Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Szybka interwencja => Wątek zaczęty przez: Pavlus w Maja 15, 2012, 22:37:36
-
Witam wszystkich!
Dwa tygodnie temu kupiłem Jawe 350 TS 1991r 12V, od tego mometu zrobiłem moze 3km, ze wzgledu na ogromny problem... A mianowicie.
Licze na wasze duze wsparcie, ja jestem laikiem jesli chodzi o motory.
Po zakupie odpaliła od pierwszego kopa, na dwa cylindry i dość ładnie wkrecala sie na obroty - jednak nie idealnie na niskich obrotach (do 2000 obr/iin) - czasami przerywala ale bylo to doslownie ledwo wyczuwalne. Po przejechaniu kilometra zaczela sie buczec zamiast sie wkrecac w obroty i czasami strzelac z prawego garnka - skonczylo sie to tym, ze na prawy garnek wogole nie odpalila i dojechalem do domu tylko na lewym...Pozniej juz nie odpalil wogole. Raz byla iskra raz nie...
I tak trafila do garazu, gdzie teraz probuje ogarnac ten chaos.
Zaczalem od ustawienia zaplonu.
Kupilem nowa plytke z przerywaczami, nowe kondensatory, nowy akumulator (stary uparcie mial 9V) i szczelinomierz :)
I teraz wazny moment, poniewaz cos poszlo nie tak przy ustawianiu przerwy i zaplonu:
Wyciagnalem stara plytke, wlozylem nowa - zaczalem od ustawiania przerwy na prawym cylindrze - gorny przerywacz. Prawy tlok do GMP (za pomoca sruby z miarka) i przerwe ustawilem na 0,35mm.
Nastepnie lewy tlok do GMP i dupa blada! Nie ma takiego polozenia zeby ustawic przerwe, w kazdej z pozycji platynki sie stykaja! Wiec niewiele myslac przesunalem cala plytke i w koncu znalazlem miejsce, w ktorym udalo mi sie ustawic przerwe na 0,35 dla lewego cylindra.
Na koncu sprawdzenie. Prawy tlok do GMP - przerwa 0,35. Lewy do GMP to samo - gitara, chociaz ciagle bylem niezadowolony tym, ze na poczatku bylo cos nie tak.
Teraz ustawienie zaplonu. Zaczalem od prawego cylka - tlok do GMP, przesuniecie do tylu o 2,7mm i ustawiam cala plytke tak, zeby znalezc moment zapalenia sie zarowki -i prosze idealnie.
Lewy - tak samo, tlok do GMP, odsuniecie o 2,7mm ale tym razem nie bylo miejsca na regulacje zeby zarowka sie zaswiecila! wiec ustawilem w punkcie skrajnym i chcialem zobaczyc co sie stanie po odpaleniu.
Czyli zaplon i przerwa ustalona dla prawego cylindra, dla lewego juz nie bylo regulacji...
Odpalam i co? Chodzi, ladnie na dwa cylindry, wkreca sie w obroty - miod malina ;D Wsiadam sie przejechac, jest dobrze - ale nie idealnie tak jak wtedy gdy ją kupiłem. Niestety po kilkunastominutowej przejazdzce zaczelo sie dziac znow to samo. Gdy motorek sie troche rozgrzal, zaczal przerywac na wolnych obrotach - nie chcial sie wkrecac az w koncu zgasl i nie odpala na prawym cylindrze, tylko na lewym!
Czyli maly paradoks, zaplon i przerwa dobrze ustalona na prawym, a dziala tylko lewy...
Moje przemyslenia na koniec:
1. Do wymiany krzywka, wyglada jakby ktos przy niej majstrowal i dodatkowo nie mialem regulacji dla przerwy i zaplonu dla lewego cylindra - moze to przez nia.
2. Co sie dzieje jak sie silnik rozgrzewa ze prawy cylinder zaczyna slabnac, az w koncu siada?
3. Dlaczego jak juz siadzie prawy cylek to iskra na swiecy od prawego jest tylko czasami?
Zamienialem tez miejscami przewody WN i cewki zeby sprawdzic czy sa winne, ale sytuacja sie nie zmienila. Gaznika nie ruszalem, nie regulowalem. Akumulator nowiutki, w doskonalej formie, Jawa prawie zawsze pali od kopa.
Nie wiem co wiecej moglbym sprawdzic, zalezy mi ogromnie zeby uruchomic Jawke i pojechac z zona na jakas krotka wycieczke :( Licze na Waszą pomoc koledzy. Chętnie się odwdzięcze!
-
Przerwy nie ustawia sie w GMP...
-
Jak to nie, w serwisowce i w tutorialach wlasnie tak jest napisane....
Cytat:
Regulację warto rozpocząć od ustawienia przerwy na przerywaczach. Warto to zrobić z kilku przyczyn:1. Jeżeli tego nie robiliśmy to warto dla pewności2. Mamy podejrzenia, że może być niewłaściwa3. Po wymianie przerywaczy Przerwę na przerywaczach w Jawie / CZ ustawia się przy tłokach ustawionych w GMP( Górne Martwe Położenie).
-
Przepraszam za ponowny post.
Wczoraj wieczorem naczytalem sie tyle o ustawianie przerwy ze zwatpilem... Jedni mowia ze w GMP, drudzy mowia ze w maksymalnym polozeniu ma miec 0,3mm. Czego sie trzymac? I czy ktos ma pomysl na to ze po rozgrzaniu zaczyna coraz gorzej palic az w koncu prawy cylinder sie odlacza?
-
"Jedni mowia ze w GMP, drudzy mowia ze w maksymalnym polozeniu ma miec 0,3mm"
Jedni i drudzy mają racje bo to to samo...
Ładowanie masz? dobrze ustawiony gaźnik? poziom paliwa?
-
a przerwa nie powinna być ustawiona na 4 mm? Jaką masz iskre i kolory świec. A paliwo dochodzi?
-
Przerwa na 4 mm? gdzieś Ty to wyczytał... 0.3 -0.35 mm.
-
Przerwa między elektrodami świecy: 0,6 - 0,7 mm
Przerwa między przerywaczami: 0,3 - 0,4 mm
Wyprzedzenie zapłonu 2,7 mm przed GMP
Dane z książki "Obsługa i naprawa - motocykl Jawa"
-
Wygląda na to, że jak się nagrzeje, to się gdzieś rozszczelnia. Może simmer padł.
Przerwa między elektrodami świecy: 0,6 - 0,7 mm
Przerwa między przerywaczami: 0,3 - 0,4 mm
Wyprzedzenie zapłonu 2,7 mm przed GMP
Dane z książki "Obsługa i naprawa - motocykl Jawa"
zgadzam się
-
Twoje objaśnienie sytuacji przypomina objawy " przestawiania sie zapłonu" to może byc wina wyrobionego frezu na krzywce lub wirnika. Istnieje możliwość że klin na czopie wału jest ucięty wówczas zdarza się że brakuje możliwości regulacji krzywek.
Zdejmij stojan, oglądnij łączenie krzywki z wirnikiem. Jesli jest ok zdejmij wirnik i zobacz czy z klinem tez jest ok i napisz co i jak ;)
-
Przy okazji możesz spróbować wymienić simmering pod alternatorem, kilka minut pracy i odpada kolejna przyczyna. Jego wymiary: 30x52x8 (może być 30x52x7).
-
panowie sory że odbiegam od tematu ale nie chce zakładać nowego;) jawa chodzi wszystko pięknie a ostatnio na prawym cylindrze zaczęła głupieć odkąd posmarowałem filc olejem(ten na płytce zapłonowej). Od tamtej pory gubi prawy baniak, zmieniłem platynke na nową niby czeską z jawa części i kondensator zmieniałem , świecę, kabel idące od cewki do platynki i nic co jakiś czas głupi jeden baniak, nawet cewkę zmieniałem miejscami i nic nie pomagało, styki czyściłem i już nie mam pojęcia co to jest, i platynka od prawego cylindra iskrzy, i iskra nie jest taka piękna niebieska tylko delikatnie na czerwono zalatuje. Zapłon ustawiony na 2.7mm, przerwa na platynkach 0,30mm. Już pomału tracę pomysły zrobiłem 100km nic chodzi pięknie a nagle z rana odpalam chodzi a tu ble ble podgazuje i chodzi, a czasami nawet zacznie gubić podczas jazdy, a najlepsze jest to że nic nie zrobię z tym i samo się naprawi ale za kilka km znowu ten sam objaw ???
-
może trzeba drugi przerywacz doregulować na ucho a nie na 2,7, może masz złą świecę, przerwany kabel idący do cewki z przerywacza, albo luźny kondensator, ewentualnie uszczelka pod głowicą - spróbuj dociągnąć głowicę może pomoże
-
kondensator nie jest luźny, myśl że uszczelkę gdzieś lewe powietrze ciągnie też wykluczam dociągałem głowice, gaźnik czyściłem chociaż czysty jak łza, raz przestał działać całkiem prawy cylindre na wolnych dopiero od 3 tysięcy chodził, zmieniłem platynke poprawiło i znowu coś nie tak, świeca jest bardzo dobra chociaż sprawdzałem inne. Pisałem że kabel od przerywacza zmieniałem nic nie pomogło :/
-
Don,sam sobie odpowiewiales-nasmarowany zbyt duzo filc z ktorego na prawy przerywacz co jakis czas cos kapnie zakłócając prace silnika,moze to takze prowadzić do zalewania świecy i z czasem do jej uszkodzenia,a wynikiem czego jest takze niestabilna praca.
-
A nie dzieje Ci się tak, że filc jakimś trafem styka Ci się z przerywaczem? Przy oryginalnym filcu mało prawdopodobne, przy nie oryginalnym całkiem możliwe, sam tak miałem.
-
przestał działać całkiem prawy cylindre na wolnych dopiero od 3 tysięcy chodził
Ja miałem kiedyś dokładnie taki sam objaw jak padł simmer pod alternatorem .
-
Witam,
Dzieki za wszystkie podpowiedzi. Wrocmy panowie moze do glownego watku tego tematu :) Dzisiaj wymienilem krzywke, sprawdzilem czy jest bicie na wirniku i stozku, simmering tez jest ok wszedzie suchutko, wyglada na nowy - wszystko jest w jaki najlepszym porzadku. Zaplon ustawiony 2,7 przed GMP, przerwy na 0,3mm dla obu cylindrow, akumulator jest ladowany i ciagle trzyma okolo 12,4V wszystko sie pieknie udalo i pole sie zaweza ale problem nadal istnieje.
Co zauwazylem po dzisiejszym dniu w garazu:
- marna iskra na prawym cylindrze
- gdy zaloze nowe swiece chodzi idealnie przez pierwsze kilka minut :)
- nastepnie slabnie na prawym cylindrze i prawy sie odlacza, lewy chodzi idealnie
- po wykreceniu swiec sa mokre i czarne czyli:
a) przebicie na kablach WN, kapturku lub niedomagajace cewki powoduja ze iskra nie jest za kazdym razem i mieszanka zostaje na swicach
b) gaznik rozlegulowany i zalewa swiece
To juz 4 para swiec w przeciagu kilku dni.
-
ja również dziękuje za rady, jawa znowu działa jak trzeb przynajmniej mi się tak wydaje zrobione coś dzisiaj ponad 100km i wszystko hula nie gubi prawego cylindra ani nic;) a płytkę zapłonową mam oryginalną;) przyczyną co było nie mam pojęcia, wyczyściłem płytkę, platynki, ustawiłem jeszcze raz zapłon i jest niby wszystko git;)
-
Dzisiaj wymienilem przewody WN, kranik (ktory byl doslownie zasyfialy caly i nie trzymal juz paliwka) wyczyscilem gaznik i przestawilem klips na iglicy w gazniku na srodkowa kreske - bo byla na ostatniej na dole, nastepnie zalozylem dwie nowiutkie swiece, wyrownalem i przeczyscilem platynki na przerywaczach i poskladalem wszystko do kupy.
Sprawdzilem sobie przed wkreceniem swiec iskre na nich - byla o niebo lepsza gruba niebieska. Wkrecilem, wsiadlem zeby sie przejechac i motorek jak nowy! Nic nie szarpalo chodzil rowniutko. Ale po jakichs 15 minutach znow to samo przerywanie, szarpanie, strzelanie, ale tym razem wysiadl lewy cylinder. Odkrecilem swiece od lewego - czarna i bardzo mokra. Od prawego suchutka ale czarna.
I tak do tej pory pali tylko na jeden cylinder, lewy. Co sie dzieje ze po rozgrzaniu albo gubi iskre, albo mieszanka zalewa swiece?
-
Przepraszam za podwojny post, ale pomalu zaczynam wychodzic z siebie przy Jawie.. Dzisiaj kolejne 8 godzin przy motorze, ale ten ma chyba na mnie focha ???
Dzisiaj uparlem sie ze ustawie idealnie zaplon. Za pomoca suwmiarki elektronicznej + plaskiego wkladu do gniazda swiecy ustawilem zaplonik na dwoch cylindrach na 2,6 mm +/- 0,1 (pol dnia mi to zajelo), oczywiscie przerwy ustawione na 0,3mm, wczesniej wyjalem kazdy z przerywaczy i wyrownalem platynki zeby ladnie przylegaly i odpalil, ale standardowo tylko na prawy cylinder.
Zamienialem cewki, czyscilem ich polaczenie z masą i sprawdzalem opornosc. Jedna z cewek ma troche wieksza opornosc, ale minimalnie wiec nie powinna sprawiac problemow. i nic sie nie zmienilo. Gdy zmniejszylem przerwe na przerywaczu od lewego cylindra to odpalil i pochodzil moze z minute, nastepnie znowu sie odlaczyl i tylko raz na jakis czas w kolanku byl wystrzal. Swieca od felernego cylka mokra, a od dobrego czarna ale suchutka.
Co ciekawe, gdy podnosilem i zblizalem fajke od lewej swiecy, to czesciej slyszalem wystrzaly w kolanku.
Czarna magia panowie, czy jest ktos z okolic Lubina w dolnoslaskim zeby podjechac zobaczyc? Za porade postawie flaszeczke, lub zaplace :)
-
jesli świece padają to może cewka prawego cylindra? Zamień cewki i zrób próbę
-
Zamienialem cewki, niestety nadal nie pali ten sam, wiec to nie to :(
-
w Głogowie masz szpeca od knedli na pewno coś poradzi ;)
http://www.jawacz.pl/uslugi/regeneracja-walow-korbowych-jawacz-350-i-175/ (http://www.jawacz.pl/uslugi/regeneracja-walow-korbowych-jawacz-350-i-175/)
a i zerkij jeszcze czy masz podkładkę pod prawym cylindrem i czy jest mocno dokręcony, tzn pod głowicą ;)
-
Sprawdź kompresje, u mnie było podobnie zmieniłem tłoki i cylindry od innego silnik i teraz chodzi na oba garnki.
-
Sprawdź kompresje, u mnie było podobnie zmieniłem tłoki i cylindry od innego silnik i teraz chodzi na oba garnki.
Jaka powinna byc kompresja na obu cylindrach? Bedize problem z pomiarem bo jak lewy nie odpala, to lewy bedzie mierzony na zimnym a prawy na cieplym...
@Piotrex
Chodzi Ci o uszelke pod glowica? Sa obydwie, nic nie przepuszczaja i sa dobrze dokrecone.
Najsmieszniejsze jest to, ze pewnie jakby wlozyl dwie nowe swiece to by odpalil na dwa i chodzilby idealnie przez 10 minut i pozniej znow to samo. Czy jest cos, w elektryce co moze psuc swiece? Tzn czy jest mozliwe ze za duze napiecie, lub prad idzie z cewki ktory powoduje mikro przebicia na swiecach? Bo moze tutaj jest pies pogrzebany.
-
Może lewy cylinder bierze olej ze skrzyni bądź, w skrzyni korbowej nazbierało się już tyle niespalonej mieszanki, że zalewa świecę i szlag ją trafia.
-
To raczej nie to, bo czasami lepiej pali na prawy, a czasami na lewy. Wiec jakby zalewalo olejem, to caly czas winny bylby lewy. Nie jestem pewien, ale grzebiac przy zaplonie, czasami udaje mi sie przerzucic prace na prawy lub lewy, ale przy ustawieniach "fabrycznych" nie pali na lewy.
-
Zrobiło się ciepło, a więc będziesz miał ciężko to zrobić. sprawdzoną metodą jest wrzucenie świec w czerwony żar do pieca na 5min. Zobacz, czy po takim zabiegu będzie dobrze. Miałem tak kiedyś w komarku, że zakładałem nową świecę robiłem kilkadziesiąt km i słabł i zaczynał przerywać. Przyczyną był zły olej do paliwa, który robił nagar w "środku" świecy, tam w tym zagłębieniu w elektrodzie. Skutkiem zbierania się nagaru była przeskakująca w środku iskra i komarek nie chciał jeździć. Sprawdź, czy u Ciebie nie jest podobnie.
-
Na poczatku sprawdze kompresje na zimnym i zobacze czy jest roznica pomiedzy cylindrami. Cewki tez juz zamowilem, chce je ostatecznie wykluczyc.
Z tymi swiecami to dobry pomysl, w sumie jak je nawet troche podgrzeje zapalniczka i przeczyszcze to dzialaja, ale bardzo krotko - czasem odpali na dwa, ale pozniej lewy zaczyna sie dlawic i umiera oddajac czasami strzaly w tlumik. Ale watpie zeby to byl olej, kupilem polsyntetyk ze statoil do dwusuwow i mieszam w proporcji 1:40.
Zaczynam sie zastanawiac czy przyczyna moze byc w mechanice. Co moge sprawdzic bez rozpalawiania silnika, co mzoe mnie naprowadzic na problem?
-
miałem taki sam objaw w 634 że jedną świece mi paliło to był źle zapłon ustawiony.
-
Dzisiaj znow ustawilem zaplon, tym razem 2,8mm przed GMP. I teraz dobrze pali na lewy a prawy prycha... Zamieniaja sie miejscami. Ale jestem pewien ze zaplon dobrze ustawiam.
Powiedzcie mi jeszcze czy dozwolone jest lekkie poruszanie sie klina na czopie walu obok stozka za wirnikiem? Wirnik sie ladnie blokuje i po docisneiciu do stozka sie nie rusza, ale mimo wszystko moze podczas hamowan silnikiem lub przyspieszania moze dojsc do lekkiego poruszenia sie wirnika jesli klin ma lekki luz (+/- 3mm sie porusza na boki)
Z mozliwych przyczyn zostalo mi:
- cewki (ale malo prawdopodobientwo bo raz dziala na jednym dobrze raz na drugim)
- regulacja gaznika
- simmeringi
i na koncu najgorsze:
-labirynt, ale nie wiem czy on moze miec taki wplyw?
-
Klin wirnika czy tam kołek zdaje się jest tylko elementem ustalającym położenie dwóch elementów. Jeśli wirnik zdejmuje się bezproblemowo, tzn nie potrzeba wkręcać śruby w wirnik to masz coś nie halo ze stożkami.
Ja miałem takie jaja, że na końcu stożka zrobił się stożek i za ch***a nie mogłem ustawić zapłonu.
-
Klin wirnika czy tam kołek zdaje się jest tylko elementem ustalającym położenie dwóch elementów. Jeśli wirnik zdejmuje się bezproblemowo, tzn nie potrzeba wkręcać śruby w wirnik to masz coś nie halo ze stożkami.
Ja miałem takie jaja, że na końcu stożka zrobił się stożek i za ch***a nie mogłem ustawić zapłonu.
Czyli to moge wykluczyc, bo wirnik sciaga sie bardzo latwo i zaklada rowniez. A co z ta uszczelka labiryntowa? Czy ona moze tak wariowac, ze raz jeden by zalewalo raz drugi po ustawieniu zaplonu? Bo tylko po innym ustawieniu zaplonu zmieniaja sie dzialajace cylindry, jak nic nie ruszam to ciagle ten sam niedomaga.
Ah, jeszcze jedna rzecz. Przerywacze... sa jakby nieosiowo do podstawy, tzn mozna nimi lekko poruszac od siebie i do siebie. Tak jakby nie trzymaly sie dobrze na ośce, po ktorej podrozuja. Ale nie tak, zeby calkiem sie rozbiegaly, ale np moge je ustawic tak ze dotykaja sie tylko połowkami platynek. Ale tak maja od nowosci, a wymienilem cala plytke dosc niedawno.
P.s Kurcze jak dojde co to jest, to ten temat bedzie niezlym kompedium wiedzy, jak ktos bedzie mial podobny problem :)
-
Właśnie chodziło mi o to że wirnik nie powinien się łatwo zdejmować.
Zakładasz wirnik, dokręcasz śrubą. Po odkręceniu śruby wirnik nie powinien dać się zdjąć bez wkręcenia śruby w wirnik. Wirnik zdejmuje się poprzez wkręcenie śruby M8 w wirnik, która zapiera się o czop wału i zdejmuje wirnik.
-
Wlasciwie jest tak jak mowisz, nie da sie wyjac wirnika bez wkrecania sruby osemki, ale powiem Ci ze sprawdze to jeszcze raz bo mam zamiar wymienic simmering, a przy okazji zmienie ta srube i dam szesciokatna zeby pewnie dokrecic, bo w tej chwili jest tam leb imbusowy, ktory pomalu staje sie owalny i imbus niebawem bedzie przeskakiwac.
-
Gdy motor nabiera temperatury, plastiki przy konektorach w cewkach mogą dostać lekkiego luzu gdyż również robią się bardziej miękkie. Na zimno luzu w konektorach możesz nie wyczuć. To samo może być przy przerywaczach. Zasilanie cewek ze stacyjki też może lekko szwankować. Nie musi przerywac całkowicie obwodu ale jak troche popracują styki to mogą gorzej przewodzić a wtedy nie starczy prądu dla dwóch cewek. To samo może być przy wyłączniku przy manecie. Trudno to wszystko do zdjagnozowania. Z grzeczności i zaufania pomijam taką kwestje jak dobra masa kondensatrów i w miarę czyste to wszystko. Liknij jescze na pracujący silnik w całkowitej ciemności ale bez zbiornika paliwa (przez chwilę pochodzi, zdązysz sprawdzić) czy aby niema gdzeiś przebicia na cylindry z przewodów zapłonowych. Takie przebicie może uszkodzić cewkę dlatego nie warto sprawdzać cewek bez świec.
-
Przewody WN i fajki wymienione, po tym zabiegu iskra jest wieksza, ale problem wystepuje nadal. Dwie cewki zamowilem, wiec bede w stanie niebawem je wykluczyc. Przerywacz zaplonu na manetce i stacyjka do sprawdzenia - gdzie jest zamocowana masa do stacyjki? Kondensatory maja dobre polaczenie z masa, wszystko staram sie zachowywac w czystosci :)
-
jesli świece padają to może cewka prawego cylindra? Zamień cewki i zrób próbę
tak jak pisałem wcześniej mi tutaj te cewki a właściwie ta z prawego garka" śmierdzi", jak kupiłes nowe to niebawem sie dowiemy.
-
Witam po dluzszej przerwie.
Nowe cewki gówno dały, dalej problem pozostał. Natomiast wyciagnalem gaznik, wymienilem dysze na nowe, przeczyscilem, ustawilem poziom paliwa i problem zniknal :) Wiec od dzisiaj moge zaczac jezdzic dalej niz dookola domu :)
Ale teraz wazne pytanie panowie, bo nie wiem czy "ten typ tak ma": przy niskich obrotach, trzymajac manetke gazu w jednej pozycji lub tylko leciutko dodajac gazu i szczegolnie na biegach - 1,2 odczuwam nieplynna jazde i nie rownomierna prace cylindrow, takie lekkie szarpanie. Gdy zdecydowanie dodam gazu jakby cylindry wpadaly w swoj rytm i plynnie i rowno pracuja a motor przyspiesza. Czy to normalne? Czy jest jeszcze cos do regulacji?
-
To jest raczej normalne , ja mam podobnie . Ten silnik lubi przyspieszać =)
-
Żeliwniaka możesz mulić nawet 1500 obr na 3 i będzie trzymał obroty. Jechałem na 638 i inaczej ten silnik pracuje.
632/634 ma ciut lepszy dół, góra ok. Natomiast 638 oddaje tę moc bardziej zdecydowanie i ma delikatnie więcej momentu obrotowego. No ale dół to już nie to samo ;)
-
Po regulacji sruby z mieszanka jest lepiej, mozna sobie w miare komfortowo smigac pod 2000 obrotow.
Jeszcze jedna sprawa - naciag lancucha. Podczas jazdy gdy hamuje silnikiem czuje lekkie rwanie i zastanawiam sie czy to wina naciagu, czy moze zebatki? Lancuchem moge ruszac tak gora dol okolo 3 cm.
-
To naturalne, hamuj silnikiem regulując gaz płynnie w dół a nie od razu w zamknięciu to nie będzie szarpał. Chyba że tak robisz, to już masz coś z bebechami.
-
Zdecydowanie mam luzny lancuszek sprzeglowy, mysle ze moze byc przyczyna.