Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Turystyka, Spotkania, Zloty => Wątek zaczęty przez: barti w Lipca 09, 2015, 19:55:35
-
Dziś trochę odpoczywam więc trochę mnie wzięło na opisanie wyjazdu na Mazury.
Trasa „tam” https://www.google.pl/maps/dir/Przeworsk/Miko%C5%82ajki/@51.7932161,20.8008632,7z/data=!4m59!4m58!1m50!1m1!1s0x473c915168293af7:0x7881ee93056b6f99!2m2!1d22.49377!2d50.0587!3m4!1m2!1d22.9520055!2d50.6093663!3s0x472346709da13d6b:0x1d72e17fb48dede2!3m4!1m2!1d22.9853686!2d50.701007!3s0x472341077bf81f57:0xe40b079c079a338e!3m4!1m2!1d23.1987272!2d50.7077649!3s0x472367fb93827521:0xf51c2e1bc8d2eb9f!3m4!1m2!1d23.5457605!2d51.4963639!3s0x4723c2db08102a8d:0x746ed92e03064ee5!3m4!1m2!1d23.5375351!2d51.5917059!3s0x4723dbfccd31e4e5:0xb6a6d7f8595de5f!3m4!1m2!1d23.6087119!2d51.9275435!3s0x4721716e862c5719:0x71c4103be174777f!3m4!1m2!1d23.135592!2d52.2790345!3s0x4721c78f77408539:0xd2802ad80360ea0!3m4!1m2!1d23.0042815!2d52.4164194!3s0x4721ce1054b52485:0x2f2cfde5f768f1d0!3m4!1m2!1d23.1866331!2d52.7482724!3s0x472024798ef9eb91:0x39d1405c1a5fec2!1m5!1m1!1s0x46e1f5da235e4e2b:0x5e098c95e6a12468!2m2!1d21.5706044!2d53.8027021!3e0 (https://www.google.pl/maps/dir/Przeworsk/Miko%C5%82ajki/@51.7932161,20.8008632,7z/data=!4m59!4m58!1m50!1m1!1s0x473c915168293af7:0x7881ee93056b6f99!2m2!1d22.49377!2d50.0587!3m4!1m2!1d22.9520055!2d50.6093663!3s0x472346709da13d6b:0x1d72e17fb48dede2!3m4!1m2!1d22.9853686!2d50.701007!3s0x472341077bf81f57:0xe40b079c079a338e!3m4!1m2!1d23.1987272!2d50.7077649!3s0x472367fb93827521:0xf51c2e1bc8d2eb9f!3m4!1m2!1d23.5457605!2d51.4963639!3s0x4723c2db08102a8d:0x746ed92e03064ee5!3m4!1m2!1d23.5375351!2d51.5917059!3s0x4723dbfccd31e4e5:0xb6a6d7f8595de5f!3m4!1m2!1d23.6087119!2d51.9275435!3s0x4721716e862c5719:0x71c4103be174777f!3m4!1m2!1d23.135592!2d52.2790345!3s0x4721c78f77408539:0xd2802ad80360ea0!3m4!1m2!1d23.0042815!2d52.4164194!3s0x4721ce1054b52485:0x2f2cfde5f768f1d0!3m4!1m2!1d23.1866331!2d52.7482724!3s0x472024798ef9eb91:0x39d1405c1a5fec2!1m5!1m1!1s0x46e1f5da235e4e2b:0x5e098c95e6a12468!2m2!1d21.5706044!2d53.8027021!3e0)
Dzień pierwszy
Wyjazd zaplanowaliśmy ok. 8.00 ale jak to bywa spakowaliśmy się na 9.00. Coś mnie tknęło aby sprawdzić datę przeglądu Jawy i ….. pojechałem obładowanym motocyklem na stację diagnostyczną. Facet nie dowierzał, gdzie ja się wybieram ale przegląd przeszedłem bezproblemowo, jedynie mruczał, że numery krzywo nabite :-).
Wyjechaliśmy ok. 9.30 i na miejscu w Okunince nad Jeziorem Białym byliśmy ok. 14. Poszukaliśmy kwatery, zjedliśmy obiadek i na plażę. Osobiście tego nie cierpię ale taki był warunek mojej małżonki. Przyznać muszę, że nieco moje męki łagodziła piana na browarku.
Ok. 100km od domu przypomniałem sobie że nie spakowałem „Niezbędnika JAWERA” czyli pudełka, w którym mieszczą się drobne części typu przerywacz, żarówka, trytytki, bezpiecznik itp. Wieczorem okazało się, że mój dokument zwany prawo jazdy również pozostał w domu. No cóż liczyłem na bezawaryjną jazdę i brak kontroli drogowych.
Drugiego dnia znowu plażowanie z przerwami na jedzonko.
Jeśli chodzi o samą miejscowość to typowa miejscowość letniskowa , bardzo rozwinięta baza gastronomiczno-rozrywkowo-noclegowa. W sezonie każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno do jedzenia, pływania (łódki, rowery, strzeżone kąpieliska itp.) jak i do spania (pokoje, domki, pola namiotowe). W bardzo upalne weekendy jest mnóstwo ludzi i w ofertach nie da się przebierać.
Dzień trzeci
Pakujemy się w dalsza drogę, chcemy dojechać nad jeziora mazurskie, gdziekolwiek. Po drodze chcieliśmy przepłynąć promem Bug w Niemirowie i obejrzeć Klasztor na Górze Grabarce. Z przeprawy promowej wyszły nici, bo woda była za niska i prom nie kursował, a rzekę ludzie przechodzili zamoczeni lekko powyżej kolan. Musieliśmy nałożyć drogi ale Grabarka zrobiła ogromne wrażenie. Po telefonie do Krychy jedziemy na krótką wizytę. Długo u Natalii i Krychy nie zabawiliśmy, ale daleko nie ujechaliśmy, bo nam się po prostu nie chciało i nocowaliśmy w Brańsku.
Dzień czwarty
Ok. 8.30 wyjeżdżamy wypoczęci i wyspani w dalszą drogę. Celem są Mikołajki. Po przejechaniu ok. 60km nagle ALARM!! – pali się czerwona lampka. Na poboczu rozładowuję bagaże z JAWY i szukam przyczyny. Połamany szczotkotrzymacz – ku….a! A zapasowy leży w moim magicznym pudełeczku, które zostało w domu. Telefon do przyjaciela na niewiele się zdaje, jedziemy bez szczotek do najbliższej stacji benzynowej i KUPUJĘ SZCZOTKOTRZYMACZ DO JAWY ! :o Wiem, wiem brzmi nieprawdopodobnie bo i prawdą nie jest. Nawet nie pytam o coś takiego ale biorę klej „Kropelka”. Kleję szczotkotrzymacz klejem i taśmą izolacyjną z nadzieją, że dojadę do Łomży (ok. 25km) gdzie mam już namiary na sklep i wiem od kierownika, że ma taki fant na stanie. Przydał się telefon do córki i jej zasoby sieciowe.
Do Mikołajek dojechaliśmy ok. 14, znaleźliśmy sprawnie lokum, a potem jedzonko i spacer po nabrzeżu. Po drodze zatrzymaliśmy się w Ruciane-Nida na pojenie rumaka. Pierwsze wrażenie na widok jachtów, statków i innych obiektów pływających oraz wody są wspaniałe, banany z twarzy nie schodzą.
Samym wieczorkiem wymieniam szczotki i już wiem dlaczego się rozleciały. Przed wyjazdem ustawiałem zapłon i wymieniłem śrubki trzymające płytki. Nie znalazłem identycznych tylko minimalnie dłuższe, jedna z tych śrubek po wkręceniu odpychała szczotkotrzymacz.
Dzień piąty
Cały dzień poświęcamy na zwiedzanie miejscowości i półtoragodzinny rejs statkiem na Jez. Śniardwy. Widoki ze statku i wielkość samego jeziora zapierają dech w piersiach. W czasie gdy spożywamy posiłek nad Mikołajkami przechodzi potężna burza, na szczęście godzinę później pozostają po niej tylko kałuże.
Wieczorem oglądamy telewizję i prognoza pogody zapowiada nadciągający od zachodu front z burzami i dużym ochłodzeniem. Kurna przed wyjazdem sprawdzaliśmy długoterminowe prognozy i do połowy miesiąca miały być upały. Zapada decyzja – jutro startujemy w drogą powrotną z samego rana.
Dzień szósty
Budzą nas odgłosy deszczu i silnego wiatru. Krótka narada co robimy i jesteśmy spakowani. Po chwili deszcz ustaje a wiatr słabnie. Żegnamy się z przemiłą gospodynią i odjeżdżamy w drogę powrotną. Zakładamy że pojedziemy ile się da, jak nie damy rady to zanocujemy gdzieś, a jutro będzie bliżej do domu.
Początkowo jest chłodno i asfalt mokry, od Pisza całkiem sucho ale chłodno. Z czasem robi się coraz cieplej ale dokucza porywisty wiatr. Tak bez żadnych przygód docieramy do Siedlec, gdzie jest ciepło a nawet upalnie. Jesteśmy w przybliżeniu w połowie drogi do domu, już wiemy że do domu dziś dojedziemy. Tankowanie, posiłek i dłuższy postój na rozprostowanie kości.
Do Lublina droga fajna, niestety wiatr nosi nas po pasie. Przed nami ciężarówka która jedzie ok. 75-80km na godzinę i boję się ją wyprzedzać w takich warunkach. W Lublinie korki i upał ale jakoś przejechaliśmy i za miastem zatrzymujemy się na obiad.
Kolejne korki z powodu robót drogowych i ruchu wahadłowego w Biłgoraju ale tu już dało się trochę powyprzedzać trochę poboczem, trochę pomiędzy wysepkami.
Za miastem dopada nas potężna 15-minutowa burza, którą przeczekaliśmy na przystanku. Zakładamy profesjonalne przeciwdeszcze na buty żony w postaci worków foliowych oklejonych szarą taśmą, którą przezornie zakupiliśmy w Mikołajkach.
Na szczęście opady się skończyły tak szybko jak się pojawiły i kilka kilometrów dalej asfalt był już suchy. Prawdziwy deszcz dopadł nas 5km przed domem ale już nie zwracaliśmy na to uwagi.
W domu córka witając nas zrobiła pamiątkowe fotki. Na naszych twarzach był duuży bananJ
Droga powrotna
https://www.google.pl/maps/dir/Miko%C5%82ajki/Przeworsk/@52.0289287,23.8650225,6.67z/data=!4m24!4m23!1m15!1m1!1s0x46e1f5da235e4e2b:0x5e098c95e6a12468!2m2!1d21.5706044!2d53.8027021!3m4!1m2!1d22.297149!2d52.0739725!3s0x471f56e6abdc41fb:0x6c6a557e6b5aaf9c!3m4!1m2!1d22.585402!2d51.1733138!3s0x4722f8a17d6f81f7:0x6cf692d7dea07c55!1m5!1m1!1s0x473c915168293af7:0x7881ee93056b6f99!2m2!1d22.49377!2d50.0587!3e0 (https://www.google.pl/maps/dir/Miko%C5%82ajki/Przeworsk/@52.0289287,23.8650225,6.67z/data=!4m24!4m23!1m15!1m1!1s0x46e1f5da235e4e2b:0x5e098c95e6a12468!2m2!1d21.5706044!2d53.8027021!3m4!1m2!1d22.297149!2d52.0739725!3s0x471f56e6abdc41fb:0x6c6a557e6b5aaf9c!3m4!1m2!1d22.585402!2d51.1733138!3s0x4722f8a17d6f81f7:0x6cf692d7dea07c55!1m5!1m1!1s0x473c915168293af7:0x7881ee93056b6f99!2m2!1d22.49377!2d50.0587!3e0)
Podsumowanie:
Dystans – 1189km
Spalanie – za duże czyli 5,5l/100km
JAWA spisała się wyśmienicie ;D
A tu więcej fotek https://picasaweb.google.com/101846468582952043958/Mazury2015
-
No ciekawa wycieczka, jeszcze ciekawsze przeżycia :), tylko pozazdrościć, nakreciłeś tyle km, co ja prawie na cały sezon ;)
-
Bardzo fajny spontan i na pewno wspomnienia . Jesteś kolejną osobą która udowadnia że te sprzęty nie chcą się poddać i nadają się do turystyki . Dodatkowo widzę że piękniejsza połowa podziela twoją pasję - super . Wiem coś na ten temat bo moja też . Łatwiej jest pewne projekty przeforsować ;) no i wspomnienia wspólne :) . Tak trzymaj
-
Fajna wyprawa 8)
-
Pozazdrościć ;) tylko dlaczego nic wcześniej nie było na forum do Mikołajek mam 40 km...
-
Koles833 Ja nie lubię się chwalić przed faktem, gdyby coś nie wyszło to wtedy uuuuuuu......
W ubiegłym roku plan był taki sam i z Włodawy musiałem MZtą zawrócić.... Jeden telefon z domu sprowadził mnie na ziemię >:(
-
Ważne że w tym roku plan się powiódł ,gratulacje :D
-
Gratulacje
-
Super wycieczka! A przez Tomaszów lubelski albo Zamość nie przejeżdżaliście przypadkiem?
-
holger Planu też nie zrealizowałem w 100% bo chciałem przejechać wzdłuż granic do Augustowa ale czasowo nie dałoby rady
Rozztocz Przejeżdżaliśmy przez Zamość w drodze "tam" bo to jest najwygodniejsza trasa. Następnym razem jak pojadę do Okuninki to dam znać :)
-
Zapraszam. Choćby na kawę mogliście wstąpić ;)
-
Wspaniale, Gratuluję.
-
Trasa świetna. Pozazdrościć takiej wycieczki. Odwiedziny krótkie ale prawdziwe. :) Fajnie było posłuchać tak cichej Jawy.
Okolice Zambrowa chyba lepiej omijać. Najpierw Jawerowi wysypał się wał, potem Radzisz zatarł silnik, a teraz Ty rozdupcyłeś szczotki. :)
-
Trasa świetna. Pozazdrościć takiej wycieczki. Odwiedziny krótkie ale prawdziwe. :) Fajnie było posłuchać tak cichej Jawy.
Okolice Zambrowa chyba lepiej omijać. Najpierw Jawerowi wysypał się wał, potem Radzisz zatarł silnik, a teraz Ty rozdupcyłeś szczotki. :)
Chyba jakiś czarny punkt Jawerów. :)
-
Gratulację. Super wyprawa.
-
Fajna wycieczka. W Okunince jestem prawie co weekend (40 km) w okresie wakacyjnym polecam ta miejscowość do rekreacji. Jak ktoś będzie tam to pisać wcześniej proszę to jakaś kawę czy zimne piwo można wypić przy jeziorku.