Wolna Strefa Jawa - CZ
Baza wiedzy i modyfikacji => Baza wiedzy => Wątek zaczęty przez: ncnk w Grudnia 02, 2013, 00:20:39
-
Witam,
na początek chciałbym się pochwalić swoim znaleziskiem. Kilka dni temu wpadła mi w garaż motorynka Romet Pony 301. Niby nic specjalnego, ale motorynka należy do znajomego, który kupił ją pod koniec lat 80. Od tamtej pory przejechał nią niecałe 20 km. Na silniku nadal są plomby, jest nawet oryginalna pompka pod bakiem i komplet oryginalnych kluczy w oryginalnym opakowaniu. Ostatnio chodziła w 1997 roku, a mi wczoraj odpaliła na siódmego kopa. Ruda jest tylko w baku, na kierownicy i lampie. Jeździ bardzo ładnie, ogólnie wszystko działa, pali od strzała, ma moc i wygląda bardzo ładnie. Chciałbym to odkupić. Niestety motorek nigdy nie był zarejestrowany, a dowód zakupu prawdopodobnie już nie istnieje. Co za tym idzie motocykl jest jakby niczyj i nie bardzo mam pomysł jak mógłbym go zarejestrować. W większości przypadków motocykle były rejestrowane, istnieją w ewidencji i można zdobyć duplikat dowodu rejestracyjnego. W moim przypadku nie ma na to szans. Jest tylko właściciel, ale to chyba niewiele daje, bo nie ma na to żadnego dokumentu i z zasiedzeniem będzie problem. Teoretycznie właściciela nie ma i nigdy nie było. To trochę tak jakbym nabił na ramę randomowe numery i próbował to zarejestrować. Czy miał ktoś kiedyś podobny przypadek i wie jak sprawę załatwić? Nie znalazłem opisu podobnego przypadku. Zwykle jest albo prawny właściciel, albo jakikolwiek dokument, albo można wygrzebać jakąkolwiek informację w WK. Na moje oko będzie lipa. Maszyna ciekawa, ale bez dokumentów mogę sobie co najwyżej na ścianie powiesić.
-
Nie opłaca się, dla motorynki. Dla junaka itp to można bawić się.
Znajomy, znajomego z tropika z koszem odremontował (mój gaźnik, załatwiona elektryka) - majątek wydał i teraz bawi się w zasiedzenie - (https://http://s20.postimg.org/4lc0d9gj0/DSC_0239.jpg)
-
musisz mieć jakiś dowód zakupu z polmozbytu wtedy zarejestrujesz
-
Jest na to rozwiązanie. Zainteresuj się rejestracją "na zabytek". Musisz mieć tylko umowę kupna, ale dodatkowo będziesz potrzebował opinię rzeczoznawcy, przegląd (chodzi mi o dodatkowe opłaty).
-
Dzięki za odpowiedzi!
Czytałem trochę o rejestracji na zabytek. Sprawa wygląda nieciekawie. Zastanawia mnie jeszcze jak to wygląda z umową KS jak moto jest niezarejestrowane... Bo równie dobrze "właścicielem" może być nie tylko właściciel, ale i szwagier, ojciec kumpla, albo babcia. Podobno trzeba dać ogłoszenie do lokalnej gazety, że się szuka właściciela i trwa to miesiącami. Jak się nikt z dokumentami nie zgłosi to sprawa załatwiona. Szkoda, że urzędy nie ułatwiają zadania, bo przez to dużo zabytków leci na żyletki.
EDIT: Z tego co ludzie piszą, to nawet nie trzeba umowy KS. Rejestracja na zabytek to dobry trop i chyba jedyne wyjście. Niestety kosztowne i czasochłonne. Ciekawe czy biją żółte blachy na motorowery :)
-
A to czytałeś?
http://oldtimery.com/index.php?option=com_content&view=article&id=174:bez-dokumentow&catid=49:porady-prawne&Itemid=714 (http://oldtimery.com/index.php?option=com_content&view=article&id=174:bez-dokumentow&catid=49:porady-prawne&Itemid=714)
-
Umowa kupna-sprzedaży a kwestia niezarejestrowania nie kolidują ze sobą. Mogę od Ciebie kupić parę używanych spodni i możemy na to spisać umowę kupna-sprzedaży.
Skoro ten znajomy kucyka nie ukradł a kupił, to nie ma się czego bać, spisz z nim umowę kupna sprzedaży, wpisując tam numery ramy i silnika (jako cechy specyficzne dla danego przedmiotu umowy) i już masz dowód że jesteś właścicielem i odpada Ci konieczność tego udowodnienia zatem ścieżka jest już prosta a artykuł ktory podlinkował Glider prowadzi prawie że za rękę.
Na innym forum jest użytkownik "motonita" który załatwia dokumenty do rejestracji na unikat, mogę Cię na niego pokierować jeśli nie chcesz robić tego sam.
Żółtych blach do motorowerów nie ma z tego co pamiętam więc będą białe.
Powodzenia i koniecznie wrzuć fotki kucyka, mam zwłoki tego samego modelu i chciałbym mieć oparcie do remontu na 100% oryginał.
-
Skoro ten znajomy kucyka nie ukradł a kupił, to nie ma się czego bać, spisz z nim umowę kupna sprzedaży, wpisując tam numery ramy i silnika (jako cechy specyficzne dla danego przedmiotu umowy) i już masz dowód że jesteś właścicielem i odpada Ci konieczność tego udowodnienia
No to słuchaj, ukradnie ktoś Ci motocykl a ja spiszę umowę ze złodziejem to wtedy jestem legalnym właścicielem motocykla? :D
-
Do czasu, aż się nie wyda tak ;D .
A poważnie. Sprzedający oświadcza, że jest właścicielem pojazdu. Na Tobie - kupującym ciąży obowiązaek dochowania staranności, czyli sprawdzenia dokumentów, zgodności numerów, dowodu os. i wszystkiego tego, co sie da sprawdzić.
Jesli potem się okaże, że moto było kradzione to nikt Ci nie zarzuci kupowania w złej wierze.
Jeśli kolega ncnk jest w 100% pewien, że to motor jego kolegi, a kolega podpisem potwierdzi na umowie, że tak jest, to umowa jest ważna i własność przechodzi na ncnk
-
Ale powiedzcie mi po co się tak bawić na unikat/zabytek latanie po rzeczoznawcach ? Kup drugą ramę z papierami, przełóż resztę i jeździsz normalnie. Dziękuję dobranoc temat chyba wyczerpany ?
-
Najlepiej będzie, jeśli pójdziesz do "źródła" i zapytasz jak sprawa u nich wygląda - mam na myśli Urząd Komunikacji w Twojej okolicy lub Ministerstwo Transportu. Wyszukaj też rzeczoznawce, który by Ci sporządził ewentualną opinię i pogadaj jakby załatwienie tematu wyglądało.
Jeśli pony byłby kradziony, to powinna o tym wiedzieć Policja. Jeśli okradziony nie zgłosił, to oficjalnie sprawy nie ma. Jeśli motocykl jest kradziony, a sprzedał Ci znajomy, to nie będziesz miał problemu, żeby odzyskać kasę z powrotem ;D
Nie pozwól fajnemu pony się zniszczyć - powalcz, dasz radę.
-
A to czytałeś?
http://oldtimery... (http://oldtimery.com/index.php?option=com_content&view=article&id=174:bez-dokumentow&catid=49:porady-prawne&Itemid=714)
Tak, czytałem. Ale artykuł mówi wyraźnie, że należy dołożyć starań w znalezieniu poprzedniego właściciela. Czyli jest pewne, że jakikolwiek kiedykolwiek był i jest jakiś chociażby wpis w ewidencji. W moim wypadku teoretycznie właściciela nie ma. Dokładając do tego urzędasa, który nie tylko ma wszystko w d***e, ale i nie miał nigdy do czynienia z takim przypadkiem robi się ciężko. Dobrze by było, jakby się znalazł ktoś, kto miał taki przypadek, ale małe szanse żeby ktoś miał 30 letni pojazd nigdy nierejestrowany. Przecież ludzie to kupowali po to, żeby kartki na wachę dostać.
No to słuchaj, ukradnie ktoś Ci motocykl a ja spiszę umowę ze złodziejem to wtedy jestem legalnym właścicielem motocykla? :D
Dokładnie, portków nie rejestrujemy w urzędzie.
No nic, pójdę pod koniec tygodnia do WK i dowiem się czy są jakieś szanse. Opiszę tu później jak to wyglądało. Może faktycznie jest tak jak pisze Pawand i wystarczy oświadczenie, że jeden jest właścicielem, drugi jest nowym właścicielem, nikt niczego nie ukradł i jest git. Nie ma co się zastanawiać, trzeba iść do WK.
-
Ale powiedzcie mi po co się tak bawić na unikat/zabytek latanie po rzeczoznawcach ? Kup drugą ramę z papierami, przełóż resztę i jeździsz normalnie. Dziękuję dobranoc temat chyba wyczerpany ?
Wyobraź sobie i przyjmij do wiadomości że są (również tutaj na forum) ludzie którym zależy żeby mieć dopuszczony do ruchu drogowego taki pojazd jaki wyszedł z fabryki a nie ulep z 2 innych. W rejestracji na unikat nie trzeba rzeczoznawcy, można samemu sporządzić wszystkie dokumenty i roboty jest tyle albo i mniej co w Twoim pomyśle zakupu innej ramy z dokumentami.
W moim wypadku teoretycznie właściciela nie ma.
Nie pisz takich herezji, czy to że krzesło na którym siedzisz nie ma dowodu rejestracyjnego oznacza że jest ono niczyje?
Jak złodzieje obrobią Ci mieszkanie, garaż albo piwnicę, to czy Policja żąda od Ciebie wszystkich paragonów, a raczej faktur z Twoim imieniem i nazwiskiem (bo idąc Twoim tokiem myślenia paragon przecież nie zawiera danych osobowych więc "teoretycznie"....) żeby mieć pewność że rzeczywiście skradzione są Twoje?
Motorynka jest własnością Twojego kolegi który ją kupił w sklepie, praktycznie jak i teoretycznie.
Jak ją od niego kupisz, z umową czy bez, będzie Twoja - w polskim prawie ważność mają nawet umowy ustne (tyle że wtedy w razie kłopotów warto mieć świadka/ów = dzięki umowie ten problem odpada).
-
Nie w każdym przypadku musisz wskazywać poprzednich właścicieli.
Moją Jawę kupiłem bez papierów, tylko mam do niej umowę kupna-sprzedaży. Dzwoniłem do WK w KRK i numer VIN mojej Jawy nie widnieje w ewidencji pojazdów. Poproszono mnie żebym przygotował umowę K-S, oświadczenie o braku dowodu rejestracyjnego, opinię rzeczoznawcy, zgłosił do Konserwatora Zabytków, następnie zrobił przegląd i przyszedł ze wszystkimi papierami zarejestrować moto.
A teraz mi powiedz czym tak naprawdę mój przypadek różni się od Twojego.....
-
Ciekawe czy biją żółte blachy na motorowery :)
Na motorowery nie ma żółtych tablic. Jak zarejestrujesz na zabytek będzie tylko wpis w dowodzie, że jest zabytkowy a blacha będzie biała.
Wyobraź sobie i przyjmij do wiadomości że są (również tutaj na forum) ludzie którym zależy żeby mieć dopuszczony do ruchu drogowego taki pojazd jaki wyszedł z fabryki a nie ulep z 2 innych. W rejestracji na unikat nie trzeba rzeczoznawcy, można samemu sporządzić wszystkie dokumenty i roboty jest tyle albo i mniej co w Twoim pomyśle zakupu innej ramy z dokumentami.
Akurat z przekładką ramy jest najłatwiej i najprościej. Kupujesz ją na forum czy jakimś portalu aukcyjnym, przychodzi do Ciebie, lakierujesz albo i nie, przerzucasz na nią wszystkie inne klamoty i tyle. Mniej roboty niż rejestracje na unikat czy zabytek. Jak rama nie spawana przez jakiegoś fachowca to będzie tak samo bezpieczne i tak jak było z fabryki. Nie widzę w tym nic złego...
-
Akurat z przekładką ramy jest najłatwiej i najprościej. Kupujesz ją na forum czy jakimś portalu aukcyjnym, przychodzi do Ciebie, lakierujesz albo i nie, przerzucasz na nią wszystkie inne klamoty i tyle. Mniej roboty niż rejestracje na unikat czy zabytek. Jak rama nie spawana przez jakiegoś fachowca to będzie tak samo bezpieczne i tak jak było z fabryki. Nie widzę w tym nic złego...
Nie kupowałem nigdy ramy z papierami (kupowałem bez, do WSK 125 na allegro i sprzedający mnie oszukał - rama która przyszła i na zdjęciach oraz w opisie aukcji wyglądała super, miała w rzeczywistości wgniecenie i krzywy profil co idzie pod zbiornikiem, oczywiście sprzedający się wyparł i twierdził że wysyłając ją była prosta i bez wgnieceń), ale wyobrażam sobie że kupując taką ramę z dokumentem:
- razem z ramą otrzymujesz umowę kupna-sprzedaży w 2 egzemplarzach,
- wypełniasz swoje dane i podpisujesz obie a 1ną z nich odsyłasz sprzedającemu, bo jak inaczej on wyrejestruje motocykl? A jak nie wyrejestruje to za jakiś czas dowalą mu kosmiczną kwotę za zaległe OC (system jest coraz bardziej szczelny). Więc co najmniej musisz się przejść 1 raz na pocztę.
Oczywiście da się to załatwić inaczej ale na bakier z prawem.
Tak czy siak (przy przekładce jak i rejestracji na unikat) musisz chodzić do ubezpieczalni, do urzędu, na przegląd, itp.
Nie pisałem że przekładka ramy jest zła z powodów technicznych, tylko że są ludzie którzy wolą włożyć nieco wysiłku i mieć pojazd dokładnie z taką ramą/silnikiem jaki wyszedł z fabryki, tak samo jak są osoby które reanimują trupy za pieniądze wystarczające na zakup tego samego pojazdu w idealnym stanie i po prostu należy to uszanować :)
-
Nie w każdym przypadku musisz wskazywać poprzednich właścicieli.
Moją Jawę kupiłem bez papierów, tylko mam do niej umowę kupna-sprzedaży. Dzwoniłem do WK w KRK i numer VIN mojej Jawy nie widnieje w ewidencji pojazdów. Poproszono mnie żebym przygotował umowę K-S, oświadczenie o braku dowodu rejestracyjnego, opinię rzeczoznawcy, zgłosił do Konserwatora Zabytków, następnie zrobił przegląd i przyszedł ze wszystkimi papierami zarejestrować moto.
A teraz mi powiedz czym tak naprawdę mój przypadek różni się od Twojego.....
Niczym. Trzeba było od razu pisać ;). Właśnie o taką odpowiedź mi chodziło.
Dzięki za odpowiedzi, wszystko już wiem. Sprawa nie jest skomplikowana. Nie żadne zasiedzenie, ani ciągłość umów, ani paragon z polmozbytu. Fakt, że sprzęt nigdy nie był zarejestrowany też nie ma znaczenia. Dla mnie istotna jest umowa K-S, oświadczenie o braku dowodu i obowiązują mnie procedury jak dla pojazdu zabytkowego.
-
Pamiętaj jeszcze o dwóch rzeczach... Zabytek, to pojazd w wieku większym niż 25 lat (są tam wyjątki typu krótka seria, znany właściciel, brał udział w wydarzeniu...). Wartość Twojego pony, to jego minimalny przebieg - staraj się go nie powiększać zbytnio ;)
-
I tak nie ma licznika. Wszystko jest na słowo. Z bajerów to tylko plomby i osprzęt o którym już pisałem. W sumie jest cały tak jak wyjechał z fabryki. Brakuje tylko pokrywki na pudełko. Owym znajomym jest mój szef, którego jeszcze muszę namówić żeby mi to zepchną. Poprosił mnie żebym to uruchomił, bo chce ją dać potomstwu (12 i 13 lat). Młodociani nie mają litości do tego typu sprzętów, dlatego spróbuję ją przygarnąć. Nawet nie wiedziałem w jakim jest stanie. Jak brałem toto do auta było ciemno. Dopiero na następny dzień w garażu zauważyłem że to nówka i dopiero zapytałem ile przejechał.
-
Zaproponuj wymianę... Do męczenia kup chłopakom używkę w odpowiednim stanie.