Wolna Strefa Jawa - CZ

Inne => Na każdy temat => Wątek zaczęty przez: Karolex w Marca 03, 2013, 19:02:12

Tytuł: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: Karolex w Marca 03, 2013, 19:02:12
Witam,
sytuacja wygląda tak... Oddałem auto do mechanika. Mechanik nie mógł mi powiedzieć co i ile będzie kosztować, z trudem wyciągnąłem od niego jakiś kosztorys.
Wyglądało to mniej więcej tak, że wymiana tego -tyle, tamtego tyle, robocizna tyle.
Samochód stoi już u niego 2 miesiąc. W samochodzie należało zregenerować głowicę, i powymieniać parę pierdół. Według mnie takie coś powinno trwać np. 2 tygodnie.
Mechanik ów wysłał głowicę do zakładu która się tym zajmuje, a dokładniej do swojego "ziomala" któremu bardzo ufa. Ziomal ten niby chorował itp. i niby przez to jestem pozbawiony samochodu 2 miesiąc. Obecnie głowica wróciła z regeneracji, kwota jaką na nią wyłożę jest przeszło dwa razy większa niż zakładany na początku szacunek.
I najprawdopodobniej szanowny mechanik poskłada mi w przyszłym tygodniu autko (będzie to już 3 miesiąc).

I teraz rzeczy które mnie denerwują - mechanik za każdą niedogodność, związaną np. z problemem odkręcenie śrubki, dolicza sobie cenę z pupy. Jeśli gdzieś się mu urwie gwint (jeśli gdzieś on urwie gwint) to będzie go odtwarzał na tip-top za co też sobie doliczy sumę.
Ceny części zaokrągla np. jak coś kosztuje 12 zł 60gr to dla mnie to kosztuje 13zł
Auto mam wciągnięte w firmę, każdą część, paliwo itp. mogę sobie odliczyć od podatku vat który płacę co kwartał, ale... pan mechanik nie chce mi wystawić faktury wat, a jak mi wystawi to będzie musiał podnieść mi cenę naprawy auta. Pan mechanik bardzo boi się US i prosi mnie bym wszystkie karteczki jakie sobie zapisuje po rozmowie z nim po oddaniu samochodu zniszczył.

Wygląda na to, że zabulę za naprawę samochodu z deczka kosmiczną cenę, i nawet nie dostanę paragonu, ani nic. Nie dowiem się nawet ile np. głupia szpilka głowicy kosztuje bo niby jak?

Co ja w takiej sytuacji mogę zrobić? Czy mogę domagać się paragonów na wystawione części? Czy mogę jakoś "odliczyć" kasę za czas przez który się opierdzielał (2 miesące)?  Da się jakoś go zmusić by wystawił mi fakturę nie podnosząc ceny? Jest jakieś miejsce z prawami klienta dotyczące takich sytuacji?
Chciałbym też baardzo wiedzieć co on tam dokładnie zrobił, ile tych gwintów naprawił, która śrubka mu sprawiała problem, po prostu chcę wiedzieć za co płacę.
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: kamil199402 w Marca 03, 2013, 19:19:17
Miałem rożne przygody z policja , z samochodami i wgl. Jesli ma zaklad normalnie zgłoszony i prowadzi normalna dzialalonosc to  nie widze innej opcji aby nie dostac paragonu czy tez faktury. W takich sytuacjach warto czasami isc do prawnika, przedstawiac sytuacje, i wtedy powie ci jak załatwic goscia, gdzie ewentualnie zgloscic cos / wyslac pismo-jak bedzie trzeba to i  napisze za Ciebie.   No ale to wszystko jesli twoj mechanik bylby az tak oporny ;)
Proponuje to bo mialem niestety nie mile przygody - idziesz do prawnika i mam prawie wszystko juz zalatwione ;) Tak bylo w moim akurat przypadku;)
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: Mofeix w Marca 03, 2013, 19:21:17
Kolega laszlo nie podpisywał mu zadnej umowy na wykonaną usługe.

Więc ja bym to zrobił tak. Czekam na telefon że auto zrobione.
Jade tam z policją i odbieram auto bez płacenia ani grosza. Bo auto jest jego. a umowy nie maja. ( tak jeden gościu załatwił mojego znajomego i od tej pory spisuje umowy na naprawy)
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: sagajev85 w Marca 03, 2013, 20:35:59
Kolega laszlo nie podpisywał mu zadnej umowy na wykonaną usługe.

Więc ja bym to zrobił tak. Czekam na telefon że auto zrobione.
Jade tam z policją i odbieram auto bez płacenia ani grosza. Bo auto jest jego. a umowy nie maja. ( tak jeden gościu załatwił mojego znajomego i od tej pory spisuje umowy na naprawy)
Hmm w sumie kolega ma rację... Trochę świństwo ale... takie jest życie, jakby koleś bardzo oponował co do ceny to można tak zrobić.
Swoją drogą co to za mechanior... powiedzmy oddajesz auto do mechanika z pękniętą uszczelką pod głowicą a mechanik ci mowi że za wymianę 200zł np. Ale okazuje się że głowica krzywa.. nom tak bywa. To mechanik dzwoni i mowi ze krzywa i ze trzeba planować (powiedzmy że się zgadzasz) i że cena 500 będzie w sumie. No autko powiedzmy zrobione a koleś ci mowi ze 1000 to niech sie buja... O wszystkich nieprzewidzianych kosztach powinien Ci mowić a nie potem cena z pizdy. Poza tym cena przedstawiana przez kogokolwiek zawsze jest ceną brutto. No chyba ze koles Ci mowi 500 bedzie "...bez faktury...".A że śruba gdzieś urwana... To po hu... ją urywał. Czasem bywa że coś notorycznie się psuje przy demontażu i mechanik o tym wie to może ci powiedzieć że np. kolektor wydechowy lubi pękać czy coś ale tak z dupy...
Kiedyś mieliśmy na praktykach takiego Citroena J5 (busa) z niby pęknietą uszczelką pod gowicą (autko z Niemiec) okazało sie że gówica popękana była blok był tak krzywy  ze po splanowaniu tłoki wystawały po 2mm ponad kadłub auto stało prawie rok na warsztacie ale właściciel o tym wiedział i na bierząco był informowany i swiadomy w co ile wkłada.

Pozdro
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: saszek5 w Marca 03, 2013, 20:57:00
Żeby tłoki wystawały 2mm to nie wiem ile musieliście splanować blok jak i głowicę gdzie w tym sens nie zastanawiał bym się tylko kupił inny silnik ale nie temat o tym

Odnośnie twojej naprawy mechanik musi Ci okazać dokumenty jakie części zakupił bo niby z jakiej racji masz komuś ufać na słowo niestety jeśli chodzi o kwestie finansowe coraz trudniej znaleźć kogoś naprawdę uczciwego . Możesz zadzwonić także do innego warsztatu i spytać się jaki koszt był by naprawy takiej usterki jak w twoim aucie . Planowanie głowicy nie jest jakimś wielkim kosztem widać ktoś chcę na tobie zarobić . Kiedyś czytałem artykuł odnośnie właśnie takich mechaników którzy opowiadają , że wymienili to to i tamto a tak naprawdę nic nie jest wymienione ale jednak kasę biorą i zarabiają na niewiedzy użytkowników aut
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: Marcin_93 w Marca 04, 2013, 13:21:17
Co ważne, przy odbiorze auta weź od niego wszystkie części zużyte. Niech Ci powie dlaczego tą czy ową część wymienił i gdzie była usterka.
Dorabiałem na lewo gdy do gimnazjum chodziłem na pewnym warsztacie samochodowym. Każdą gumkę, opaskę, podkładkę którą wykręciliśmy auta i nadawała się do wymiany wkładaliśmy do pudełka w aucie. Kolo czy tam panienka miał/a sobie to zabrać i nas to nie interesowało co z tym zrobi. To jest jego/jej.
Urwana śruba? Zdarza się. Mechanik nie ma prawa liczyć to w koszty bo to on ją zjebał. Działa to tylko na jego niekorzyść bo czas leci a tu się pieprzyć trzeba ze śrubką. Co lepsze, powinien na własny koszt ją dokupić i wymienić, nie wliczając tego w twój rachunek.
Taki remont jak Ty piszesz to przy dobrych wiatrach góra dwa dni. Zwłaszcza że gość jak ma warsztat to ma do tego odpowiednie sprzęty i zaplecze. Astrę jak robiłem z bratem to wyszło coś koło 4 dni ale silnik leżał na stole, głowica poszła do planowania, części były zamówione przez znajomego na jego warsztat i wyszło taniej. Robiliśmy to u siebie w garażu. Najwięcej czasu zajęło czyszczenie każdego elementu silnika jak i mycie skrzyni biegów i malowanie tego i owego.
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: GROM w Marca 04, 2013, 13:25:39
Z tym złomem po naprawie to chyba nie chodziło o dowód z naprawy a raczej o pozbycie się go z warsztatu, z każdej naprawy coś tam zostaje, ale tak coś mi się o uszy obiło że to nielegalne i warsztat ma się pozbyć legalnie złomu z naprawy, zużyty olej klient po jego wymianie też dostawał?
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: Marcin_93 w Marca 04, 2013, 13:32:11
Oleje nie, wiadomo szkodliwe są płyny eksploatacyjne. Na to trzeba mieć papiery, przyjeżdzają, odbierają, rozliczać się z tego trzeba. Chodzi o jakieś paski, poduszki silnika i inne duperele.
Szefu mówił zawsze że te części niech sobie oglądają i jest to jakiś dowód wymiany ale z drugiej strony złomu w warsztacie nie będę składał i niech sobie z nim zrobią co chcą. Zdarzało się że ktoś tam mówił że nie ma co z tym zrobić no to my jeb w kontener i idzie na recykling ;D
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: Jawor w Marca 04, 2013, 14:14:32
gumowe elementy jak najbardziej można oddać właścicielowi w celu uwiarygodnienia naprawy. Co do złomu to zakład ma jeszcze z tego korzyści, praktykanci wrzucają stare tarcze i inne pierdoły na kipę, szef jedzie na złom i ma dodatkowo kilka stówek w kieszeni ;)


a tu coś na poprawe humoru ;)


http://www.youtube.com/watch?v=ydGPllT1qHc
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: Deejf w Marca 04, 2013, 14:49:48
Karol sprawa nie wygląda wcale prosto jak na taką wygląda.


Miałem podobnie- we firmowym aucie na parkingu urabali mi lusterko, kupiłem nowe na alegro ale okazało się, że nie dostanę faktury (mimo że gwarantowali że faktura będzie), więc poszedłem do pobliskiego mechanika i wystawił mi fikcyjną fakturę na usługę której nie wykonał, żeby nie pokrywać z własniej kieszeni lusterka.


Musiał bys się pokręcić i popytać kto by fakturkę Ci wystawił, chetni na fakturę się zawsze znajdą.  :D
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: Karolex w Marca 05, 2013, 19:34:49
Dzięki wszystkim za odpowiedzi.
Dzięki wam dowiedziałem się że istnieje kilka sposobów na przytarcie mu nosa.
Ale jeszcze nie wiem co zrobię.
Tak czy siak, trzeba się wybrać na posterunek policji jak i do prawnika, by dowiedzieć się jak takie sprawy działają.
Samochód jeszcze nie jest do odbioru, naprawdę nie wiem ile miesięcy zajmuje założenie głowicy ale jestem cierpliwy i nawet nie dzwonie i nie pytam o to. Myślałem że dzień starczy, widocznie nie starczył ...
Tytuł: Odp: Mechanicy samochodowi a moje prawa/przywileje.
Wiadomość wysłana przez: Bulo w Marca 05, 2013, 20:12:04
Z sadistik.pl :
Historia o piekielnym, którego spotkała zasłużona kara.
 Do warsztatu przyjechał jeden z klientów „których nie obsługujemy”.
 Gość podpadł już nieraz, piekielny – to mało powiedziane. Już dawno temu skończyło się tym, że Szef odmówił mu napraw i odesłał do konkurencji. Pocztą pantoflową wiedzieliśmy, że krok ten konkurencji zysków nie przysporzył, a wręcz posądzali nas o sabotaż za pomocą tego jegomościa.

 Tym razem jednak przyjechał skruszony, prosił, prawie błagał, żebyśmy jednak zrobili wyjątek, on będzie grzeczny tylko „błagam zróbcie coś”.
 W samochodzie coś uporczywie stukało, doprowadzając ponoć do rozpaczy. Podobno nikt nic nie mógł zrobić. Zlecenie zostało w końcu przyjęte.
 Faktycznie, podczas jazdy po dziurach – stuka gdzieś z tyłu.
 Drobiazgowe sprawdzanie zawieszenia – bez rezultatu. Wyjęliśmy z auta wszelkie ruchome przedmioty, częściowo zdemontowaliśmy wykładzinę podłogi i tylne siedzenia – „stukacz” pozostaje nieuchwytny.

 Zaczynałem demontować tapicerkę, kiedy klient jednak nie wytrzymał. Wszczął iście piekielną awanturę, czemu tak długo, sami debile na warsztacie, on nam pokaże, on to, on tamto... Szef kazał klientowi wyjść na godzinę, mnie natychmiast wszystko składać, klient ma sobie za godzinę zabrać auto. Ucichło, piekielny poszedł.

 Mnie jednak nie dawało spokoju i skoro już miałem do połowy rozmontowane – zdjąłem do końca obicie tylnego słupka. Przez otwór w profilu zobaczyłem przyczynę stukania, zapewne prezent od innego mechanika, któremu facet zalazł za skórę ... niewielki klucz oczkowy, zawieszony na drucie. Na kluczu była przyczepiona karteczka z napisem „ Ale się ch..ju naszukałeś”.

 Wybuch mojego histerycznego śmiechu przywołał Szefa i kolegów. Po chwili śmiali się już wszyscy. Kiedy już ochłonęliśmy, niepewnie spytałem Szefa
 -Co mam z tym zrobić?
 -Jak to co? Poskładaj panu ładnie samochód, tylko żeby niczego nie brakowało! – jego spojrzenie było WYMOWNE.

 Poskładałem. Wyzywając nas i złorzecząc klient zabrał auto. Więcej nas nie odwiedzał.
 Jak się okazuje wnerwieni mechanicy potrafią być równie mściwi jak budowlańcy.