Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Turystyka, Spotkania, Zloty => Wątek zaczęty przez: dzwiedz w Stycznia 30, 2017, 11:18:18
-
Tak jak pisałem, poniżej krótka relacja z mojego wyjazdu na 61. Elefantentreffen
Na tegorocznego Elefanta wybraliśmy się w trzy motocykle - Rusek z silnikiem BMW i przyczepą amunicyjną, na której jechał nasz namiot, eMZeta z 66r i moja Jawa 350 TS. Wystartowaliśmy o 3 nad ranem w poniedziałek - mieliśmy do zrobienia ok 600 km. Na początku warunki były ok - najważniejsze, że nie padało, temperatura ok -8. Poza zamarzającymi rękami i nogami, największym problemem był zamarzający wizjer - każdy oddech powodował nową warstwę lodu, nie pomagały żadne pin-locki, a antifogi pozamarzały. W sumie jechaliśmy 16h robiąc przerwy co 60-80km. Nasz prędkość przelotowa to ok 70km/h (ze wskazania GPS). Ostatnie 2h jazdy to była walka o przetrwanie - jedyne co widziałem to czerwone światełko przede mną, w momencie gdy temperatura spadła do -15 to pierwszy raz w życiu poczułem, że od zimna może zacząć boleć - zwłaszcza dłonie:)
O 21 zameldowaliśmy się pod Pilznem u naszego znajomego księdza.
Następnego dnia, zanim się pozbieraliśmy była 14ta. Mieliśmy do zrobienia 200km po górach. Od początku nie było łatwo. Na stacji, przy zdejmowaniu butów wysypywał się z nich szron. Przy granicy z Niemcami zaliczyliśmy rekord -17 stopni. Na teren zlotu dojechaliśmy po 20tej. Były już porozstawiane pojedyncze namioty, a całe pole było przysypane półmetrową warstwą śniegu. Ja co roku mieliśmy problemy, żeby wspiąć się pod górę. Przyczepę musieliśmy wypakować na dole i wciągnąć ją ręcznie. Na szczęście udało nam się znaleźć kawałek odśnieżnego przez pług terenu. Tam też robiliśmy namiot i rozpaliliśmy ognisko.
Kolejne 4 dni to były typowo zlotowe klimaty - siedzenie przy ognisku, odwiedzanie znajomych, jedzenie i picie :) spanie w namiocie przy temperaturach -12 -15 to osobny temat. Niby mieliśmy ze sobą piecyk, ale on dogrzewał namiot na godzinę, jak gasł to momentalnie robiło się tyle samo stopni co na zewnątrz.
Za to klimat tegorocznego zlotu to było coś :) w dzień słoneczko, wszędzie śnieg, widoki takie, że człowiek cały czas się uśmiechał :)
Spakowaliśmy się w piątek po południu i zgodnie z planem ruszyliśmy do naszego księdza. Na podjazdach zerwał się łańcuch w eMZecie - godzinę zajęło poskładanie go. Później padły stopy w rusku i światła w eMZecie.
Wieczorem dojechaliśmy na miejsce. To jest najprzyjemniejszy moment wyjazdu - kiedy po 4 dniach wchodzi się do ogrzewanego pomieszczenia :)
W sobotę mieliśmy wolne - planowo dzień miał być przeznaczy na naprawy, ale koniec końców nikt się za to nie zabrał :) cały dzień siedzieliśmy przy piecyku i piliśmy czeskie piwo. W międzyczasie zaliczyliśmy mszę po czesku.
W niedzielę udało nam się pozbierać w miarę wcześnie i o 9 byliśmy już w drodze. Wszystko szło bardzo dobrze, ale po przekroczeniu granicy z PL zatrzymała nas policja i eMZeta straciła dowód... brak słów na coś takiego - przejechaliśmy tyle km i zarówno w Czechach jak i w Niemczech policja nam machała i pozdrawiała, a u nas się przypieprzyli.
Ale najgorsze miało dopiero nadejść :) na 5km przed domem zatarłem silnik w mojej Jawie - chyba trochę przesadziliśmy z prędkością. Do garażu dojechałem na linie, holowany przez Ruska.
Był to najfajniejszy Elefant na jakim byłem (to mój 4 raz) - zaliczyłem zlot w śniegu i Elefantowo czuje się spełniony :)
Teraz muszę udać się do garażu ogarnąć motocykl i zabrać się za doprowadzanie go do ładu - w tym roku dostał ostro w kość :)
-
No i cóż tu można napisać... SZACUN.
-
Brr, aż mi się zimno zrobiło. Super przygoda :D
-
Gratulacje :)
-
Gratuluję i podziwiam! Spotkaliście tam jeszcze kogoś z Polski?
-
Tak - jest tam trochę polaków - jest grupa stałych bywalców, z którymi widzimy się co roku i jest spora grupa ludzi, którzy jeżdżą tam w ramach sprawdzenia się :)
-
Wyście są wszyscy szaleni :o -17 i na moto ??!!
Gratulacje wspaniałego wyjazdu i wytrwałości. Po prostu podziwiam.
-
Możesz zapodac mapkę jak jechaliscie?
-
Super sprawa, gratuluję!
-
poniżej nasza mapa - mam tylko trasę z pierwszego dnia. Do tego należy dodać 200km dojazdu do Loh. Jeżeli ktoś miałby ochotę zobaczyć więcej zdjęć to zapraszam na naszą stronę na facebooku :)
https://www.facebook.com/Motor-Klub-Piwersi-St%C4%99szew-188281254534031/ (https://www.facebook.com/Motor-Klub-Piwersi-St%C4%99szew-188281254534031/)
-
Czad.
-
Szacun Panowie :o
-
Jestescie niesamowici. To chyba najbardziej ekstremalna impreza motocyklowa o jakiej slyszalem. Szacun i podziw.
-
Super wyprawa, też bym się wybrał tylko że tam solo motorkiem chyba raczej nie ma się co wybierać.
-
Jestem pełen uznania, pozdrwiam
-
Gratulacje, niezły wyczyn - szacun.
-
Zawsze marzyłem o wyjeździe na ten zlot- ale nie miałem jaj!!!
Szacun za wytrwałość cyklistów i karny kutas dla milicjanta....
-
Pełen szacun, tęż zawsze mażyłem aby pojechać. U nas też są podobne zloty był gdzieś nawet temat o tym, nazywa się to chyba zlot Pingwina
-
Prawdziwi TWARDZIELE. Wielkie uznanie :)
-
szacunek :D
-
Dziękuję za słowa uznania ;) wszystko kwestia przygotowania i trzeba też mieć trochę szczęścia z pogodą. Warto tam pojechać dla międzynarodowego towarzystwa i atmosfery. Co chwile sąsiedzi przychodzą i częstują jakimś jedzeniem, albo dziwnymi alkoholami ;)
Moim zdaniem całkiem rozsądne wyjście to jechać w asyście auta - tam zapakować spory namiot i może jakieś ogrzewanie do namiotu, dużo picia, jedzenia i sprzęt do pieczenia na ognisku. Najlepiej pojawić się w środę. Chociaż zlot oficjancie zaczyna się w piątek to pole zapełnia się już od wtorku, a w piątek jest problem z miejscem.
Trasę spokojnie można przejechać solówką - drogi są odśnieżane, jedynie na samym zlocie może być ciekawie z podjazdami :)
-
Szacun i graty.
Od samego patrzenia mnie telepie z zimna.
Idę dołożyć do pieca ;D
-
Wow
-
Zazdroszczę takiej przygody !
-
Chylę czoło.
-
Fajna przygoda, szacun za odwagę :)
-
Szacunek.
-
Szacunek :o
-
Chyba każdy mężczyzna marzył o zaliczeniu takiej imprezy. Ta niestety bardzo konsekwentnie przesiewa potencjalnych kandydatów, bezlitośnie oddzielając mężczyzn od prawdziwych mężczyzn. Bez urazy, nikogo nie chcę obrazić, ale na taki wyczyn stać bardzo niewielu twardzieli. Ja nigdy bym na to się nie odważył. Moje szczere uznanie.
Jeśli chodzi o działania bohaterskiej policji - no cóż - sami na jej żałosny poziom gorliwie pracujemy udając, że nic złego się nie dzieje. Poziom śmieszności przewyższa już stronę żałosną ...
-
Extremalny wypad w taką temperaturę :) . Były jakieś oznaki odmrożeń?
PS.
Chłopaki na traktorku też przeganiaja zimę :) .
https://www.facebook.com/TraktoriadaTeam/?hc_ref=NEWSFEED (https://www.facebook.com/TraktoriadaTeam/?hc_ref=NEWSFEED)
-
Gratulacje. Atakowałem elefanta jakieś dwa lata temu ruskim z koszem. Niestety nie dane mi było dojechac. Jednodniowy remont po trasie wykorzystał mój limit czasu na dojazd na imprezę i trzeba było wracać.
Jazda zimą diametralnie różni się od nazwy w "sezonie". Jeśli nie wychładzasz organizmu, to już dobrze. Podczas remontu nie odkładaj części i kluczy na podłoże, bo przymarzają perfidnie.
Powiem krótko - czad. Atakuję w 2018
-
Gratulacje :)