Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Na każdy temat => Wątek zaczęty przez: QTR w Sierpnia 10, 2007, 21:36:00
-
Witam. Założyłem ten wątek aby poopowiadać jak to zaczynała się Wasza i moja przygoda z motocyklami. Ciekaw jestem kiedy to zaczęliście swoją przygodę z Jawą i innymi motocyklami. Czy Jawa była waszym pierwszym motocyklem czy może zaczynaliście od czegoś innego a Jawa była dla Was wtedy tylko marzeniem. Ja sam zaczynałem swoją przygodę z motorami pod koniec szkoły podstawowej (6-sta klasa) wtedy to kupiłem swój pierwszy motocykl a mianowicie WSKe 125. Już wtedy wiedziałem że motocykl to dla mnie coś więcej niż tylko środek lokomocji. Pamiętam do dzisiaj jak po nocach siedziałem w garażu i coś tam naprawiałem, grzebałem i wpatrywałem się godzinami w swój wymarzony motocykl. Z czasem jednak chciałem kupić coś większego. Widziałem jak po wsi je¼dziły wtedy MZ-ty 250 i Jawy 350. Nie znałem się wtedy dobrze na motocyklach ale pamiętam jak ludzie zawsze mówili że MZ-ta to jest porządny motor i wogóle jakie to kolejki się ustawiały aby sobie taką kupić. O Jawach zawsze słyszałem że dużo pali, że jest awaryjna i ogólnie same negatywne rzeczy jednak już wtedy postanowiłem że chce Jawe. Do Jawy zawsze czułem jakiś taki dziwny respekt może to przez ten jej d¼więk... Ale wtedy to były tylko moje marzenia. Wiedziałem że czeka mnie długa droga zanim kupie sobie Jawe. Po WSK 125 kupiłem WSK 175 pó¼niej miałem CZ 175. Pamiętam jak wszyscy mi odradzali CZ mówili że lepiej doskładaj sobie jeszcze trochę pieniędzy i kup MZ 150. Ja jednak zostałem przy swoim i kupiłem CZ. CZ-tą je¼dziłem bardzo długo jednak dalej myślałem o Jawie. W między czasie kolega kupił MZ 251 wyłożył za nią ok 2tyś.zł Pamiętam jak nią się chwalił i zachwalał. Ja w tym samym czasie znalazłem Jawe za 250zł pojechaliśmy ją zobaczyć. Od razu wiedziałem że ją kupie gdy mu o tym powiedziałem on mnie wyśmiał. Następnego dnia kupiłem ją, przyciągliśmy ją do mojego garażu. Robiłem ją około rok ale gdy pierwszy raz ją odpaliłem wiedziałem że to jest to. Jeżdżę nią do dzisiaj. Podobnie jak z WSKą wpatruje się w nią jak by to było coś więcej niż tylko motocykl. Przypomniało mi się jak pewien kolega powiedział takie słowa "MZ-tą je¼dzi ten co ma kase, Jawą je¼dzi ten co ma cierpliwość i serce" Te słowa również pasują do dzisiejszych czasów tylko odnoszą się już nie do MZ i Jaw a ogólnie do nowych motocykli na które trzeba mieć tylko kasę i do motocykli takich jak Jawa czy MZ do których trzeba mieć serce i cierpliwość.
To byłoby na tyle jeśli chodzi o mnie.
P.S.
Sorry za takie długie opowiadanie ale jakoś tak nie mogłem tego skoñczyć. Pozdrawiam wszystkich prawdziwych motocyklistów <punk>
-
Ja tez zaczynałem jakoś od 6 klasy przygodę z motoryzacją. Od ojca dostałem ogara z czeskim silnikiem, ale wał był uszkodzony. Pó¼niej kupiłem Pegaza za 10 zł, który był totalna porażką, nie będe pisał o nim bo dłyga historia co ja z nim robiłem. pó¼niej kupiliśmy z bratem motorynki. Ach te nieszczęsne alufelgi i silniki kwadraciaki. Najlepszym zakupem był Komar 2350 za 40 zł oraz Simson sr2. Komar był nie do zdarcia. Simsonik też był fajny. Jak miałem Komara stał się cud. Po raz pierwszy przeczytałem ze skupieniem cała książkę pt. " Jeżdżę motorowerem Komar " Pó¼niej pozbyłem się Komara i Simsona, pozostałe sprzęty które wymieniłem posprzedawałem bardzo wcześnie. W 3 klasie gimnazjum kupiłem Jawe 50 typ 23 Mustang.Od tamtej pory do dzis ja remontuje czyli ponad rok. Zrobiłbym ją wcześniej gdybym miał narzędzia. narzędzia ma mój "szef " który nigdy nie ma czasu. Miał zrobić w Jawce : pospawać, zrobić tylny wahacz i polakierować. Może juz niedługo dorobimy wspólnie wahacz i polakierujemy. Rozpisałem się o planach na przyszłość a to nie ten temat :)
-
Ja swoja przygode z motocyklami/motorowerami rozpoczolem dosc wczesnie bo juz w 2 klasie szkoly podstawowej ujezdzalem komarka od dziadka. Potem jak zdalem na karte motorowerowom dostalem ogara 205. W tych czasach szczytem marzen byl simson. Jak zdalem prawko na samochod mialem kilka lat przerwy az w 2002 roku zdalem prawko na motocykl i dostalem od wujka Jawe 350 ktora kilka dobrych lat stala nieuzywana i ten motocykl ma juz u mnie dozywocie. W miedzyczasie jeszcze byly szalenstwa na wfm od kumpla.
-
a oto moja historia
mając lat 5 starszy brat dostał od dziadka rometa 205 maszyna nieziemska była , nigdy nie chciał mnie przewie¼ć, jedyne co pozwalał to odpalić , więc stawałem na kopniaku i z całych sił na niego napierałem , pó¼niej doczekałem sie mojego pierwszego motorka marki komar kompletne gówno z przestawionym wałem palił jak mu sie zachciało w wieku 13 lat dosiadłem wsk125 potem ogara x3 -wsk 125 -ogar x 3- potem nadszedł czas na coś większego więc szukałem jawy i tak sie stał o że leżała u gościa w szopie zajeżdżona do koñca po gruntownym czyszczeniu odpaliła a z biegiem czasu dostała nowe części .Teraz już nabiłem 9tys od remontu i nabijam dalej - po drodze trafiła sie cz 175 za 80zł . A pannonie dostałem za pomalowanie pokoju u starego dziadka , totalny złom nawet sie aluminium utleniło gdzieniegdzie duże braki ale mam nadzieje ze uda mi się ja odnowić .
-
a mi sie zdaje ze juz raz pisalem na ten temat <blink>
zdaje mi sie ze podobny watek juz jest <blink>
-
zanim opiszę jak ja zacząłem to najpierw moim skromnym zdaniem cenna uwaga.
Zauważcie Bracia , że głowni użytkownicy forum to stara paczka. Owszem przybywa młodych ale siedzą raczej jak mysz pod miotłą i albo obserwują albo boja się nas najwyra¼niej i nic nie pytają. Jak któryś zapyta to zaraz zawraca sie go do opcji szukaj. Tak, wiele a nawet wszystko prawie zostało poruszone i omówione przez ten czas istnienia forum z mechaniki, elektryki itp. Na pewno kopiąc po tematach można znaleść to czy tamto. Niestety cześć porad jak to na forach zostało poruszone nie w tematach a dorzucone jakby do całości stąd i ciężko czasem znaleść coś samą opcja szukaj. Jesli ktoś pamięta co gdzie było to zamiast karcenia"smarkacza" <argue> można mu podesłać link np., czy przy odrobinie czasu napisać i opowiedzieć to jeszcze raz nawet dwa jak zajdzie taka potrzeba. Forum powoli zamiera bo wszystko zostało w zasadzie powiedziane z tematów obsługowych i tak naprawdę nie ma co za bardzo pisać. Owszem, jak ktoś nowy zaczyna od: jaki olej polecacie to tez mnie mier¼i trochę ale już jak rozbiera silnik a czasem nie za bardzo wyznaje sie na mechanice to pomoc bezpośrednia jest jak najbardziej wskazana tj. odpowied¼ na konkretne pytania. Nie zachowujmy się jak ścigi przy naszych Jawach. Pomóżmy młodszym stażem i nie stroñmy od powtórzenia nawet tyle razy tematu ile będzie potrzeba..Zresztą wystarczy np wejść na inne forum (to czysta kolaboracja :> oczywiście) i sam człowiek zachowuje się jak młody.Wół zapomina ja cielątkiem był ot co. Albo inny przykład. Niech (odpukać :>) zamieni Jawę na plastika jak nie miał wcześniej z takim styczności i zacznie szukać- tu jakaś linka tam jakiś moduł i okazuje sie ze z wytrawnego motocyklisty robi się nagle warzywko.
Bąćmy braćmi i pomagajmy w potrzebie bo coś mi sie wydaje, że niektórzy pomimo zapewnieñ o swojej miłości do czecha <cheers> postępują czasem jak wytrawny kark na plastiku.
-
Witam moja przygoda z motoryzacja zaczeła sie w 6 klasie podstawówki kiedy to przeprwoadzilem siez bloku do domku.Na dzialce stala szzopa w ktorej stal Romet Pegaz(podobno unikat z bakiem z tyłu)a silnik byl w garazu kupiony w dawnym "salonie motocyklowym" za towarzysza gierka.romet nalezal do dziadka ktory pozniej zmarł.w przeciagu 3 miesiecy siedziac od rana do wieczora w garazu wyremontowalem go z pomoca taty.To był wtedy przelomowy moment kiedy poczuem to cos kiedy to jakby nadaje sie nowe zycie czemus co z gory skazane bylo na złom.Po roku sprzedalem rometa za UWAGA!!!!285 zl (mialem go sprzedac za 300 zl ale dzien przed przyjazdem kupca urwal sie tlumik <hammer>)w drugiej klasie gimnazjum kupilem Jawe 350 CZ za 450 zł . Właścicielem był sśsiad który kiedyś woził niż swoja żonę na różne wycieczki. przez rok rozebralem jawe na czesci pierwsze i ja odrestaurowałem <punk>, znowu czułeem to samo co przy romecie (efekty remontu do zobaczenia w galerii).Teramz mam 16 lat i jezdze jawa bez prawka <thumbup>po rożnych malo ruchliwych drogach i nie zamierzam sie z nią szybko rozstać . planuje zakup kolejnego motocykla (najlepiej Iż'a 49 w "kiepskim" stanie)i chce go orestaurowac gdzyz bardzo mi sie to podaba i daje mi duza satysfakcje!!
chialem również odniesc sie do wczesniejszej wypowiedzi kolegi QTR a konkretnie do zdania"MZ-tą je¼dzi ten co ma kase, Jawą je¼dzi ten co ma cierpliwość i serce"- ja mam inna podobna teorie tzn .Wedlug mnie wszyscy uzytkownicy jednosladow dziela sie na Motocyklistow oraz motorzystow(czyli nas)Motocyklisci to najczesciej osoby bogate ktore kupuja motocykl w salonie i jezdza nim szybko na scigaczach krosach czoperach tylko po to zeby podniesc sobie cisnienie natomiast motórzysci to osoby ktore kupuja motór za bezcen remontuja go i jezdza nim dla przyjemnosci, powoli z kutura (jak ja) i takie osoby napewno nigdy nie zaryzyukja upaku na takim motórze gdyz wiedza ile pracy kosztje jego "wyszykowanie".dodatkowym plusem bycia motórzysta jest to ze kiedy cos nam sie zepsuje mamy wieksza szanse samodzielnie to naprawic czego nie morzemy zrobic np w przypadku oplastikowanego w calosci scigacza .to tyle !!mam nadzieje ze mnie rozumiecie!
Narzie szczury na gazie
-
a mi sie zdaje ze juz raz pisalem na ten temat <blink>
zdaje mi sie ze podobny watek juz jest <blink>
AndrewS dobrze Ci sie wydaje bo ja tez pamietam, że już pisaliśmy nasze historie na ten temat
-
No to i ja dorzucę swoją historię motoryzacyjną :>
Zaczęła się w podstawówce 6 albo 7 klasa miałem wtedy rometa 3 biegowego z polskim silnikiem i rometa 2 biegowego ogara. Bo w tym 3 biegowym często się skrzynia sypała :-/ a trzeba było czymś je¼dzić <yes>. Choć wolałem tego 3 bieg. odremontowałem go odmalowałem więc czas był zmienić na coś większego.
Kupiłem wsk 125 i zacząłem od nowa remont, malowanie itd. Wyje¼dziłem sie świetna maszyna ale zobaczyłem jawę :> mówię trzeba kupić znalazłem jedną trochę rozebraną, kupiłem za 100zł. złożyłem trochę poje¼dziłem ale cylindry miała porysowane wał taki sobie i jak się okazało przebijane numery więc rozglądałem sie za następna. I trafiła się ale też rozłożona na części tyle że 350zł więć z bólem sprzedałem wsk i kupiłem Jawę 350 TS czerwoną. Złożyłem silnik u właściciela ale nie udało mi się jej uruchomić więc dopchałem do domu z pomocą kolegi <lol> i zaczął się remont. Tą jawą jeżdżę obecnie przeszła już drugi remont bo wał który kupiłem po regeneracji na czeskich korbowodach okazał się naprawiany młotkiem. <mur>
Ale teraz jest już ok. Tyle że już niedługo skoñczę remonty i usprawnienia i ...
więc trzeba by było coś dokupić :> :>
-
hmm moja historia...
Pamietam komarka kolegi mojego starszego brata. Ja niestety wtedy bylem jakos na poczatku podstawowki wiec nie jezdzilem, ale napatrzylem sie i nasluchalem warkotu <thumbup>
Potem pare lat nic, az wkoncu brat poszedl do ogolniaka i zapragnal Junaka, bo takim jezdzil (i nadal jezdzi) jego nauczyciel. Szukal i szukal az wreszcie przyjechalo cos na przyczepie. kupa rdzy na kolach i skrzynia z czesciami silnika. Pamietam dlugie zimowe wieczory w piwnicy z wiertarka z szczotka i scansolem. Prawie 3 lata byl skladany, z powodu ciaglego braku funduszy. W wakacje 1 odpalenie <drool> troche pojezdzilismy razem, po okolicy :> ,ale nigdy nie dal mi na nim pojezdzic :'( .
Brat poszedl na studia, a w kolejne wakacje ktos go zaczepil ze ma Jawe 250 na sprzedanie. Pojechalismy maluszkiem zobaczyc co i jak. Jawa lezala w czesciach w piwnicy. Brakowalo ramy i papierow. Umowa byla gotowa i wyciagnelismy ja za 80 zl :D . Cala zapakowalismy w malucha <lol> I zaczely sie poszukiwania kolejnych egzemplarzy. Popytalismy po okolicy i zwiezlismy jeszcze 2 ale juz w calosci na przyczepie za 110 i 200zl. I teraz kolejny zmudny remont przez 2 lata z powodu braku funduszy i czasu. W maju 2 lata temu pierwsze odpalenie. juz wpelni zlozonej z wrazenia nie pamietalem zeby ustawic zaplon, a ona i tak zapalila. Szybkie ustawienie sprzegla i runda wokol boiska :D i nie sprzedam jej nigdy !!
-
Uwielbiam takie tematy :D
madras30 - Brawa dla Ciebie <worship>
No więc... Gdy miałęm około 12 lat, ojciec kupił mi i bratu ogara - nawet nie pamiętam jakiego dokładnie - młody szczyl byłem :P No, ale jakoś nigdy nie chciał odpalić, więc poszedł w świat...
Następnym nabytkiem był również ogar - kupiony od kuzyna - normalnie żyleta! Palił na dotyk, nigdy mi się nie zepsuł i był moją dumą... Tylko wyglądał obskurnie <lol> Zrobiłem z bratem remont wizualny i wyglądał jak nowy - tylko coś nie pykło przy skłądaniu i więcej nie odpalił <crybaby> ale sprzedałem go z zyskiem...
Następny był jakiś "różowy komar" z zamontowaną lampę od malucha <lol> - biegi w rączce - ¼le mi się na nim je¼dziło, więc sprzedałem...
Pó¼niej z kumplem je¼dziliśmy jawką 50 - nie miała sprzęgła, a właściciel chciał ją wyrzucić, więc ją "dobiliśmy"... - (błędy dzieciñstwa) przynajmniej śmiesznie było...
Przez jakieś 2 lata był przestój... Brat zdał prawko na kat.B i sobie śmigał samochodem... Więc rozglądałem się za jakimś jednośladem... Pomyślałem: "na komara, motorynkę, ogara itp. za stary już jestem i wolę coś większego...", ale z drugiej strony myślę: "na japoñca, choopera i inne takie mnie nie stać..." - pozostały motocykle-legendy ;] Usłyszałem, że kumpel kupił CZ 250 - zwinął mi ją sprzed nosa.. i kupił za bezcen... <mur> Pytałem wszędzie - nikt nie miał w okolicy... <crybaby> Ale przypomniało mi się, że mój sąsiad śmigał niedyś na jakiejś Jawie - trochę duża, głośno chodzi, ale czarna :> - uwielbiam ten kolor <beer> No i poszedłem się zapytać, czy nie chciałby jej sprzedać - ale mu się micha ucieszyła :D Od razu mnie ddo garażu zaprowadził. Następnego dnia już miałem Jawę u siebie... TS-ka - super wygląd, nawet zapaliła po 4 latach postoju - kupiona za 500 zł (+ 100 za drugą w częściach). To mój pierwszy motocykl - w dodatku kupiony za własne pieniądze <cheers> je¼dziłem nią może z 5 razy od około 5 miechów - kompletny brak czasu, poza tym nieustawiony zapłon i ga¼nik. Ale teraz idzie rok szkolny, wiec znajdę wolną chwilę i ją uruchomię.
Ale się rozpisałem... <eek> Pozdro.
-
Moja jazda zaczeła się w 6 klasie podstawówki od motorynki która była wiecznie zepsuta. Następny był komar na którym zdobywałem pierwsze doświadczenia jeżdzieckie i mechaniczne, była to super maszyna i wciąż planuje kupno kolejnej takiej. po komarze przesiadłem się na mz150 cóż to był za ścigacz, wszyscy znajomi mieli wsk3 a ja mz to było coś. Niestety za bardzo spodobały mi się wysokie obroty i maszyna wyzioneła ducha. Po mz
miałem długi romans z polską motoryzacją, była masa wsk, shl, wfm,gazela.
No i wreszcie nastąpił upragniony momęt kiedy zrobiłem prawo jazdy. Wtedy właśnie kupiłem swoja Jawę 350 ts. Była troche krzywa ale za to miała tylko 8tyś. przebiegu i silnik w super stanie. Zupełnie się nie psuła i była bardzo szybka a przytym bardzo wygodna i mało paliła. Niestety po pół roku coś mi odbiło i ją sprzedałem. Potem miałem 4 lata przerwy. Aż w koñcu udało mi się zgromadzić odpowiednią kwotę i kupić cz 350. Na razie nie mam do niej zastrzeżeñ i mam nadzieje, żę będzie mi służyć równie dobrze jak ts.
-
U mnie się zaczęło już mniej więcej między 2 a 3 klasą podstawówki kiedy to grzebałem godzinami przy starym Komarze 2320 chyba wersją jeszcze na pedała ale ze względu że powód¼ go nie oszczędziła silnik wymieniłem na odpalany na kopa który chyba dziadek skądś przytachał, i tak przez kilka lat grzebałem bez celu bo i tak go nie uruchomiłem (ale w koñcu praktyka czyni mistrza <thumbup> )w 6 klasie dostałem w koñcu Komara 2350 na chodzie choć do remontu i tak po kilku miesiącach( w między czasie zrobiło się karte motorowerową <cheers> ) pracy na następne wakacje miałem idealnego pi¼dzika gotowego na podbój polskich szos i bezdroży :D przez kolejne 3 lata przewinęły się jeszcze: Pegaz taki na pedały ze zbiornikiem paliwa na bagażniku i automatyczną skrzynią biegów, kolejny Komar 2320, Komar 2338, nowsza wersja Komara z przednim zawieszeniem teleskopowym i jakaś kombinacja Komara z Ogarem. Mimo wszystko do ostatnich wakacji najbardziej niezawodny ciągle pozostawał mój pierwszy Komar 2350 i choć wyje¼dziłem kilka tys. km to jeszcze nie czułem potrzeby aby cokolwiek rejestrować <evil> . W zeszłym roku kupiłem CZ 350 12V za 300zł i doszedłem do wniosku że koñczę już z motorowerami, powoli staram się wyprzedać wszystkie Polskie padaczki które udało mi się uzbierać i wziąść się za gruntowny remont Czesi :> i w sumie czeka mnie jakby to ująć powrót do ¼ródeł :P w koñcu dziadek sprzedał WFM'kę i kupił Jawę 175 tylko ojciec nie za bardzo się lubował w Czeszkach bo przewinęło mu się Niemieckie DKW, też chyba Niemiecki D-rad i chyba Austryjacki Puch(może Puh nie wiem jak się to pisze <lol> )
-
Marcos odezwij się do mnie na email - szukam części do komara 3 - może pohandlujemy :)
a, co tam, ja tez coś od siebie napiszę o tych początkach:
Gdzieś w podstawówce to się zaczęło... wujek miał bzyka, czyli poczciwego ogara którym śmigał sobie po mieście. ¯e rodzina zmotoryzowana z dziada pradziada, ale wszyscy prawie samochodziarze - więc początkowo nie patrzyłem na jednoślady, aż do momentu, gdy wujaszek zostawił u babci, gdzie spędzałem wakacje - numer "¦wiata Motocykli" (młodszych informuję, ze ¦M kiedyś to było naprawdę coś - klimat, a nie komercha). Tak... z nudów sięgnąłem po to ¦M i... przez bity miesiąc czytałem codziennie od deski do deski - na pamięć się kurcze nauczyłem - wywróciła ta gazeta mój światopogląd o 180 stopni.
I wtedy się zaczęło - marzenie o własnym motocyklu. Ale najpierw trzeba było spróbować swoich sił za kierownicą... po długich namowach, prośbach i gro¼bach w koñcu wujek zgodził się nauczyć mnie je¼dzić. Nie muszę chyba mówić jak mi się micha cieszyła. Niestety w rodzinie nikt nie chciał słyszeć o 2 kółkach dla mnie, do tego stopnia, że zataili przede mną fakt, że wujek sprzedawał ogara - a miałem wtedy odłożoną kasę... nic to, marzyłem dalej o własnym motocyklu.
Kasy brakowało, ale głowa pełna namacalnych prawie wizji - sprawiała, że "miłość" trwała i rozwijała się. Postanowiłem zawczasu zdecydować czym będę je¼dził. Po długich - wielomiesięcznych studiach różnych motocykli, opisów, zdjęć, zasłyszanych informacji zdecydowałem, ze będzie to Junak. Funduszy wciąż nie było, ale nie siedziałem na laurach: nabyłem wszelkie dostępne publikacje dotyczące Junaka i studiowałem je intensywnie. Te parę lat temu serwisówkę znałem na pamięć jak również wszystko, co ówcześnie udało się wydrzeć z internetu :)
Minęła szkoła średnia (przez cały czas ani na moment nie przestałem pragnąc własnego motocykla - jadąc w autobusie widziałem siebie jadącego obok, idąc ulicą sam siebie mijałem na motocyklu, a siedząc na przystanku podziwiałem wyimaginowany motocykl stojący tuż obok).
Skoñczyłem szkołę i w koñcu studiując zaocznie zacząłem pracować. Szybko okazało się, że zarobiona kasa nie starcza na odkładanie (trzeba było opłacić uczelnię i ponosić inne wydatki dnia codziennego). Paranoja - nie tak to miało wyglądać. Ale - miłość wymaga poświęceñ - zakrojony na szeroką skalę program oszczędności pozwolił mi na odłożenie kasy na kurs prawa jazdy. Doszedłem do wniosku, ze wpierw prawko - potem motocykl. Tak - MZ 150 - i szalona ósemka :)
Na egzamin poszedłem z 40 stopniami gorączki, padał deszcz. Wsiadłem na motocykl i ruszyłem na tę cholerną ósemkę - zawroty głowy, spowolnione reakcje, mroczki przed oczyma - siu i hamuję parę metrów dalej. Powtórka - ostatnia szansa. Zaraz zaraz... ósemka wymaga płynności, ja mam w głowie coś koło 6 w skali Beauforta, ale buja płynnie. Mroczki przed oczyma owszem są, ale ósemkę robiłem masę razy... tylko trzeba sobie przypomnieć... poprawka na śliską nawierzchnię i rozregulowaną przepustnicę. Egzaminator ponagla... ocena odległości, zamykam oczy i jazda: prawo, lewo, prawo, lewo - otwieram oczy: mieszczę się idealnie, migacze mrygają, ręce pokazują kierunek (co by mnie nie upieprzył za brak machania). Deszcz pada, prawo, lewo, prawo, lewo - pieprzyć liczenie okrążeñ - rytm jest, widzę tylko przednie koło i linie na asfalcie - reszta to rozmyta plama. Gdzieś z oddali słyszę niewyra¼ne: "Panie wystarczy!". Ruszanie pod górę - pomalowana olejną farbą drewniana rampa - chrzanić to - poszło. Staję gaszę silnik i siedzę. "Dobra zła¼ pan!" - słyszę - łatwo powiedzieć kiedy nic nie widzę, poty mnie oblewają i kręci się we łbie - ale trzeba twardym być - zlazłem - na szczęście egzaminator się odwrócił i nie widział jak o mały włos nie padłem trupem razem z motocyklem. Dobra jest - myślę - zostało miasto. Na szczęście "Pan Starszy" miał inne plany (śpieszyło mu sie) i olał wyjazd na miasto - zdałem za sam plac - byłem jedynym, który zdał tego dnia.
No to co? - kupujemy junaka? - trochę kasy odłożone - szukam... drogo kurcze drogo... ale, zaraz jakieś CZ... co to do diabła jest? - a no tak... a co tam - pójdę obejrzę - nie zaszkodzi.
CZ z silnikiem jawy TS... hmmm taki custom ;)... pomalowana pędzlem, ale urok ma jakiś... kasa akurat więc czemu nie :), ale czy odpali? Dwa dni pó¼niej przyjeżdżam wieczorem po odbiór... no ok odpaliła - co za d¼więk :) Pali to biorę - umowa podpisana, kasa zmieniła właściciela - jedziemy! Jedynka, gaz, iskry z pod konsoli - denat. Odpalamy znowu - odpaliła no to jedynka... puf znów to samo. ¯e zapłon? - taaak? - dobra zróbmy bo się ściemnia. Jak "Majster" zrobił tak motocykl zamilkł. Kij - myślę - paliła to jakaś pierdoła - pcham. dobrze, ze kumpel był ze mną. Przepchaliśmy te kilka czy kilkanaście kilometrów - o północy w koñcu pod domem, ale skarb jest :)
Ten "Skarb" odpalił ponownie dopiero po dwóch latach, w tym czasie je¼dziłem na "pożyczkach" wszelakich, potem "Skarb" poszedł (po honorowej przejażdżce), była kolejna jawa "Czarnula", która po rocznym remoncie woziła mnie wspaniale jakiś czas, miałem pomysły na inne motocykle, ale w koñcu zawsze była to kolejna lub ta sama jawa :) - ostatnia jawa miała na przykład być Uralem :), poprzednia XJ-otą itd.
-
a ja:
mój pierwszy motor to stara rozkalibrowana czecha. myślalem wtedy że jedynka to dwujka i że cezetka to jawa i tak jechałem miałem wtedy 14lat
przy naprawach pomagał i uczył mnie tata
-
Moim pierwszym motocyklem była Wska 125 miałem ja rok psulo sie wszystko , puzniej miałem CZ 175 przez dwa tygodnie jeszcze puzniej miałe Jawe TS 350 przez dwa lata jezdziłem aż zauwąyłem ze rama jest mocno zkrzywiona , teraz mam CZ 350 6v i zabieram sie za przerabianie na 12v :P
-
Moją przygodę z motocyklami zacząłem gdy miałem 13 lat,kupiłem wtedy pierwszego rometa polo <punk> ale długo nim nie je¼dziłem ponieważ cały czas sie psuł i go sprzedałem za 100 zł(jaka kase mugłbym teraz wyciągnąć...... <furious>).Następnie była WSK 175 Kobuz ale długo u mnie nie je¼dziła po 2 tygodniach sprzedałem bo wał się rozwalił i miałem na oku CZ 175 za 150zł (WSK poszła za 100zł).Niestety okazało się że ta CZ to niebył właściwy wybór i sprzedałem za 200zł.Następny był Romet Kadet odziedziczony po wójku no i to jest żyleta przez 2 lata ani razu się nie zepsuł i ten Romecik ma u mnie dożywocie :P.No i od miesiąca jestem posiadaczem Jawy TS 350 <punk> która jest w trakcie remontu <punk>ale po pierwszej przejażczce stwierdziłem że jej nie sprzedam :P
Sory że się rozpisałem no i sory za byki <cheers>
-
Dorzucę coś od siebie.
Na początek był KOMAR 2 na pedały od taty.Maszyna(jako 13 letni chłopiec to była potężna maszyna :D) stała w garażu,nie odpalana od x lat. Wspólnie z tatą został wyremontowany i je¼dził,je¼dził i je¼dził. Pewnego dnia kolega powiedział"mój sąsiad ma OGARA 200 na sprzedaż. No to KOMARA w świat (teraz żałuje <mur>) i po OGARka. Gość otwiera piwnice a tam <eek> "PANIE tu poza rupieciami nic niema"."JEST,JEST" Po 10 minutach nasze oczy ujrzały czerwony błotnik. Ogarek też się nie psuł. Potem sąsiedzi pokazali co to jest motocykl w pełni tego słowa znaczeniu. To było dwóch braci,jeden na CZ 350,drugi na MZ 250. To były jazdy <thumbup> <punk>. Potem była długa przerwa aż kolega kupił JAWE. Tak mnie wzieło że też kupiłem TSke. I smigam na niej,z każdym kilometrem szczęśliwszy <thumbup>
-
ja zaczelem w 4klasie podstawowki dostalem wtedy od dziadkow swojego pierwszego rumaka jakim byl romet 200 maszyna nieziemska,juz wtedy wiedzialem ze jawa cz to jest ta marka...pozniej byla jeszcze jakas mz ts 250 ,wsk125,cz 175,sprzedalem ja (czego bardzo zaluje)bo niemialem wtedy kasy na jej remont <crybaby>pozniej,cz 350 ,ktora byla strasznie zezlomiona ,a teraz jest moja kochana cz 175 sport :> do ktorej kompletuje oryginalne zesci.....Brat Madras30 ma racje pomozmy mlodszym zeby oni niemieli tak ciezko jak my gdy poraz pierszy rozebralismy swoje jawy i zeby nieprzesiedli sie na te zasrane plastyki <furious> POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH MOTOCYLKISTOW Z FORUM <punk>