Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Na każdy temat => Wątek zaczęty przez: Yabaman w Marca 08, 2018, 05:03:47
-
Znalazłem trochę zasmucający artykuł o zanikaniu motocykli. Moze to egzotyczne dla wielu Forumowiczów wieści z Japonii ale czy nie odnosicie wrazenia, ze w Polsce tez tak jest? Około 30 lat temu właściwie wszyscy moi rowieśnicy "czymś" jezdzili a obecnie jak bywam w Polsce to nawet przy dobrej pogodzie zdarzają się dni, kiedy nie widzi się motoru :-[.
https://bike-lineage.org/etc/bike-trivia/transition.html
W 2012 roku średni wiek osób jezdzących w Japonii motocyklem osiągnął 51 lat i nadal rośnie. Na pierwszym od gory wykresie jest procentowy udział motocyklistów z poszczegolnych kategorii wiekowych w latach 2006-2012. Jak widac wzrasta udział osób w wieku powyzej lat 50-ciu ale to nie dlatego, ze "dziadkom" odbija na starość, kupują motory i zaczynają nimi jezdzić. Po prostu ci, ktorzy 30 czy 20 lat temu motorami jezdzili nadal to robią (lata 80-te to "eksplozja" rynku motocyklowego w Japonii a czym skorupka za młodu nasiąknie...). Niestety nie przybywa nowych adeptów motocyklizmu. To pokazuje drugi wykres od góry (wśród kierowców popularnej w Japonii Hondy CB400 ubyło głównie 20-to i 30-to latków).
W związku z tym drastycznie zmalała tez liczba nowo rejestrowanych motocykli - tu jako przykład podano całkowitą liczbę egzemplarzy z klasy 400ccm (wśród nich na fioletowo zaznaczono Hondy CB400) na wykresie trzecim od góry.
Zbadano tez przyczyny zaprzestania jazdy na motocyklu. Tutaj są dane z podziałem na kategorie pojemności silnika:
Kategoria do 50ccm
1. Awaria motocykla
2. Kupno samochodu
3. Motocykl przestał byc potrzebny
Kategoria 51~125ccm
1. Złe traktowanie w sklepie/warsztacie
2. Brak garazu/parkingu
3. Wypadek na motocyklu
Kategoria 126~250ccm
1. Brak garazu/parkingu
2. Pogorszenie stanu zdrowia
3. Zmniejszenie liczby kolegów "od motocykla"
Kategoria 251-400ccm
1. Brak czasu ze względu na pracę
2. Brak czasu ze względu na obowiązki poza pracą
3. Znalezienie sobie innego hobby
Kategoria powyzej 400ccm
1. Narodziny potomstwa
2. Brak garazu/parkingu
3. Duze koszty utrzymania motocykla
Smutne to... Gdyby zrobić podobne zestawienie dla Knedli to chyba objawiłby się znacznie powazniejszy armagedon.
-
Ja odniosłem wrażenie , przynajmniej w południowej Polsce a dokładnie południowy wschód że motocykliści rozmnożyli się jak stonka na ziemniakach , jak tylko cieplej się zaczyna robić czyli w okolicach kwietnia to jest taki wysyp motocyklistów że nie ma minuty żeby jakiś nie śmignął ;D , co do wieku to jest tak duża rozbieżność że nie ma reguły , starzy , młodzi . W Polsce był taki okres w latach 90-tych że jazda na motocyklu to był obciach , ja pamiętam jak np. miałem swoją pierwszą syrenką to pogardliwe nazywano ją wanną na kołach a trabanta mydelniczką , równolegle w tym okresie posiadałem Jawę TS oraz Cz 175/478 , Jawa jeszcze jakoś się wtedy łokciami przepchała ale CZ 175/487 to już był obciach powiadano że to Czechosłowacka WSK i bardzo mało się ich widziało na drodze , raczej służyły do prac polowych i związanych z tym transport , trenowo polny , wtedy w Polsce panowały golfy i mercedesy oczywiście takie 20 letnie ;D . Wzrastającą liczbę motocykli na drogach zaobserwowałem gdzieś około 2007-2008 roku z tendencją wzrostową do dnia dzisiejszego ;D , no ale co region polski to pewnie jest inaczej .
-
U mnie w okolicy z roku na rok "miejscowych" motocykli jest coraz więcej. Ludziska zaczęli troszkę więcej zarabiać w Czechach, ceny używanych motorów poszły w dół, to coraz więcej osób może sobie pozwolić na zakup motoru.
W sumie w Sudetach jest podobnie jak u Jacka64. Z tym że w sezonie wakacyjnym przyjeżdża dużo turystów na motorach. Wtedy na niektórych drogach na 1 jadący samochód przypada ok. 10 motocykli :)
W ostatnich 2 latach dużo częściej widuję jakieś zorganizowane wycieczki lub zloty które przyjeżdżają drogą krajową koło mojego domu.
Wydaje mi się że poprawia się kultura motocyklowa. Bo tak z 10 lat do tyłu nawet jak ktoś miał jakiś fajny motor, to głównie po to żeby go upalać po wiosce.
-
Potwierdzam słowa Jacka,lata dwutysięczne to powrót mody na motocykle.
-
30 lat temu, ja pamiętam nawet czasy 40 lat wstecz, jednoslad był porostu środkiem lokomocji dla mniej zamożnych, których nie stać było na samochód. Dziś... Każdy 20 latek, który jest jeszcze na garnuszku mamy, za 2 wypłaty kupuje sobie pierwszą corsę. Ale ogólnie nie jest źle. Od paru lat pojawia się coraz więcej motocykli na drogach. No i najważniejsze, że starych, klasyków również.
-
Moja pamiec o motocyklach tez siega ponad 40 lat wstecz. Przed przedszkolem do ktorego chodzilem, w porze odbioru dzieci, tworzyl sie parking nawet z kilkunastoma motocyklami ktorymi ktos po dzieci przyjezdzal. Sam mialem blisko wiec prowadzano mnie na piechote.
Albo wyjazdy rowerem nad wode. Kilka kilometrow ale bylem wyprzedzany i wymijany przez kilka do kilkunastu komarkow czy wuesek. Jakies 4 lata temu zawiozlem tam rowerem swoje "japonskie" pociechy i po drodze nie zetknelismy sie z zadnym spalinowym jednosladem. Za to nad woda mnostwo samochodow. Taka okolica :(.
-
W lubelskim to samo,krach na motocykle był wtedy gdy jazda jawa,mz,wsk,komar itp była obciachem,a japonia była jeszcze droga w zakupie i serwisowaniu,dzis kiedy jazda demoludami staje sie modna a japonia potaniala i jest ogólnodostępną motocykle w polsce rozkwitają. To że średnia wieku rośnie to bardzo dobrze,za 5 tys albo i mniej można kupić potwora o mocy 150 km i vmax 300,nie jest to sprzęt dla dwudziestolatka
-
Yabaman ja nie miałem aż takiego problemu z liczeniem ;D , ojciec odwoził mnie Osą nówką do przedszkola w 1968r a było takich motocykli całe dwie sztuki, w Ustrzykach ;D albo coś tam później dokładnie nie pamiętam który to był rok ale na pewno miedzy 1968-1969 bo 1971 poszedłem już do szkoły czyli pierwszej klasy ;D .
-
Jacek64 ujął ten rys historyczny bardzo trafnie :)
Dodam że wtedy KAŻDY kursant na prawo jazdy robił kategorię A, teraz to trochę wróciło.
Obecnie panuje swego rodzaju moda na posiadanie motocykla. Ten trend od kilku lat się nasila. W dobrym tonie jest mieć jakieś hobby a motocykl to już rewelacja.
Stąd mnóstwo ofert sprzedaży motocykli, wysyp sklepów dla motocyklistów, serwisów itp.
Sporo posiadaczy przy ładnej pogodzie "wietrzy" te maszyny i widać to na drogach. Doszło do tego, że w sezonie jak chcę pojeździć to unikam jazdy w weekend albo wybieram mało uczęszczane dróżki.
Kultura jazdy motocyklistów to oddzielne zagadnienie.
Co do klasyków takich jak knedle.... To naturalnie że ich ubywa na drogach na co dzień, z różnych powodów. Czasem szkoda bo ładnie zrobiony i się pobrudzi, czasem ktoś wybiera wygodniejszy żeby pojeździć, czasem nie ma towarzystwa na podobnej maszynie, mało ekonomiczny itp.
Choć trzeba zauważyć, że na różnego rodzaju zlotach klasyków pojawia się ich coraz więcej i coraz ładniejsze.
Podsumowują żartem " Gdzie nam do Japonii ? "
-
Czyli nie jest źle i w Polsce nie trzeba już budować "drugiej Japonii" ;D
-
W momencie,gdy wprowadzono możliwość jazdy 125cc na kat.B tendencja jest wzrostowa. Co więcej pojezdzi człowiek 125cc spodoba się uzna, że chce coś większego więc robi kat.A kupuje większy sprzet i jeździ.
-
Tego "uwolnienia" 125-tek od wymogu posiadania prawa jazdy nie doswiadczyłem i juz z daleka uwazałem za koniec swiata ale widac, ze na cos sie przydało.
-
Mi się wydaje że to zależy również od tego czy mamy kasę i czas. Jak jest kasa to przeważnie czasu nie ma, jak się ma czas to kasy brak. Ja mam 3 motocykle, w tamtym roku w sumie pykłem 1000km na 3. Że tak powiem ''dziadkowie" co już dzieci odchowały czasu maja więcej i śmigają, tatusiowie co się dopiero dorabiają to ani czasu ani kasy , no i kawalerka.... jest czas, jakąś kasę na boku się zarobi i nie szkoda wydać.
-
Gustaw z tymi dziadkami to się nie zgadzam ;D jeszcze mam dwie pociechy na garnuszku , jeden na studiach , drugi w gimnazjum , trzeci co tylko poszedł do pracy a ja jak by mi tylko zdrowie pozwoliło to bym z Jawy nie zsiadał ;D więc najważniejsze są chęci i zamiłowanie ;D , nie wykluczam że inne przyczyny też mają nie bagatelne znaczenie , ale tak jak wcześniej pisałem najważniejsze są chęci bez tego ani kasa ani najlepszy motocykl nic nie zaradzą ;D .
-
W moim regionie czyli czyli po drugiej stronie Polski ( patrząc od strony Jacka 64)
Steierdzam, tu jest całkiem inaczej.
Otóż w zachodniopomorskim nigdy nie było motocykli, w tym sensie, żeby je było widać.
Wiadomo na wiosnę w pierwsze ciepłe dni jeździ troszkę motorów, ale to są takie miejskie wariaty, co mają drogi sprzęt pożądane ciuchy, ale najdalszą trasę w sezonie mają jak trzy razy rondo pod Tesco zaliczą jednego dnia.
Tutaj zawsze od kiedy pamiętam czyli gdzieś od roku 90' jak mój kuzyn miał nowiutką TS 350. Motocykl to fanaberia i jest ich strasznie mało na drogach. W normalny letni dzień chodząc po mieście to zobaczysz może 1 motocykl na godzinę, a mieszkam w mieście, w którym przed wejściem do Unii mieszkało 64 tysiące mieszkańców, teraz jest to około 45 tysięcy, reszta a w tym głównie kwiat młodzieży wyjechała na zawsze. Stąd pewnie brak motocykli na drogach. :(
-
...najważniejsze są chęci i zamiłowanie...
Te chęci u "dziadkow" to w wielu przypadkach zarazenie się motocyklem za młodu. Sam chyba tez to mam i trudno mi wyobrazic sobie co mogłbym robic innego w bardzo ograniczonym obecnie czasie wolnym. Na rodzine zarabiam, innych nałogow nie mam, małzonka na to zarazenie troche krzywo patrzy ale chyba rozumie.
-
Yabaman żona raczej toleruje niż rozumie ;D czyli masz wspaniałą drugą połówkę ;D tolerancyjną można by rzec ;D .
-
Ja taktycznie swoją żonę namówiłem trochę, żeby zdawała prawo jazdy na motocykl. A że jej zawsze podobały się jednoślady, to teraz ma swój własny , i jak czas pozwala jeździmy razem. W zeszłym roku kolega kupił dużą szadołkę( jego żona miała już dość oglądania prospektów i ogłoszeń, powiedziała żeby w końcu kupił ten motor i dał jej spokój). Również w poprzednim sezonie odwiedziło mnie dwóch kolegów z technikum na motocyklach 125, z racji tego, że nie posiadają odpowiedniej kategorii. I to było bardzo zaskakujące i miłe spotkanie. Poza tym w sezonie ciągle widać i słychać śmigające to tu i tam większe i mniejsze jednostki dwukołowe. Także z tym motocyklizmem nie jest jeszcze u nas najgorzej.
-
Na Podkarpaciu w latach 80 jeździło tego trochę Jawy Cezety Wsk mnóstwo wszelakich motorowerów, w połowie lat 90 tych zaczęło zamierać szybko, Romety i Jawki poszły w odstawkę, Dziadki z Wsk przesiedli się na Simsony.
Czasem nieliczna Jawa czy MZ gdzieś tam śmignęła ale to po małych wioskach.
Jedynie Simsony nie zniknęły z dróg, reszta to był wtedy obciach, pojawiało się coraz więcej Japońskich maszyn, ale motocyklistów było mało, po roku pod koniec lat 90 stopniowo zaczęło przybywać Motocyklistów na Japońskich maszynach a także Harleye itp. jeszcze tak do 2006 r. troszkę dziwnie patrzono na kogoś kto przyjechał Jawą lub czymś KDL na zlot.
Po 2010 to się zmieniło teraz jest mnóstwo zlotów u nas, jeździ pełno Japończyków, Harley to też już nie egzotyk tylko norma i na nasze Demoludy też patrzy się inaczej, przychylnie, pozytywnie i z nostalgią.
Podrzucam zdj z 2012 r to nie zlot ale spotkanie, wiosenne topienie marzanny w Rzeszowie, cały parking przy hali podpromie był pełny, a trwało raptem kilka godzin i wszyscy się rozjechali.
-
Ja jak z bratem przyjechałem na jezioro u mnie we wsi 350 TS i 175 Kyvačką to było wielkie poruszenie. Dzieci wybiegły zdjęcia sobie robić a jeden chłopaczek nawet sobie nasze maszyny na Facebooka wrzucił :P. Sam mam ponad 20 lat Jawę kupiłem z kasy z 18-nastki a kolegów z Jawami czy MZ brak. No jeden ma motorynkę heh. Reszta jeśli ma motocykl to jest to Japonia raczej stara i zmęczona. Kupują bo tanie i mocne.
-
U mnie w okolicy po małych wioskach niedaleko Rzeszowa tak w latach 2000-2010 na drogach to najwięcej to było widać simsonów MZ, weszły skuterkie japonce Jaw i Cz ciężko było usledzic później po moim zakupie zaczęli koledzy się decydować tetaz jiz nas 6 jeździ na jawach (niektórzy mają nawet po kilka) i są następni zainteresowani kupnem młodzi.
Może Podkarpacie by się zorganizowało i zrobiło zlot wkoncu ;)
-
W Warszawie jest cały czas wzrost jednośladów , w dużym stopniu mają na to wpływ korki ale zrobiło się to też sposobem na lans, wystarczy zerknąć na parkingi pod korpobiurami.
Na jedno skrzyknięcie się na FB potrafi sie zjawić I 40-50 motocykli, większość z tych ludzi ciężko jest nazwać motocyklistami , marne umiejętności (często dochodzi do kolizji lub dzwona) , plan jeździć od pubu do pubu lub na zapiekankę i lody, ogólnie narobić dużo hałasu I zamieszania .
Są też tacy co przyjeżdzają I spędzają 5 godzin na staniu I gadaniu , zamiast jeżdzeniu .
Mnie cieszy to że lata tu coraz więcej kobiet , wysyp jest spory .
-
U mnie jest podobnie, samych motocykli jest wyraźnie mniej niż jeszcze 5 lat temu.
W 2013 r każdy z moich znajomych coś miał. Ja CZ 175 typ 487.0 (ta z mojego awatara) którą mam do dziś , jeden kolega miał CZ 350 typ 472.6 - druga cz na wsi (wczesnej miał WSK 125 która wyglądała jak MZ ETZ 150 i trzeci Minska 125 typ 400 a inni jakiegoś rometa , jawkę , simsona itp. Teraz to nawet skuterów nie widać , każdy kupił jakieś auto.
-
Moim zdaniem dużo daje niska cena aut i wysoka motocykli.
Za 1500 kupisz auto w gazie a za tyle jakiejś 600ccm nie kupisz.
Po za tym moto nie za bardzo jest gdzie stawiać.
Sam w szczycie miałem 5 moto a teraz jesten bez.
-
Mojej wsi daleko do Japonii oj daleko. Średnio co godzinę przejeżdża jakaś moto mysza trzydziestoletnią vfr robiąc tylko przeloty - sklep - dom - sklep - dom. Ale ja bym ich motocyklistami nie nazwał - dopóki w sąsiedniej wsi stacji paliw nie otwarli, po wachę do motóra "do miasta" jechali samochodem.
Co niedzielę las za moim płotem rozjeżdżają fani crossów. Aż mnie ręka swędzi odpalić w nocy koparę, wywalić dół ze trzy metry głęboki - chcą wrażeń z jazdy po terenie - niech mają.......
Gdziekolwiek się pojedzie - tabuny bmw 1200 gs z alu kuframi - zastanawia tylko, że na okolicznych blachach....
-
Mojej wsi daleko do Japonii oj daleko. Średnio co godzinę przejeżdża jakaś moto mysza trzydziestoletnią vfr robiąc tylko przeloty - sklep - dom - sklep - dom. Ale ja bym ich motocyklistami nie nazwał - dopóki w sąsiedniej wsi stacji paliw nie otwarli, po wachę do motóra "do miasta" jechali samochodem.
Co niedzielę las za moim płotem rozjeżdżają fani crossów. Aż mnie ręka swędzi odpalić w nocy koparę, wywalić dół ze trzy metry głęboki - chcą wrażeń z jazdy po terenie - niech mają.......
Gdziekolwiek się pojedzie - tabuny bmw 1200 gs z alu kuframi - zastanawia tylko, że na okolicznych blachach....
Bimber a jak tam Twoja jawa?
-
Stoi - mam wkurwa jeszcze. Teraz zająłem się hamulcami w T4, później trzeba syrenkę ogarnąć, bo na początku czerwca do Bielska jedzie, później ratowanie blacharki w okularniku a później pewnie jawa.....
-
Na Mazowszu to raczej odwrotu nie widać, wręcz przeciwnie, motocykli przybywa i to szybko.
-
W Polsce było kiedys hasło "Kobiety na traktory" bo ktos musiał zastąpic przetrzebioną w czasie wojny płec mniej piękną.
W Japonii trudno oprzec się wrazeniu, ze producenci motocykli starają sie rozpropagowac jezdzenie motocyklem wsrod płci pięknej bo na facetow chyba juz nie liczą. A wiec "Kobiety na motory!".
Ku kontemplacji załączam kilka stron rozdawanych na Targach Motocyklowych pisemek dla wahających się czy warto jezdzic motorem.
-
W sumie mnie to nie dziwi. W tej broszurce jest Honda CBF 1000 za 1,5 mln JPY.
Za tą cenę przy odrobinie szczęścia da się dorwać Nissana Skyline-a R 32 GTR BNR 32.
Nie wiem jak przeciętny Japończyk ale ja wolał bym GTR-a od CBF-ki.
-
Wybrzeże nadmorskie w wakacje jest zalewane motocyklami. Zdarzają się również zabytki.
W moim powiecie jeżdżąca Jawa 350 jest tylko moja. Po wsiach są ukryte po stodołach+ wski, junaki, MZty, niestety nie jeżdżące i nie na sprzedaż.
W mojej miejscowości przybywa motocykli. Tylko w tym roku pojawiła się CBR 600 RR, gsxr 600, aprilia rs 125 oraz kawasaki 600(model dokładnie mi nie znany). Ze starych pojazdów pojawił się tylko ogar 200. Oczywiście jak przystało na zalesione obszary jest też sporo motocrossow zarówno 2T jak i 4T. W miastach w serwisach sporo przybyło 125tek chińskich jak i mocnych dwusuwowych aprilek, yamaszek.
Generalnie u nas panuje kult ścigacza. Trzeba mieć sporta, najlepiej "lytra" a następnie pyrkać nim w trasie jak przystało na Harleyowca i omijać tory,bo brakuje odwagi/umiejętności na sportowa jazdę.
Odchodzi się też od wypraw motocyklami na rzecz wspomnianej już corsy, zwłaszcza jak ma gaz. Kilka rzeczy przemawia za posiadaniem corsy jak motocykla do jazdy do sklepu - nie potrzebny garaż, kraść nie będą, jak zarysują nie ma bólu, zima nie jest taka straszna w samochodzie, nie trzeba się ubierać w kombinezon, koszt jazdy na gazie zbliża się do zużycia paliwa w poczciwym GS 500 a w razie czego wyjechać na szkolenie/wakacje w Polskę nie stanowi problemu w corsie...
Kolega z ławki szkolnej z którym motórzyłem przez 10 lat obecnie zarzucił posiadanie motocykla na rzecz samochodu - w Trójmieście nie ma garażu na osiedlu blokowisk, na dojazdy do pracy potrzebuje wóz, a do rodziny 300 km z narzeczoną jeździ samochodem. U mnie podobnie - nie mam czasu i gdzie Jawy w Poznaniu trzymać, a co dopiero jeździć...