Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Na każdy temat => Wątek zaczęty przez: Roman w Lipca 11, 2013, 18:22:40
-
Witam mam taki problem, kupiłem samochód od gościa bez przeglądu. Zrobiłem go ubezpieczyłem w link4 i pojechałem na przegląd wyszło że ma podejrzane numery na ramie i nie przeszedł wróciłem do sprzedawcy z zamiarem zwrócenia i nie chciał go z powrotem twierdząc że numery nie były bite. Dla upewnienia zadzwoniłem po policje do weryfikacji. Samochód mi zabrali na parking policyjny (marzec) wczoraj mi go oddali tylko po to żeby nie stał na parkingu a tylko u mnie do czasu aż niemieccy biegli stwierdzą co robić (auto poprzedni właściciel ściągnął z niemiec).[/size]Wstępnie wiem że nie będę mógł go zarejestrować i tu pytanie co z ubezpieczeniem jak z niego zrezygnować bo zbliża się rata a nie będę przecież ubezpieczał czegoś co się do jazdy nie nadaje. Czy jakiś papierek mam z policji brać czy jak? Chcę wiedzieć jak to załatwić.
-
Co teraz robić to do końca Ci nie wyjaśnię. Ale mówiąc rama, masz na myśli numer vin na nadwoziu? w sumie jakie to auto niema znaczenia. Jeśli auto jest kradzione to nie tylko nie możesz go sprzedać (zresztą teraz też nie możesz tego zrobić dopóki się nie wyjaśni), co gorsza, jeśli się okaże, że auto jest kradzione to nie tylko czeka cię jego utrata ale i możesz wyrwać zarzuty za paserstwo nieumyślne. To samo gość który ci go sprzedał. Pojeb....e to prawo ale tak jest. A z ubezpieczenia możesz zrezygnować teraz w każdej chwili i nie musisz sprzedawać samochodu ale w/g przepisów auto nawet nie używane musi mieć ważne oc (nie dotyczy pojazdów na żółtych tablicach). Nie zazdroszczę Ci sytuacji ale jeśli już wyjdzie, że auto jest kradzione i nie dostaniesz (obyś nie dostał) zarzutów to pozostanie jedynie założenie sprawy cywilnej temu co ci sprzedał w Sądzie w celu odzyskania pieniędzy za auto jeśli ci je zabiorą. Plusem jest to, że kupiłeś auto od gościa który fizycznie istnieje a nie rozpłyną się i szukaj wiatru w polu.
-
to co mogę iść do ubezpieczalni i zrezygnować z ubezpieczenia? Jutro dzwonię do prokuratury co i jak bo z policjantem który prowadzi sprawę to nie za bardzo chce mu się udzielać informacji. Auto stoi u mnie jako dowód w sprawie i nie wiem co robić z nim, może pisać prośbę do prokuratora o jego zezłomowanie? A i z tej prokuratury przyszedł mi papierek żę jestem pokrzywdzonym, w dodatku mam świadków którzy byli ze mną w trakcie zakupu. I te czekanie najbardziej denerwuje sprawa ciągnie się pół roku tracę cierpliwość już.
-
jeździ się na przeglądy tam gdzie podbijają :), trza było podjechać w inne miejsce, jak ci gościu psioczył że numery takie czy sr...., a ty jeszcze sam na policje dzwoniłeś.., teraz masz przez to same kłopoty i straty ..
-
to auto do niemiec miało jeździć, a ile razy miałem kontrole w niemczech to zawsze numer vin sprawdzali więc było by jeszcze gorzej
-
sprawdzali ? i co ?
-
pisałem że miało jeździć. Zanim kupiłem to jeździłem innym bez problemów bo wszystko się zgadzało.
-
jestem specjalistą - radze sprzedać na części i powiedzieć, że rozkradli :P nieciekawa sprawa, dobrze, że to na początku wyszło, a nie np. za rok z oskarżeniem o przebicie numerów...
-
No sam chciałem być pewny tego auta bo miałem możliwość załatwienia przeglądu, no ale jest jak jest i trzeba teraz prostować. Samochód niewiele wart a kłopot na głowie.
-
samochod jest dowodem w sprawie a ty ten dowod dostales na przechowanie. Zadzwon do ubezpieczyciela i powiedz, ze niemasz prawa jezdzic tym autem. dowiedz sie u njch czy mozesz zrezygnowac. kiedys byl z tym problem ale przepisy sie zmienily. po co placic ubezpieczenie za dowod w sprawie? to niech prokuratura placi za to. Chyba nierealne.
-
Miałem podobną sytuację kilka lat temu, po zakupie okazało się że w dowodzi poprzednik podrobił conieco. Maszyna stała 3 lata u gliniarzy a ja jako właściciel musiałem opłacać oc bo "mam taki obowiązek jako właściciel" i *uj. Jak masz status pokrzywdzonego i auto niewiele warte to i tak masz się z czego cieszyć. Mnie prokuratura ciągała na przesłuchania bo kolo gdzieś zniknął, wóz zgnił na parkingu bo okazało się że wybili szyberdach a nikt palcem nie ruszył. Oczywiście ani grama odszkodowania, prawnik tylko rozłożył ręce. A chodziło o to że koleś przerobił datę przeglądu.
-
Niestety hepiendu Ci tu nie wróżę, ja kiedyś kupiłem auto które przeszło przegląd, zarejestrowałem a po 1,5 miesiąca dostałem pismo z wydziału komunikacji o cofnięciu prawa do rejestracji i musiałem oddać tablice z dowodem. Auto po sprowadzeniu miało wystawiony lewy dowód i ciążył na nim dług celny. I co ? a no nic :( nikt nie pomógł bo prawo chroni bandytów, złodziej i krętaczy a Ty czy ja jako kupujący w dobrej wierze musimy się z tego gęsto tłumaczyć. Ponad 8 tysięcy poszło w pizdu! a auto stało cztery lata u teścia w pokrzywach, serce się kraje ale nic nie dało się zrobić.
Jeśli chodzi o OC to też miałem kłopot jak przyszedł termin drugiej raty, ale po wizycie PZU napisałem takie oświadczenie/zobowiązanie że jeśli tym autem zostanie spowodowana szkoda to ja pokrywam koszty owej szkody. Tyle że ja miałem ze sobą ten kwit z WK z odmową prawa rejestracji.
Dzisiaj kupiłbym rozbitka czy anglika i zrobił "przekładke" ale wtedy nie przyszło mi to do głowy.
-
Dzisiaj dzwoniłem do prokuratury zalecili mi napisanie właśnie takiego oświadczenia że samochód ma przerobione numery vin i sprawa jest w toku i mam do tego dołączyć ksero papierków z prokuratury.