Wolna Strefa Jawa - CZ
Sprawy Techniczne => Mechanika => Wątek zaczęty przez: RadzioRDE w Sierpnia 19, 2018, 15:04:09
-
Witam, mam problem z moją Jawą którego nie mogę się całkowicie wyzbyć po remoncie silnika. Problem jest taki, że Jawa za Chiny ludowe nie chce jechać przy większym odkręceniu manetki. Wolne obroty trzyma ładnie, podczas jazdy jeśli operuje się max 1/3 obrotu manetki gazu to jeździ całkiem dynamicznie, pracuje równo, nic jej nie straszne. Ale kiedy odkręci się jej więcej gazu to silnik szatkuje na obu garach, nic się nie zbiera do jazdy :/. Kombinowałem z ustawieniem zapłonu, zmieniłem reg. Napięcia bo miała problem z trzymaniem wolnych obrotów, jak się okazało ładowanie było ale za słabe. W gaźniku iglica na środkowym rowku, śruba mieszanki wykręcona gdzieś między 0,5 a 1 obrotu jak to do dotarcia. Dodam ze gaźnik jest chiński bo na oryginalnym bez względu na ustawienie ostro ją zalewał, nie było mowy o jeździe. Koledzy co proponujecie? Może dalej to problem ładowania? Może chiński gaźnik ma większą dysze niż oryginalną 72?
-
najprostszy sposób to skombinuj od kogoś gaźnik z jeżdżącej jawy i podmień
-
Może być problem z poziomem paliwa w gaźniku. Wykręć też świece i zobacz jakiego są koloru.
-
Ile przebiegu od remontu?
-
Tak jak Ci koledzy piszą pierwsza kwestia gaźnik ory z ustawieniem poziomu paliwa i regulacja kolejna ta która chce Ci przekazać Malina nie będziesz miał pełnej mocy na złożonym przed chwilą silniku trzeba dobrze dotrzeć około 2 tyś km i wtedy cieszysz się pełna mocą motocykla
-
Przebiegu od remontu trochę w takich mękach naruchane troszkę ponad 400 km. Tego ze nie będzie miał pełnej mocy jestem świadom, ale nie zmienia to faktu ze powinien bez zarzutu pracować w pełnym zakresie obrotów. Oryginalny gaźnik podejrzewam ze jest skończony bo nic nie dawało mu czyszczenie, regulacja paliwa w komorze pływaka ani regulacja iglicy czy śruby od składu mieszanki - cały czas zalewał silnik, chiński gaźnik włożyłem tak jak go wyjąłem z opakowania i przestało ją zalewać, stary gaźnik pi razy oko działał dobrze kiedy poziom paliwa w pływaku był tak niski ze przy jeździe na wyższych obrotach zaczynało brakować paliwa, ale kręciła się świetnie. Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie ale najgorzej jest na 3 biegu, wtedy gaz można mieć ledwo co odkręcony żeby wgl przyspieszyć. Oczywiście nie pisze tego bo mam zamiar dorzynać ją bez opamiętania - docieram książkowo ale irytuje mnie to ze silnik się tak zachowuje.
-
W mojej 472.6 jest dokładnie tak samo, silnik mam po kapitalnym remoncie, jeszcze na dotarciu, zapłon od Janka, gazior ustawiony na bogato. Wszystko składane i ustawiane przez Fachowców.
Kilometrów nakręciłem zaledwie 550 od złożenia silnika ale już widzę że jest lepiej niż pierwsze dni.
Z przyrostem przebiegu, Czesia jest jakby żwawsza, chętniej przyspiesza i pozwala na mocniejsze odkręcanie manetki gazu, chodzi coraz bardziej sympatycznie, choć wiem że do końca docierania jeszcze kawał drogi.
Nie kombinuj kolego tylko spokojnie docieraj motór, wraz z kolejnymi kilometrami będzie coraz lepiej,
ja tam fachowiec nie jestem ale słucham mądrzejszych, widać z tymi knedlami po remoncie tak musi być. To nie japoniec że odbierasz z salonu i można piłować ile fabryka dała ;D
-
Może i coś w tym jest, tak czy tak planuje na dniach wrzucić zapłon elektroniczny a wcześniej powymieniać wszystkie newralgiczne elementy elektryki, głównie te decydujące o ładowaniu, właściwie to został już tylko aku i prostownik. A nóż widelec przyczyna leży w czymś z wyzej wymienionych.
-
Kup dobry gaźnik. To podstawa. Miałem podobny problem, kupiłem dobry gaźnik i jak ręką odjał. Pomijam że w międzyczasie wymieniłem wszystko co się dało.
-
Ewidentnie ci ją zalewa a z tym docieranie to moim zdaniem przesadzanie i to grubo ale to moje zdanie
-
popieram, w latach swietlnosci tych motorów nikt w zadne docierania sie nie bawił, dawano troche wiecej oleju i tyle kazdy jezdzil normalnie a nie patrzyl na licznik ile kilometrów juz zrobione i ile jeszcze do zrobioenia zeby dobrze dotrzec ;) mam 3 knedle ktorych historie znam od poczatku i one dalej chodza ;) a docieranie tak jak pisze opieralo sie na dolaniu wiecej oleju do paliwa i jezdzono tymi sprzetami nie rzadko we 2 czy nawet 3 jak to mialo miejsce za tamtych lat na wsiach ;)
-
Po dobrym szlifie prawidłowym złożeniu silnika praktycznie po przejechaniu 150-200 km następuje pierwsze ni najważniejsze ułożenie elementów po chłopsku mówiąc lepiej nie będzie potem trzeba a spokojnym dalszym docieraniem można kuku tylko zrobić bo elementy ułożą się nie pod obciążeniem roboczym tylko pod pyrkanie a jak jest coś źle wykonane przy remontów to i tak padnie prędzej czy puzniej . Nawet jak składam silnik samochodowy dla kogoś to po złożeniu jest nagrzanie motoru do temperatury roboczej wyjazd na obwodnicę i 100 km spokojnie a potem delikatne pakowanie bez przesady ale delikatna brutalność jest wskazana i nigdy nie miałem potem problemów z chlaniem olejuczy nie równa kompresja czy nie zadowoleniem zawsze docieralem na ostro sprzęty i nie miałem problemu z ich przycieraniem
-
popieram, w latach swietlnosci tych motorów nikt w zadne docierania sie nie bawił, dawano troche wiecej oleju i tyle kazdy jezdzil normalnie a nie patrzyl na licznik ile kilometrów juz zrobione i ile jeszcze do zrobioenia zeby dobrze dotrzec ;) mam 3 knedle ktorych historie znam od poczatku i one dalej chodza ;) a docieranie tak jak pisze opieralo sie na dolaniu wiecej oleju do paliwa i jezdzono tymi sprzetami nie rzadko we 2 czy nawet 3 jak to mialo miejsce za tamtych lat na wsiach ;)
No i może z tego powodu się ta opinia o awaryjności knedli wzięła. Jeszcze nie spotkałem starszego człowieka, który by twierdził inaczej. Mój sąsiad w tamtych czasach handlował częściami do motocykli, twierdzi że nic tak na giełdzie nie szło jak pierścionki, tłoki i wodziki do Jawy i CZ-ty.
Naród jeździł na wiejskie zabawy po 3 osoby, zaraz po zakupie, to jak to się miało nie psuć :P
A silnik samochodowy to chyba troszkę inna bajka niż epokowy cwaj takt.
-
z tymi skrzyniami roznie bywalo nie wiem od czego to zalezalo czy poprostu byly jakies trefne podzespoly czy tez ktos na sile wbijal czy cos ;) nie mniej kazdy robi jak uwaza i ja to szanuje ;)
-
Zgadza się to co napisałem to tylko moje zdanie a każdy ma prawo do swojego ja uważam że docieranie na ostro to bardzo dobra metoda a mechanik w firmie w której pracuje postawi auto na podjeździe żeby pyrkalo cały dzień na jałowym zaraz po złożeniu
-
Docieranie to docieranie,i koniec. Nie bez przyczyny jakiś inżynier (nawet czechosłowacki) tak to wymyślił i opracował żeby to jakiś "mechanik" , nie obrażając nikogo ,zmieniał bo coś. Takie jest moje zdanie na temat docierania ale to odbiega znacznie od sedna sorawy. Jeżeli moderator uzna za stosowne usunięcie tego postu jako nic nie wnoszącego do tematu to ok.
Koledze radzę podmienić gaźnik na sprawny bo to najprawdopodobniej w nim tkwi przyczyna.
-
Sprawdź jeszcze, czy otwór do zasysania powietrza nie jest przypchany jakąś szmatką i czy filtr powietrza nie jest zabrudzony.
-
Sprawdź jeszcze, czy otwór do zasysania powietrza nie jest przypchany jakąś szmatką i czy filtr powietrza nie jest zabrudzony.
Filtr i guma do gaźnika nowe. Na dniach jak będę w stanie robić coś innego niż jeździć, tylko ją rozgrzebać trochę to popatrzę na świece, układ dysz w gaźniku i może coś z nim pokombinuje. Co zdiagnozuje to napisze, jak narazie dzięki za czynną dyskusje, zobaczymy czy coś tam wyjdzie :D
-
Te sprzęty są specyficzne:) Jeden złoży i musi spokojnie docierać bo ma objawy takie jak autor postu, drugi złoży na tych samych częściach, tą samą metodą i może od razu na dotarciu pałować, silnik się nie zająknie(zanim powie dosyć:))
Sprawdzałeś czy masz drożne dysze i całą resztę w gaźniku jak należy? Wydechy są drożne? Próbowałeś regulować według wartości instrukcji obsługi?
-
Inżynierowie też ludzie.... a w tamtych czasach precyzja wykonania niektórych operacji technologicznych była znacznie mniejsza nawet w fabrykach .
-
Te sprzęty są specyficzne:) Jeden złoży i musi spokojnie docierać bo ma objawy takie jak autor postu, drugi złoży na tych samych częściach, tą samą metodą i może od razu na dotarciu pałować, silnik się nie zająknie(zanim powie dosyć:))
Sprawdzałeś czy masz drożne dysze i całą resztę w gaźniku jak należy? Wydechy są drożne? Próbowałeś regulować według wartości instrukcji obsługi?
Wydechy drożne, z nowymi przekładkami na wydechach. Zerknę do gaźnika jakoś na dniach zobaczyć jakie tam siedzą dysze i czy nie jest gdzieś zabity wazeliną techniczna którą był zabezpieczony.
-
Panowie dzisiaj zrobiłem trasę 150km i część z niej poświęciłem na eksperymenty z gaźnikiem. Sprawa jest taka, iglica była początkowo maks opuszczona (najuboższa mieszanka) i wtedy występowały problemy jak na początku tematu, potem dałem na środkowy rowek, było wiele lepiej ale problem pozostał ten sam po prostu był trochę mniej odczuwalny, na ostatnim rowku (najbogatsza mieszanka) problem dalej taki sam, gorzej niż jak było na środkowym rowku. Jutro spróbuje podrzucić stary gaźnik wcześniej ustawie go na stole na książkowe wartości. Aczkolwiek myśle ze to nie jest wina gaźnika, jakieś propozycje może? Aaa przed trasą świece miały częściowo kolor ceglasty, chociaz więcej są jeszcze białe a nie najechalem na nich zbyt dużo jeszcze.
-
Jesteś absolutnie pewien zapłonu, przerwy na świecach, punktu wyprzedzenia? Na luzie kręci spokojnie wyższe obroty niż podczas jazdy czy też tak się "blokuje"?
Bez zagladania do gaźnika za bardzo nie ma czego wrozyc...
-
Ja zapytam jeszcze co było robione w silniku. Bo te "generalki" to różnie czasem wyglądają...
Ale co by nie było robione to bez pewnego gaźnika nawet bym nie próbował odpalać.
Chociaż by dlatego że szkoda środków włożonych w remont.
Świece na dotarciu powinny być czarne. Ceglaste to już po docieraniu na uboższej mieszance.
Jak są białe to mieszanka jest zbyt uboga...
-
Był robiony szlif, pełna regeneracja wału wraz z wymianą labiryntu, wszystkie łożyska w skrzyni, na wale plus wiadomo uszczelniacze wymienione, plus nowe wodziki to co było konieczne lub budziło wątpliwości było zrobione, teraz biorę się za elektrykę. Co do tego ze może być zbyt uboga mieszanka, No to jedyne co mi zostaje to jeszcze raz przeczyścić oryginalny gaźnik, złożyć go tak jak był na oryginalnych częściach, wyregulować i modlić się żeby to było to. Może i to pomoże bo co prawda zaraz po remoncie nie za bardzo chciała na nim działać, jeden gar cały czas świeca mokra, ale już po wymianie na chiński gaźnik mimo poprawy sporadycznie padał prawy gar i okazało się ze regulator napięcia powoduje słabe ładowanie a wiadomo czym to w Jawie się objawia. Teraz jak elektryka a za tym i zapłon są pewne może zechce przyjąć stary gaźnik spowrotem. Dzięki za propozycje, zobaczymy co dalej.
-
Jak coś robić to porządnie i od początku do końca.
Zrób porządek z elektryką, ogarnij gaźnik i musi być ok.
Jeśli gaźnik oryginalny wylatany to inwestycja w nowy ale porządnej jakości... Inaczej tego nie widzę
-
Chciałbym ogarnąć wszystko na raz ale niestety budżet ogranicza :( . Jak na teraz sprawy mają się tak, wpadł nowy prostownik, wiec na obecna chwile wszystko z elektryki jest z głowy, stary gaźnik udało się odratować była to droga przez mękę ale jest postęp. Postęp jest taki ze Jawa już ma ochotę jechać ALE nie do końca oczywiście. Pracuje w całym zakresie obrotów, ale przy jeździe na małym otwarciu przepustnicy słychać jak prawy gar trochę szatkuje podczas gdy lewy już równomiernie buczy, da się odczuć lekkie szarpanie. W gaźniku iglica na górnym rowku (najuboższa mieszanka) i śruba wykręcona o 1 obrót (czyli w sumie
maksymalne nastawy gaźnika na docieranie). Świece nowe, zapłon ustawiony do czujnika zegarowego bez żadnych problemów. Zaraz po wrzuceniu starego gaźnika trasa 60km turystycznej jazdy i objawy wyzej opisane ustąpiły po wykręceniu śruby na 1,5 obrotu czyli już wartość jakby po dotarciu wiec odpada to w moim przypadku. Wlasciwie pola do manewru nie zostało dużo, możliwe żebym przeoczył coś w gaźniku co może zbytnio wzbogacać mieszankę? Aaa No i świece obydwie suche czarne.
-
Weź Pan ustaw poziom paliwa w komorze pływkowej, a najsampierw to sprawdź zaworek iglicowy. Jak masz iglicę na najwyższym rowku to iglica się chowa w rozpylaczu czyli masz uboższą mieszankę, to samo ze śrubą regulacji składu mieszanki na wolnych obrotach. Wykręciłeś ją czyli dałeś więcej powietrza.
-
Paliwo w komorze pływakowej było ok, zakręciłem w gaźnik dysze główną 80 zamiast 92 i chodzi elegancko obydwa gary chodzą równo, zbiera się bez zająknięcia.