Wolna Strefa Jawa - CZ
Inne => Na każdy temat => Wątek zaczęty przez: xPredatorx88 w Kwietnia 23, 2012, 19:04:10
-
Nie wiem czy był już taki temat, w opcji szukaj nie było wyników....
Piszemy tutaj w tym temacie nasze przygody na drogach, czyli potocznie stłuczki, wypadki, awarie knedli, śmieszne sytuacje itp.
Więc ja zacznę pierwszy.
Jadać sobie spokojnie z prędkością około 20 Km/H chciałem sobie wyhamować, więc łapę za klamkę od przedniego hampla, koło się zablokowało i wpadłem w poślizg, CZ 175 zaczął lecieć na prawą stronę, wiedziałem że upadek jest nie unikniony więc zeskoczyłem z motoru, dodam że to było na trawie po deszczu. Skutki, ja cały, a na hamulcu tylnim była wbita tylko kępka trawy.
-
Ja najmilej wspominam jedną jedyną awarie podczas jazdy moją cz to było ze 3 lata temu jechałem w piekny słoneczny dzien ze swoją wtedy przyszłą żoną (teraz obecną) nagle motor zacą słabnąc kichac prychac zdechł. postałem chwile zapaliła przejechałem pare metrów i to samo. wniosek był szybki i prosty zapchał sie gaźnik. I musze wam powiedziec jedno jak ktos dobrze zna swój motocykl to takie awarie usówa sie na poboczu w przeciągu 30 minut i za tą prostą konstrukcje cenie te motory. A wracając to moja żona opalała sie chwile na poboczu na cipłej trawce a ja wziełem niezbednik do czyszczenia gaźnika ( śrubokret klucz 14/13 i zawsze z sobą mam szczoteczke do czyszczenia pistoletu lakierniczego) pół godzinki i ruszam szczesliwi dalej.
Jeżeli chodzi o klina pokażcie mi motocykliste który nie zaliczył wywrotki ;D
-
Jadę sobie pewnej pięknej niedzieli, prostą drogą 100km/h i zwalniam, puszczam gaz, 90km/h, jak nie złapało mi tłoka, koło w miejscu, poślizg aż miło, ale złapałem sprzęgło i sytuacje jedwo opanowałem. Cała akcja trwała jakieś 2-3 sekundy, o dziwo po puszczeniu sprzęgła silnik odpalił normalnie i pojechałem dalej nie zatrzymując się nawet.
-
Jako pasażer siadłem ogarem na dupsku matiza ;)
-
Na dużej nie miałem zbytnich przygód, ale kilka lat temu małą Jawulą Babettą na łysych oponach goniłem po drodze szutrowej Simsonka S 51, gdy wpadliśmy w zakręt On wyszedł cało, ja natomiast chciałem pokonać ten zakręt niczym MOTO GP no i skończyło się pościeranymi nogami i bokami miednicy.
Druga sprawa z Babettą : Pewnego pięknego, niedzielnego dnia kilka lat temu jechałem sobie kulturalnie na przejażdzkę bez papierów, rejestracji, ubezpieczenia i karty motorowerowej oraz kasku. Nagle zobaczyłem z dala patrol policji no i wyłączyłem silnik po czym zacząłem pedałować :D (Babetta ma takowe). Niestety mnie wzieli na kontrol (w sumie można było się tego spodziewać) no i spuścili jedynie powietrze po czym kazali pchać, a ja uparty się kłóciłem żeby nie bo sobie dopedałuję do domu :]. Idealny przykład że nieletność ma swoje przywileje bo teraz pewnie bym miał więcej problemów w takiej sytuacji.
-
Kiedyś jadąc Jawką 50 odwróciłem się w celu sprawdzenia czy świeci tylne światło, chwile potem leżałem już w rowie ;D
-
ja pamietam jak po remoncie 350 jechalem sobie sprawdzajc osiagi cos z 300m prostej pod gorke droga wąska;p a ja 3 i w spod. szkoda ze zapomnialem dokrecic osłony od lancucha, srubka sie odkreciła i zablokowało mi kolo i............ ciagnie mnie na smyka pisk niesamowity jakby świnie zarzynali opanowalem ją jakos i obzunąlem sie o jakaś piwnice blisko drogi..... osłone od lancucha ciagle nozyczkami od blachy pozyczonych od jakiegos goscia a i powoli dojechalem do domu.... efetk? motor po ponownego malowania oslona na złom i guma do wymiany bo tylko troty sie z niej sypały