Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Turystyka, Spotkania, Zloty => Wątek zaczęty przez: suchy w Września 03, 2015, 21:20:16
-
Na udział w Charytatywnym Rajdzie Złombol (przyznaję się że nie z powodów mojej charytatywności) zdecydowałem się późno, jakoś tak po odwołaniu wyścigów w Biłgoraju.
Regulaminowy pojazd czyli coś z PRL-owskiego okresu mam na stanie od lat, obleciałem po znajomych firmach żeby zebrać wymaganą regulaminem kwotę darowizny na Fundację Nasz Śląsk patronującą tej imprezie. Zabrałem parę zapasowych pierdół do Cześki (w tych pierdołach nie było cylindrów) i 14.08 po południu łogień do Katowic. Za Częstochową podczas tankowania załapałem że przecież można się spotkać z Howserkami(znajomi z innego forum) bo to blisko. Dzwonię i okazuje się że Oni też jadą na Złombol, na dodatek mnie ugościli i przenocowali za co bardzo Im dziękuję. W sobotę 15.08 od rana zbierali się uczestnicy, oklejali pojazdy, w samo południebył start Złombolu. Na wieczór dowlokłem się na kemping w Wiedniu.16.08 miał być najdłuższy odcinek do Bregenz, niestety na autostradzie pod Salzburgiem Czesia przestała jechać. Po zdjęciu głowicy okazało się, że wypięła się spinka sworznia tłoka i narobiła kaszanki w cylindrach, koniec jazdy :o . Wtedy zadziałał Dobry Duch Złombolu i podesłał OSP Assistance ;D (na strażaków zawsze można liczyć) które odwiozło Cześkę na przechowanie do pobliskiego miasteczka, a mnie adoptowali i zabrali w dalszą drogę . Po Cześkę miałem wrócić za tydzień po powrocie ze Stelvio.
17.08 i 18.08 była już jazda po Alpach, normalnie chciało mi się płakać :'( że zamiast Cześką to cel wyprawy osiągnąłem Żukiem, ale przecież chłopaki nie płaczą 8) . Postanowiłem tu wrócić za rok. Ponieważ załoga z Żuka jechała dalej zwiedzać Włochy, to z inną ekipą, akurat strażaków ochotników Polonezem (powtórzę się; na strażaków zawsze można liczyć) wróciłem do Polski do Jordanowa a dalej autostopem. 21.08 o piątej rano byłem w domu.Wyjazd po CZ przełożyłem o tydzień, a ponieważ nie wjechałem na Stelvio to kombinowałem co by tu zrobić żeby wilk był syty i owca zjedzona. Zacząłem od tego, że moje postanowienie o powrocie za rok, wyrzuciłem do kosza. Przygotowałem drugi zestaw cylindrów z tłokami do naprawy CZ i miałem pojechać z kolegą naprawić Cześkę i kontynuować wycieczkę, a kolega zająć się samochodem, niestety kolega nie pojechał. Po korekcie planu na obsadę jednoosobową 27.08 wyjechałem Oplem z częściami, na wieczór byłem już u siostry koło Brna gdzie przenocowałem, a rano dalej. Po drodze w St.Georgen dopakowałem CZ i 28.08 wieczorem dojechałem na kemping w rejonie przełęczy.(Tu pierwszy raz przespałem się z Cezetką ;D bardzo ładnie pachnie) Nazajutrz rano 29.08 naprawiłem motór i o 10.00 chciałem wjechać na przełęcz, a tu ZONK, jakiś maraton rowerowy ??? (tyle pedałów w jednym miejscu w życiu nie widziałem) więc przełęcz zamknięta dla innych pojazdów do 16.00. Żeby się nie nudzić pojeździłem trochę po okolicy, coś tam zjadłem, włoskim zwyczajem zrobiłem sobie sjestę i o 15.45 łogień do góry. Wjazd, zjazd i okrążenie górki zajęło mi 2 godziny i już nie chciało mi się płakać :D , w drogę powrotną ruszyłem o 19.00. Nocleg zrobiłem sobie na parkingu autostrady w Austrii (znów przespałem się z Cezetką :D ), nazajutrz ponownie odwiedziłem siostrę w Trzebiczu gdzie miałem nocować, a na 21.00 byłem w domu.
Ot i cała przygoda. Ave Cezeta!
-
Gratulacje Panie Magister ;D ;D ;D
-
I nic nie powiedziałeś ze jedziesz. ....
-
On nigdy nie mówi,to człowiek czynu :) ,gratulacje Marek- szczególnie z samozaparcia i nie poddawania się.
-
Super przygoda i namiętna miłość do cześki.
-
Fajna przygoda! Gratuluję!
-
Gratulacje, to jest właśnie duch walki.
-
To jest właśnie przykład "złośliwości rzeczy martwych" przecież najeździłeś tą CZ kupę kilometrów a zawiodła w takim momencie,niewiarygodne.
Super przygoda gratulacje.
-
Gratulacje !!!! Zawiłość tej historii i opis jej tak mnie rozbawił, że bolą mnie mięśnie brzucha :D.
-
Gratulacje Suchy, jesteś wielki!
-
Popieram przedmówców mało jest takich ludzi jak TY :D
-
Cały Suchy :D
Gratulacje!
-
Człowieku wymiatasz ! Jakie miałeś spinki, druciane ?
-
Gratulacje!!!! Trzymałem kciuki,żeby chociaż jedna maszyna forumowicza dojechała na ten szczyt ;) Mi się niestety nie udało wystartować w tym roku. Jeszcze raz gratuluję!!!
-
Suchy, masz ikre 8), gratuluję, fajne przygody przeżywasz, bedzie co wnukom opowiadać ;)
-
Gratuluję Ci Marku ale tego że bez względu na wszystko spełniasz swoje marzenia
-
Niesamowita przygoda.
-
...
Jak feniks z popiolow! Jacek... Ty zyjesz! :) :) :)
-
ledwo ledwo, ale żyję ;)
Na razie jednak tylko mogę pomarzyć o takich wyprawach.
-
https://www.youtube.com/watch?v=E3Pf7nVupB8
;D
-
W tym roku Afryka przeszło 3000 km w jedną stronę, ciekawe czy jakiś knedel pojedzie?!
-
Na filmie od Maliny Marek się załapał na pamiątkę
-
Łaziłem po kempingu i szukałem transportu do Polski.
-
Ale znalazł się transport, czy zostałeś na obcej ziemi? :P
-
https://www.youtube.com/watch?v=H9YVw06FzF0
5:32 - Suchy i krótki wywiad :D
-
Hahaha krótko zwięzle i na temat
-
Nie no poprawiłem sobie humor aż do piątku :D
-
Bez komentarza.