Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Na każdy temat => Wątek zaczęty przez: Sebastian w Listopada 30, 2014, 16:29:54
-
macie jakies pomysły żeby cz 175 leciała więcej niż 115 km/h ?
-
Tak, sportowy wydech, turbina i najlepiej nitro do tego...
-
Najlepiej to dobra górka , ale naprawdę dobra . I wrzuć na luz żebys pieca nie przekręcił
-
Najlepszy tuning to obniżenie masy :) wywal wszystkie zbędne części ;D
-
Jeden najlepszy sposób. Sprzedać CZ kupić szlifiere.
-
J@wa - święte słowa,CZ to nie ścigacz . :)
-
Szkoda Cześki, kup japońską wiertare za parę groszy.
-
Jakiś tam ścigacz ubiegłego wieku jest :)
-
Ej , dlaczego nic nie dlubac ? Jakbym nie glowkowal i nie dlubal w silniku to gps by sam nie pokazal 141 =D
-
Można powiększyć kanały, i można dorobić membrane
-
Zrób spawaka do niej - wydech dedykowany pod konkretny silnik. Kanały+większy gazior+membranka i całkiem niezływynik możesz uzyskać,ALE:
- palić będzie więcej od przeciętnego samochodu,
- części wymieniać będziesz częściej,niż jeździł,
- frajda z jazdy poniżej rezo zerowa.
- za kasę włożoną w tuning kupiłbyś GSa 500,który i tak z palcem w dupie objedzie Twoją przerobioną CZtę spalając przy tym 4 litry.
-
Dlaczego frajda poniżej rezo zerowa?
Wydech można zaprojektować tak żeby rezonans rozłożyć w miarę równomiernie, bez dużego skoku krzywej momentu.
Poprawiłem wpis
Elkinio
-
Nie mam 175,więc za bardzo jej nie znam jednak można spróbować od tego co najprostsze czyli:
1.przyspieszenie zapłonu
2.gaźnik od 638,z przejściówką powinien pasować jak do żeliwniaka
http://jawaczesci.pl/718,flansza-gaznika-przerobki-634-638.html
http://jawaczesci.pl/670,gaznik.html
3.zmień "zębatkę" zdawczą o jeden ząb mniej,pozwoli to na łatwiejsze wkręcanie silnika przy wyższej prędkości, a tym samym wyższą prędkość max
-
no i efekt będzie taki że kolega Sebastian będzie miał najszybszą Cezet 175 na forum a może i w kraju ;)
-
Polecam zacząć od przeczytania artykułów T.Sałka.Potem usiąść ochłonąć i zastanowić się czy warto.
-
wsadź silnik cz350
-
Starczy dodać dodatku do benzyny :D Vmax rośnie w oczach. Kolega kiedyś do 487 dodał, tylko że pomylił proporcje. Rakieta była jak cholera, szkoda że silnik stanął ;D
-
"Dlaczego frajda poniżej rezo zerowa?
Wydech można zaprojektować tak żeby rezonans rozłożyć w miarę równomiernie, bez dużego skoku krzywej momentu." - jak chce mieć prędkość i najszybszą CZtę to wszystko musi mieć zrobione pod moc. Wówczas wydech będzie zestrojony tylko na rezo,a poniżej nic nie doda. I wówczas będzie to jazda jak Aprilią RS -od 1 tys obr do 10 tys nic,i nagle bucior aż do 15 tys.
oczywiście,można zestroić tak,aby miała trochę dołu,ale czy wówczas jest sens przerabiać całą resztę,skoro nie wyciągamy całej mocy?
nawiasem mówiąc - jeśli rama wytrzyma to ja bym szukał już tarczówki jakieś....
Bawiłem się w takie strojenia w wysokoobrotówkach w 2T - dużo można zyskać,ale sprzęt grymasi na byle błahostce. Lekko zwietrzała benzynka - dusi się silnik. Wilgotny dzień - możesz zapomnieć kolorku kawy z mlekiem na świeczce. A spróbuj wkręcić złą ciepłotę świecy:/
Podsumowując - taki silnik będzie tylko na dobre warunki pogodowe i raz kiedyś na przejażdżkę. Straci na "używalności" - bardzo częste dłubania,wiecznie strach o to,czy silnik to zniesie,ogromna konsumpcja paliwa. Coś jak maszyna motocrossowa - duża moc - duże koszty.
A jeśli chce tylko trochę maszynie dodać v-maxa to może spróbować gazior większy podpasować,lekko kanały powiększyć i ogólnie sprawdzić zgranie cyla z karterami(nie wiem,jak ma się to z CZtami 175). Zastanowiłbym się nad membranką - dużo daje,a wiele przerabiać nie trzeba
-
Odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: zmienić motocykl.
Czemu? to bardzo proste:
Oczywiście da się wyciągnąć z tego silnika trochę więcej. Dobrze kolega zasugerował, aby zacząć (i skończyć) na opracowaniach Sałka. Żadne bzdety z for internetowych czy wydumane przez laików. Sałek to podstawa.
Zakładamy, że usprawnisz silnik (i motocykl) osiągając wyższe parametry i lepszą charakterystykę. Jaki będzie wzrost? 15% sprawności? 25%? Zaczniesz jeździć 140 - 150 motocyklem w który włożysz kilkadziesiąt godzin pracy i pewną sumę pieniędzy (poza samym silnikiem oraz układami dolotowym i wydechowym będziesz musiał poprawić układ hamulcowy i zawieszenie) w efekcie zyskując podwyższone osiągi oraz ograniczoną żywotność.
Niestety zakres modyfikacji, który nie zmniejsza żywotności serducha jest dość skromny. Po przekroczeniu pewnej granicy drastycznie spada...
Zastanów się czy jest sens. Oczywiście zawsze można choćby dla zabawy, ale jeśli chcesz motocykl "do jazdy" to jedyną alternatywą jest zakup innego.
Jako ciekawostkę powiem, że parę ładnych lat temu jeden ze znajomych przerabiał czeskie sprzęty... wyciągał z nich niezłą moc zalewając mieszanką z dodatkiem ro... (a zresztą nie będę Wam podsuwał głupich pomysłów). Potem zakładał się na kasę o to, że objedzie Emzetkę czy inne wynalazki.
Często wygrywał, chyba, że akurat silnik postanowił wyzionąć ducha. Średnio po dwóch, trzech jazdach lądował na stole ;) Dopiero jak zaczęły pojawiać się japońce to przestało mieć sens :)
Pozdrawiam
EDIT
(uzupełnię, bo na pw ktoś się pytał, a ja rzeczywiście trochę mętnie napisałem)
W kwestii dodatku, który kolega dolewał do paliwa:
Silniki wcześniej były żyłowane na maksa w zakresie powiększania i szlifowania kanałów, planowania głowic, wypełniania skrzyni korbowej itd. Na koniec dopiero paliwo znajomy "uszlachetniał" ogólnodostępnym "dodatkiem". Tak przygotowana maszyna siała postrach... zarówno osiągami jak i niebezpieczeństwem rozlecenia się w drobny mak w każdym momencie ;)
Nie napiszę co dolewał, ale łatwo można się tego domyślić po przeanalizowaniu co było w tamtych czasach ogólnodostępne. Chyba każdy miał to w garażu lub piwnicy... Odpowiedni stosunek w paliwie dawał kopa ale prowadził też do szybkiego zatarcia silnika jeśli proporcje zostały niewłaściwie dobrane. Na ile to było sensowne? Znajomy był takim motocyklowym Adamem Słodowym i lubił eksperymenty. Miał wizję po prostu i odkrywał inne wymiary zarzynania motocykli... aczkolwiek w pewnym sensie zarobkowego zarzynania ;) Nie warto powtarzać takich błędów. To tylko ciekawostka "historyczna". W każdym razie pisk zacieranego silnika pamiętam do dziś ;)
Pozdrawiam
-
Ja podobnie jakiś czas temu chciałem wzmocnić jawę 125 Travel wkładając do niej silnik 200cm, większy gaźnik i inny wydech, po wyliczeniach kupiłem bandita 600,
teraz jest taki wybór moto że przeróbki są nieopłacalne szczegulnie jeśli na się o nich małe pojęcie
-
Powiem tak - zaczniesz jeździć szybciej na kiepskich oponach,kiepskiej,starej ramie(która nie musi być prosta!) z hamulcami,które ledwo co działają. Oczywiście,zawsze daje się rezerwę przy wytrzymałościach itd. Ale ja się bym bał pojechać 140 km/h czymś,co w założeniach konstrukcyjnych ma jeździć CZASAMI 115 km/h.
Kup GSa 500,ER5 - sprzęty,którymi spokojnie 160 km/h pojedziesz bez zbytniego katowania silnika.
Motocyklami,które mają już pewną wagę i nie zniesie Cię do rowu. Motycykle,która mają v-max koło 200 km/h(przynajmniej tyle ER5 kolegi wskazał:P).
Ryzykujesz zdrowie. Ja wolałbym pojeździć rok czy 2 te 115 km/h,niż potem na wózku przeklinać siebie....
-
zrobić się da ale to jest 'przerost formy nad treścią'
-
Po co tyle kombinacji, moja 350-ka jechała 160km/h :o prostym sposobem
zapakowałem na pakę Opla combo i dzida na jesienny,na ekspresówce 160 jak drut.
-
Po co tyle kombinacji, moja 350-ka jechała 160km/h :o prostym sposobem
zapakowałem na pakę Opla combo i dzida na jesienny,na ekspresówce 160 jak drut.
dobre dobre i autentyczne :D
-
Motocyklami,które mają już pewną wagę i nie zniesie Cię do rowu. Motycykle,która mają v-max koło 200 km/h(przynajmniej tyle ER5 kolegi wskazał:P).
ER5 raczej tyle nie pojedzie ;)
Mój B6 poleci licznikowo 220 a według gps 200, a ma 80KM
taka ER5 ma mac 60KM ;)
-
Z własnego doświadczenia wiem, że przeróbek nie ma sensu robić. Miałem malucha. Podczas remontu silnika doprężyłem go planując głowicę. Uzyskałem sprężanie 9,5. Jeździł pięknie, ale tylko 10 tyś km. Przy tym przebiegu pękł blok silnika w najbardziej obciążonym miejscu - przy głównej panewce wału od strony koła zamachowego.
-
Dlatego napisałem WSKAZAŁ 200 km/h - nie mierzyliśmy niczym innym(bo nie było wówczas czym:P),ale mieliśmy pełny bak i dłuuuugą prostą. Na otuchę mogę dodać,że licznik wskazywał dobrze w ER5.
-
Z własnego doświadczenia wiem, że przeróbek nie ma sensu robić. Miałem malucha. Podczas remontu silnika doprężyłem go planując głowicę. Uzyskałem sprężanie 9,5. Jeździł pięknie, ale tylko 10 tyś km. Przy tym przebiegu pękł blok silnika w najbardziej obciążonym miejscu - przy głównej panewce wału od strony koła zamachowego.
Mój pękł przy panewce od rozrządu i po 5tyś.
Już nie pamiętam co tam nawyrabiałem. Stoczone koło zamachowe,splanowana głowica,zgrane kanały,zawory z Zastawy itp.
-
Mam przerobiony silnik w WSK 125, mocno splanowany i zrobione usprawnienia Sałka. Jeździć, jeździło lepiej i miało to Vmax 95 km/h. Tylko co z tego jak szybko siadł wał korbowy.
Oryginał jest dobry, chcę pojeździć to mogę o nic się nie muszę martwić bo silnik jest żywotny i jak trzeba to i da się przygrzać w palnik i nie ma problemu braku elastyczności. Kolega też się bawił w big bore simsona i skończyło się na tym, że kupił S70 i tym jeździ, bo nie musi się męczyć z tym że silnik trzeba cały czas kręcić i brakuje mu power banda na dole.
Nawet i z kobuza można zrobić ścigacza PRL. Membrana, większy gazior PWK, planowanie głowicy, dodatkowy płuk po obu stronach, spawak, korba z YZ 250, cylinder przetulejowany na 200 ccm. Na 3 leciał prawie 130, kolega go wstępnie dotarł pojeździł i trasie mu pękł sworzeń dolny korbowodu = koniec zabawy. Dobrze to latało i nawet nie było czuć choroby kobuzowej(zbyt długa 4 dla serii).
-
Jawolotmen ujął wszystko,co ja próbowałem wytłumaczyć.
PS - korba od YZ 250 do Kobuza!?!?!? Przecież to tak,jakby złoty gaźnik do malucha dać...
-
Tak, roztaczali przeciwwagi wału i aplikowali korbę z YZ, bo jest wytrzymalsza niż oryginał. Masowo zrobili to użytkownicy na forum wueska.pl. Takie wały robi niejaki Bayu. Akurat tamta awaria wynikała z kiepskiej jakości materiału użytego do zrobienia dolnego sworznia, pęknięcie zmęczeniowe.
Do WSK 175 to znaleźli się nawet i tacy co tam pakowali alternator od 638/CZ 12V. Wyciągali uzwojenie z obudowy i robili jakiś patent na przymocowanie tego do WSK.
Ta sama zasada tyczy się nawet i szlifierek, bo jak ją kręcisz nisko na ostatnim biegu po mieście to siadają panewki, bo brakuje ciśnienia oleju, które jest wyższe na wyższych obrotach. Pomijam fakt, że wiele japońskich maszyn nie lubi obrotów poniżej 3,5 tyś(oczywiście jest wiele wyjątków).
Ja jestem zdania, że każdym motocyklem idzie się wyszaleć i jeżeli nie ma się pustego umysłu jak posiadacze japonii(bez urazy, bo są i normalni) to każdy motocykl sprawi frajdę.
-
Ta sama zasada tyczy się nawet i szlifierek, bo jak ją kręcisz nisko na ostatnim biegu po mieście to siadają panewki, bo brakuje ciśnienia oleju, które jest wyższe na wyższych obrotach.
Po primo silnikiem wyższo obrotowym nie da się jeździć poniżej 2tys. po prostu sie nie da, a
wg Twojej teorii motocykle na jałowych obrotach powinny się zacierać ...
-
Naprawdę nie da się jechać taką R6 poniżej 2 tys. Gaz masz odkręcony prawie do połowy,ogromne siły działają na sworzeń tłokowy i samą korbę,a silnik nie ma siły jechać. No i łatwo zbliżyć się do granicy,gdzie zaczyna szarpać łańcuchem:/
R6,którą ja jechałem dobrze się czuła w zakresie 5 i więcej obr/min.
Gładki dźwięk,silnik gładko pracuje i ma już trochę zapasu mocy. Poza tym - jak pisałem projekt o silniku R6 w serwisówce Haynesa ciśnienie smarowania od 4 tys obr.min już nie rosło. Gwałtownie idzię w górę przy 1700 obr/min,więc nawet jak pojedziesz te 2000 obr to i tak kwestia smarowania jest zapewniona
Co do ciśnienia smarowania - na luzie silnik przecież nie jest niczym(może poza alternatorem:P) obciążony. "Lekko" się kręci. Nie ma prawie żadnych przeciążeń. Więc i smarowanie nie musi być takie zarąbiste. Podczas ruszania dodajesz gazu,silnik już ma z 2-3 tys i smarowania ma już na odpowiednim poziomie. Musiałbyś jechać na naprawdę niskich obrotach(o ile wcześniej od szarpania łańcuch nie pęknie lub koło nie zablokuje:P),aby zatrzeć taki silnik(przynajmniej R6 w latach 2004,nie wiem jak z innymi:)) A jadąc takim sprzętem naprawdę trzeba mieć jaja,żeby nie odkręcać:P
A co do korby YZ - po prostu dziwi mnie to,że pakują korbę od wyczynowego silnika,która jest warta prawie tyle,co 2 motorki lub 3 silniki WSKi do takiego "rzęcha"(mowa o dokładności wykonania silnika). To tak,jakby do Jawy wsadzić wał od jakieś Yamahy,gdzie sam wał kosztuje prawie 2 tys. zł. Można,ale po co?(pytanie nie dotyczy maniaków:P)?
Z WSKi mozna łatwo przerobić na silnik kręcący się do 10 tys. Dodaje się aku na zapłon elektroniczny,wywala się całkowicie prądnicę oraz wirnik(czy koło magnesowe),specjalny tłok i gotowe. W teroi. Nigdy takiego czegoś z silnikiem WSKI nie robiłem:)
-
Nie jest to idealny przykład, ale knedel leci do 100 trochę szybciej.
https://www.youtube.com/watch?v=LfnZKEKoD4c&list=UU2qW1OT5MXMcPPQe3_5jRGg&index=7
To jest tuning bez przesady. "Wiatr", później 059 i 060 były konstrukcyjnie zdecydowanie lepsze niż rozwiązanie jak w knedlu i WSK 125. 125 to akurat jest kopia DKW. Czesi zrobili własną konstrukcję, ale jak dla mnie ma ona cechy z DKW. Długi skok tłoka co daje duży moment obrotowy, ale z mocą jest już gorzej i technicznie z osiągnięciem wyższych obrotów, do tego prosta skrzynia biegów, ciężki wał.
Nawet można popatrzeć na RD 350 na gaźnikach. Różnice są spore, a przecież to twin tak samo jak Jawa. Pierwsze modele miały gaźniki. Z każdego silnika da się zrobić rasowego rumaka tylko w większości przypadków "demoludów" jest to niewspółmierne do kosztów i żywotności silnika.
Zostawmy już temat tuning itd. To temat rzeka. Autorowi tematu radzimy kupić po prostu większy motocykl.
-
to jest najlepsza przeróbka cz175 jak dasz radę utrzymać to i pewnie z 200km/h poleci ;D
https://www.youtube.com/watch?v=18ggaRAktj8
-
Chcesz jechać szybciej? Sprzedaj 175, dołóż kilkanaście stówek i kup 350