Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Na każdy temat => Wątek zaczęty przez: muczos w Czerwca 27, 2016, 20:05:49
-
Jedna baba przyprowadziła mi do naprawy Fiata 126p Bis. Problem polega na tym że kaszlak jeździ i pali normalnie, ale czasami ni z gruchy ni z pietruchy gaśnie i dalej nie pojedzie. Dopiero jak postoi dłużej to odpali. Zmagania z tym sprzętem trwają już jakiś czas. Pakiet startowy mam już za sobą, czyli:
-ustawiłem zawory
-przejrzałem cały zapłon, wyczyściłem dokładnie przerywacz (nowy nie do dostania), podmieniałem cewkę, wyregulowałem wyprzedzenie i przerwę zgodnie z instrukcją, założyłem nowy kondensator
-wyczyściłem cały gaźnik i sprawdziłem poziom paliwa, zaworek iglicowy jest ok.
-wymieniłem świece i przewody WN
-sprawdziłem ładowanie
-wywaliłem tymczasowo moduł GL-100A i przerobiłem zapłon na tradycyjny
-ruszałem wszystkimi kablami, stacyjką i nic to nie zmienia
-sprawdzałem pompkę paliwa, daje książkowe 0,3 bara, a paliwo leci przelewem jak wściekłe.
Skończyły mi się już pomysły co z nim jest nie tak. Zrobiłem nim kilkadziesiąt kilometrów i nic się nie działo, a właścicielka jak gdzieś pojedzie to prawie zawsze jest ten problem.
Wygląda to tak że odpali na zimno, pojedzie kilkanaście km, zgasi, przychodzi za 15 minut, znowu odpali, ujedzie 200m i zdycha.
Silnik ma moc, tylko słychać dość głośny klekot spod pokrywy zaworów. Ale odkąd pamiętam zawsze tak chodził i nic się nie działo.
-
Skończyły mi się już pomysły co z nim jest nie tak. Zrobiłem nim kilkadziesiąt kilometrów i nic się nie działo, a właścicielka jak gdzieś pojedzie to prawie zawsze jest ten problem.
Może problem dotyczy nie tyle kaszlaka, co właścicielki? Takie rzeczy się zdarzają ...
-
W126p, choć to inny silnik, problemem był gaźnik, jak się nagrzał przycinał się zaworek iglicowy. Ale to tylko gdybanie.
-
Second też o tym myślałem, ale jeździ nim od dobrych 15 lat i dopiero od niedawna zaczęły się dziać takie cuda.
Zaworek iglicowy dzisiaj sprawdziłem jeszcze raz, chodzi dosyć luźno i jest szczelny.
Jak ja nim jeździłem to jedyny raz zdarzyło się że na 3 biegu jadąc pod lekką górkę się przymulił. Wyglądało mi to bardziej na problem z paliwem niż z zapłonem, bo nie szarpał gwałtownie. Pobawiłem się trochę gazem i pojechał dalej bez zatrzymywania.
-
Podpowiem coś co sam przerabiałem . Przewód odpowietrzający zbiornik paliwa przełamany tuż nad rurą wlewową lub przytkany błotem wlot pod podłogą . Efekt taki jak opisujesz robi się podciśnienie nie do pokonania przez pompę paliwa. Po chwili podciśnienie spada i jazda dalej . Recepta -odkręć korek wlewu i próbna jazda lub czasem przy samym odkręcaniu korka jest syknięcie .
-
Na to nie wpadłem. Jutro sprawdzę czy się nie zatkało.
-
Wreszcie wiem co go boli. Rozebrałem dzisiaj to odpowietrzanie i było w porządku. Po poskładaniu pojeździłem i wszystko zdawało się być ok. Jednak gdy zapaliłem go drugi raz to malczan zdechł po 200m. Szybko przypchałem go na podwórko i zacząłem znowu rozbierać.
Okazało się że po nagrzaniu i zgaszeniu silnika czasami zawiesza się zaworek w pompie paliwa i przestaje działać. Po ostygnięciu zaworek odwiesza się i działa normalnie.
Najśmieszniejsze jest to że jak ja jeździłem to nigdy się nie zawieszało, a jak właścicielka pojechała to zawsze przestawał jechać :)