykręcane, nie od spodu :o
W moim zaprzegu 638tylny chlapacz tez jest na zewnatrz blotnika docisniety blaszka i dwiema srubami. I jest to raczej stan oryginalny bo ten pojazd nie byl rozbierany.
-
Nie mój motocykl i nie ja go remontuję. Co do poczucia piękna, gustu i estetyki wykonywanych prac, to oczywiście indywidualna każdego sprawa, jak widać właściciel maszyny też ma swoje do tematu podejście. Ja bym pewne rzeczy robił inaczej, nie zostawiał bym syfu na naprawianych elementach czy też starego lakieru, gdzie rdza powoli wyłazi. Przy okazji demontażu, można pewne elementy zwyczajnie umyć benzyną czy trysnąć czarnym lakierem z puszki, koszt nie jest wielki a estetyka na tym zyskuje. To oczywiście nie krytyka tylko własne podejście do zagadnienia :)
-
i na koniec gustowny chlapacz, który kiedyś był nagminnie przycinany
Chlapacz ma być oryginalnie przykręcony właśnie na zewnątrz i idzie tam blaszka taka właśnie, tyle że tu kolega ma chlapacz od modelu 640 i on jest dłuższy od 638
-
Nie mój motocykl i nie ja go remontuję. Co do poczucia piękna, gustu i estetyki wykonywanych prac, to oczywiście indywidualna każdego sprawa, jak widać właściciel maszyny też ma swoje do tematu podejście. Ja bym pewne rzeczy robił inaczej, nie zostawiał bym syfu na naprawianych elementach czy też starego lakieru, gdzie rdza powoli wyłazi. Przy okazji demontażu, można pewne elementy zwyczajnie umyć benzyną czy trysnąć czarnym lakierem z puszki, koszt nie jest wielki a estetyka na tym zyskuje. To oczywiście nie krytyka tylko własne podejście do zagadnienia :)
Niektórzy celowo zostawiają orginalny nieraz zmęczony długoletnią eksploatacją stan motocykla, przeprowadzają tylko odnowę mechaniczną. Co orginał(zmęczony) to orginał ;D
-
Ten mały krótki, był zamontowany od momentu zakupu, jest na nim przetłoczenie JAWA, był zamontowany na zewnątrz, jego szerokość uniemożliwia zamontowanie od wewnątrz bez docinania. Mam jeszcze inny, dla porównania zrobiłem zdjęcie dwóch razem, również jest szerszy od błotnika.
To pierwszy etap prac, ma doprowadzić do używalności motocykla i uzyskania przeglądu. To kompletowanie i ogólne przygotowanie do ewentualnego remontu.
-
Wychodzi na to, że żyłem w "mylnym błędzie" co do prawidłowego montażu chlapacza w 638 :o .No cóż, człowiek uczy się całe życie i .....Dzięki za wyjaśnienie !
-
i na koniec uruchomienie akumulatora, przegląd instalacji, zapłon i można ruszać
-
To teraz filmik zapodaj z wycieczki na przegląd techniczny :)
-
Motocykl jest już po przeglądzie, i opłaceniu ubezpieczenia. Po postoju od roku około 2000 z małym epizodem na wakacje w roku 2012 wrócił na drogi. Etap pierwszy zakończony. Teraz mały powrót do przeszłości i czerpanie frajdy z jazdy Jawą. Nie pomyślałem o tym filmie na przegląd, ale mam zdjęcia jak mi wyszło. Wkrótce zastanowię się co do dalszych prac.
-
Jak dla mnie wyszło na prawdę fajnie.
-
przebieg: 52242 km
Pierwsze kilometry za mną, wrażenia z jazdy są inne niż jak je pamiętam jakimi były przed laty. Radość z powrotu do przeszłości i banan na twarzy, ale chyba więcej frajdy miałem przy grzebaniu w garażu. Peseloza powoli daje znać o sobie. Były problemy z pierwszym uruchomieniem po postoju kilkuletnim, gaźnik choć wyczyszczony mocno wyeksploatowany. Przednie zawieszenie bardzo twarde, trochę trzęsie tyłem, muszę poprawić i wycentrować ponownie tylne koło. Przedni hamulec bardzo słaby, tylny szarpie. Wydech jest zmodyfikowany przez to trochę za głośny. Ale i tak było warto. Mała nagroda dla mnie w postaci czeskich produktów z trochę innej branży.
-
Spoko Jawiszon się prezentuje a poprawki wiadomo, zawsze wychodzą w praniu :)
-
dzisiaj małe podsumowanie kosztów poniesionych do tej pory, czyli to co widać na paragonach plus łożyska tylnego koła ok. 30 pln
-
Przegląd przedniego zawieszenia, dzisiaj rozebrałem prawą lagę, olej przepracowany trochę czarny, na węch chyba hipol, bardzo gęsty i lepki, zebrała się go trochę ponad setka. Wymiana przy okazji pokruszonych elementów gumowych. Zastosuję inny olej, może to poprawi trochę komfort jazdy.
-
dla porównania, co było w lewej ladze, - dostała się woda
-
zawieszenie już poskładane, zastosowałem miękki olej, muszę trochę pojeździć żeby się na nowo ułożyło, póki co nie widzę różnicy w pracy zawieszenia, jedynie nowe gumy lepiej trzymają lampę, może dobrze by było poszukać jakichś akcesoryjnych miękkich sprężyn
-
Przy okazji wymiany oleju w przednim zawieszeniu zrobiłem przegląd, czyszczenie i smarowanie oraz regulację przedniego hamulca, na niewiele się to zdało. Pracuje lżej ale mam wrażenie, że hamuje gorzej.
-
Przy okazji wymiany oleju w przednim zawieszeniu zrobiłem przegląd, czyszczenie i smarowanie oraz regulację przedniego hamulca, na niewiele się to zdało. Pracuje lżej ale mam wrażenie, że hamuje gorzej.
Jak chcesz mieć hamulec a nie spowalniacz to kup szczęki nadwymiarowe u kolegi Adam112 u nas na forum, zawieź bęben do tokarza i zrób według pomysłu muczosa. Jest temat na forum, kilka osób ma wg tego sposobu ogarnięte hamulce i nie słyszałem o tym, żeby ktoś był niezadowolony...
-
Na zdjęciach wygląda jak by Ci nity tarły już o bęben.
-
Bęben tylko do przetoczenia się nadaje.
Trzeba rozpleść szprychy chyba że znajdziesz tokarza z dużą maszyną to mozna całe koło wrzucić.
Dopiero wtedy można myśleć o grubszych okładzinach i lepszym hamowaniu.
-
Nity rzeczywiście już były na wierzchu, założyłem nowe szczęki, które wymagały małego dopasowania, jest poprawa i to znaczna. Hamulce działają i po dotarciu powinny działać jeszcze lepiej. Zawieszenie siada przy hamowaniu i lepiej się ułożyło, komfort jazdy lepszy. Co do przetaczania, to raczej pieśń przyszłości, trzeba zrobić od razu dwa bębny rozpleść koła a obręcze odnowić, to w następnym etapie jeżeli on w ogóle nastąpi.
-
Niezłe rzemiosło te szczęki. Ale na plus że mają grubą okładzinę.
Jeżeli odległośc okładziny od powierzchni bębna jest niewielka to jest szansa że hamulec po dotarciu się wszystkiego do siebie będzie miał jako taką sprawność.
-
jak Ci w miarę działają i podczas hamowania nie czuć szarpania to zostaw jak jest
-
Zabawa z serii znajdź różnice. Teraz w lewym lusterku widać coś jeszcze oprócz ramienia.
-
I kolejne różnice, tym razem w gumach na przednim zawieszeniu. Znalazłem oryginalne opaski zaciskowe na nie, z takim przetłoczeniem i pierścienie dopasowujące średnicę, oraz wężyki odpowietrzające. Gumy zostały wymienione już wcześniej nie pamiętam w którym roku, być może wtedy można było kupić oryginalne. Założyłem opaski, dolne pasowały oryginalne górne są nowe o innej średnicy.
-
Łańcuch sprzęgłowy do wymiany, słychać go już z daleka. Po rozgrzaniu silnika i odkręceniu korka spustowego nic nie poleciało, myślałem już że nie ma oleju, ale okazało się, że miejsce jest zaczopowane olejem zmieszanym z opiłkami, po przetkaniu zleciało około ośmiu setek oleju. Mały wyciek na oringu wałka zmiany biegów i na samej pokrywie, śruby które odkręcały się bardzo lekko były bardzo zaolejone. Jednej brakowało a sama pokrywa przykręcona była bez uszczelki tylko na silikon. Łańcuch wyciągnięty, ociera już o pokrywę.
-
Trochę pracy nad pokrywą sprzęgła, czyszczenie z silikonu, wyrównywanie powierzchni, nowa uszczelka pokrywy oraz nowe uszczelnienie napędu obrotomierza. Od wewnątrz widoczne ślady zużycia przez wyciągnięty łańcuch.
-
Na moje to ślady po fabrycznym frezowaniu pokrywy. Łańcuch jest do wymiany oczywiście z koszem sprzęgła.
-
Prawda było, że z każdą wymianą łańcuszka wymieniasz kosz sprzęgła...
-
Prawda było, że z każdą wymianą łańcuszka wymieniasz kosz sprzęgła...
I zębatkę na wale...
Tylko żeby taki zestaw wytrzymał chociaż z 20tys/30tys km to wtedy ma sens.
Wymiana całego zestawu pierwotnego co sezon albo dwa razy w sezonie to jakieś nieporozumienie...
-
Ten mały gumowy ściągacz po przeróbkach, nie dawał się namówić do ściągnięcia koła łańcuchowego z wału za kołnierz jak to jest na zdjęciu. Udał się dopiero po założeniu go za całe koło, szczęście mały jest i jakoś się zmieścił. Kosz już był odkręcony a zabezpieczenie widać wielokrotnie zaginane. Ktoś wcześniej zdejmował koło z wału za pomocą jakiegoś przecinaka lub śrubokrętów, i trochę poniszczył karter. Zęby na koszu już wyostrzone.
-
Kosz sprzęgłowy do wymiany.
Do zdejmowania zębatki ze stożka lepiej nadaje się większy sciągacz dwuramienny niż ten mały 3 ramienny.
-
Nowy łańcuch, oringi, podkładka, olej, poszerzona szczelina dźwigni zmiany biegów, reszta pozostała używana. Jeżeli wierzyć licznikowi to kosz i tarcze mają 52700 km.
-
Favorit na takim zjechanym koszu polata maks 1000 km. I to bardzo optymistyczne założenie.
-
Ja założyłem ostatnio OKINOI i po ok 1000km nawet chyba mniej, już czuć że jest luźny ( u mnie szarpie po odpuszczeniu gazu) jak jest nowy łancuch to tego nie ma) pojeżdżę jeszcze trochę i bedzie trzeba tam zajrzeć :o
-
będziesz to rozkręcał jeszcze raz jak łańcuch zacznie przeskakiwać po koszu przy dodaniu gazu
-
a właściwie to wymieniacie też zębatki przy okazji wymiany łańcuszka , bo tak czytam o tych łańcuszkach że lipa , a chyba raczej trzeba winy poszukać też w tym że się na wyrypane zębatki zakłada nowy łanc i potem narzeka na jego jakość :(
-
Kaszana z tym zjechanym koszem, do tego łańcuszek Favorit, a tyle na forum o tym szajsie napisano ::)
-
Czytajcie i stosujcie w praktyce radę Muczacza. Na nowym zestawie zębatek i łańcuszku Favorit zrobiłem ok. 13.500 km i w tym sezonie nie mam nawet zamiaru zaglądać pod lewy dekiel. :P
-
A ja zmieniłem na nowe cały zestaw, kosz zębatkę fabryczne nowe do tego lancuszek współczesny favorita i po 2500km szlag go trafił. Teraz mam jakiś firmy kaz czy jakoś tak i na razie jest ok po 2000km
-
Zrobię tutaj notatkę z przebiegu przy wymianie łańcucha, co by sprawdzić ile wytrzyma. Wymiana przy licznikowych 52500 km, kosz i tarcze przebieg taki sam. Póki co trochę ogarnąłem lewą stronę tzn. wycieki spod pokrywy, wałka zmiany biegów i napędu obrotomierza no i nowy olej po około dwudziestu latach.
-
Czytajcie i stosujcie w praktyce radę Muczacza. Na nowym zestawie zębatek i łańcuszku Favorit zrobiłem ok. 13.500 km i w tym sezonie nie mam nawet zamiaru zaglądać pod lewy dekiel. :P
wątpię by był to współczesny favorit, mi wyrzymał on chyba z 1000km gdzie okinoi wytrzymało ok 8 w ubieglym sezonie ;)
chociaz bodajze Sibert pisał ze na nowym zestawie kupionym w czechacz zrobił juz chyba 5 tys i jest spokoj poki co
-
No napewno jeśli będą nowe koła łańcuchowe i łańcuch to i nawet tej współczesnej produkcji łańcuszki pojeżdżą dużo dłużej niż na starych kołach które to po paru tys rozciągają łańcuch, on się układa przecież na zębach a że są już wytarte to zeny się ułożyć musi się wyciągnąć i tu przez to tak szybko siadają te nowe główna przyczyna
-
nie wystarczą nowe koła i łańcuszek, jeszcze pozostaje sprawdzenie płaszczyzny współpracy kół i ewentualne dystansowanie kosza.
-
No właśnie. Znam osobiście 1 słownie: jednego, który tak robi i o dwóch takich słyszałem. :(
-
Tak wygląda u mnie zmodyfikowany wydech, mam mieszane uczucia, ale postanowiłem przywrócić go do oryginału.
-
Miałem taki sam patent zastosowany u siebie w teesce kilkanaście lat temu. Poluzowywały się te płaskowniki i wszystko latało w środku. Dawałem przekładki zamiast tych papierowych denka od słoików, wchodziły dość ciasno we wnetrze wydechu ;D To były takie czasy że mało co mozna było kupić w sklepie do jawy czy cezety...
-
Odnalazłem brakujące elementy wkładu. Modyfikacja polegała na pozbyciu się jednej przekładki oraz na przeróbce ostatniego elementu poprzez odcięcie zwężki. Pierwszy element ten z drutem został zastąpiony drutem nagwintowanym na obu końcach a poszczególne elementy pozamieniane kolejnością żeby móc to jakoś skręcić. Ostatni element jest pozbawiony zwężki przez odcięcie. Chromowane końcówki zastąpione płaskownikiem. Teraz tylko czyszczenie, spawanie, skręcenie do kupy i zobaczymy co z tego wyjdzie. W wydechu bardzo dużo nagaru a przekładki porobione z bardzo grubej skóry.
-
Takie pytanie mam, czy te ejeb... syfem elementy na fotkach, to tylko zostały obfotografowane i następnie ponownie zmontowane ? czy może jednak je Kolego wymyłeś przed składaniem ?
Bo jeśli były oczyszczone, to ja bym wolał oglądać fotki, właśnie po takim zabiegu ::)
-
Płaskowniki heftnij spawarka do końcówek.
-
Przed całym zabiegiem wszystko do grilla :D tzn do czyszczenia w myjce wysokotemperaturowej.
-
Przed całym zabiegiem wszystko do grilla :D tzn do czyszczenia w myjce wysokotemperaturowej.
Takie bajeranckie maszyny to raczej w komercyjnych garażach gdzie się na tym godziwe pieniążki zarabia ;D Normalnie wystarczy litr benzyny, ucięta bańka po płynie do samochodowych spryskiwaczy i kawałek zwykłej szczotki.
-
Zastosowałem metodę chemiczną i mechaniczną ze względu na warunki warsztatowe. Dwa opakowania sody dla zmiękczenia nagaru. Tam gdzie go było mało soda dała radę. W miejscach gdzie był gruby trzeba było trochę go poskrobać i pokruszyć.
-
Wyczyszczone i pospawane zmodyfikowane elementy wkładu, reszta się moczy i czyści.
-
Wszystkie elementy wyczyszczone, odcięte końcówki pospawane, dokupione brakujące chromowane zakończenia i przekładki. Wkładki skręcone w odpowiedniej kolejności elementów. Powrót do oryginału.
-
no i ładnie
-
Jest dużo ciszej, powrót do oryginału i trzecia przekładka zrobiły swoje. Silnik zyskał coś w rodzaju " turbo dziury ", bezpośrednio po założeniu wkładów gaźnik wymagał wyregulowania. Dół obrotów słaby, średnie też, w porównaniu do tego co było. Maksymalnych osiągów jeszcze nie sprawdzałem, ale podczas regulacji na wysokich następowało takie przyduszenie. Póki co będę jeździł tak jak jest, ale według mnie jest to element do poprawy. Może zmienię znowu na dwie przekładki ale z zachowaniem oryginalnego wyglądu z zewnątrz, tj. chromowanych końcówek.
-
Kupiłem pokrowiec siedzenia, taki budżetowy, stary jest już popękany i szkoda trochę gąbki. Tak żeby do czasu znalezienia czegoś lepszego ochronić gąbkę. Wiedziałem, że cudów nie ma się co spodziewać, ale to co przyszło to ehh.. szkoda gadać, trochę zdjęć z rozbiórki siedzenia. Jak ochłonę zrobię zdjęcia nowego pokrowca, czy jak to by nazwać.
-
Próba dopasowania pokrowca.
-
Wyszło źle, bardzo brzydko. Wykrój pokrowca nie zgadza się z oryginałem, najgorzej jest w tylnej części. Poza tym przetłoczenia na siedzeniu są zamienione miejscami pasażer-kierowca i przesunięte na prawo. Zostawiłem oryginalny pokrowiec żeby posłużył jakiemuś tapicerowi za wzór do wykonania czegoś porządnego.
-
Faktycznie kaszana.
-
To już jedne z ostatnich czynności w tym roku. Wymiana filtra powietrza. Ten stary był chyba od nowości. Nie wyrzuciłem go, bo nowy jakiś taki dziwny, słabo się trzyma po wciśnięciu. Co go wcisnąłem to wyskakiwał, taka z nim zabawa. W końcu udało się go jakoś osadzić.
Chcę jeszcze zająć się tylnym kołem bo strasznie telepie. Brakowało jednej szprychy, udało mi się kupić jakiś zamiennik na sztuki bo oryginalne tylko w pakiecie. Ten zamiennik oczywiście poniżej krytyki. Jeździłem z takim kołem od wiosny ale już dość. Nie udało mi się go porządnie wycentrować. Potrzebuję trochę więcej komfortu.
-
Prostowanie felgi w Poznaniu ok 200 pln, szprychy z nyplami dostępne tylko w komplecie na całe koło.
Kupiłem stare koło, będę przeplatał, bo felga jest jeszcze bardziej pokrzywiona niż w tym co u mnie. Wykorzystam kilka szprych i pewnie kilkanaście nypli, zobaczę co wyjdzie, będzie na pewno taniej.
-
Koła już rozplecione, teraz wybiorę co lepsze i składanie. Kilka szprych do wymiany.
A tak wyglądają uszkodzone nyple. Nie dałem rady wycentrować koła przy takim zużyciu.
-
Prostowanie felgi w Poznaniu ok 200 pln, szprychy z nyplami dostępne tylko w komplecie na całe koło.
Kupiłem stare koło, będę przeplatał, bo felga jest jeszcze bardziej pokrzywiona niż w tym co u mnie. Wykorzystam kilka szprych i pewnie kilkanaście nypli, zobaczę co wyjdzie, będzie na pewno taniej.
kupa będzie taniej , różne szprychy różny stopień rozciągnięcia , podwójna robota , trochę Ci się dziwię że próbujesz takich oszczędności , ja bym na pewno kupił komplet nowych szprych , stara felga wytrzyma , stare szprychy nie
-
Boguś jak zwykle w punkt :) nic dodać, nic ująć.
Ostatnio kupiłem Czesię po fajnym i kosztownym remoncie ale poprzedni właściciel przyoszczędził, montując starą dętkę i oponę z dalekiego wschodu w tylnym kole. Efekt - drugi miesiąc leczę połamany obojczyk.
-
200pln za prostowanie gównianej felgi za ta kase to byś nowa kupił.
-
Niestety, takie ceny usług, komplet szprych też wcale nie tani, a te które udało mi się kupić na sztuki (na zdjęciu) nie trzymają wymiaru i wydają się słabe. Dlatego postanowiłem się pobawić w przeplatanie. Koła mam już rozplecione szprychy i obręcz wyczyszczone. Dobrane dobre nyple, z koła które było w motocyklu połowa nypli poleciała do kosza. Koło które kupiłem na części jest z tego samego roku co motocykl czyli 89 rok.
-
Dalszy ciąg prac przy kole, czyszczenie bębna, szczęk, smarowanie rozpieraka. Okładziny i opona jeszcze w niezłym stanie.
-
niezły stan to pojęcie względne
-
niezły stan to pojęcie względne
:o
-
Pomogłem sobie taką centrownicą zrobioną z tego co znalazłem w garażu. Za jej pomocą udało mi się wyciągnąć felgę z bicia 10mm do +-2mm, to tyle co mogłem i umiałem zrobić, zajęło mi to dobrych kilka godzin, nie spieszyłem się. Nastąpiła znaczna poprawa komfortu jazdy.
-
Małe przygotowania do odstawienia motocykla na okres zimy. W akumulatorze nieproporcjonalny ubytek elektrolitu w dwóch celach od strony +. Uzupełnienie do wymaganego poziomu i kontrola napięcia.
-
sprawdź czy ubyło elektrolitu czy wody bo jak zalejesz samą wodę to lipa z tego wyjdzie
-
Areometr i gęstość elektrolitu prawdę ci powie. 1,26–1,28 g/cm³ to jest ok.
-
Przebieg 52946.
W tym roku od lutego kiedy rozpocząłem reanimację Jawy przybyło 842 km.
Dla mnie to koniec sezonu, motocykl odstawiony do wiosny. Dał mi trochę radości z jazy, trochę przyjemności przy pracach reanimacyjnych, ale to już nie to co 25 lat temu. Niestety, tamten czas już przeminął. Co do planów na przyszły rok to trzy rzeczy.
Naprawa urwanego mocowania automatu sprzęgła, urwał się dawno temu przy okazji zerwania łańcucha, trzeba to pospawać.
Druga rzecz to szarpiące sprzęgło, wymiana oringu na nic się zdała, wałek ma spore ślady zużycia, może uda się to jakoś naprawić bez rozbierania silnika.
I po trzecie modyfikacja wydechu, wcześniej był zmodyfikowany i silnik lepiej pracował, obecnie wróciłem do oryginału i przy licznikowych 120 km/h i dalszym odkręcaniu silnik się dusi.
To by było na tyle, do zobaczenia na wiosnę i może na dłużej na jakimś zlocie bo w tym roku udało mi się tylko na pół godziny niepostrzeżenie was odwiedzić, oby wszystko wróciło do normy.
Pozdrawiam ;D