Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Opowieści warsztatowe => Wątek zaczęty przez: Karolex w Sierpnia 29, 2012, 00:09:13
-
Witam,
tak czasem się wpieniam jak jadę sobie gdzieś i jakoś niefortunnie zmienię bieg tak że włącza się jeden z super "luzów" w mojej jawie. Ryk silnika i znów machanie wajchą a przez głowę przechodzi my jedynie myśl - "nosz kur.. po ch.. tu tyle luzów.
No na szczęście pod jedynką i nad czwórka nie ma dodatkowych luzów
No i właśnie po co w jawie co bieg to luz?
Jest jakieś sensowne zastosowanie tego?
-
No te skrzynie tak działają , żeby zapiąć następny bieg muszą wyłączyć poprzedni , wtedy tak czy siak jest przez chwilę w pozycji luz . Odpowiednia konstrukcyjna separacja między biegami musi być aby nie zakleszczyć skrzyni , zapinając dwa biegi na raz , bo to byłaby tragedia i wadliwy produkt z fabryki . A to że są między biegami 1-2 i 3-4 daje to że z każdego biegu da się wyluzować jeśli byłoby trzeba . Luz między 3 a 4 może być używany aby nie hamować silnikiem na zjazdach . Między 2 a 3 teoretycznie nie ma być luzu , bo nie ma wcięcia na motylku na zapadkę , ale praktycznie da się tam "na siłę" ustawić luz , choć bieg mógłby się jakimś cudem zapiąć sam , od wstrząsów czy drgań , gdy komuś skrzynia chodzi bardzo lekko . Choć ja faktycznie używam tylko luzu między 1-2 , to jednak fabryka "daje więcej" klientowi gdy dodatkowe pozycje luzu występują ... choćby dlatego że to jest argument marketingowy - "konkurencja tego nie ma" =]
-
Miałem to samo napisać co Laszlo bo wkur# ostatnio też bierze momentami, ale widzę Majzel wytłumaczy to w ten sam sposób co mój mechanik od mojego pieca z Jawy.
-
Nie narzekać ;D
Nie ma nic bardziej wkur*****cego jak jazda etz 150 z górki i zejście z 5 biegu na luz pomiędzy pierwszym biegiem a drugim. Jeśli ktoś ma kijowe sprzęgło albo małą wprawę z tym bezawaryjnym motocyklem to bez zgrzytu jak w c-360 się nie obejdzie ;D
Jawa i cz to jest motór ;)
Bardzo mi się podoba że można po każdym biegu luza znaleźć i się wyluzować :D
-
Laszlo co ty pitolisz.Właśnie to jest najlepsze w Jawie.jadu sobie jadu pacze czerwone mam jeszczekilkaset metrów pyk luzik między 3 a 4i turlam sie potem pyk 3 i jade.
-
A na luzie nie powinno się niby jeździć :)
-
A na luzie nie powinno się niby jeździć :)
A mówią że 2T nie powinno się hamować silnikiem :P
-
Dla mnie to żadna rewelacja ...
Zawsze jak chcę wrzucić luz to wrzucam na ten między 1 - 2, a dlaczego?
A bo kontrolka się świeci i dzięki temu wiem ze najprawdopodobniej mam luz.
Marian no niby fajnie, dojeżdża się do skrzyżowania i wrzuca się luz jaki jest najbliżej ale podczas postoju, często się zapomina na jakim biegu się jechało i na jakim luzie się stoi.. i zaczyna się wachlowanie wajchą w dół w poszukiwaniu jedynki zamiast po prostu już wrzucić i pojechać. Coś za coś.
I nasuwa mi się taka myśl "a co by było gdyby" ktoś zaspawał wcięcia na pamiętniku tak by nie było innego luzu niż ten między 1 -2 ?
-
Między 2 a 3 teoretycznie nie ma być luzu , bo nie ma wcięcia na motylku na zapadkę , ale praktycznie da się tam "na siłę" ustawić luz
Nie wyeliminujesz tego :D
-
Turbo nie pisz nie na temat, teraz każdy będzie pisał że jemu się podoba bo coś tam. A mnie to mało interesuje.
Próbowałem trochę uzasadnić że nie każdemu to się może podobać ale to nie znaczy że teraz każdy ma tu zaglądać i pisać jakie te luzy są fajne.
Mi się rozchodzi o to dlaczego jawa robiła tak, i po co to jest potrzebne. No bo przecież w innych motocyklach tego nie ma a biegi i tak działają.
To co @Majzel napisał jakoś do mnie nie trafia, przecież w każdym pojeździe jest tak że zanim się zmieni bieg to musi być luz.
-
Ja tak apropos tego wyświetlacza biegów, nie wiem czy sens zakładać nowy wątek, więc pytam tutaj. Ma ktoś jakikolwiek pomysł na jakiej zasadzie mogłoby to działać albo jak jest w innych motocyklach?
A co do tematu to luz przydatny np.: Przy zwalnianiu przed drogą główną luz między 3-4 rzut oka w lewo w prawo i długa jeśli trzeba hamujemy no i chcąc nie chcąc zrzucamy w dół.
Ale myślę, że to też ze względu na to, że w 2t silnik nie chce tak ładnie zwalniać po puszczeniu gazu jak to się dzieje w 4t. W 2 t zrzucając biegi na każdym musisz dobrze przyhamować, bo samo dodanie gazu, redukcja i odpuszczenie nas nie spowalnia, a tak wrzucasz luz i możesz się nawet zatrzymać bez kombinacji z silnikiem.
Ktoś wspomniał, ze w 2t nie powinno się hamować silnikiem no i jest to logiczne do silnika schodzącego z obrotów nie dostaje się paliwo, a wraz z nim olej, który jak powszechnie wiadomo smaruje całość, więc panowie puszczeniu gazu wręcz musi towarzyszyć naciśnięcie hamulca i tu polecam tylny działa bezpośrednio na silnik ( nie wiem właściwie czemu wybieram akurat tylny być może ze względu na to, że prawa ręka obsługuje gaz). Nie wiem czemu, ale akurat w jawie używanie hamulca tylnego jest dla mnie częstym zjawiskiem może dlatego, że brak z przodu tarczy. Też tak macie?
-
Jedź do Czech czy do Słowacji to dowiesz się po co jawa robiła 4 biegi i po co ten luz między 3 a 4.
Pomogę Ci i powiem że tam są k..wa góry! piątki nie wbijesz a mocna 4 wystarczy, luz między 3 a 4 po to by zjeżdzać z tyg gór oszczędnie . Ja używam tego luzu bardzo często w zjazdach, mi się przydaje i rozumiem ideologię.
-
No i to raczej jest odpowiedź na moje pytanie. Dzięki Gustaw.
Ja raczej nie potrafiłem sobie wyobrazić po co jest potrzebny dodatkowy luz a zwłaszcza jego zastosowanie. Marian dał niby przykład zastosowania ale wydał mi się raczej takim siłowym zastosowaniem.
-
Jak jechałem z Zysiem do Jeleniej to bardzo często używałem tego luzu między 3/4. Grzejemy sobie długą prostą zjazdową, z daleka widać zapala się światło czerwone, to pyk luz spokojnie się doturlam, jak się jeszcze pali, to pach trójka, dwójka, luz i stoisz.
-
Ktoś wspomniał, ze w 2t nie powinno się hamować silnikiem no i jest to logiczne do silnika schodzącego z obrotów nie dostaje się paliwo, a wraz z nim olej, który jak powszechnie wiadomo smaruje całość
Jak to się nie dostaje paliwo ?? Pierwsze słyszę . Przecież jak zamkniesz gaz , to powinien zgasnąć ... a nie gaśnie . To dostaje paliwo .
-
Ale tego paliwa jest za mało (a co za tym idzie za mało jest oleju) aby dostatecznie schłodzić i nasmarować tłoki przy długich zjazdach. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest raz na kiedy zjeżdżając z górki na biegu silnik wyłączyć i na chwilę gaz odkręcić. Schłodzi to tłoki przy długich zjazdach.
Edit:
Żeby na temat było, jakoś nie widzę zjazdów z górki " na luzie" nie ważne który to miałby być. Gdy skończy się górka ciężko jest zapiąć bieg bez zgrzytu lub zatrzymania moto.
-
Dla mnie hamulec jest do zwalniania i zatrzymywania się.
Ci co uważają że marnuje sprzęgło, uświadomię że wolę wymieniać sprzęgło niż szlifować cylindry. Nie ważne ile razy miał bym te tarcze wymieniać.
A moje widzimisię nakazuje mi hamować obydwoma hamulcami.
-
Sorry za offtopa , ale ja tu mam dużo górek .
Zgadzam się ze paliwa nie jest za dużo na zamkniętym gazie przy zjazdach . Ale hamowanie silnikiem jest dla mnie za bardzo skutecznie żeby z niego rezygnować . Ja raz na ok 500-1000m na sekundę wciskam sprzęgło i robię szybką przegazówkę aby smarowanie polepszyć . Ale hamuję silnikiem . Niemniej często widzę (i czuję zapach) u siebie na Podhalu jak ludzie z "płaskich" rejonów jadą z górki cały czas na hamulcu . To jest niedobre z 2 powodów : 1 - przegrzanie hampli i gwałtowny zanik ich skuteczności , bębny zwłaszcza mają tą cechę . 2 - zmylenie innych kierowców - jedziesz cały czas z zapalonym stopem i jak nagle trzeba by ostro hamować to Ci z tyłu mogą nie zauważyć gwałtownego wciśnięcia hampli , bo stop się świeci cały czas tak samo . Inna sprawa - silnik się grzeje pod górki - gdy daje moc . Z górek zawsze mi się chłodzi - nawet jak jadę na lekkim gazie z łagodnej górki to temperatura mu spada troszkę . Z dużej górki (z Naprawy na zakopiance) nawet ze 120C do 60C potrafi mi temperatura opaść w przeciągu 5 kilometrów .
Z łagodnych górek można dać na luz gdy się jedzie powoli , powiedzmy do 60 km/h , ale jak jest stromo lub/i ograniczenie prędkości np do 50 (jak na wjeździe od strony Krakowa do Nowego Targu) to nie ma bata , hamuję i silnikiem i hamulcami , bo tam policjanci stoją często .
Zamiast dawać na luz ja często tylko wciskam sprzęgło - Tak jak kolega wyżej - wolę wymienić tarcze sprzęgła niż koła zębate w skrzyni . Powyżej 50-60 km/h trudno już jest wrzucić 4kę z powrotem bez ostrego chrupnięcia powodowanego obciążeniem przekładni oporem sprzęgła nawet z przegazówką , a często na stromych zjazdach jest ponad 80km/h . To na pewno nie poprawia żywotności skrzyni biegów . A po drugie - zawsze mam hamowanie w miarę szybkim puszczeniem klamki sprzęgła i do tego hamulcami . Wolę tak , niż nagle wciskać hamulce i panicznie wbijać bieg jak trzeba by hamować awaryjnie na zjazdach . Druga rzecz - silnik nawet jakby zgasł , co zdarza się na zjazdach bo jest przechylony do przodu i go ciut zalewa - to sprzęgłem delikatnie go poruszę (a raczej minimalnie popuszczonym nie dam zgasnąć) , a przy wbijaniu biegu jadąc 70-80km/h z góry , przy zatrzymanym silniku to można skrzynię urwać chyba , bo obiążenia tam są olbrzymie .
EDIT : Jeszcze jedno - jazda samemu to pół biedy . Gdy mamy pasażera i bagaż ze stromej góry to hamulce nie wyrabiają przy hamowaniu awaryjnym ... marzę o tarczy z przodu ... =]
-
Ostatnio jak może wiecie mam krótszy kopnik przez co właśnie trafiam na te luzy jak chce szybko przyśpieszać zamiast na 2 bieg to wskakuje na luz za nim. Do tego idzie się przyzwyczaić ale mimo tarczy z przodu dalej chętnie hamuję biegami po prostu uwielbiam redukcje jak silnik zawyje i nie zmieni tego nawet naprawa skrzyni :D Na górkach jest to dobre bo zawsze coś Cie spowalnia można np zgasić silnik odpiąć mu zapłon ale dalej jechać na biegu co jakiś czas dając trochę gazu jak się zaleje to z pycha zapali tylko trzeba pamiętać by to zrobić przed końcem górki :)
-
można np zgasić silnik odpiąć mu zapłon ale dalej jechać na biegu co jakiś czas dając trochę gazu jak się zaleje to z pycha zapali tylko trzeba pamiętać by to zrobić przed końcem górki :)
A potem słychać BUUUM i latające wkłady xD
No , ale w instrukcji do Jawki 50 (223) czytałem że tak fabryka pozwala chłodzić silnik z górki - najwyższy bieg , pełny gaz i na wyłączonym zapłonie .
Tylko kiedyś benzyna była tańsza ... =|
-
No bez przesady nie jedziesz z himalajów żeby tyle paliwa poszło a latające wkłady mają Ci, którzy ich nie przykręcają i mają zapłon nie teges. Ja czy Mario nie raz mieliśmy zalane tłumiki i nic się nie działo :) ale offtopic :D
-
Półautomat to też w sumie ciekawostka. Przy odrobinie wprawy można bez klamki sprzęgła ruszyć i do domu bez linki dojechać. Ciekawo czy założenie było takie by umożliwić jazdę w razie awarii linki czy też chodziło o dodatkowy argument w postaci ciekawego patentu. Ps, zanim przejechałem sie jakimkolwiek motocyklem, spotkałem na plaży jawę. Nie miała kopniaka! sprawa wyjaśniła sie gdy poczekałem na właściciela który jednym ruchem z dźwigni zmiany biegów zrobił kopniak :-)
-
A potem słychać BUUUM i latające wkłady xD
Niekoniecznie, wystarczy przed ponownym włączeniem zapłonu przejechać kilkanaście metrów z zamkniętym gazem i dopiero włączyć zapłon 8)
-
Luz pomiędzy 3 i 4 to rewelacyjna sprawa. Nie tylko w górach.
Przy dojeżdżaniu do świateł, zamkniętego przejazdu kolejowego lub robót drogowych :P sprawdza się znakomicie.
W górach często zjeżdżam luzie 3/4 na wyłączonym silniku i opanowałem odpalanie bez zatrzymywania moto. Z pasażerem to troche wiekszy problem ale moje plecaczki wiedzą o możliwości kopnięcia podczas takiej operacji ;D
Najdłuzszy mój zjazd na wyłaczonym silniku to 16km w Apeninach i ok 8 w Karkonoszach po czeskiej stronie 8) na wyscigi z FISem. Silnik w jego Haraśiu niestety musiał chodzić ::)
Polecam
-
A nie "gotujesz" podczas takiego zjazdu hamulców ?
-
Tarcze możesz ugotować ale szczęki?
-
I tu i tu tarcie dość spore, a tarcza jest owiewana non stopo powietrzem a bęben się trze tak samo i jeszcze kisi się bez obiegu powietrza.
-
Raczej nie zagotowałem.
Grzeją się tylko opony na wnklach i przecierają sakwy na bagażnikach. 8)
Podczas w/w wyścigu z FISem wyprzedzałem go na winklach a on mnie na prostych ;D ;D ;D
-
A nie "gotujesz" podczas takiego zjazdu hamulców ?
Myślę że nie ma szans spalić bębna i tarczy w jawie.
Jeździ się w terenie więc się wie co z tymi hamulcami się dzieje. Bębny zrobią się ciepłe ale nie na tyle by były w środku fioletowe. Najgorsze dla bębnowego hamulca jest jego zalanie wodą w środku. Przy hamowaniu okładziny szczęk się zaświecą jak lusterko i już hamulec nie jest taki dobry. Zdarza się także że po zalaniu może nam złapać bęben. Turbo już tego doświadczył, ja też w MZ i wsk. Co ciekawsze w wsk po tym incydencie ugieło wahacz. W mz popękała tarcza kotwiczna.
Z tarczą są praktycznie nie możliwe takie cuda ;)
Widywałem tarcze samochodowe rozgrzane do czerwoności ale w moto nigdy.
-
Przy stromych i długich zjazdach w goracych okolicach stosowałem taką "taktykę" hamowania:
Dość mocne hamowanie prawie do zera prędkości - najlepiej przed ostrymi zakrętami - potem przerwa na chłodzenie i rozpędzenie się do prędkości możliwej na danym zjeździe i kolejne ostre hamowanie przed kolejną "patelnią" itd.
Tak sobie wykumałem, że lepsze to od stałego "półhamowania".
Może mam rację - może jestem w błędzie ale hamulców nie ugotowałem i smar z łożysk nie powyciekał 8)
Ciekawe jaka "taktykę hamowania" stosował Mariusz podczas swojej 10kkm podróży z Olą.
Wszak pokonali kilka łańcuchów górskich.
Z tematu o luzach zrobił się temat o hamulcach.
Może to i offtopic ale moim zdaniem sprawy te są mocno związane.
-
ja wtedy musialem cały czas hamowac dwoma do oporu a i tak ledwo sie wyrabiałem, no i raz wyprostowałem zakręt
Takie kiepskie, aż były hamulce ? Why ?
-
ja wtedy musialem cały czas hamowac dwoma do oporu a i tak ledwo sie wyrabiałem, no i raz wyprostowałem zakręt
Takie kiepskie, aż były hamulce ? Why ?
Ja bym darl asfalt , wypadlbym przez kierownice xd
Z przyzwyczajenia nie wbija mi sie nigdy luz 3-4. Ale z gorki jak jade to go zapodaje.
-
jak rozbieralismy na zlocie w Czechach to praktycznie lustra były
Właśnie o tym mówiłem ;D
Zaszklą się i po hamowaniu. Najlepiej szukać innych okładzin, bardziej miękkich niż oryginał. Lepiej hamują i się tak nie zacierają :D
-
Swego czasu robiłem sobie nacięcia na okładzinach (gdzieś się o tym naczytałem). Nie wiem czy to moja subiektywna opinia ale chyba hamował lepiej a dość ostro po górkach wtedy latałem i jakoś zawsze hamulce były.
-
Bęben potrafi się zagotować i to całkiem nieźle. Ostatnio nam zatarł się rozpierak w tylnym hamulcu w CZ. Motocykla mocno nie blokowało ale wystarczająco aby poszedł dym z bębna.
W górach hamuje tak samo jak Jawol. Przed winklem ostro po heblach ,a potem czas na chłodzenie.
Jerry,ja kiedyś nacinałem szczęki w maluchu. Nie dość że były to szczęki Ferrodo (wtedy majątek), to jeszcze porobiłem rowki. Potrafił zaskoczyć przy hamowaniu. Na mokrym już trzeba było uważać, bo potrafił bardzo szybko blokować.