Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Szybka interwencja => Wątek zaczęty przez: Mateusz34342 w Marca 06, 2016, 19:27:17
-
Najgorzej to się z żoną dogadać żeby męża dała. Z nim da się dogadać tylko mówi żeby nie było tak że do więzienia pójdzie czy coś. Bo mówi że ta jawa była sprzedana już i że komuś podpisywał już umowę wtedy gdy sprzedawał. No i chodzi mu o to czy przez to do więzienia nie pójdzie że jeszcze i mi podpisze. Bo to wychodzi tak jakby dwa razy ten sam motocykl sprzedał. I mam właśnie takie pytanie czy wszystko będzie ok jak mi podpisze, czy nie będzie miał żadnych problemów przez to ? I gdzie można się dowiedzieć w tej sprawie, czy w WKU powiedzą jak można by było to załatwić?
Poprawiłem czytelność //Blenders
-
Wydział komunikacji nie doradzi. Tzn powie ze powinien być komplet umów.
Jak by chciał tak w 100% poprawnie zrobić, to powinieneś spisać umowę z tym co wziąłeś ten motor, potem z nim iść do tego od kogo on wziął, żeby umowę spisali... itd, aż do tego co jest w dowodzie.
W praktyce jak żaden wcześniej nie przerejestrował, to szansa na jakieś problemy jest znikoma. Szczególnie że rocznik juz nie młody, no i wartość mała (w sensie ze skarbówki nie trzeba płacić).
-
No tak tylko nie wiadomo ilu ich było wcześniej i nie wszystkich znam . No tak bo wychodzi że ja kupiłem od właściciela ale czy jeżeli zostało zgłoszone wcześniej że został szprzedany to chyba mogą być problemy . No może i tak .
-
A w dowodzie kto widnieje jako właściciel ?? Jeśli ów pan z którym gadałeś to nie ma żadnego problemu.Ale to mogę Ci wytłumaczyć na Pw bo to trochę zawiłe ;D .
-
Że nie wszystkich znasz, dlatego mówię że trzeba by od jednego do drugiego chodzić. Każdy poprzedni, mniej więcej może pamiętać od kogo kupił.
Ale wątpię czy wszyscy byliby na tyle ugodowi żeby latać i pomagać szukać kogoś.
Jeśli było gdziekolwiek zgłoszone, to tylko do ubezpieczalni. Żeby OC nie płacić.
a ubezpieczalnia nie prowadzi chyba listy ilu właścicieli miał pojazd.
BOBER tłumacz tu, wszyscy pewnie są ciekawi tłumaczenia, bo każdego może podobny problem spotkać.
-
Jeśli w dowodzie jest jakiś stary dziadek który sprzedał moto 200 lat temu to znaczy że po nim nikt tego nie rejestrował.Przecież to logiczne.
-
A w wydziale może być zgłoszona sprzedaż i jeśli na to zgłoszenie nie będziesz miał umowy to kłopot gotowy .
-
Kwestia kiedy dziadek sprzedawał jak więcej niż 10 lat temu to kwity są w archiwum i nikt tam nawet nie zajży.
-
Ten Pan z którym rozmawiałem jest właścicielem. Właśnie wątpię żeby tak do Wszystkich dało się dojść a i nie każdemu będzie się chciało. Ale to chyba nie tylko w ubezpieczalni właściciel zgłasza bo w wydziale komunikacji też się zgłasza chyba zachodząc z umową że się sprzedało. No tak bo gdyby rejestrował to papiery były by na kogoś innego .
O właśnie o to mi chodzi że w wydziale może być zgłoszona sprzedaż na inną osobę. A nie na mnie .
Podobno 25 lat temu . Ale ostatni przegląd wbity jest w 1995 r .
-
Ale jeżeli zajżą to mogą być kłopoty bo to chyba tak jakby dwa razy sprzedał ten motocykl .
-
Spisz umowę z dziadkiem i wal na kichę.Nikt nawet uwagi nie zwróci .
-
Bober, tez tak myślę. Tylko Ty nazywasz rzeczy bardziej po imieniu :P
w wydziale komunikacji mało kto zgłasza sprzedaż bo po co?
Kiedyś się zgłaszało wyrejestrowanie czasowe, dziś się zgłasza kasację pojazdu.
-
Jak ma numery rejestracyjne to może iść i się spytać na kogo jest zarejestrowany motocykl, bo chcę kupić, a nie jest pewien. Sprawdzą mu i będzie wiedział jak sprawa wygląda. Wtedy też powiedzą czy motocykl został zgłoszony do sprzedaży. Tylko trzeba powiedzieć, że to stary motocykl i jego historia jest mało znana.
-
Tylko w ten sposób rzuci zainteresowanie na ten pojazd i jak coś będzie niejasne, a ludzie (właściciele) nie będa chcieli wspolpracować, to dokumenty przepadną, a jak pójdzie na żywioł to powinno się poprostu udać ;)
-
Idziesz twardo i kładziesz kwity tablice i umowę z widniejącym w dowodzie i tyle.
-
Idziesz twardo i kładziesz kwity tablice i umowę z widniejącym w dowodzie i tyle.
Tak i do tego olewasz gościa z dowodu rejestracyjnego, fałszujesz jego podpis, potem w trakcie weryfikacji papierów przez WK jednak się okaże że mają wcześniejsze zgłoszenie o sprzedaniu i lądujesz na dywaniku u prokuratora z odpowiednimi zarzutami karnymi.
A wszystko dzięki słuchaniu mądrych rad kolegów z forum.
-
A świstak siedzi i zawija w te sreberka.
-
No sprawa jest trudna, jednemu się uda, a innemu mogą się do patrzyć.
Podpisu nie fałszuje, bo podpisałby ten co w dowodzie widnieje.
A załóżmy sytuacje ze tego z dowodu, po kilkunastu latach sentyment złapał i odnalazł motocykl i odkupił. A dowód nadal na niego. To co, powinien przerejestrowac? Z siebie na siebie?
-
Jak dziadek sprzedał do pana x to ma z nim umowę .Pan x mógł to sprzedać panu y i nic nie musiał zgłaszać bo nie rejestrował pan y mógł sprzedać dla antka szwagra kobyłka córki która też nic nie rejestrowała więc i nic nie zgłaszała a od niej mogłeś kupić Ty więc w zasadzie potrzebujesz tylko nazwisko pana x z umowy z dziadkiem resztę sam sobie dopowiedz.Tak oczywiście musisz znależć wszystkie osoby z historii motocykla. ;D
-
Rzeczywiście patowa sytuacja. A gdyby tak incognito skontaktować się z urzędem, co w takiej sprawie??jak to ugryźć, jakie są drogi i czy jedyną możliwością jest odszukanie wszystkich właścicieli i wszystkich umów?Może jak będzie jakiś normalny urzędas, to podpowie z której strony się za to zabrać, żeby nie było problemów. Ja właśnie m.in. temu unikam jak ognia "okazji" z papierami "do odkręcenia", bo szkoda nerwów i kasy przy moto o takiej wartości rynkowej.
-
Jak dziadek sprzedał do pana x to ma z nim umowę .Pan x mógł to sprzedać panu y i nic nie musiał zgłaszać bo nie rejestrował pan y mógł sprzedać dla antka szwagra kobyłka córki która też nic nie rejestrowała więc i nic nie zgłaszała a od niej mogłeś kupić Ty więc w zasadzie potrzebujesz tylko nazwisko pana x z umowy z dziadkiem resztę sam sobie dopowiedz.Tak oczywiście musisz znależć wszystkie osoby z historii motocykla. ;D
Tak, znaleźć pana x i z nim umowę spisać. Tylko problem ze jak to było ponad 20 lat temu, to pan x juz dawno nie ma umowy z dziadkiem. A dziadek nie pamięta kim jest pan x.
-
Sami sobie wymyślacie najtrudniejsze rozwiązania.A tym czasem rozwiązanie podałem na tacy kwestia czytania między wierszami.
-
W sumie zostały 4 rozwiązania.
1) spisać umowę z właścicielem. I liczyć na łud szczęścia ze rozejrzeć się bez echa.
2) szukać wszystkich właścicieli i zbierać umowy.
3) dowiedzieć się w WK jak sprawa w papierach tego konkretnego moto stoi, kto u nich jest właścicielem, i czy coś zgłaszał. ewentualnie spytać ogólnie, co zrobić gdy brakuje kilku umów, przy tak starym pojeździe.
4) kupić ramę z papierem, a tą zneutralizować.
-
2 jest niemożliwe a 3 to strzał w kolano.Albo grubo albo wcale.
-
4) kupić ramę z papierem, a tą zneutralizować.
To jest chyba najlepsze rozwiązanie.Ale przedtem spróbuj zorientować sprawę w WK.Jak zaczną wnikać albo rzucać kłody pod nogi to zastosuj wariant 4.
-
Przecież dziadek z dowodu mógł odkupić ten motocykl od paciaciaka, co go kupił od misia. o go kupił od dziadka. A dziadek nie rejestrował na nowo, bo dowód miał na siebie. Minęło od kupna z 15 lat to i umów nie ma. W razie W tłumaczenie jest. Ja sprawdziłbym w PZU na kogo stoi ubezpieczenie.
-
Nie wiem czy ci udzielą takiej informacji ze względu na ustawę o ODO.
-
Gdyby mnie odwiedził gość proponujący spisanie umowy na pojazd, który już sprzedałem ileś tam lat wstecz, to bym go śmiechem za...ał a tego samego dnia wpłynęło by stosowne pisemko do WK, chroniące odpowiednio moje cztery litery ;)
-
Fakt jest jednak taki i tego raczej nic nie zmieni że właścicielem jest człowiek widniejący na dowodzie ewentualnie jegomość z umowy kupna sprzedaży pomiędzy człowiekiem z dowodu i kolejnym właścicielem z umowy bo przecież przy sprzedaży spisuje dię umowę i przekazuje nabywcy dowód rejstracyjny .
-
Czyli ogólnie nie ciekawa sytuacja . Bo wiadomo nie chciał bym aby ten dziadek miał jakieś problemy . Niby spisać umowę z dziadkiem ale nie wiadomo czy się nie dopatrzą że już kiedyś był sprzedany a ten ktoś został pominięty . Dziadek pamięta jak ma na nazwisko tamten gość ale też pewnie tylko tyle że pamięta nazwisko . Mam jeszcze drugie papiery które są na sąsiada ale do tych brakuje tablicy , ramy i umów . Najlepiej było by gdyby dało się pogadać z kimś z wydziału komunikacji tak żeby wyjaśnił jak można było by to zrobić . Kupować ramę z dokumentami to dodatkowe koszta i to nie małe . Wchodziłem na stronę taką gdzie da się sprawdzić poprzednich właścicieli , ubezpieczenie i przegląd . Jest tam że 1 właściciel , brak oc i przeglądu . Mam również drugi motocykl który stoi jeszcze również na poprzedniego właściciela ale mam umowę i na osi czasu nie ma nic o zmianie właściciela .
-
Najbezpieczniejsze opcje to 3 i 4.
Zawsze możesz iść do wydziału, i przedstawić sytuacje jakbyś dopiero chciał kupić pojazd, do którego brakuje umów, bo stał x lat i umowy zagubiono. Jest jedynie adres właściciela z dowodu. I co w takiej sytuacji można zrobić?
Jak powiedzą ze becie ciężko, albo coś w tym stylu, to robisz wariant 4
-
Spisywanie umowy z gościem jest o tyle ryzykowne, że może się po ruszeniu tematu odezwać do niego fundusz gwarancyjny za niezapłacone OC przez lata. I jak się gość wytłumaczy? Ze już sprzedał kiedyś?Takie rzeczy nie śmierdzą dopóki się ich nie ruszy.
-
No tak , tak ostrożnie można było by popytać w wydziale co i jak a jak nie to dalej w to nie brnąć . A nie ma tak że wraz ze zmianą właściciela ubezpieczenie się tak jakby zerowało bo gdyby tak było to ludziom nie opłacało by się sprzedawać motocykli które długo stoją . Kiedyś kupiłem suzuki które stało u gościa 15 lat i było bez ubezpieczenia .
-
Wariant nr 5 sprzedaj go mi ,ja go zalegalizuje i odsprzedam Ci po kosztach zarejestrowanego motocykla. ;D
-
No tak , tak ostrożnie można było by popytać w wydziale co i jak a jak nie to dalej w to nie brnąć . A nie ma tak że wraz ze zmianą właściciela ubezpieczenie się tak jakby zerowało bo gdyby tak było to ludziom nie opłacało by się sprzedawać motocykli które długo stoją . Kiedyś kupiłem suzuki które stało u gościa 15 lat i było bez ubezpieczenia .
Dowód rejestracyjny jest na gościa, z którym rozmawiasz, czy na kogoś innego?
-
Na gościa z którym rozmawiam . W dowodzie jest jego nazwisko oraz stary adres .
-
Ja miałem taką oto sytuacje: ok roku temu zakupiłem simsonka ,spisalem umowę i oplacilem OC już na siebie i po ok roku poszedłem rejestrować i sam na własne oczy widziałem jak kobieta w WK sprawdza autentyczność umowy porównując ją z kopią umowy poprzedniego właściciela gdyz ta kobieta od której kupiłem zgłosiła sprzedaż swoim WK. Tak więc z tego wynika ze moze być ciężko załatwić papiery na chybil-trafił. Musisz jakimś sposobem dowiedzieć sie na kogo stoi w Wk ta Jawa lub na kogo została zgłoszona sprzedaż i z nim napisać umowę
-
Przepraszam jeżeli coś nie tak . Ale po prostu chciał bym uratować tą Jawę . Myślałem że ta strona jest po to aby się poradzić jakoś osób które miały może podobne problemy i mają już doświadczenie w takich sprawach bądź mają jakieś dobre rady jak coś załatwić . Staram się żeby wszystko było ok . Żadnych machlojek nie mam zamiaru robić . Jak będę mógł załatwić to jak najbardziej zgodnie z prawem to tak zamierzam zrobić nie inaczej . Nic nie będę kręcić . Tym bardziej nie chcę aby ten Pan miał jakieś problemy prze zemnie . Jak coś będzie nie tak to odpuszczę i nie będę dalej brnąć w ten temat a temu Panu dam spokój .
-
Na gościa z którym rozmawiam . W dowodzie jest jego nazwisko oraz stary adres .
Jeśli gość fizycznie ma motocykl i dokumenty są na niego to jedyne co się mogło zdażyć to to, że nie pamięta, że zgłosił jej sprzedaż w wydziale komunikacji po tym, jak niby sprzedał.
Żeby to sprawdzić to musicie pójść obaj do najbliższego WK, najlepiej tego, pod który Jawa podlega i się tego dowiedzieć. Właścicielowi informacji nie odmówią.
Jak gość nie będzie chciał iść to możesz pokombinować w ten sposób, że napisać z nim umowę kupna- sprzedaży, a równolegle drugą, żę zostawiasz zaliczkę, którą on zobowiązuje się oddaC jeśli w WK odmówią rejestracji. Idziesz sam do WK i jeśli po sprawdzeniu będzie ok, to Ty mu dopłacasz resztę pieniędzy, a on Ci wydaje motor. Nawet jeśli się okaże, że faktycznie kiedyś motor sprzedał i to zgłosił, to ani jemu, ani Tobie niczego nie zrobią, tylko po prosztu odmówią rejestracji. Odbierzesz od gościa tę stówę zaliczki i szukasz następnego knedla.
Hipotetyczny nabywca, który ją kiedyś kupił nie mógł jej w żaden sposób przerejestrować, bo nawet jeśli miał umowę kupna sprzedaży, to bez tablic i dow. rej. nic nie zdziałał.
Jak w urzędzie jej zgłoszona jej sprzedaż, to trzeba się będzie dowiedzieć komu i do niego dotrzeć. Umowę wtedy będziesz musiał napisać z nim co może podrożyć koszty, bo gość może chcieć odstępne, albo inną cenę itd. itp. Trzeba będzie ponegocjować ;) .
-
Pierwsza mądra rada. Zrób jak pisze Pawand. Mój teścio kupił mz od gościa z dowodu. W WK okazało się że zapomniało mu się o tym że sprzedał moto kilka lat wcześniej. Na szczęście kupcem okazał się jego brat więc pojechaliśmy i kupiliśmy ją jeszcze raz ale poprawnie. Sprzedaż była zgłoszona.
-
Oj chyba daje sobie spokój z tymi umowami skoro mogą być jakieś problemy . Wolę nie ryzykować . Jawa jak na razie postoi , może znajdzie się jakąś ramę z papierami normalnymi . Niestety to są dodatkowe koszta ale lepiej zrobić tak .
-
Jesli wlasciciel z dowodu jest komunikatywny i sklonny do wspolpracy to robiac tak jak podpowiada Pawand niczym nie ryzykujecie. Mysle ze warto sprobowac bo szanse powodzenia sa chyba duze.
-
Ale to jest tak że motocykl mam ja dokumenty oraz tablicę również . Dziadek sprzedał motocykl 25 lat temu dla typa i spisał z nim umowę a co potem się działo to nie wiadomo . Trzeba by było szukać tego typa spisać z nim umowę o ile zechce a potem żeby on spisał umowę z dziadkiem .
-
Niech wiec dziadek widniejacy w dowodzie jako wlasciciel rznie glupa, pokaze ksero dowodu rejestracyjnego i zapyta w WK w ktorym motor byl ostatnio zarejestrowany czy mozliwa jest sprzedaz, ponowna rejestracja i powrot na drogi. Za takie zapytanie nie bedzie scigany a jak go zmotywujesz jakims zalacznikiem to powinien sie zgodzic.
-
Pytałem się czy by nie dowiedział się to powiedział że on stary ma latać po urzędach jeszcze . Nie bardzo mu się chce . Mówi żebym samemu się dowiedział i jakoś to załatwił . Trzeba będzie załatwić ramę z papierami i już . Już znalazłem za 600 zł i może jeszcze silnik za 350 ale jak na razie z kasą krucho . Jawa będzie musiała poczekać trochę .
-
Popros, podwiez i odwiez taksowka, niech widzi ze Ci zalezy na tej Jawie. Ludzie nie sa z kamienia i potrafia docenic takie zachowanie. Jak sie nie uda to trudno. Jak sie uda to bedziesz mial upragniony i legalny motor.
-
Popros, podwiez i odwiez taksowka, niech widzi ze Ci zalezy na tej Jawie. Ludzie nie sa z kamienia i potrafia docenic takie zachowanie. Jak sie nie uda to trudno. Jak sie uda to bedziesz mial upragniony i legalny motor.
dokładnie tak, jakiś dobry flakon za fatyge :) i na pewno będzie zadowolony.
-
Popros, podwiez i odwiez taksowka, niech widzi ze Ci zalezy na tej Jawie. Ludzie nie sa z kamienia i potrafia docenic takie zachowanie. Jak sie nie uda to trudno. Jak sie uda to bedziesz mial upragniony i legalny motor.
dokładnie tak, jakiś dobry flakon za fatyge :) i na pewno będzie zadowolony.
Jak nie chce biegać to powiedz, żeby Ci podpisał upoważnienie do załatwienia tej jednej, konkretnej sprawy i podeprzyj to jakąś flaszką. Niewielkie są szanse, że 25 lat temu ktokolwiek myślał o zgłoszeniu sprzedaży w WK. To po pierwsze. Po drugie, tak starych spraw nie przenosili do systemów informatycznych, więc marne szanse są na to, cokolwiek w WK znajdą. A po trzecie po kiego grzyba wydawać 600 stówek na ramę z papierami ( sam napisałeś, że z kasą krucho), jak wystarczy trochę się tylko postarać i będziesz miał legalnie moto 100% legalne i w całości.
Ja kupiłem swoją Jawę z pięcioma umowami kupna. Ciągłość umów była, ale drugi nabywca był niepełnoletni i dodatkowo ten co zgłosił sprzedaż miał na umowie inną datę niż ta, która na drugiej umowie figurowała. Sprawa nie do odkręcenia. Pierwszy właściciel nie chciał na początku współpracować bo byłem już czwartym, który go nachodził. A ja w międzyczasie wydałem 1.5 tysia na remont. Skończyło się tak, że z pierwszym właścicielem i ojcem niepełnoletniego pojechaliśmy do WK, oficjalnie, za zgodą kierownika wydziału anulowaliśmy tę złą umowę ( pozostałe się nie liczyły bo nie były zgłaszane), podpisałem nową bezpośrednio z pierwszym właścicielem i potem już bez problemu przerejestrowałem moto.
Nie opowiadaj, że coś jest skomplikowane zanim nie spróbujesz. Twoja sprawa jest bardzo prosta. Dziadek żyje, masz wszystkie dokumenty, tylko tyle, że starzy ludzie boją się urzędów i mu się nie chce iść. Pomyśl dlaczego Ci na tym motorze zależy, powiedz to dziadkowi, zapewnij go że po pierwsze nikt mu niczego nie zrobi, po drugie większość rzeczy załatwisz sam, ale być może będziesz go potrzebował, ale że być może wystarczy upoważnienie i zobaczysz, że dziadek stanie po Twojej stronie. Wystarczy trochę się postarać. Do roboty!
-
Witam, odświeżam temat sprawa wygląda na załatwioną ale od momentu zarejestrowania z zaciekawieniem przeglądam i czytam to forum i różne watki. Sprawa jest podobna do sytuacji w której był mój kumpel z ta różnica że to była MZ TS 150 i wszystko odbywało się w jednym wydziale. Kumpel kupił od x właściciela MZ umowy nie były spisywane przechodziła tylko MZ z dowodem (cały dowód) i tablicą z rąk do rąk. W dowodzie dane właściciela i ostani przegląd na rok 92 (byl 2010). Pierwsze co zrobiliśmy to odszukaliśmy właściciela z dowodu, troche to czasu zajęło bo sie przeprowadził i w ogóle, ale udało się żyje i jest okej. Napisał uprawnienie i pełnomocnictwo w tej sprawie synowi i to z nim pojechalismy do WK. Dowiedzielismy sie ze MZ nie figuruje przynajmniej w systemie a żeby sprawdzić archiwum trzeba wystosować wniosek i poczekac do kilku dni. Przyszedł polecony do właściciela, że MZ musi przejść przegląd i musi zostać opłacone OC i aby ponownie zarejestrować (juz na kolege) musi być legalnie kupiona, a zeby nie upominali się od wlaściciela zaległego OC to i musi być wystawiona opinia rzeczoznawcy o unikalności motocykla tu wystarczyło, że MZ nie była produkowana conajmniej od 25lat, bo była z 83r i nie jeżdżona była od 92r kiedy OC nie było przymusowe. Tym sposobem kumpel ma zarejestrowaną MZ, wydane ok 1000zł i kilka tyg na załatwienia papierów które jakby sie wydawało były na tacy.
Teraz moja sąsiadka pracuje w WK więc załatwilibyśmy tą sprawe szybciej :) aha i z rejestracją motocykla bez dokumentów na zabytek nie da rady, nie ma przepisu pozwalającego na ten czyn. takie coś mozna zrobić ale tylko ze sprzętami z okresu wojny lub bardzo rzadkimi egzemplarzami (mało sztuk zachowanych jak shl 04 05, sokół itp) jezeli wykażemy że taki sprzęt był legalnie kupiony i jest u nas przez zasiedzenie (pow 3lat) w tym przypadku ostatnie słowo ma rzeczoznawca. Tak więc niestety nasze Zjawy TS i Czesławy bądź wsk (z olx) nie łapią się narazie. Może troche nie na temat ale może komuś się przyda.
Pozdrawiam Michał
-
VeteranJaro, dysponuję informacją z mojego WK. Rzeczoznawca stwierdza to czy pojazd jest zabytkowy i jak mi powiedziano to jego opinie biorą pod uwagę rejestracji na zabytek, dla mnie to jest logiczne. Czy mógłbyś wysłać link do tych informacji?