Wolna Strefa Jawa - CZ
Sprawy Techniczne => Mechanika => Wątek zaczęty przez: marcincz w Lipca 04, 2007, 15:57:48
-
Witam!!
Kupiłem drugi silnik do mojej jawy, taki jak w cz na 12V. Najpierw muszę go jednak rozpołowić no i na samym początku mam wielki problem. Otóż nie mogę odkręcić nakrętki na wale.
Próbowałem już podgrzewać palnikiem, działałem WD-40 i dalej nic. Już nie wiem co z tym zrobić. Nakrętka ani drgnie.
Proszę o jakieś podpowiedzi czym tam jeszcze można podziałać.
Pozdrawiam
-
Popukaj z boków młotkiem i użyj klucza pneumatycznego - tym odkręcisz wszystko ;]
-
puknij w klucz młotkiem. ja tak robie jak nie chce puścić i przeważnie pomaga.
-
Młotkiem już próbowałem i też nic to niestety nie dało <furious>
Natomiast jeśli chodzi o klucz pneumatyczny to takiego na razie nie posiadam, ale może warto nabyć. Drogie takie coś jest?
-
jesli masz silnik wyciagniety to jest trudniej wez klucz(27) jakis kawałek róły takiej na ok 1 - 1,5m załóz klucz zblokój wał i przyciskaj koniec róły i napewno pusci <thumbup>
-
Co do tego młotka to z tym zawsze trzeba uważać ale ja jeszcze bym proponował przyłożyć jakiś płaski stalowy przedmiot (kawałek łoma np.) i puknąć pod takim kątem jak byś ją chciał w taki sposób odkręcić ja tak śruby od simsona pozapiekane odkręcałem musi odejść <cheers>
-
Nakrętka odkręcona <thumbup>
Walczyłem z nią dobre 2 godziny ale się udało. Niestety podczas odkręcania uległa zniszczeniu.
Natomiast teraz mam następny problem - rozpołowienie tego silnika.
Nie wiem na czym był on składany ale rozpoławiacz się gnie a kartery nie chcą się rozejść.
Zaraz ide do garażu na drugie podejście. :>
-
upewnij sie ze odkreciles wszystkie sruby :>
-
na łożyskach może trzymać, u mnie było ciężko z pomocą łoma
-
AndrewS - miałeś racje, pod warstwą syfu zachowała się nie odkręcona śruba, ale na szczęście w porę się zorientowałem i nic nie uszkodziłem na szczęści <thumbup>
-
na łożyskach może trzymać, u mnie było ciężko z pomocą łoma
No jak tak remontujesz to ja chce tego silnika posłuchać jak skoñczysz :'( :'( :'( <scared> <scared> <scared>
-
ja też kiedyś przeoczyłem jedną śrube i sie meczylem kilka dni z rozpowłowieniem silnika.....
-
Jerry - łoma na pewno bym nie użył, poprzedni właściciel chyba właśnie w ten sposób rozbierał silnik, dlatego kupiłem drugi i muszę wyremontować. Na ten okres wszystkie cięższe narzędzia zostały wyniesione z garażu więc nie ma się o co martwić.
Mam następny problem, otóż jak wyjmowałem wał z lewego karteru to łożysko zostało na wale i teraz nie wiem jak je stamtąd ściągnąć. Macie może jakieś pomysły?
-
spróbuj dwoma śrobokretami jeden z dołu drugi z góry ...
-
ja proponuję użyc ściągacza trój lub dwuramiennego.
Jak jeszcze nie masz to kup albo pożycz.
Dobry jest też belkowy. Ja taki mam i można nim ściągac zarówno łożyska, koło zębate z wału, ale przydaje się też do rozpoławiania silnika, tego 6V.
Prądnica ma mniejszy rozstaw śrub niż alternator.
I idealnie podchodzi.
Czasami pomaga lekkie popukanie gumowum młotkiem w kartery.
-
No właśnie nie mam jeszcze takiego ściągacza, pożyczyłem od kuzyna jakiś ale jest za duży i nie mogę nim uchwycić łożyska. <crybaby> Będę więc musiał sobie jakiś tani ściągacz sprawić...
-
Jerry - łoma na pewno bym nie użył, poprzedni właściciel chyba właśnie w ten sposób rozbierał silnik, dlatego kupiłem drugi i muszę wyremontować. Na ten okres wszystkie cięższe narzędzia zostały wyniesione z garażu więc nie ma się o co martwić.
Marcin nie 'piłem' do Ciebie ale do Erykos90. Co do łorzysk to zależy w jakim są stanie bo jeśli do wymiany to możesz nawet śrubokręt wbić (na tyle żeby ściągaczem złapać) między łożysko a przeciwwagę wału. Tylko wbijaj tak po obwodzie żeby równo odchodziło.
Pozdr
-
Z pomocą śrubokręta, tak jak Jerry radził łożysko zostało usunięte. Zabrałem się więc za składanie silnika, włożyłem skrzynie biegów ale prowadnica wodzików nie chce się za bardzo ruszać a właściwie to w ogóle nawet obrócić jej nie mogę. Mimo to skrzynia działa poprawnie, wszystkie biegi wchodzą bardzo dobrze. Moje pytanie brzmi: czy mogę to tak zostawić czy kombinować żeby prowadnica miała większy luz. Dodam że prowadnica jest prosta.
-
jaki element masz na mysli piszac prowadnica wodzikow ??, ten pret??, czy motylek z wycietymi rowkami ??
-
Miałem na myśli ten pręt, wydaje mi się że tak to się nazywa, przynajmniej w agmocie tak to nazywają.
-
no to ten pret musi byc idealnie byc prosty i raczej powinien dac sie obracac wokol wlasnej osi, przy skrzyni wlozonej w lewy karter
jesli nie daje sie obracac to znaczy ze pewnie jest krzywy
-
Od siebie dodam że jak ta prowadnica nie posiada luzu (gdy bieg jest już włączony) to znaczy że coś w skrzyni ją przytrzymuje (np. wodzik jest skrzywiony - zakładam prostą prowadnicę). Może nie wyjdzie to po 100km ale po jakimś czasie możesz mieć problemy.
Zaznaczam ze problemy mogą wystąpić ale wcale nie muszą (coś się dotrze i będzie ok).
Piszę to podpierając sie włąsnymi doświadczeniami (kiedyś musiałem nawet 'spasować' wodzik przyniesiony prosto ze sklepu - kumpel się śmiał że części teraaz to nadają sie do naprawy przed założeniem - kumpel śmigał Jawą w latach 80-tych)
Pozdro
-
No właśnie a ja w międzyczasie złożyłem silnik <mur>
Ale trudno nie będę go na razie rozkładał, mam nadzieje ze nic sie nie zepsuje. "Na sucho" biegi wchodzą dobrze więc może się to dotrze...
-
No trudno złożyłeś. Mam nadzieję (i życzę) że wszystko będzie ok.
A propos:
kiedyś jak nie sprawdzałem czy prowadnica lekko chodzi to o złożeniu silnika zrobiłem 10 km (słownie - dziesięć ) i wodzik mi wyskoczył z zębatki. Od tamtej pory zawsze sprawdzam <thumbup>
-
Proszę... nie strasz mnie takimi historiami <crybaby>
Chyba rozłożę jeszcze raz ten silnik póki w ramie nie siedzi...
-
A ja tam myślę że jak biegi na sucho wchodzą bez problemu to wszystko musi być ok. ;]
-
Janos kiedyś też tak myślałem :> :>.
Marcin jest ciężko ocenić na odległość - co dla Ciebie jest już tragedią dla kogoś może być dopiero problemikiem ;) ;) .
Jest to Twój wybór.
Pozdro