Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Na każdy temat => Wątek zaczęty przez: Michasm8 w Maja 27, 2007, 12:19:31
-
Witam!!
W długi weekend, kilka kilometrów od domu miałem dzwona. Jechaliśmy na szczęście nie szybko, ale to i tak nie wystarczyło. Chwila nieuwagi, samochód zaczął hamować przed pieszym, który na czerwonym wtargnął na jezdnię, zacząłem hamować zbyt pó¼no. TRACH!!!, wylądowaliśmy na dachu TICO, w sekundę pó¼niej na asfalcie. Daewoo pod wpływem uderzenia przesunęło się do przodu. Pozbieraliśmy się szybko, na szczęście nic się nie stało ani mnie, ani mojej Magdzie( choć dopiero teraz już prawie pogoiły mi się kolana, żebro boli mnie do tej pory).
Trzeba przyznać, że kierowca Tico zachował się w porządku i stwierdził, że oczywiście trzeba wszystko wyjaśnić. Zadzwoniliśmy na 112 żeby lekarz nas pooglądał. Przyjechała karetka, policja, pospisywali itd.
W szpitalu jak już się okazało, że nic nam nie będzie, została jeszcze sprawa z policją. I tutaj szok: to ja jestem winien. Nikogo nie obchodziło, że pieszy itd. Nie wyhamowałem, najechałem na samochód przede mną, wina ewidentna. Przy okazji zaprezentuje Wam, jak działa policja: siedzisz na wózku inwalidzkim, cieszysz się, że wszystko z Wami OK, podchodzi policjant i wali do Ciebie takim tesktem:" To jak? Koñczymy sprawę na miejscu czy kierujemy do sądu?" Myślisz sobie: "Coo?? Mnie do sądu?" Gdy starasz się na co dzieñ żyć poczciwie, sąd kojarzy Ci się przede wszytkim PRZESTęPSTWO >> WYROK >> WIęZIENIE. Ale przecież dobry policjant pozwala Ci sprawę zakoñczyć na miejscu. No to pewnie, że koñczymy. Mandat, podpisujesz swoją winę i po sprawie. Tico wyklepią za kasę z ubezpieczenia, motocykl - teraz to nieważne. A tak naprawdę pó¼niej okazuje się, że sąd nie ukarze Cię bardziej niż policjant. Tylko że skierowanie sprawy do sądu to kłopot dla naszego stróża. Musi iść na rozprawę, a za ten czas nikt mu nie zapłaci. Ty jesteś jeszcze w szoku, no więc dawaj: S¡Ð czy zamykamy sprawę?? I jeszcze jedno: nie jesteś winny dlatego że coś zrobiłeś, ale dlatego, że się przyznałeś!!
Na razie to tyle. Zdjęcia mojej Jawy po kolizji wrzuciłem pod adres
http://www.mickawa.za.pl/galeria.php
I jeszcze jedno: całe szczęscie, że Magda wylądowała na mnie i to dwa razy. Nie dopilnowałem, żeby zapięła swój kask. Kask jej się zsunął z głowy i przeleciał około 10 metrów do przodu. Nawet nie chcę myśleć co by było, gdyby dwa razy uderzyła głową najpierw i dach Tico, pó¼niej o asfalt jak ja.
jeśli jesteście zainteresowani, co Wam wolno a czego nie podczas kolizji, dajcie znać. Jeśli chciecie skomentować moje kompetencje jako kierowcy, to i tak nie przebijecie mojego poczucia winy.
Uważajcie na siebie, naprawdę nie jechałem szybko.
-
Kolejna przykra opowieść na forumie... :-/
Wracajcie do zdrowia...
-
Całe szczęście, że z Wami wszystko ok.
Ale zawsze wina leży po stronie tego co wjechał w tył innego bo "nie zachował należytej odległości" - dlatego ja w podobnej sytuacji w zeszłym roku kładłem moto, a że miejsca było za mało w sumie to skoñczyło się katapultą - na szczęście koleś przede mną zobaczył w ostatniej chwili co sie dzieje i dał po gazie - więc lądowałem na asfalcie, a nie na nim.
opisz wszystko dotyczące kolizji od strony prawnej jeśli możesz - przyda się wszystkim
-
wydaje mi się że brein ma racje, chociaż kolo co na czerwonych przechodził powinien dostać mandacik za stworzenia zagrożenia w ruchu ulicznym.. i to nie 100 czy 200zł tylko lepiej
-
Brein ma rację..... gościu mógłby zahamować dla zabawy na maxa a i tak wina jest tego co na niego najedzie....
Kuruj siniaki i składaj jawę.....
Ja po wypadku jeżdżę jak emeryt w każdej puszcze upatrując potencjalnego niebezpieczeñstwa.....
-
"I tutaj szok: to ja jestem winien" no niestety takie przepisy. Jeśli chodzi o pieszego zapewne bardzo szybko by się zmył z miejsca zdarzenia.
"gościu mógłby zahamować dla zabawy na maxa....." takie zachowanie na drodze jest karane, osoba która bez powodu gwałtownie hamuje na jezdni powoduje zagrożenie w ruchu drogowym, ale żeby to udowodnić to muszą być świadkowie.
Bo kierujący gwałtownie hamując dla zabawy zapewne gdy dojdzie do kolizji będzie się tłumaczył że pies albo jakiś inny wymyślony przez niego stwór przebiegał przez drogę.
Dobrze że prędkość nie duża i wszyscy cali.
-
wspolczuje.. wiem co to znaczy bo sam nie dawno miałem mocnego dzwona :( tego przechodnia kopnolbym mocno w dupe !! jak tak czasami patrze na pieszych to mi sie noz w kieszeni otwiera bo robia rozne cuda na drodze :|
-
Piotr zagrożenie w ruchu drogowym nie powoduje kierowca, który nagle gwałtownie hamuje tylko kierowca za nim, który nie zachowała odpowiedniej odległości. Na egzaminie na prawko jest taki myk nawet, że egzaminator może w każdej chwili krzyknąć stop i Ty musisz z całej siły depnąć na hamulec gdziekolwiek jesteś, większość zamiast hamować pyta się, "a po co? a na co?" i w tym momencie koñczą egzamin. Prawo nie zabrania hamować gwałtownie w dowolnym momencie, ale nakazuje zachować odpowiednią odległość. Przyznam się, że bardzo mnie wkurza jak jadę samochodem, albo motocyklem i ktoś "siedzi mi na ogonie" czasem zdarzy mi się, że specjalnie lekko depnąć na hamulec, żeby kierowca za mną zdał sobie sprawę, że jest za blisko i w razie co ja nie mogę awaryjnie hamować bo on we mnie wjedzie.
Tak czy inaczej ważne, że nic Wam się nie stało i życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Patrząc na fotki to Jawę da się odratować.
pzdr
-
Osobiście zostałem pouczony odnośnie takiego manewru, chciałem sprawdzić skuteczność hamulca, i na pustej drodze dałem ostro po heblach, a z przystanku autobusowego przede mną wychylił się policjant i macha lizakiem, chciał mi wlepić 200 zł i 6 pkt.za powodowanie zagrożenia w ruch, ale całe szczęście zakoñczyło się na pouczeniu (czyżby chciał mnie nastraszyć ?)
-
Współczucia...na szczęście jesteście cali i zdrowi.
Tak jak Motomyszor po zeszłorocznym wypadku jeżdżę jak stary pryk i w każdej chwili wyczekuję jakiejś pułapki ze strony samochodziarzy.
Reanimuj sprzęta i nie daj się! <thumbup>
-
cytat z filmu "jazda na krawędzi" 'czemu wszyscy kierowcy samochdów to takie dupki' <oops>
Bez obrazy chyba wszyscy z nas jedza samochodem <oops>