Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Szybka interwencja => Wątek zaczęty przez: Biały w Grudnia 14, 2016, 15:59:53
-
Hejka
Zakupiłem se niedawno motóra, miałem przyjechać w weekend spisac umowę z dziadkiem , niestety , mówiąc wprost przekręcił się .
Moto nie jest na niego zarejestrowane , spisane bylo tylko ubezpieczenie , które regularnie płacił
Jak by to teraz dobrze rozegrać ?
-
No to jesteś w d...chyba ze komuś zapisał w testamencie.Inaczej z tymi papierami jest problem u mnie skończyło się na zakupie nowej ramy z papierami.
-
Chyba ze ktoś z rodziny by na umowie wpisał date przed śmiercią i się za dziadka podpisał. Ale to tylko dobra wola rodziny.
No i poprzednie umowy i dowód byś musiał dostać...
-
A "dziadek" na jakiej podstawie płacił ubezpieczenie?
-
Musisz odnaleźć osobę która jest w dowodzie i z nią spisać umowę. Jeśli tą osobą jest nieboszczyk to trzeba kombinować z rodziną.
-
Jak znam życie nieboszczyk płacił składki na podstawie umowy k/s z poprzednim właścicielem. Czyli potrzebny jest DR, i wszystkie umowy jakie zawierano między człowiekiem z DR a zmarłym. Czasem jest jedna- czasem 2,3,16. Nie polecam spisywać umowy z człowiekiem z DR bo będzie syf. Skoro dziadek opłacał OC widnieje on w systemie jako ostatni z formalnych właścicieli przypisany do numeru rejestracyjnego pojazdu mimo, iż nie dokończył procesu przerejestrowania maszyny na siebie. Generalnie polecam wywinąć się z tej transakcji- to nie 500 OHC by było o co walczyć. Nie masz umowy- więc pojazd nie należy do Ciebie- jeśli wśród spadkobierców jest chociaż jeden Janusz biznesu, dodający do każdego złomu na aukcji dopisek "dla konesera"- możesz mieć kłopoty.
-
Za motocykl zapłaciłem normalnie gotówką , tylko poprostu nie mam tej umowy ...
-
No OK, tylko komu zapłaciłeś? Ktoś z żyjących o tym wie, lub czy są jacyś świadkowie? No i dlaczego nie sporządziłeś umowy, choćby przedwstępnej?? Na podstawie przedwstępnej umowy ( lub wstępnej- zwał jak zwał) masz już jakieś dane dziadka, jego podpis- masz podkładkę pod fakt, że świadomie sprzedał Ci pojazd. Rozumiem, że masz sam dowód rejestracyjny bez umów? To jest trudne do wyprostowania. Dobra wola rodziny i nic więcej- materiał do zapamiętania- na wszystko musi być papier. Dajesz zaliczkę- papier. Bierzesz motocykl i zobowiązujesz się do dopłacenia różnicy w terminie takim i takim? Papier. Jak dawno to było?
-
idz szybko do najblizszej rodziny i zrób umowe z datą z przed smiercią.
-
Ja mam podobny problem. Kupiłem moto od chłopaka, który nie spisał umowy z dziadkiem a jak przyszło co do czego, to okazało się, że dziadek nie żyje. W dowodzie jest właściciel nr.1, ale dziadek który nie żyje, kupował ubezpieczenie bez przerejestrowania. Myślałem, żeby spisać umowe bezpośrednio z właścicielem z DR. W skarbówce na pewno nie będą się o to czepiać, bo dzwoniłem, ale nie wiem jak z ubezpieczycielem i urzędem komunikacji...
-
Skarbówkę i tak omijasz w przypadku knedla.
-
Jeżeli pojazd kosztuje poniżej 1000zl, ale wydaje mi się, że i tak trzeba iść do skarbówki żeby oni postawili jakąś pieczątkę czy coś w tym stylu...
-
Jeżeli pojazd kosztuje poniżej 1000zl, ale wydaje mi się, że i tak trzeba iść do skarbówki żeby oni postawili jakąś pieczątkę czy coś w tym stylu...
Nic nie stemplują, nic się nie wypełnia.., nie chodzi się z umową poniżej tysiaka ! :)
-
Jeżeli pojazd kosztuje poniżej 1000zl, ale wydaje mi się, że i tak trzeba iść do skarbówki żeby oni postawili jakąś pieczątkę czy coś w tym stylu...
Nic nie stemplują, nic się nie wypełnia.., nie chodzi się z umową poniżej tysiaka ! :)
U mnie w WK nic nie załatwisz bez pieczątki z US, musisz podbić umowę, przynajmniej nic nie trzeba wypełniać.
-
Jeżeli pojazd kosztuje poniżej 1000zl, ale wydaje mi się, że i tak trzeba iść do skarbówki żeby oni postawili jakąś pieczątkę czy coś w tym stylu...
Nic nie stemplują, nic się nie wypełnia.., nie chodzi się z umową poniżej tysiaka ! :)
U mnie w WK nic nie załatwisz bez pieczątki z US, musisz podbić umowę, przynajmniej nic nie trzeba wypełniać.
to są dwa wydziały które nie mają nic wspólnego ze sobą, nawet jak płaciłem podatek teraz od hondy, to żadnej pieczątki na umowie nie stawiają, według przepisów (nowych), nie wolno im "bazgrać po umowie, wręcz jest zakaz, tak powiedziała mi pani w okienku,
a umowy na jakiegoś "grata, którego wartosć jest wpisana poniżej tysiaka, nawet nie chcą wziąć do ręki :)
-
Karolek bo pracują tam ludzie nie znający aktualnych przepisów. Teraz to nie ma kompletnie znaczenia nawet gdy wartość pojazdu jest wyższa bo US ścignie Cię we własnym zakresie. Poza tym nie wolno im nic stawiać na umowach. Co wydział to obyczaj. Ale to nie o tym jest temat.
-
Dwa tygodnie temu kupiłem Jawa TS wartość na umowie 800zl. OC opłacilem na siebie z dnie zakupu z umowy ponieważ OC było nie opłacane. Następnie udałem się do US i pani powiedziała mi ze w pojazdach starszych niż 25 lat i wartości poniżej 1000 zł US nie pobiera żadnych opłat ani nie kwituje umów.
Kiedyś miałem podobna sytuacje tyle ze z zagęszczarka. Dość dlugo pozyczalem zagęszczarke od jednego gościa aż wkoncu ja od niego odkupiłem i po ok miesiącu gość zmarł. Po ok dwóch miesiącach przyjechala do mnie zona nieboszczyka z pretensjami żebym oddał zagęszczarke która kupiłem, wizyta skończyła się awantura a na drugi dzień przyjechała policja zabrali zagęszczarke, na szczęście policjanci byli normalni i nie skierowali sprawy do sądu a mogli to zrobić.
Jedynym twoim rozwiązaniem jest pójście do rodziny i poproszeni o wypisanie umowy. Jeśli nie będą chcieli pomoc to utopiłes kasę.
-
Zagęszczarka to trochę inny problem bo jako taka narzędziem będąc, nie podlega rejestracji i mało kto na to spisuje umowy (a powinien bo zawsze jakiś numer seryjny ma), ale przykład bardzo podobny.
-
Ja myślałem, żeby zarejestrować moja Jawe na zabytek, wtedy nie trzeba mieć żadnych umów. Ewentualnie zakolowac sobie jakis papier ze stacji kasacji pojazdów i próbować z tym papierkiem coś wykminic.
-
Ale jesli trafi sie ktoś wredny w rodzinie umarłego dziadka, moze przyjsc do ciebie z policją i oskarżyc cie o kradzież (tak jak było to u mnie).
Według mnie jedyna opcja to pójście do rodziny umarłego i dogadać sie z nimi. Jeśli sie nie dogadasz to szukaj drugiej ramy.
-
Poczekajmy aż kolega Biały to przeczyta i coś więcej powie o sytuacji. Bo możliwe warianty już zostały przedstawione. Jeśli ktoś rodziny wie o sprzedaży przez dziadka, to powinni pójść na rękę.
Ja myślałem, żeby zarejestrować moja Jawe na zabytek, wtedy nie trzeba mieć żadnych umów. Ewentualnie zakolowac sobie jakis papier ze stacji kasacji pojazdów i próbować z tym papierkiem coś wykminic.
Nie wiem czy dobrze myślę, ale przy rejestracji na zabytek, tez jakieś numery ramy czy VIN będą chyba musieli wpisać. Jeśli wykorzystają stare numery, to mogą dojść do tego ze taki pojazd jest już zarejestrowany, a z tego może być dym...
-
Nie wiem czy dobrze myślę, ale przy rejestracji na zabytek, tez jakieś numery ramy czy VIN będą chyba musieli wpisać. Jeśli wykorzystają stare numery, to mogą dojść do tego ze taki pojazd jest już zarejestrowany, a z tego może być dym...
Też mi się tak wydaje, ale z drugiej strony, ktoś mógł sprzedać ta Jawe 20 lat temu, później stała u dziadka w stodole 15 lat i teraz ktoś ją wyciągnął, kupił od tegoż dziadka i chce ją zarejestrować na zabytek. Ma umowę z dziadkiem a to co było wcześniej to nie powinno nikogo obchodzić. Skoro ktoś 20 lat temu nie zgłosił kradziezy i nagle mu się o tym przypomina, akurat wtedy, gdy ktoś trzeci chce ją zarejestrować jako zabytek, to wydaje się to podejrzane :D
-
Gorzej jak sprawdzą właśnie w ewidencji i wyjdzie , że komuś zginęła i rusza cała machina , nie potrzebne nerwy .
-
Z tą rejestracją na zabytek sprawa może się bardzo łatwo skomplikować. W tym roku rejestrowałem jawę na zabytek, miałem papier z punktu kasacji pojazdów, przeniesienie własności na mnie. Przy badaniu technicznym okazało się że motocykl widnieje w cepiku. Taka mała niespodzianka. W wydziale komunikacji przy rejestracji okazało się to samo, ten numer ramy jest zarejestrowany.
Mała fantazja, gdzieś w szufladzie ktoś ma zapomniany dowód z numerem ramy, który ty własnie skończyłeś remontować i chcesz go zarejestrować, trafiasz na urzędnika który zaczyna drążyć temat i po jakimś czasie w Twoich drzwiach staje właściciel dowodu z policją i prosi o wydanie jego własności. Zostajesz z niczym. Wiem że jest to mało prawdopodobne ale może się zdarzyć.
-
Jeżeli zgłosił kradzież jakiś czas temu, to taka opcja wchodzi w grę, ale jeżeli pójdzie na policję, że ktoś ma jego motor a on nie ma nawet dowodu rejestracyjnego to może mieć problem, żeby go odzyskać, tak mi się wydaje przynajmniej...
-
Z tą rejestracją na zabytek sprawa może się bardzo łatwo skomplikować. W tym roku rejestrowałem jawę na zabytek, miałem papier z punktu kasacji pojazdów, przeniesienie własności na mnie. Przy badaniu technicznym okazało się że motocykl widnieje w cepiku. Taka mała niespodzianka. W wydziale komunikacji przy rejestracji okazało się to samo, ten numer ramy jest zarejestrowany.
Mała fantazja, gdzieś w szufladzie ktoś ma zapomniany dowód z numerem ramy, który ty własnie skończyłeś remontować i chcesz go zarejestrować, trafiasz na urzędnika który zaczyna drążyć temat i po jakimś czasie w Twoich drzwiach staje właściciel dowodu z policją i prosi o wydanie jego własności. Zostajesz z niczym. Wiem że jest to mało prawdopodobne ale może się zdarzyć.
Może może, kuzyn tak stracił 472.6, którą po remoncie zapragnął zarejestrować. Rodzice właściciela sprzedali "złom" zapewniając, że dokumenty się znajdą. No i znalazły tylko facet po powrocie do kraju z UK niespecjalnie był ze sprzedaży zadowolony. Maszyna poszła za bezcen, ale w remont poszło mnóstwo studenckiej kasy- odbyło się bez policji i sądu- to jedyny plus całego zamieszania.